, tam znajdzie. O, jak wiele teraz Dzieci małych i starych znajduje się oraz Łakniących chleba, a ten jako krew wyssali Deputaci wojskowi; a chociaż raz dali. Mało na tym, aż potem nowe wyniknęły Ordynanse chlebowe, a owe zmieniły Umową sejmikową chleby opisane, Według których rejmentów już były wydane. Zły to bartnik, do roku co dwakroć podbiera: Pszczoły niszczy, pracą ich niebacznie w7ydziera. Toż się dzieje z waszymi nędznymi pszczółkami, Z owymi, to rozumiem, głodnymi kmiotkami. Tych ponowy ruinów oraz i ucisku
Kto jest autor, sąd straszny uzna Boski w zysku. Nie tak by należało stawać patryjocie — Na dobro prcwincyji
, tam znajdzie. O, jak wiele teraz Dzieci małych i starych znajduje się oraz Łakniących chleba, a ten jako krew wyssali Deputaci wojskowi; a chociaż raz dali. Mało na tym, aż potem nowe wyniknęły Ordynanse chlebowe, a owe zmieniły Umową sejmikową chleby opisane, Według których rejmentów już były wydane. Zły to bartnik, do roku co dwakroć podbiera: Pszczoły niszczy, pracą ich niebacznie w7ydziera. Toż się dzieje z waszymi nędznymi pszczółkami, Z owymi, to rozumiem, głodnymi kmiotkami. Tych ponowy ruinów oraz i ucisku
Kto jest autor, sąd straszny uzna Boski w zysku. Nie tak by należało stawać patryjocie — Na dobro prcwincyji
Skrót tekstu: SatStesBar_II
Strona: 732
Tytuł:
Satyr steskniony z pustyni w jasne wychodzi pole
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Boskiego, i po wodzie zgoniły i zjadły. Po niezwyczajnej śmierci Popiela Stany Polskie zgromadzone w Kruszwicy przez emulacją zerwały Elekcją, powtórnie zgromadzone za dyspozycją samego Pana Boga obrali. PIASTA: niżeli do Rządu jego przystąpię wspomnę tu dziwne wyroki Boskie nad tą Elekcją, o czym twierdzą wszyscy Historycy. Piast będąc tylko Rolnikiem, i Bartnikiem w zabawie Roli i Pszczół za życia Popiela drugiego spłodził Syna, na którego urodzenie zabił wieprza i Miodu przysposobił z własnej pracy na utraktowanie Sąsiadów, w ten sam czas dwie Osoby nieznajome przyszły do Popiela na Zamek prosząc o audiencją, że zaś nie przypuszczone, odwróciwszy się od Zamku poszły w Dom Piasta, który je mile
Boskiego, i po wodźie zgoniły i zjadły. Po niezwyczayney śmierći Popiela Stany Polskie zgromadzone w Kruszwicy przez emulacyą zerwały Elekcyą, powtórńie zgromadzone za dyspozycyą samego Pana Boga obrali. PIASTA: niżeli do Rządu jego przystąpię wspomnę tu dźiwne wyroki Boskie nad tą Elekcyą, o czym twierdzą wszyscy Historycy. Piast będąc tylko Rolnikiem, i Bartnikiem w zabawie Roli i Pszczół za żyćia Popiela drugiego spłodźił Syna, na którego urodzenie zabił wieprza i Miodu przysposobił z własney pracy na utraktowanie Sąśiadów, w ten sam czas dwie Osoby nieznajome przyszły do Popiela na Zamek prosząc o audyencyą, że zaś nie przypuszczone, odwróciwszy śię od Zamku poszły w Dom Piasta, który je mile
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 8
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
Nie stanie w domu hałas i gomony. 386. MUCHY BIAŁOGŁOWSKIE
Każda pani ma muchy, powiedają, w nosie. Trudno temu nie wierzyć, rękami czego się Domaca. Waszmości się rozlazły po twarzy: Podobno je kurzawa spodniej dłużę parzy, Że się cisną do oka, gdy ich w ulu ckliwo. Naraiłbym bartnika i mocne leziwo. 387. MUCHY
Wielkie rzeczy, choć muchy chodzą koło ucha. Ale chrząszcza do nosa przepuścić od brzucha, To próba cierpliwości jest na białegłowy. Chceszli waszmość spróbować, naraję gotowy. 388. DO JEDNEGO KANONIKA
Postrzegszy wstrząśnionego już u panny czubu, Jeden miasto kobierca i bliskiego ślubu Ubrał się w
Nie stanie w domu hałas i gomony. 386. MUCHY BIAŁOGŁOWSKIE
Każda pani ma muchy, powiedają, w nosie. Trudno temu nie wierzyć, rękami czego się Domaca. Waszmości się rozlazły po twarzy: Podobno je kurzawa spodniej dłużę parzy, Że się cisną do oka, gdy ich w ulu ckliwo. Naraiłbym bartnika i mocne leziwo. 387. MUCHY
Wielkie rzeczy, choć muchy chodzą koło ucha. Ale chrząszcza do nosa przepuścić od brzucha, To próba cierpliwości jest na białegłowy. Chceszli waszmość spróbować, naraję gotowy. 388. DO JEDNEGO KANONIKA
Postrzegszy wstrząśnionego już u panny czubu, Jeden miasto kobierca i bliskiego ślubu Ubrał się w
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 352
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
między pierwszymi osobami zniknęła. Co do pierwszej, mieliśmy się byli udać do ekonomii szawelskiej, a tymczasem po wsiach starostwa wiłkowyskiego rozlokowaliśmy się, ale nie mieliśmy jednego noclegu spokojnego, bo Oziembłowski, major moskiewski, mając siedemset piechoty i dragonię następował na nas.
