ad Annos discretionis, i przed Króla przywiedzione, te słowa wymówiły: Bec, Bec, co z języka Frygskiego znaczy chleb, jako świadczy Herodotus Lib: 2 in Eutherpe. Co albo merô casu stało się podobno, że te słowa, zdały się sonare quid simile językowi Frygskiemu; albo że dzieci od kozy karmione, beczącej, bekania tego Bec, Bec, nauczyli się. Pierwsze tedy Animal Człowiek mówi, Racjocynuje, jedno z drugiego wnosi, śpiewać różnym głosem, mogąc wszelkie nim imitować w głosach Zwierzęta i Ptaszęta.
Innych zaś Zwierząt Qnadrupedum, et Volatilium następują Głosy po łacinie, których Polacy będąc ubodzy w Ojczyste słowa, wszytkich nie mamy
ad Annos discretionis, y przed Krola przywiedzione, te słowa wymowiły: Bec, Bec, co z ięzyka Frygskiego znaczy chleb, iako swiadczy Herodotus Lib: 2 in Eutherpe. Co albo merô casu stało się podobno, że te słowa, zdały się sonare quid simile ięzykowi Frygskiemu; albo że dzieci od kozy kármione, beczącey, bekania tego Bec, Bec, nauczyli się. Pierwsze tedy Animal Człowiek mowi, Racyocynuie, iedno z drugiego wnosi, spiewać rożnym głosem, mogąc wszelkie nim imitować w głosach Zwierzęta y Ptaszęta.
Innych zaś Zwierząt Qnadrupedum, et Volatilium następuią Głosy po łacinie, ktorych Polacy będąc ubodzy w Oyczyste słowa, wszytkich nie mamy
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 85
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
ręką Paniątku w darze. Nie wsi my dziedzice, ani folwarków wielkich, Nie liczymy zasobów złota ni dukatów złotych, Głośnego też nie trzymamy srebra w wielkich skrzyniach, Mamy coś jednak, mamy w biednej chacie. Bogactwem jest także trawa, która niskie pokrywa Dachy wieśniaków, są także w owczarni mojej baranki Tłuste i cielątka beczące miłuchno W stajni, kaplunki i skaczące prosiątka Nieraz możną oglądać, jest ich wiele w oborze. Ty jednak nie masz dostatku, ani też mebli żadnych, I na wielkie patrzymy ubóstwo Pana! Ty nawet pierzynki nie masz, a Twoje delikatne członki Sianko okrywa — o jakże wielka, jakże jest wielka łaskawość Boga!
MELIBEUSZ
ręką Paniątku w darze. Nie wsi my dziedzice, ani folwarków wielkich, Nie liczymy zasobów złota ni dukatów złotych, Głośnego też nie trzymamy srebra w wielkich skrzyniach, Mamy coś jednak, mamy w biednej chacie. Bogactwem jest także trawa, ktora niskie pokrywa Dachy wieśniaków, są także w owczarni mojej baranki Tłuste i cielątka beczące miłuchno W stajni, kaplunki i skaczące prosiątka Nieraz możną oglądać, jest ich wiele w oborze. Ty jednak nie masz dostatku, ani też mebli żadnych, I na wielkie patrzymy ubostwo Pana! Ty nawet pierzynki nie masz, a Twoje delikatne członki Sianko okrywa — o jakże wielka, jakże jest wielka łaskawość Boga!
MELIBEUSZ
Skrót tekstu: RódLudzOkoń
Strona: 36
Tytuł:
Ekloga, w której ród ludzki ...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1727
Data wydania (nie wcześniej niż):
1727
Data wydania (nie później niż):
1727
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
orłogach/ włóczeli się stady: Ciż piekne wody/ swemi zarazili jady. Z odchodu wprzód psów/ wołów ptaków nad to mnogich/ I zwierzów/ postrzeżono choroby sił srogich. Dziwuje się rolniczek/ gdy się w jarzmie woły Chodząc walą/ i kładą na ziemi wbrozd poły. Z trzód w wełnę przyubranych/ beczących żałośnie/ Wełna do czysta lezie/ ciała wiedną sprośnie. Kon dzielny/ w prochu na część niegdy zarobiwszy/ Szwankuje/ z zwycięstwami sławy zabaczywszy. Stęka ciężko przy złobie/ zdychając ubogi. Wieprz dziki złożył jadów: nie trwa łani w nogi. Niedźwiedzice/ jak kiedyś/ na stada nie bieżą Co żywo
orłogách/ włoczeli się stády: Ciż piekne wody/ swemi zaráźili iády. Z odchodu wprzod psow/ wołow ptákow nád to mnogich/ Y źwierzow/ postrzeżono choroby śił srogich. Dźiwuie się rolniczek/ gdy się w iárzmie woły Chodząc walą/ y kłádą ná źiemi wbrozd poły. Z trzod w wełnę przyubránych/ beczących żałośnie/ Wełná do czystá leźie/ ćiáłá wiedną sprośnie. Kon dźielny/ w prochu ná częśc niegdy zárobiwszy/ Szwánkuie/ z zwyćiestwami sławy zabaczywszy. Stęká ciężko przy złobie/ zdycháiąc vbogi. Wieprz dźiki złożył iádow: nie trwa łáni w nogi. Niedźwiedźice/ iak kiedyś/ na stáda nie bieżą Co żywo
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 177
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636