, Prześladuje gołębia, z natury zaś swojej Orła się gołąb, imo wszytkie insze, boi. 218 (F). DO PANA WOJEWODY NA ONEGDAJSZY BANKIET
Nie pomogą kryształy ani złote czasze Na to złe wino wasze. Chceszli swoję pokazać, wojewodo, butę, Masz niedaleko hutę. Zalejemy i ze szkła twoje cielę spaśne, Byle wino niekwaśne. Ale odpuść mi, proszę, ta żybura wodna Urynała niegodna. Każ pochować do skarbcu złota i farfury, A nam nie daj pić lury. Napatrzę się ja w kramie tym podobnych brydni, Nie blując całe trzy dni. Z żołądkiem, nie z oczymam siadł u twego stołu; W ostatku
, Prześladuje gołębia, z natury zaś swojej Orła się gołąb, imo wszytkie insze, boi. 218 (F). DO PANA WOJEWODY NA ONEGDAJSZY BANKIET
Nie pomogą krzyształy ani złote czasze Na to złe wino wasze. Chceszli swoję pokazać, wojewodo, butę, Masz niedaleko hutę. Zalejemy i ze szkła twoje cielę spaśne, Byle wino niekwaśne. Ale odpuść mi, proszę, ta żybura wodna Urynała niegodna. Każ pochować do skarbcu złota i farfury, A nam nie daj pić lury. Napatrzę się ja w kramie tym podobnych brydni, Nie blując całe trzy dni. Z żołądkiem, nie z oczymam siadł u twego stołu; W ostatku
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 100
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
głosów tak wiele. Co kto lubi — mnie inszej nie trzeba kapele. Cóż oczom piękniejszego może być pozoru, Gdy sto krów pożytecznych, wracając z ugoru, Jako więc Bachusowi, słodkim winem grona Napełniwszy, zdojone przynoszą wymiona? Są psi, sieci, acz u mnie zwierzyna rzecz marna: Lepszy kapłon niż bażant, spaśny skop niż sarna, Kiedy z stajnie jelenia albo mi z karmnika Zabitego prowadzą do spiżarnie dzika. A co wszytkim rozkoszom świeckim daje mety (Nic nie są galanteryj pełne gabinety): Myśl bezpieczna, a zawsze przy wesołej cerze. Niechajże zdrów pan siedzi w swoim Belwederze; Mnie tylko zdrowia, kiedym nikomu nie
głosów tak wiele. Co kto lubi — mnie inszej nie trzeba kapele. Cóż oczom piękniejszego może być pozoru, Gdy sto krów pożytecznych, wracając z ugoru, Jako więc Bachusowi, słodkim winem grona Napełniwszy, zdojone przynoszą wymiona? Są psi, sieci, acz u mnie zwierzyna rzecz marna: Lepszy kapłon niż bażant, spaśny skop niż sarna, Kiedy z stajnie jelenia albo mi z karmnika Zabitego prowadzą do spiżarnie dzika. A co wszytkim rozkoszom świeckim daje mety (Nic nie są galanteryj pełne gabinety): Myśl bezpieczna, a zawsze przy wesołej cerze. Niechajże zdrów pan siedzi w swoim Belwederze; Mnie tylko zdrowia, kiedym nikomu nie
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 334
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Kto by rzekł, że tak wielkiej urodzaje matki Do jednej szufladki (Piętra pod nimi trzeszczą), W szpiklerz, potem w trzos zmieszczą.
Okrzętna gospodyni cały dom rozrządza, Do kądziele napądza. Nikt darmo nie je chleba: Nic nie umiesz — prząść trzeba.
Koni stajnia od końca do końca jak długa, A spaśnych wołów druga. Widzęć tam z śniegiem chmurę: Chłopcze, gotuj wilczurę!
Niechaj do malowanych zaprzągają sani, Jedzie ze mną i pani. Bo kiedyż kapłon tłusty, Jeśli nie w mięsopusty?
Sąsiedzie, ja dziś z tobą, a ty jutro ze mną W kompaniją wzajemną, Zażyjmy łaski bożej, Co nasza niwa
Kto by rzekł, że tak wielkiej urodzaje matki Do jednej szufladki (Piętra pod nimi trzeszczą), W szpiklerz, potem w trzos zmieszczą.
Okrzętna gospodyni cały dom rozrządza, Do kądziele napądza. Nikt darmo nie je chleba: Nic nie umiesz — prząść trzeba.
Koni stajnia od końca do końca jak długa, A spaśnych wołów druga. Widzęć tam z śniegiem chmurę: Chłopcze, gotuj wilczurę!
Niechaj do malowanych zaprzągają sani, Jedzie ze mną i pani. Bo kiedyż kapłon tłusty, Jeśli nie w mięsopusty?
