origo tego; że, ani ma jestat, ani wolność, nie mają formam debitam dla bezpieczeństwa swego: bo źli królowie, i niechętni ojczyźnie, mają wiele sposobów, stać się dla ńas najgorsżemi; a opak, dobrzy, bardzo mało, albo żadnego, żeby nam mogli być pozitecźnie dobremi. Stan zaś sźlachecki, niedufający królom, miasto coby się miał chwytać srzodków należitych prawem nadanych, do powściągnienia ambicyj panujących, niegodziwemi ich tylko weksami drażni i uraża; sam się na nieźliczone dzieląc fakcje; przez co królom daje oręże na siebie, których zwycżajna maksyma, Divide et impera.
A zasz królowie nasi, nie za kontraktem panują? jeżeli
origo tego; źe, ani ma iestat, ani wolność, nie maią formam debitam dla bespieczeństwá swego: bo źli krolowie, y niechętni oyczyźńie, maią wiele sposobow, stać sie dla ńas naygorsźemi; á opak, dobrzy, bardzo mało, albo źadnego, źeby nam mogli bydź poźytecźnie dobremi. Stan zaś sźlachecki, niedufaiący krolom, miasto coby się miał chwytáć srzodkow naleźytych prawem nadanych, do powśćiągnienia ambicyi panuiących, niegodźiwemi ich tylko wexami draźni y uraźa; sam się na nieźliczone dźieląc fakcye; przez co krolom daie oręźe na siebie, ktorych zwycźayna maxyma, Divide et impera.
A zasz krolowie nasi, nie za kontraktem panuią? iezeli
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 4
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
końcach tego Mostu były Pałace przy Piramydach, jeden z nich od Wschodu Słońca o czterech Murach okrągło idących, według Diodora. Bram miało te Miasto 100 wszystkich. Była to Stolica MONARCHII Asyryiskiej, albo Chaldejskiej. Od zawojowania przez Cyrusa; sensim ż Dekretu Najwyższego Pana jako miejsce Scelerów, w Potencyj, Murach, i Bogactwach dufające, Izraelitów oprymujące, Superba Babilon zawsze audiens, cale zrujnowane, przez różne Potencje, osobliwie przez Aleksandra Wielkiego, to przez Seleucjusza Króla, który wbliskości o mil 10 założy wszy Seleucię Miasto, i Ktesifon, tamte ekshausit, i wypróżnił z Obywatelów, Eufrates rzeka podmuliła refztę. A tak według Proroka Jerem: cap
końcach tego Mostu były Pałace przy Pyramydach, ieden z nich od Wschodu Słońca o czterech Murach okrągło idących, według Diodora. Bram miało te Miasto 100 wszystkich. Była to Stolica MONARCHII Asyryiskiey, albo Chaldeyskiey. Od zawoiowania przez Cyrusa; sensim ż Dekretu Naywyższego Pana iako mieysce Scelerow, w Potencyi, Murach, y Bogactwach dufaiące, Izràélitow opprymuiące, Superba Babylon zawsze audiens, cale zruynowane, przez rożne Potencye, osobliwie przez Alexandra Wielkiego, to przez Seleucyusza Krola, ktory wbliskości o mil 10 założy wszy Seleucię Miasto, y Ktesiphon, tamte exhausit, y wyproznił z Obywátelow, Eufrates rzeka podmuliła refztę. A tak według Proroka Ierem: cap
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 412
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, i byli z niebezpieczeństwa salwowani.
Nastąpiły potem roczki juniowe w Brześciu, na których miał sprawę Osten, pułkownik ułanów królewskich, trzymający arendą Zdzitów od Fleminga podskarbiego, z Rayskim, sąsiadem tegoż Zdzitowa, o wiolencje wzajemne, alias o kawałek łąki trzciną zarosłej. Osten, człek gwałtowny, a w podskarbiego dufający, oprócz krzywd, które czynił Rayskiemu, jeszcze go chciał prawem przyciskać. Poszła w tej sprawie inkwizycja, na którą gdy zjechałem i poznałem samą Ostena zawziętość, doniosłem to według sprawiedliwości podskarbiemu Flemingowi, tedy sobie O-
stena nieprzyjacielem uczyniłem, który mi zaczął plotkami różnymi u Fleminga łaskę psować.
Gdy
, i byli z niebezpieczeństwa salwowani.