Regimentarz z marszałkiem konfederackim Ogińskim stał natenczas w folwarku Bartnikach. W samą Niedzielę Kwietnę po południu chciał napaść niespodziewanie Oziembłowski na regimentarza, ale już nadchodzących Moskałów spotkał Paszkowski, strażnik polny, z ochotnikiem i potykał się z dragonią moskiewską we wsi Błotnej, w której potyczce, lubo konia pod nim podstrzelono, jednak kilkudziesiąt Moskałów ubiwszy, wstrzymał pierwszy impet, tak dalece, że Oziembłowski
między pierwszymi osobami zniknęła. Co do pierwszej, mieliśmy się byli udać do ekonomii szawelskiej, a tymczasem po wsiach starostwa wiłkowyskiego rozlokowaliśmy się, ale nie mieliśmy jednego noclegu spokojnego, bo Oziembłowski, major moskiewski, mając siedemset piechoty i dragonię następował na nas.
Regimentarz z marszałkiem konfederackim Ogińskim stał natenczas w folwarku Bartnikach. W samą Niedzielę Kwietnę po południu chciał napaść niespodziewanie Oziembłowski na regimentarza, ale już nadchodzących Moskałów spotkał Paszkowski, strażnik polny, z ochotnikiem i potykał się z dragonią moskiewską we wsi Błotnej, w której potyczce, lubo konia pod nim podstrzelono, jednak kilkudziesiąt Moskałów ubiwszy, wstrzymał pierwszy impet, tak dalece, że Oziembłowski
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 100
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Oziembłowski przy następującej nocy cofnął się nazad.
Zbiegliśmy się wszyscy z kwater do wojska, które tę całą noc uszykowane stało. Nazajutrz, skoro dzień, znowu szedł na nas Oziembłowski. Oczekiwaliśmy go uszykowani, komendę miał generalną Massalski, teraźniejszy hetman polny, bo regimentarz ciężkim chiragry pedogry paroksyzmem był złożony.
Pole około Bartnik jest górzyste, ale nie z przykrych, i owszem z obszernych i pochodzistych gór złożone. My tedy na jednej górze w jednę linią i mając ludzi trzydziestu artylerii z pięcią armat polnych, przy których i piechota brzeska spod przedniej
straży z koni zsiadłszy stała, uszykowaliśmy się, a na drugiej górze od Łankuliszek stanęła Moskwa
Oziembłowski przy następującej nocy cofnął się nazad.
Zbiegliśmy się wszyscy z kwater do wojska, które tę całą noc uszykowane stało. Nazajutrz, skoro dzień, znowu szedł na nas Oziembłowski. Oczekiwaliśmy go uszykowani, komendę miał generalną Massalski, teraźniejszy hetman polny, bo regimentarz ciężkim chiragry pedogry paroksyzmem był złożony.
