ten czas lekarstw znoszących humory szkodliwe/ W ten czas poty tą ciału/ i zgrzanie życzliwe. W ten czas łaźnia. A potym/ zaś w lecie gorącym Uczuje choleryczny/ humor panującym. Czas podobny do chorób/ ciepło przysuchości/ Jadaj potrawy zimne nie bez wilgotności. Kupido precz i z Luczkiem/ i łaźnia grzejąca/ I ręka nie potrzebnie żył nacinająca. Miara w winie ypiciu cale zachowana Niech będzie/ z odpoczynkiem praca pomieszana.
O liczbie Kości Zębów i Zyl wludzkim ciele. Sporka o liczbie Kości/ lecz w naszym Galernie/ Dwieście czterdzieści i sześć zrachowano wiernie. Tylko kość w Człowieku. Idź z kretką do gęby/
ten czás lekárstw znoszących humory szkodliwe/ W ten czás poty tą ćiáłu/ y zgrzanie życzliwe. W ten czás łáźniá. A potym/ záś w lećie gorącym Vczuie choleryczny/ humor pánuiącym. Czás podobny do chorob/ ćiepło przysuchośći/ Iaday potráwy źimne nie bez wilgotnośći. Kupido precz y z Luczkiem/ y łáźniá grzeiąca/ Y ręká nie potrzebnie żył náćináiąca. Miárá w winie ypićiu cále záchowáná Niech będźie/ z odpoczynkiem praca pomieszána.
O liczbie Kośći Zębow y Zyl wludzkim ćiele. Sporká o liczbie Kośći/ lecz w nászym Gálernie/ Dwieśćie czterdzieści y sześć zráchowano wiernie. Tylko kość w Człowieku. Idź z kretką do gęby/
Skrót tekstu: OlszSzkoła
Strona: D4
Tytuł:
Szkoła Salernitańska
Autor:
Hieronim Olszowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
Annaszowe progi, Jeden z ministrów Panu dał policzek srogi. Cnotliwi ministrowie cudną wyrządzają Cześć Panu Chrystusowi i dziś tak działają: Chociaj go w niebie ręką nie dosięgną jego, Lecz piórem i ozorem ciągną bóstwo z niego. Potem, gdy się miał zaprzeć on Piotr wierny Boga, Skoro się jedno nogą tknął dworskiego proga, Grzejący się przy węglu siedział z ministrami, Z takimi jako sam był zaprzeniem z drużbami. Nie łączył się z ministry nigdy jako żywo, Aże wtenczas, gdy przeciw przysiągł Bogu krzywo. Otóż wasza ministrzy z Pisma wokacja, Potępił was już kościół, więc potępiam i ja. Słusznieście Lutrowego ścierwu byli godni - Ale chleba
Annaszowe progi, Jeden z ministrów Panu dał policzek srogi. Cnotliwi ministrowie cudną wyrządzają Cześć Panu Chrystusowi i dziś tak działają: Chociaj go w niebie ręką nie dosięgną jego, Lecz piórem i ozorem ciągną bóstwo z niego. Potem, gdy się miał zaprzeć on Piotr wierny Boga, Skoro się jedno nogą tknął dworskiego proga, Grzejący się przy węglu siedział z ministrami, Z takimi jako sam był zaprzeniem z drużbami. Nie łączył się z ministry nigdy jako żywo, Aże wtenczas, gdy przeciw przysiągł Bogu krzywo. Otóż wasza ministrzy z Pisma wokacyja, Potępił was już kościół, więc potępiam i ja. Słusznieście Lutrowego ścierwu byli godni - Ale chleba
Skrót tekstu: ErZrzenAnKontr
Strona: 377
Tytuł:
Anatomia Martynusa Lutra Erazma z Roterdama
Autor:
Erazm z Rotterdamu
Tłumacz:
Jan Zrzenczycki
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
Temu ręce, wszyscy w zad kwapią się za progi. Próżno; bo jedni chramią, drudzy umierają, Inszy, mniej obrażeni, uciec zamyślają. Tak pospolicie kamień, z wysoka spuszczony Z mocnej ręki, tłucze łby, boki i ogony Wężom, na gołej skale w gromadzie leżącem, Po zimie nowe skóry na słońcu grzejącem;
XXXIX.