Nastąpiły potem roczki juniowe w Brześciu, na których miał sprawę Osten, pułkownik ułanów królewskich, trzymający arendą Zdzitów od Fleminga podskarbiego, z Rayskim, sąsiadem tegoż Zdzitowa, o wiolencje wzajemne, alias o kawałek łąki trzciną zarosłej. Osten, człek gwałtowny, a w podskarbiego dufający, oprócz krzywd, które czynił Rayskiemu, jeszcze go chciał prawem przyciskać. Poszła w tej sprawie inkwizycja, na którą gdy zjechałem i poznałem samą Ostena zawziętość, doniosłem to według sprawiedliwości podskarbiemu Flemingowi, tedy sobie O-
stena nieprzyjacielem uczyniłem, który mi zaczął plotkami różnymi u Fleminga łaskę psować.
Gdy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 294
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Waszej Królewskiej Mości chełpiło się dowodami, dopiero słów dostatecznych nie wynajdzie do oświadczenia zupełnej chluby i ukontentowania, które odnosi z łaski Waszej Królewskiej Mości, widząc się w swojej doskonałej powadze wielowładną Waszej Królewskiej Mości utrzymanej ręką, w tym właśnie najuciemiężliwszym czasie, gdy mu wolność w ustanowieniu swobody, w wydaniu sprawiedliwych wyroków mocą wydrzeć chciała dufająca w siły uciemiężliwe dla niższych wyniosłość.
Widziałeś zwykłym twym, Najjaśniejszy Panie, przejrzeniem, co cierpiała i co miała ucierpieć strażnica praw i stróżów swoboda. Coś tam, Panie Miłościwy, wczesną temu wszystkiemu zabiegł opatrznością, dopiero masz w nas oczywistych różnej trybunałów fortuny i przez ustawiczną przytomność, i przez powtórzone na deputackim urzędzie
Waszej Królewskiej Mości chełpiło się dowodami, dopiero słów dostatecznych nie wynajdzie do oświadczenia zupełnej chluby i ukontentowania, które odnosi z łaski Waszej Królewskiej Mości, widząc się w swojej doskonałej powadze wielowładną Waszej Królewskiej Mości utrzymanej ręką, w tym właśnie najuciemiężliwszym czasie, gdy mu wolność w ustanowieniu swobody, w wydaniu sprawiedliwych wyroków mocą wydrzeć chciała dufająca w siły uciemiężliwe dla niższych wyniosłość.
Widziałeś zwykłym twym, Najjaśniejszy Panie, przejrzeniem, co cierpiała i co miała ucierpieć strażnica praw i stróżów swoboda. Coś tam, Panie Miłościwy, wczesną temu wszystkiemu zabiegł opatrznością, dopiero masz w nas oczywistych różnej trybunałów fortuny i przez ustawiczną przytomność, i przez powtórzone na deputackim urzędzie
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 743
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
pożytkiem, a z oczywistą krzywdą moją i prawie z dyshonorem akcje. Że się to bez prawa obeyść niemogło, propter obstacula, których ex personali delicto niemam, owszem z nich niektóre jus haereditarium na mnie devolvit. Boć ja zarównie prawie Bonorum haeres et onerum . Dla tego od Ich Mościów w to bijących i dufających, niezliczone krzywdy i szkody przez wiek Państwa mego in fortuna et honore, jak niewinnie, Bogu to samemu jawno, ponoszę. Coactus sum upraszać J. P. Krzysztofa Rzeszewskiego Podstolego Trębowelskiego, z J. M. P. Mikołajem Górskim Miecznikiem Nowogrodzkim, aby mi się kondyktu super donatione Haereditatis na tych dobrach podjęli.
pożytkiem, a z oczywistą krzywdą moią y prawie z dyshonorem akcye. Że się to bez prawa obeyść niemogło, propter obstacula, których ex personali delicto niemam, owszem z nich niektóre jus haereditarium na mnie devolvit. Boć ia zarownie prawie Bonorum haeres et onerum . Dla tego od Ich Mościów w to biiących y dufaiących, niezliczone krzywdy i szkody przez wiek Państwa mego in fortuna et honore, jak niewinnie, Bogu to samemu iawno, ponoszę. Coactus sum upraszać J. P. Krzysztofa Rzeszewskiego Podstolego Trębowelskiego, z J. M. P. Mikołajem Gorskim Miecznikiem Nowogrodzkim, aby mi się kondyktu super donatione Haereditatis na tych dobrach podięli.