Pole około Bartnik jest górzyste, ale nie z przykrych, i owszem z obszernych i pochodzistych gór złożone. My tedy na jednej górze w jednę linią i mając ludzi trzydziestu artylerii z pięcią armat polnych, przy których i piechota brzeska spod przedniej
straży z koni zsiadłszy stała, uszykowaliśmy się, a na drugiej górze od Łankuliszek stanęła Moskwa
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 100
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Autor namienionej Książki Apiarum albo Alvearium Hollandicum zwanej takie udaje: że Henryk VIII. Król Angielski, Autor odszczepieństwa Anglii od Kościoła Rzymskiego, jak mówi posłał Wizytatorów, Rewizorów po Klasztorach, Parafiach, Kościołach, wiele znaleźli główek dziecinnych po kloakach, składając te szpetną censurę na Duchownych i ich bezżeństwo. Ale temu Autorowi Apiaryj jako Bartnikowi źle się widzę roiło w głowie, zakurzyć mu potrzeba pod nos, aż mu wylecą muchy głupstwa i kłamstwa Heretyckiego, tak mu odpowiadając: że Henryk Król Komisarzów i Rewizorów, wysłał nie naszukanie główek dziecinnych po kloakach smrodliwych, ale do Kościołów kadzidłem pachnących, złotem srebrem lsnących się, aby świątnice Pańskie złupili z bogactwa,
Autor namienioney Ksiąszki Apiarum albo Alvearium Hollandicum zwaney takie udaie: że Henryk VIII. Krôl Angielski, Autor odszczepieństwa Anglii od Kościoła Rzymskiego, iak mòwi posłał Wizytatorow, Rewizorow po Klasztorach, Parafiach, Kościołach, wiele znaleźli głowek dziecinnych po kloakach, składaiąc te szpetną censurę na Duchownych y ich bezżeństwo. Ale temu Autorowi Apiarii iako Bartnikowi źle się widzę roiło w głowie, zakurzyć mu potrzeba pod nos, aż mu wylecą muchy głupstwa y kłamstwa Heretyckiego, tak mu odpowiadaiąc: że Henryk Kròl Kommissarzòw y Rewizorow, wysłał nie naszukanie głowek dziecinnych po kloakach smrodliwych, ale do Kościołow kadzidłem pachnących, złotem srebrem lsnących się, aby swiątnice Pańskie złupili z bogactwa,
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 23
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Jezuickie. W Powiecie Ostrołęckim same lasy, a te napełnione KURPIKAMI Wojennemi i bitnemi Ludźmi, nie dającemi żadnemu tam natrzeć nieprzyjacielowi. Jest to rodzaj chłopów, którzy occuparûnt lasy, albo Puszczę między Prusami Mazoszem i Litwą na mił 20. Mają swoje dywizje puszczą odłączone; w których są wsie, Miasteczka. Jedni są merè Bartnicy koło pszczół chodzący, drudzy prawdziwi KURPICI, albo leśni Strzelcy. Na niedźwiedziów, rysiów, Jelenie z strzelbą, sieciamia idą, w główkę ćwioczka trafiają. Mają swych Panów, czyńsz im dają. Króla też za najwyższego uznają Pana.
W RAWSKIM Województwie olim przyłączonym do Księstwa Mazowieckiego dla Konrada, to notandum, że rediit
Iezuickie. W Powiecie Ostrołęckim same lasy, a te napełnione KURPIKAMI Woiennemi y bitnemi Ludźmi, nie daiącemi żadnemu tam natrzeć nieprzyiacielowi. Iest to rodzay chłopow, ktorzy occuparûnt lasy, albo Puszczę między Prusami Mazoszem y Litwą na mił 20. Maią swoie dywizye puszczą odłączone; w ktorych są wsie, Miasteczka. Iedni są merè Bartnicy koło pszczoł chodzący, drudzy prawdziwi KURPICI, albo leśni Strzelcy. Na niedźwiedziow, rysiow, Ielenie z strzelbą, sieciamia idą, w głowkę ćwioczka trafiaią. Maią swych Panow, czyńsz im daią. Krola też za naywyższego uznaią Pana.
