czasem worem (ale to nie z chcenia). Gdy którego do cerkwie nabożeństwo ruszy Zamknionej, podkopa się, abo drzwi wykruszy. Cuda okrutne robią, a. między inszymi, Ślepe zamki umieją czynić widzącymi. A kiedy się przeżegna który z nich pałaszem, Upadnie chłopu ręka abo głowa czasem. Biesiady nie zepsują, po doktorsku żyję, Przed obiadem, nie jadłszy, siedmkroć się upiją. Zdrowy przecię pachołek, chociaż dla nierządu Dostanie nieznośnego dziesięć razów trądu. A żeby lepszy pokój aż do śmierci mieli, Z piekłem wrzącym przymierze na dziesięć lat wzięli. Na lichwę jako żydzi niewiernicy żyją, Ty ich raz, oni ciebie pięć razy pobiją.
czasem worem (ale to nie z chcenia). Gdy którego do cerkwie nabożeństwo ruszy Zamknionej, podkopa sie, abo drzwi wykruszy. Cuda okrutne robią, a. między inszymi, Ślepe zamki umieją czynić widzącymi. A kiedy sie przeżegna który z nich pałaszem, Upadnie chłopu ręka abo głowa czasem. Biesiady nie zepsują, po doktorsku żyję, Przed obiadem, nie jadłszy, siedmkroć sie upiją. Zdrowy przecię pachołek, chociaż dla nierządu Dostanie nieznośnego dziesięć razów trądu. A żeby lepszy pokój aż do śmierci mieli, Z piekłem wrzącym przymierze na dziesięć lat wzięli. Na lichwę jako żydzi niewiernicy żyją, Ty ich raz, oni ciebie pięć razy pobiją.
Skrót tekstu: ZimBLisBad
Strona: 216
Tytuł:
Żywot Kozaków lisowskich
Autor:
Bartłomiej Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
, w ramie czarnej 236. Obraz, na którym osoba jakaś, w cza.rnej sukni i w czarnym kołpaku siedząca w krześle, w perspektywie zbór wyrażony, w ramie czarnej. 257. Obrazów para marnej wielkości, na których frukta różne, w ramach metalem złoconych, rżniętych. 258. Konterfekt jakiejś osoby, po doktorsku, w czarnej sukni i w yamułce na głowie, w kołnierzu białym, na płótnie, spodem prosta ramka. 259. Obraz na którym batalia Turków z Węgrami, między którymi kawaler z krzyżem na piersiach wiszącym, z mieczem, na koniu wilczatym swoich animuje, w ramach metalem złoconych 260. Obraz tejże wielkości batalia
, w ramie czarnej 236. Obraz, na którym osoba jakaś, w cza.rney sukni y w czarnym kołpaku siedząca w krześle, w perspektywie zbór wyrażony, w ramie czarney. 257. Obrazów para marney wielkości, na których frukta różne, w ramach metalem złoconych, rżniętych. 258. Konterfekt jakiejś osoby, po doktorsku, w czarney sukni y w yamułce na głowie, w kołnierzu białym, na płótnie, spodem prosta ramka. 259. Obraz na którym batalia Turków z Węgrami, między którymi kawaler z krzyżem na piersiach wiszącym, z mieczem, na koniu wilczatym swoich animuje, w ramach metalem złoconych 260. Obraz teyże wielkości batalia
Skrót tekstu: InwWilan
Strona: 9
Tytuł:
Inwentarz generalny klejnotów, sreber, galanterii i ruchomości różnych tudzież obrazów, które się tak w Pałacu Wilanowskim jako też w Skarbcach Warszawskich J.K.Mci znajdowały [...]
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Urządzenie pałacu wilanowskiego za Jana III
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Czołowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1937
Bieszczad na plutę, kryjąc oczy chmurą. Nie wynidzie na słońce, w jednej siedząc kuczy, Nie gada jako ludzie, jako niedźwiedź mruczy, Jako płonka w głębokim borze zimostradna. Cóż z odludkiem za sprawa, za uciecha? Żadna. 77. MIZERNIE ŻYJE, KTO WEDLE DOKTORA ŻYJE
Krótko i mizernie, kto żyje po doktorsku; Daleko i mizerniej, i krócej po dworsku: Do cudzego śpiąc, jedząc, pijąc apetytu, Jeden z głodu, drugi z nich umiera ze zbytu. Żyć sobie do natury, skromnie, po ziemiańsku, Nie szukając przysmaków i trunków we Gdańsku, Jednym ze zdrowiem zyszczesz dostatek zawodem: Zdechną, co inszych morzą
Bieszczad na plutę, kryjąc oczy chmurą. Nie wynidzie na słońce, w jednej siedząc kuczy, Nie gada jako ludzie, jako niedźwiedź mruczy, Jako płonka w głębokim borze zimostradna. Cóż z odludkiem za sprawa, za uciecha? Żadna. 77. MIZERNIE ŻYJE, KTO WEDLE DOKTORA ŻYJE
Krótko i mizernie, kto żyje po doktorsku; Daleko i mizerniej, i krócej po dworsku: Do cudzego śpiąc, jedząc, pijąc apetytu, Jeden z głodu, drugi z nich umiera ze zbytu. Żyć sobie do natury, skromnie, po ziemiańsku, Nie szukając przysmaków i trunków we Gdańsku, Jednym ze zdrowiem zyszczesz dostatek zawodem: Zdechną, co inszych morzą
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 52
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
barszczu, co włożę? — olej, sól, dwa grzyby. ŻUR
Żuru chcecie, parobcy, na zwykle śniadanie? A czy dziś na robotę będzie nakazanie? Przecię ty, gospodarzu, każ żuru nalewać, Bowiem i to robota — po śniadaniu ziewać. GRUCA
Owsy tanie, więc grueę każcie warzyć często, Lecz po doktorsku trzeba: rzadko, a nie gęsto. W tym cię jednak przestrzegam: gdy grucę jeść będziesz, Mijaj stajnię z daleka, bo zdrowia pozbędziesz. RYBY CZECZUGI
„Kucharzu, do rosołu uwarz tam czeczugę!” Nie dosłyszał i mniemał, że kazał papugę.
Wnet ją zarznął i z pierzem do ognia przystawił. Pan
barszczu, co włożę? — olej, sól, dwa grzyby. ŻUR
Żuru chcecie, parobcy, na zwykle śniadanie? A czy dziś na robotę będzie nakazanie? Przecię ty, gospodarzu, każ żuru nalewać, Bowiem i to robota — po śniadaniu ziewać. GRUCA
Owsy tanie, więc grueę każcie warzyć często, Lecz po doktorsku trzeba: rzadko, a nie gęsto. W tym cię jednak przestrzegam: gdy grucę jeść będziesz, Mijaj stajnię z daleka, bo zdrowia pozbędziesz. RYBY CZECZUGI
„Kucharzu, do rosołu uwarz tam czeczugę!” Nie dosłyszał i mniemał, że kazał papugę.
Wnet ją zarznął i z pierzem do ognia przystawił. Pan
Skrót tekstu: PrzetObBar_I
Strona: 395
Tytuł:
Postny obiad abo zabaweczka
Autor:
Hiacynt Przetocki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1653
Data wydania (nie wcześniej niż):
1653
Data wydania (nie później niż):
1653
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965