Sąsiedzie, ja dziś z tobą, a ty jutro ze mną W kompaniją wzajemną, Zażyjmy łaski bożej, Co nasza niwa
Skrót tekstu: PotNabKuk_I
Strona: 528
Tytuł:
Pieśni nabożne ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Włoch żaby do sałaty, cytryny i figi, Francuz potazie, Duńczyk śledzie i ostrygi; Niemiec szołdrą na zimno, Turczyn żyje ryżem, Moskwa bobrem po wódce palonej z hanyżem, Orda pszonem, Żyd gęsią, odarszy ze skóry, Ślęzak rybą jak wydra — każdy do natury. Polak pieczenią z wołu, zwłaszcza jeśli spaśny, Będzie się kontentował przy kapuście kwaśnej; Bo choć to wszytko, prócz żab, co tamte narody Jada, przecież pieczenia chodzi na stół wprzódy. U starych tak i mężnych bywało Polaków;
Już się dziś jęli żółwi i brzydkich ślimaków — Poczekawszy, imą się żab i ostryg jadać (Inszych plugastw wspominać i grzech
Włoch żaby do sałaty, cytryny i figi, Francuz potazie, Duńczyk śledzie i ostrygi; Niemiec szołdrą na zimno, Turczyn żyje ryżem, Moskwa bobrem po wódce palonej z hanyżem, Orda pszonem, Żyd gęsią, odarszy ze skóry, Ślęzak rybą jak wydra — każdy do natury. Polak pieczenią z wołu, zwłaszcza jeśli spaśny, Będzie się kontentował przy kapuście kwaśnej; Bo choć to wszytko, prócz żab, co tamte narody Jada, przecież pieczenia chodzi na stół wprzódy. U starych tak i mężnych bywało Polaków;
Już się dziś jęli żółwi i brzydkich ślimaków — Poczekawszy, imą się żab i ostryg jadać (Inszych plugastw wspominać i grzech
Skrót tekstu: PotFrasz5Kuk_III
Strona: 371
Tytuł:
Ogroda nie wyplewionego część piąta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1688 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
myśliwej duszy, Strzeże, rychło włosienia, rychło wędy ruszy. Ten sobie dom buduje; groble sypie drugi I w miejscu poniewolne zastanawia strugi, Żeby mu obrotnymi wiecznie snuły koły I ryby zawierały; teh osadza pszczoły, Ten owce strzyże, inszy bujne szczepi sady Albo wonne dziardyny albo winohrady; Albo młode wałachy, albo spaśne woły W nadzieję założonej szykuje stodoły. Kto myśliwy, to w pole: krogulcem przepiórki, Jastrząbem kuropatwy, a skoro kapturki Zruci rarog, zająca zalatuje z góry; Gęsi sokół i dzikie ugania kaczory. Mają swoje zabawy i ptaszęta drobne, Gdy kto przy pewnych wabiach miejsce ma sposobne: Choć je siatką przyrywa, choć
myśliwej duszy, Strzeże, rychło włosienia, rychło wędy ruszy. Ten sobie dom buduje; groble sypie drugi I w miejscu poniewolne zastanawia strugi, Żeby mu obrotnymi wiecznie snuły koły I ryby zawierały; teh osadza pszczoły, Ten owce strzyże, inszy bujne szczepi sady Albo wonne dziardyny albo winohrady; Albo młode wałachy, albo spaśne woły W nadzieję założonej szykuje stodoły. Kto myśliwy, to w pole: krogulcem przepiórki, Jastrząbem kuropatwy, a skoro kapturki Zruci rarog, zająca zalatuje z góry; Gęsi sokół i dzikie ugania kaczory. Mają swoje zabawy i ptaszęta drobne, Gdy kto przy pewnych wabiach miejsce ma sposobne: Choć je siatką przyrywa, choć
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 290
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Inwentarz gburski: Zacharek gbur Biernatka gbur Summa inwentarza
Konie 4 4 8
Woły 4 4 8
Krowy 1 1 2 Wieś Bieńkowka
Gospodarzów nro 20 za jednym przywilejem, powinni dać pro termino ś. Marcin, lubo z nadrujnowanych gruntów od Wisły przez ciągłe inundacje wielkie szkody mają Także ci dają z wody za certy Cała wieś spaśnego Józef Zacharek z Babskiej Łąki Tenże z Gnidowego według przywileju Urbanek za kontraktem Z Marcinkowskiego za kontraktem Jakub Taczka za kontraktem Antoni za kontraktem Maciej kaczmarz za kontraktem Błażej z Książkowego za kontraktem Suma
Zł. 240 40 30 22 24 8 6 4 9 8 9 400
gr. - - - - - - - - -
Inwentarz gburski: Zacharek gbur Biernatka gbur Summa inwentarza
Konie 4 4 8
Woły 4 4 8
Krowy 1 1 2 Wieś Bieńkowka