Skrót tekstu: KoniecJATestKrył
Strona: 414
Tytuł:
Testament
Autor:
Jan Aleksander Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
testamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1719
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
myśli swoje dziewce zbawienie radzące Na nierząd, jako wędą skrytą, prowadzące; Iże to zły duch robi, jakby rzec jest mała Mieć raz ten grzech z niewiastą, aby Niebo miała, Ciężko westchnąwszy w takim razie, usta czyste Obróci do Modlitwy, a z oczu rzęsiste Tocząc łzy po jagodach, Tego, co przynosi Dufającym ratunek swój, Pana tak prosi: W Tobiem ufność położył, Boże nieskończony, A Ty niedaj, abym był wiecznie zaw’stydzony. Niechaj mój nieprzyjaciel zemnie się nie śmieje, Który w Twojej prawicy kładę swą nadzieje. Przybądź mi w teraźniejszej na pomoc potrzebie, Który wołam w ucisku, Boże mój,
mysli swoie dźiewce zbáwienie rádzące Ná nierząd, iáko wędą skrytą, prowádzące; Iże to zły duch robi, iákby rzec iest máła Mieć raz ten grzech z niewiástą, áby Niebo miáłá, Cięszko westchnąwszy w tákim ráźie, vstá czyste Obroci do Modlitwy, á z oczu rzęśiste Tocząc łzy po iagodách, Tego, co przynośi Dufaiącym rátunek swoy, Páná ták prośi: W Tobiem vfność położył, Boże nieskończony, A Ty nieday, ábym był wiecznie záw’stydzony. Niechay moy nieprzyiaćiel zemnie się nie śmieie, Ktory w Twoiey práwicy kłádę swą nádźieie. Przybądź mi w teráźnieyszey ná pomoc potrzebie, Ktory wołam w vćisku, Boże moy,
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 230
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
zdał z siebie przyszłemu rząd, który był Rok 1662
Mogłoby to być u kogo w podziwieniu, że się wyżej namienionej fantazji ludzkiej defekta w przeszłym roku bardzo były zgęściły. Aleć mniej się temu dziwować potrzeba, bo wszystko za rozświeceniem trochę pokoju w tych czasiech poszło, a zatym w niespokojnych i w rozumach swych dufających cerebelach, takowych wichrowatych narodziło konceptów. Prawda rzec się Rok 1662
musi, że i między wojskowymi o takie wichrowate nie trudno było głowy. Aleć przechodzili w tym rzemieśle dworu królewskiego niektórzy urzędnicy, którzy z zasług wojskowych zgoła posiłkować się chcieli i dlatego też takowe wynajdowali sposoby, aby wojsko królowi i Rzeczypospolitej w nienawiść podawszy
zdał z siebie przyszłemu rząd, który był Rok 1662
Mogłoby to być u kogo w podziwieniu, że się wyżej namienionej fantazyi ludzkiej defekta w przeszłym roku bardzo były zgęściły. Aleć mniej się temu dziwować potrzeba, bo wszystko za rozświeceniem trochę pokoju w tych czasiech poszło, a zatym w niespokojnych i w rozumach swych dufających cerebelach, takowych wichrowatych narodziło konceptów. Prawda rzec się Rok 1662
musi, że i między wojskowymi o takie wichrowate nie trudno było głowy. Aleć przechodzili w tym rzemieśle dworu królewskiego niektórzy urzędnicy, którzy z zasług wojskowych zgoła posiłkować się chcieli i dlatego też takowe wynajdowali sposoby, aby wojsko królowi i Rzeczypospolitej w nienawiść podawszy
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 316
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
Przyznać i to, że w tych żałośnych terminach cnota Kazmierzowa doświatów nabywała, jakoż nikt się nie zawiódł na niej, bo on jako nikt bardziej w Bogu ufności nie pokładał, jako żaden z królów pobożniejszy nie był, żaden sprawiedliwszy. Tak od ludzkich opusczony do poratowania się Rzeczypospolitej sposobów, ale samej Boskiej pomocy dufający, częścią polskimi odwagami, częścią Leopolda I cesarza niezwyciężonego, krewnego swego, posiłkami wsparty we dwóch niedziel niemal wszystko odzyskał, i chwalebnie z fortuny swej i nieprzyjaciół triumfował.