Nie jeden się przypadek, a każdy przydawa Różny: ten zdycha, ten bez ogona zostawa; Ten przodkiem tylko władnie i na kamień gładki Ledwie wciąga za sobą spłaszczone ostatki; Ten, co miał lepsze szczęście, po ziemi się wije I świszcząc, naruszone członki w trawie kryje. Straszliwy to beł pocisk
Temu ręce, wszyscy w zad kwapią się za progi. Próżno; bo jedni chramią, drudzy umierają, Inszy, mniej obrażeni, uciec zamyślają. Tak pospolicie kamień, z wysoka spuszczony Z mocnej ręki, tłucze łby, boki i ogony Wężom, na gołej skale w gromadzie leżącem, Po zimie nowe skóry na słońcu grzejącem;
XXXIX.
Nie jeden się przypadek, a każdy przydawa Różny: ten zdycha, ten bez ogona zostawa; Ten przodkiem tylko władnie i na kamień gładki Ledwie wciąga za sobą spłaszczone ostatki; Ten, co miał lepsze szczęście, po ziemi się wije I świszcząc, naruszone członki w trawie kryje. Straszliwy to beł pocisk
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 283
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
zaczym gorętszą czyniem cześć świętemu imieniu Twemu. X. SŁOŃCE I MIESIĄC
Non Sol ego, non Luna ego, Tu parvule
Nie mychmy są światła wdzięczne, Słońce i Koło Miesięczne. Tyś słońce, Tyś okazały w pełni miesiąc, JEZU mały. Tyś światło z światła idący, Tyś promień serca grzejący, Ty nas oświecasz – planety, Słońce wieczne; wiemy, że Ty, wszczedszy przed początkiem świata, nie zajdziesz na wieczne lata. Nasze znikome promienie gasną lada przez zaćmienie, ale, co się Ciebie tycze, Ty wszego świata granice, zaszłe w wiecznej nocy cieniu, przywodzisz ku oświeceniu. Więc Twe światło jasnośliczne
zaczym gorętszą czyniem cześć świętemu imieniu Twemu. X. SŁOŃCE I MIESIĄC
Non Sol ego, non Luna ego, Tu parvule
Nie mychmy są światła wdzięczne, Słońce i Koło Miesięczne. Tyś słońce, Tyś okazały w pełni miesiąc, JEZU mały. Tyś światło z światła idący, Tyś promień serca grzejący, Ty nas oświecasz – planety, Słońce wieczne; wiemy, że Ty, wszczedszy przed początkiem świata, nie zajdziesz na wieczne lata. Nasze znikome promienie gasną lada przez zaćmienie, ale, co się Ciebie tycze, Ty wszego świata granice, zaszłe w wiecznej nocy cieniu, przywodzisz ku oświeceniu. Więc Twe światło jasnośliczne
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 33
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
niemal tam ex senatorio, quam equestri ordine proceres w ławkach siedzieli, a za Bogiem ledwie ktoś ruszył się i chodził podczas tej to procesyjej. A to podobno dlatego, że króla im. nie było w kościele ob affectiones exaratas piórem stolnikowskim.
Po skończonej wotywie, którą miał im. ks. kanclerz przy kazaniu nie grzejącym im. ks. poznańskiego, ruszyli się wszyscy do izby swojej pro solito ichmpp. posłowie, sed nullo fructu, bo res anticipative non erant sopitae, które bonum publicum perimebant et perimunt. Te, jakie są i były, już opisano w.ks.m. W wigilią sejmu, gdy się na konferencyjej u
niemal tam ex senatorio, quam equestri ordine proceres w ławkach siedzieli, a za Bogiem ledwie ktoś ruszył się i chodził podczas tej to procesyjej. A to podobno dlatego, że króla jm. nie było w kościele ob affectiones exaratas piórem stolnikowskim.
Po skończonej wotywie, którą miał jm. ks. kanclerz przy kazaniu nie grzejącym jm. ks. poznańskiego, ruszyli się wszyscy do izby swojej pro solito ichmpp. posłowie, sed nullo fructu, bo res anticipative non erant sopitae, które bonum publicum perimebant et perimunt. Te, jakie są i były, już opisano w.ks.m. W wigiliją sejmu, gdy się na konferencyjej u
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 276
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
Zołoto lipszeie stároie/ niż nowoie/ ták y wira lipszáia stáráia/ niż nowáia. Często to zarzut Starokalendarzan. Respons Katolicki.