Gospodarzów nro 20 za jednym przywilejem, powinni dać pro termino ś. Marcin, lubo z nadrujnowanych gruntów od Wisły przez ciągłe inundacje wielkie szkody mają Także ci dają z wody za certy Cała wieś spaśnego Józef Zacharek z Babskiej Łąki Tenże z Gnidowego według przywileju Urbanek za kontraktem Z Marcinkowskiego za kontraktem Jakub Taczka za kontraktem Antoni za kontraktem Maciej kaczmarz za kontraktem Błażej z Książkowego za kontraktem Summa
Zł. 240 40 30 22 24 8 6 4 9 8 9 400
gr. - - - - - - - - -
Skrót tekstu: InwChełm
Strona: 48
Tytuł:
Inwentarze dóbr biskupstwa chełmińskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1723 a 1747
Data wydania (nie wcześniej niż):
1723
Data wydania (nie później niż):
1747
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ryszard Mienicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Toruń
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1956
, Musiał kamienowany okrutnie umierać. Bodaj na psie stanęło surowości bożej, Bodaj, czym kiedyś on lud izraelski trwoży, Dla przestępstwa i wzgardy swojego przymierza, Na ludzkie drapieżnego nie obrócił zwierza Od mięsa bydlęcego. Cóż mi po dowodach? Czy nie widzimy, kiedy w całych owczych trzodach, Chociaż stoją barani na porwaniu spaśni, Najwięcej na człowieka srogi się wilk waśni? I żeby nie wziął kiedy, rzadki dzień, pastucha. A nas za sprośne grzechy nie zdejmuje skrucha, Mówimy: Niech się wilka dzieci boją małe, Pewnie się nie ośmieli na męże dojźrałe. Ja bym zaś wolał, jako najlichsze pastuszę, Żeby wilk zjadł me
, Musiał kamienowany okrutnie umierać. Bodaj na psie stanęło surowości bożej, Bodaj, czym kiedyś on lud izraelski trwoży, Dla przestępstwa i wzgardy swojego przymierza, Na ludzkie drapieżnego nie obrócił zwierza Od mięsa bydlęcego. Cóż mi po dowodach? Czy nie widzimy, kiedy w całych owczych trzodach, Chociaż stoją barani na porwaniu spaśni, Najwięcej na człowieka srogi się wilk waśni? I żeby nie wziął kiedy, rzadki dzień, pastucha. A nas za sprośne grzechy nie zdejmuje skrucha, Mówimy: Niech się wilka dzieci boją małe, Pewnie się nie ośmieli na męże dojźrałe. Ja bym zaś wolał, jako najlichsze pastuszę, Żeby wilk zjadł me
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 230
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
zawiść: która wszem zjadłym zębem szkodzi Nie zna grzechów które się między ludżmi dzieją W miastach, myślimu spewnych złości ni truchleją. Słów, nie zmyśla, tysiąc go słupów nie okrywa. Bogatych i na balkach wdomu jego zbywa Złocistych, Krwią obfitą nie kropi ołtarzy Spobożności, ni mu się na tę świątość zdarzy Sta spaśnych białych wołów oraz ofiarować. Siedzi wdomu spokojnie, zwykł niewinny chować Wiek bez dachu, nie Umie kunsztu inakszego Chyba zwierza ułowić a strudu ciężkiego. Po pracy się w Izmenie skąpać przeźroczystym Lub sięść nad Alfeusza nurtem zabrzezystym. Czasem lasu ciemnego gęstwinę strychuje. Gdzie Lerna zimnie wody z gęstwy ukazuje. Stąd się umknie,
záwiść: ktora wszęm ziádłym zębęm szkodźi Nie zná grzechow ktore się międźy ludżmi dźieią W miástách, myslimu zpewnych złośći ni truchleią. Słow, nie zmysla, tysiąc go słupow nie okrywa. Bogátych y ná bálkách wdomu iego zbywa Złocistych, Krwią obfitą nie kropi ołtarzy Zpobożności, ni mu się ná tę swiątość zdárzy Stá spaśnych biáłych wołow oraz ofiárowáć. Siedźi wdomu spokoynie, zwykł niewinny chowáć Wiek bez dáchu, nie Vmie kunsztu inákszego Chybá zwierzá ułowić á ztrudu cięszkiego. Po pracy się w Izmęnie skąpáć przeźroczystym Lub sięść nád Alpheuszá nurtęm zábrzezystym. Czásęm lásu ćięmnego gęstwinę strychuie. Gdźie Lerna źimnie wody z gęstwy ukázuie. Ztąd się umknie,
Skrót tekstu: SenBardzTrag
Strona: 143
Tytuł:
Smutne Starożytności Teatrum, to jest Tragediae Seneki rzymskiego
Autor:
Seneka
Tłumacz:
Jan Alan Bardziński
Drukarnia:
Jan Christian Laurer
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696