Tych wszystkich prac swoich nie inszy miał król Kazimierz koniec i intencyją, tylko aby religii katolickiej i Rzeczypospolitej resuscytował pamięć. Jakoż po troszę ile czasy pozwoliły
Przyznać i to, że w tych żałośnych terminach cnota Kazmierzowa doświatów nabywała, jakoż nikt się nie zawiódł na niej, bo on jako nikt bardziej w Bogu ufności nie pokładał, jako żaden z królów pobożniejszy nie był, żaden sprawiedliwszy. Tak od ludzkich opusczony do poratowania się Rzeczypospolitej sposobów, ale samej Boskiej pomocy dufający, częścią polskimi odwagami, częścią Leopolda I cesarza niezwyciężonego, krewnego swego, posiłkami wsparty we dwóch niedziel niemal wszystko odzyskał, i chwalebnie z fortuny swej i nieprzyjaciół tryumfował.
Tych wszystkich prac swoich nie inszy miał król Kazimierz koniec i intencyją, tylko aby religiej katolickiej i Rzeczypospolitej resuscytował pamięć. Jakoż po troszę ile czasy pozwoliły
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 448
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
: „gdzie się dwóch swarzą trzeci za kaletę cap”. Żeby przecię ukazał się chrześcijajnów przyjacielem, już po harapie żórawińskim wysłał niejakiego Hohoła z kilką set Kozaków w Polesie, wrzkomo na sukurs Polakom, a rzeczą samą aby Turczynowi ku Kijowu i Białyrusi bronili przejścia. Zgoła niepewna, lubo traktatami skończona była moskiewska przyjaźń, niedufająca Polakom, która się i na drugi rok tymże zawodem wlokła Rok 1677
tak z Moskwą, jako i z Kozakami. Atoli przecię poleskie kraje ku Kijowu w tym czasie odżywiać się poczęty były.
Niechże będzie Bóg błogosławiony, że turecka i tatarska zajuszona szabla przynajmniej głębiej po Polsce nie brodziła, który rok jako się
: „gdzie się dwóch swarzą trzeci za kaletę cap”. Żeby przecię ukazał się chrześciajnów przyjacielem, już po harapie żórawińskim wysłał niejakiego Hohoła z kilką set Kozaków w Polesie, wrzkomo na sukurs Polakom, a rzeczą samą aby Turczynowi ku Kijowu i Białyrusi bronili przejścia. Zgoła niepewna, lubo traktatami skończona była moskiewska przyjaźń, niedufająca Polakom, która się i na drugi rok tymże zawodem wlokła Rok 1677
tak z Moskwą, jako i z Kozakami. Atoli przecię poleskie kraje ku Kijowu w tym czasie odżywiać się poczęty były.
Niechże będzie Bóg błogosławiony, że turecka i tatarska zajuszona szabla przynajmniej głębiej po Polscze nie brodziła, który rok jako się
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 467
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
Co się tknie spraw ludzkich/ według słowa ust twoich: chroniłem się drogi okrutnika. 5 Zatrzymawaj kroki moje na drogach twych: aby się nie chwiały nogi moje. 6 Ja cię wzywam/ bo mię wysłuchawasz Boże: Nakłoń ucha twego ku mnie/ wysłuchaj słowa moje. 7 Okaż miłosierdzie twoje ty/ który ochraniasz dufających w tobie/ od tych/ którzy powstawają przeciwko prawicy twojej. 8 Strzeż mię jako źrżenice oka: pod cieniem skrzydeł twoich ukryj mię: 9 Przed twarzą niepobożnych którzy mię niszczą przed nieprzyjacioły duszy mojej/ którzy mię ogarnęli. 10 Tukiem swoim okryli się: hardzie mówią usty swymi. 11 Gdziekolwiek idziemy obtoczyli nas: oczy
Co śię tknie spraw ludzkich/ według słowá ust twojich: chroniłem śię drogi okrutniká. 5 Zátrzymawaj kroki moje ná drogách twych: áby śię nie chwiały nogi moje. 6 Ja ćię wzywam/ bo mię wysłuchawasz Boże: Nakłoń ucha twego ku mnie/ wysłuchaj słowá moje. 7 Okaż miłośierdźie twoje ty/ ktory ochraniász dufájących w tobie/ od tych/ ktorzy powstawáją przećiwko práwicy twojey. 8 Strzeż mię jáko źrżenice oká: pod ćieniem skrzydeł twojich ukryj mię: 9 Przed twarzą niepobożnych ktorzy mię niszczą przed nieprzyjaćioły duszy mojey/ ktorzy mię ogárnęli. 10 Tukiem swojim okryli śię: hárdźie mowią usty swymi. 11 Gdźiekolwiek idźiemy obtoczyli nas: ocży
Skrót tekstu: BG_Ps
Strona: 558
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Psalmów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632