NAprawde/ prima facie zdadzą się jakieś pozorne być racie Starokalendarzan; ale w samej rzeczy nic nie wazą/ i owszem przeciwko imże samym biją/ bo te ich argumenta jako lód on słońca grzejącego od światłości prawdy Katolickiej roztopnieją/ i jako kłos słomiany od wiatru plewy od ziarna oddalającego obalą. Powiadacie/ że wasz barzo Stary Kalendarz/ że ma więcej niźli Tysiąc lat: w prawdzie i Matusael tak długo nie żył. A iż tak barzo wasz Kalendarz Stary/ nie dziw tedy/ że już jak starzały Dziad/
Zołoto lipszeie stároie/ niż nowoie/ ták y wira lipszáia stáráia/ niż nowáia. Często to zarzut Stárokálendárzan. Respons Kátholicki.
NApráwde/ prima facie zdádzą się iákieś pozorne być rácie Stárokálendárzan; ále w sámey rzeczy nic nie wázą/ y owszem przećiwko imże sámym biją/ bo te ich argumenta iáko lod on słońca grzeiącego od świátłośći práwdy Kátholickiey rostopnieią/ y iáko kłos słomiany od wiátru plewy od źiárna oddáláiącego obalą. Powiádaćie/ że wász bárzo Stáry Kálendárz/ że ma więcey niźli Tyśiąc lat: w práwdźie y Máthusáel ták długo nie żył. A iż ták bárzo wász Kálendarz Stáry/ nie dźiw tedy/ że iuż iák stárzáły Dźiad/
Skrót tekstu: SakKal
Strona: B
Tytuł:
Kalendarz stary
Autor:
Kalikst Sakowicz
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
siedzi gospodarz, okien 3 złe, a czwarte dobre. Sufit i podłoga dobra. Okienic 4 na zawiasach. Drzwi 3 do sieni, izby, kuchenki, na zawiasach, dobre. drugiej izbetce okno jedno dobre, sufit i podłoga dobra. Drzwi 2 i okiennica na zawiasach dobre. Piec z kafli polewanych obie izby grzejący, nadrujnowany. Kumin wcale zły, z gruntu reperacji potrzebuje. Trzecia izba czeladna zła; okien, pieca, komina i podłogi w niej nie ma. Sufit jednak dobry. Dach na tym folwarku miejscami mocnej potrzebuje reperacji.
Przy tym folwarku obórka zrujnowana, stodoła jedna o 2 bojowiskach stara, drzewo w niej spróchniałe
siedzi gospodarz, okien 3 złe, a czwarte dobre. Sufit i podłoga dobra. Okienic 4 na zawiasach. Drzwi 3 do sieni, izby, kuchenki, na zawiasach, dobre. drugiej izbetce okno jedno dobre, sufit i podłoga dobra. Drzwi 2 i okiennica na zawiasach dobre. Piec z kafli polewanych obie izby grzejący, nadrujnowany. Kumin wcale zły, z gruntu reperacyi potrzebuje. Trzecia izba czeladna zła; okien, pieca, komina i podłogi w niej nie ma. Sufit jednak dobry. Dach na tym folwarku miejscami mocnej potrzebuje reperacyi.