W RAWSKIM Woiewodztwie olim przyłączonym do Xięstwa Mazowieckiego dla Konrada, to notandum, że rediit
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 320
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
który przy swojej urodzie tę miał wspaniałość/ że nikomu prócz jednego Pana swego wsiąść na się nie dał; i nie darmo Ksiądz jeden po Kolendzie tę Cnotę wszystkim Mężatkom dawał. Do tego/ ta gładkość twojej Zony/ będzieć na pomocy/ wszak i w gładkiej sośni nie barci wyłupają; albo podbiorą pszczoły/ ile kiedy Bartnik sam nie ospały/ nie omieszkiwa czasa podbierania miodu: Jeśli się zaś o się boisz/ to przynajmniej w poboczach jak na Tureckiego konia. Mała cię rzecz odraża. Niech ona zdrowa będzie/ pyszna komu inszemu/ ile owym natarczywym przy winie i ochocie Najezdnikom; niech ma swoję należytą wspaniałość; lepiej że ją pyszną/
ktory przy swoiey urodźie tę miał wspániáłość/ że nikomu procz iednego Páná swego wśiąść ná się nie dał; y nie dármo Xiądz ieden po Kolendźie tę Cnotę wszystkim Mężátkom dáwał. Do tego/ tá gładkość twoiey Zony/ będźieć ná pomocy/ wszák y w głádkiey sośni nie bárći wyłupaią; álbo podbiorą pszczoły/ ile kiedy Bártnik sam nie ospáły/ nie omieszkiwa czása podbieránia miodu: Ieśli się záś o się boisz/ to przynaymniey w poboczách iák ná Tureckiego koniá. Máła ćię rzecz odraża. Niech oná zdrowa będzie/ pyszna komu inszemu/ ile owym natárczywym przy winie y ochoćie Náiezdnikom; niech ma swoię należytą wspániáłość; lepiey że ią pyszną/
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 12
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
: „Byłoby znać, złodzieju, niedźwiedzia po tropie. Czy nie ty mi sam taką szkodę robisz, chłopie?" A ów: „Gotówem wusieć, jeśli kto dowiedzie.” Każę strzec z muszkietami sługom na niedźwiedzie; Aż mi zdrajcę prowadzą, ostrzew za nim wleką: „Tyś to, bartniku, mą się opiekał pasieką! Wszakeś sam na się dekret wydał za tę winę.
Idźże — rzekę — niecnoto, z ostrzwie na drabinę.” Aleć potem na inszy od gardzielą członek Kazałem zgotowany obrócić postronek. JANINA abo POLE W POLU 40. NA PLEBANA HERBU POLE
Pole ma w herbie ten
: „Byłoby znać, złodzieju, niedźwiedzia po tropie. Czy nie ty mi sam taką szkodę robisz, chłopie?" A ów: „Gotówem wusieć, jeśli kto dowiedzie.” Każę strzec z muszkietami sługom na niedźwiedzie; Aż mi zdrajcę prowadzą, ostrzew za nim wleką: „Tyś to, bartniku, mą się opiekał pasieką! Wszakeś sam na się dekret wydał za tę winę.
Idźże — rzekę — niecnoto, z ostrzwie na drabinę.” Aleć potem na inszy od gardzielą członek Kazałem zgotowany obrócić postronek. JANINA abo POLE W POLU 40. NA PLEBANA HERBU POLE
Pole ma w herbie ten
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 411
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
- - - -
NB. Kiedy sołtys przystawę chowa, to się czynszu odtrącić powinno zł. 40.
Chałupnicy w Borownie, którzy żadnych gruntów nie mają: Chrystian Wychman, chałupka jego własna. Franc, chałupka jego własna. Walter, chałupka jego własna. Daniel Brak, chałupka jego własna. Sołtyska chałupka. Marcin bartnik, chałupka jego własna. Ten sobie wykopał mórg roli, z którego nie powinien płacić aż po trzech lat według kontraktu. Powinności ich: Czarnik, Łęga, Zemrat, Jurga, Mens robią kosą koło trawy, jarzynę, siano wożą jako i kokoczanie; trzeba im dać jeść i pić. Ogrodnicy robią 7 dni sierpem
- - - -
NB. Kiedy sołtys przystawę chowa, to się czynszu odtrącić powinno zł. 40.
Chałupnicy w Borownie, którzy żadnych gruntów nie mają: Chrystian Wychman, chałupka jego własna. Franc, chałupka jego własna. Walter, chałupka jego własna. Daniel Brak, chałupka jego własna. Sołtyska chałupka. Marcin bartnik, chałupka jego własna. Ten sobie wykopał mórg roli, z którego nie powinien płacić aż po trzech lat według kontraktu. Powinności ich: Czarnik, Łęga, Zemrat, Jurga, Mens robią kosą koło trawy, jarzynę, siano wożą jako i kokoczanie; trzeba im dać jeść i pić. Ogrodnicy robią 7 dni sierpem
Skrót tekstu: InwChełm
Strona: 47
Tytuł:
Inwentarze dóbr biskupstwa chełmińskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1723 a 1747
Data wydania (nie wcześniej niż):
1723
Data wydania (nie później niż):
1747
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ryszard Mienicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Toruń
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1956