w każdym ulu ma zostawić miodu na pułtorej ćwierci łokcia i na dłoń, od głowy, i nic więcej.
Każdy vl podebrawszy, zatworzyć chędogo: wierzchni zatwor zamuskać; spodniego nie trzeba jeszcze zamuskiwać; i oko ma być otworzone, dla przelatywania pczole: bo ona wiesieni nie wyleci, jedno kiedy jej zdrowo.
Tak podebrane ule, i zatworzone, z zamuskaniem wierzchnich zatworów, a z otworzonymi okami, mają stać aż do zimy: a kiedy już mrozy ujmą, wyjmi onę spodnie zatwory, wychędoż na dnie plugastwo, jakiekolwiek znajdziesz, siana suchego pachniącego podściel w każdy vl aż pod oczko; zaprawże już i spodni zatwor, i zamuszcz
w káżdym vlu má zostáwić miodu ná pułtorey ćwierći łokćiá y ná dłoń, od głowy, y nic więcey.
Káżdy vl podebráwszy, zátworzyć chędogo: wierzchni zátwor zámuskáć; spodniego nie trzebá ieszcze zámuskiwáć; y oko má bydź otworzone, dlá przelátywániá pczole: bo oná wieśieni nie wyleći, iedno kiedy iey zdrowo.
Ták podebráne vle, y zátworzone, z zámuskániem wierzchnich zátworow, á z otworzonymi okámi, máią stáć aż do zimy: á kiedy iusz mrozy vymą, wyimi onę spodnie zátwory, wychędoż ná dnie plugástwo, iákiekolwiek znáydziesz, śiáná suchego páchniącego podśćiel w káżdy vl áż pod oczko; zápráwże iuż y spodni zátwor, y zámuszcz
Skrót tekstu: OstrorNauka
Strona: D
Tytuł:
Nauka koło pasiek
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Marcin Łęcki
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
fortun wierzy; lecz kędyż przygodzie Miejsca nie masz na świecie? I kogo zazionie Wiecznym Neptun wyrokiem, na suszy utonie! Oracz, wprzągszy do pługu pracowite cielce, Znowu się długu wielkiej zwierza rodzicielce; Albo widząc dojźrałe lny, trawy i ryże, Częścią ją goli, częścią skubie, częścią strzyże. Drugi, na podebranym brzegu wisząc śmiele, Albo już jętą rybę prowadzi za skrzele, Albo dający obrok swej myśliwej duszy, Strzeże, rychło włosienia, rychło wędy ruszy. Ten sobie dom buduje; groble sypie drugi I w miejscu poniewolne zastanawia strugi, Żeby mu obrotnymi wiecznie snuły koły I ryby zawierały; teh osadza pszczoły, Ten owce strzyże
fortun wierzy; lecz kędyż przygodzie Miejsca nie masz na świecie? I kogo zazionie Wiecznym Neptun wyrokiem, na suszy utonie! Oracz, wprzągszy do pługu pracowite cielce, Znowu się długu wielkiej zwierza rodzicielce; Albo widząc dojźrałe lny, trawy i ryże, Częścią ją goli, częścią skubie, częścią strzyże. Drugi, na podebranym brzegu wisząc śmiele, Albo już jętą rybę prowadzi za skrzele, Albo dający obrok swej myśliwej duszy, Strzeże, rychło włosienia, rychło wędy ruszy. Ten sobie dom buduje; groble sypie drugi I w miejscu poniewolne zastanawia strugi, Żeby mu obrotnymi wiecznie snuły koły I ryby zawierały; teh osadza pszczoły, Ten owce strzyże
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 290
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Bogum ufała, ciałem i umysłem czysta, Nie miał do mnie przystępu czart i egzorcysta; Któremu o tak wielką dusz niewinnych zdradę Ten mandat na trybunał boży straszny kładę. Niechaj to będzie wszytkich pociechą kaleków, Że ja dziś, zdrową bywszy, umieram od leków. 46. GLINĄ PRZYWALONEMU
Kopał chłop glinę na piec w podebranym brzegu, A że ziemia nagręzła z zimowego śniegu, Szkaradnie, i z motyką, którą ziemię kopa, Urwawszy się, przywalił brzeg owego chłopa. Więc mu piszę nagrobek: Ten człowiek sam siebie Ręką swoją zabiwszy, ręką swoją grzebie. Nie trzebaż wielom ludzi brzegu ani gliny, Bo giną od podobnej ci wszyscy ruiny
Bogum ufała, ciałem i umysłem czysta, Nie miał do mnie przystępu czart i egzorcysta; Któremu o tak wielką dusz niewinnych zdradę Ten mandat na trybunał boży straszny kładę. Niechaj to będzie wszytkich pociechą kaleków, Że ja dziś, zdrową bywszy, umieram od leków. 46. GLINĄ PRZYWALONEMU
Kopał chłop glinę na piec w podebranym brzegu, A że ziemia nagręzła z zimowego śniegu, Szkaradnie, i z motyką, którą ziemię kopa, Urwawszy się, przywalił brzeg owego chłopa. Więc mu piszę nagrobek: Ten człowiek sam siebie Ręką swoją zabiwszy, ręką swoją grzebie. Nie trzebaż wielom ludzi brzegu ani gliny, Bo giną od podobnej ci wszyscy ruiny
Skrót tekstu: PotNagKuk_I
Strona: 449
Tytuł:
Nagrobki
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987