Przy tym folwarku obórka zrujnowana, stodoła jedna o 2 bojowiskach stara, drzewo w niej spróchniałe
Skrót tekstu: InwKal_II
Strona: 91
Tytuł:
Inwentarze dóbr szlacheckich powiatu kaliskiego, t. 2
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1775
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1775
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Władysław Rusiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1959
nich szyb potłuczonych nro 59. Przyciesi, ściany naokoło spróchniałe i pogniłe, należycie przezroczyste, pieca w niej nie masz. Na drugiej stronie po lewej ręce pokój, do którego wchodząc drzwi na zawiasach żelaznych, z zamkiem żelaz-
nym prostym; okien w nim 3, w których szyb potłuczonych nro 23, piecem 2 pokoje grzejącym. Z tego idąc dalej pokój z podwójnemi drzwiami na zawiasach żelaznych, z zamkiem prostym żelaznym. Z niego pokój na boku trzeci po prawej ręce, ciemny, drzwi do niego prosto na zawiasach żelaznych i z zamkiem prostym, oknem jednym. Sień przegradzająca, z której pokój, do niego drzwi proste na zawiasach żelaznych z
nich szyb potłuczonych nro 59. Przyciesi, ściany naokoło spróchniałe i pogniłe, należycie przezroczyste, pieca w niej nie masz. Na drugiej stronie po lewej ręce pokój, do którego wchodząc drzwi na zawiasach żelaznych, z zamkiem żelaz-
nym prostym; okien w nim 3, w których szyb potłuczonych nro 23, piecem 2 pokoje grzejącym. Z tego idąc dalej pokój z podwójnemi drzwiami na zawiasach żelaznych, z zamkiem prostym żelaznym. Z niego pokój na boku trzeci po prawej ręce, ciemny, drzwi do niego prosto na zawiasach żelaznych i z zamkiem prostym, oknem jednym. Sień przegradzająca, z której pokój, do niego drzwi proste na zawiasach żelaznych z
Skrót tekstu: InwKal_II
Strona: 197
Tytuł:
Inwentarze dóbr szlacheckich powiatu kaliskiego, t. 2
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1775
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1775
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Władysław Rusiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1959
drzwi na zawiasach żelaznych. Po prawej ręce izba czeladna; drzwi do niej na biegunach drewnianych z oknami 2 prostemi i piecem prostym starym, nadpsutemi. Komora jedna, do której drzwi także na biegunach drewnianych. Za tą komorą kurniki dworskie. Po lewej ręce izba z komorą, oknami 3 staremi i piecem starym, oboje grzejącym.
Po prawej i lewej stronie tego folwarku stajen 3, to wszystko pod jednym dachem starym, złym, całego poszycia potrzebującym. Także przyciesi i ściany spróchniałe.
Między niemi szamborza, na której izdebka mała bez okien, drewnianemi tylko założone kratkami. Wrota w tej szamborzy drewniane, wielkie, złe, dach stary, zły
drzwi na zawiasach żelaznych. Po prawej ręce izba czeladna; drzwi do niej na biegunach drewnianych z oknami 2 prostemi i piecem prostym starym, nadpsutemi. Komora jedna, do której drzwi także na biegunach drewnianych. Za tą komorą kurniki dworskie. Po lewej ręce izba z komorą, oknami 3 staremi i piecem starym, oboje grzejącym.
Po prawej i lewej stronie tego folwarku stajen 3, to wszystko pod jednym dachem starym, złym, całego poszycia potrzebującym. Także przyciesi i ściany spróchniałe.
Między niemi szamborza, na której izdebka mała bez okien, drewnianemi tylko założone kratkami. Wrota w tej szamborzy drewniane, wielkie, złe, dach stary, zły
Skrót tekstu: InwKal_II
Strona: 197
Tytuł:
Inwentarze dóbr szlacheckich powiatu kaliskiego, t. 2
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1775
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1775
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Władysław Rusiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1959
w drewno oprawne 2, w których brakuje szyb do pół kwatery. Komora oddaje się do tejże izby należąca, ze drzwiami na zawiasach i klamką, wrzeciądzem i skoblami 2. Okno jedno częścią w drewno, częścią w ołów oprawne, z gruntu złe, bo tylko szyb 5 całych. Piec jeden izbę i komorę grzejący, stary, jeszcze niezły, komin w tej izbie dobry.
Oddaje się także stajni nowy połowa po prawej ręce od dworu idący.
Chlew stary, zły ex opposito tej nowy stajni, w słupach i ścianach mocnej reparacji potrzebujący. U niego drzwi na biegunach, złe.
Stodółka stara, częścią w deliki łupane, częścią
w drewno oprawne 2, w których brakuje szyb do pół kwatery. Komora oddaje się do tejże izby należąca, ze drzwiami na zawiasach i klamką, wrzecądzem i skoblami 2. Okno jedno częścią w drewno, częścią w ołów oprawne, z gruntu złe, bo tylko szyb 5 całych. Piec jeden izbę i komorę grzejący, stary, jeszcze niezły, komin w tej izbie dobry.
Oddaje się także stajni nowy połowa po prawej ręce od dworu idący.
Chlew stary, zły ex opposito tej nowy stajni, w słupach i ścianach mocnej reparacyi potrzebujący. U niego drzwi na biegunach, złe.
Stodółka stara, częścią w deliki łupane, częścią
Skrót tekstu: InwKal_II
Strona: 204
Tytuł:
Inwentarze dóbr szlacheckich powiatu kaliskiego, t. 2
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1775
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1775
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Władysław Rusiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1959