słyszała mówiących; cóż jednak potym, kiedy okrzyki śmiechu tak są głośne, porywcze, i nie wstrzymane, iżby się kiedyżkolwiek o ich delikatne uszy obić mogły.
Po tym wszystkim com namienił wyżej, niech jednak nie rozumieją uczciwe Panienki, iż ja modestyą i przyzwoitą jej trwożliwość ganię; dobrze czynią strzegąc się nie rozmyślnej porywczości w takim kroku, za którym los życia całego idzie, ale... i w dobrym nie trzeba przesadzać. MONITOR Na R. P. 1772. dnia 1. Lutego. Nro. X.
- - - - spatio brevi Spem longam reseces: dum loquimur fugerit invida, Aetas; carpe diem, quám
słyszała mowiących; coż iednak potym, kiedy okrzyki śmiechu tak są głośne, porywcze, y nie wstrzymane, iżby się kiedyżkolwiek o ich delikatne uszy obić mogły.
Po tym wszystkim com namienił wyżey, niech iednak nie rozumieią uczciwe Panienki, iż ia modestyą y przyzwoitą iey trwożliwość ganię; dobrze czynią strzegąc się nie rozmyślney porywczości w takim kroku, za ktorym los życia całego idzie, ale... y w dobrym nie trzeba przesadzać. MONITOR Na R. P. 1772. dnia 1. Lutego. Nro. X.
- - - - spatio brevi Spem longam reseces: dum loquimur fugerit invida, Aetas; carpe diem, quám
Skrót tekstu: Monitor
Strona: 67
Tytuł:
Monitor na Rok Pański 1772
Autor:
Ignacy Krasicki
Drukarnia:
Wawrzyniec Mitzler de Kolof
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
czasem broda cierpi z twarzą.” 179 (S). DO PRZYJACIELA
A kiedyż też u ciebie, przyjacielu drogi, Miejsce mieć będą moje życzliwe przestrogi? Pewnie nigdy. Uznasz to, choć w czesie malutkiem, Żeś zawsze, za swą głową idąc, podrwił skutkiem. Rozumiem, że i teraz twa porywczość skora Będzie potrzebowała rządnego doktora. Tak ma być, bo przyjaciel zawczasu przestrzeże; Balwierz do gotowego: leczy albo rzeże. Zrobiłeś co sprośnego dla uciechy swojej, Uciecha precz, a sprośność aż do śmierci stoi; Przyszłoć co poczciwego z wielką pracą, panie, Prace wiecznie zapomnisz, poczciwość zostanie. Lecz dłuższa
czasem broda cierpi z twarzą.” 179 (S). DO PRZYJACIELA
A kiedyż też u ciebie, przyjacielu drogi, Miejsce mieć będą moje życzliwe przestrogi? Pewnie nigdy. Uznasz to, choć w czesie malutkiem, Żeś zawsze, za swą głową idąc, podrwił skutkiem. Rozumiem, że i teraz twa porywczość skora Będzie potrzebowała rządnego doktora. Tak ma być, bo przyjaciel zawczasu przestrzeże; Balwierz do gotowego: leczy albo rzeże. Zrobiłeś co sprośnego dla uciechy swojej, Uciecha precz, a sprośność aż do śmierci stoi; Przyszłoć co poczciwego z wielką pracą, panie, Prace wiecznie zapomnisz, poczciwość zostanie. Lecz dłuższa
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 84
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ciało, próżnej sławy tak łakome, Dawny potka dział wszego nieboszczyka: Trzy łokcie ziemie, rydel i motyka. CLIO GEOMETRIA
Ach, źleż graniczysz, śmierci nieużyta! Nie bardzo z ciebie podkomorzy biegły! Wszytko na cudzy grunt kopców, niesyta, Pomykasz? Czy-ć twój urząd nie przysięgły? Najmniej się twoja porywczość nie pyta, Jeśli to twój grunt, byle-ć był przyległy. Ażeby lepiej kopce pamiętali, Chcesz, by nad nimi sąsiedzi płakali.
Bodajżeś nigdy mej ubogiej wioski Żałobnym rydlem swym nie graniczyła! Wolę sąsiada złego znosić troski, Niżby mię miała bronić twa mogiła. Doznał motyki twojej Otwinowski, Któregoś z nami
ciało, próżnej sławy tak łakome, Dawny potka dział wszego nieboszczyka: Trzy łokcie ziemie, rydel i motyka. CLIO GEOMETRIA
Ach, źleż graniczysz, śmierci nieużyta! Nie bardzo z ciebie podkomorzy biegły! Wszytko na cudzy grunt kopców, niesyta, Pomykasz? Czy-ć twój urząd nie przysięgły? Najmniej się twoja porywczość nie pyta, Jeśli to twój grunt, byle-ć był przyległy. Ażeby lepiej kopce pamiętali, Chcesz, by nad nimi sąsiedzi płakali.
Bodajżeś nigdy mej ubogiej wioski Żałobnym rydlem swym nie graniczyła! Wolę sąsiada złego znosić troski, Niżby mię miała bronić twa mogiła. Doznał motyki twojej Otwinowski, Któregoś z nami
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 148
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
wynalezione dostąpienia pomienionego celu drogi, szacowane być powinny; niżeli nowe wznawiające się rozumowi zabawy, te bowiem ciężaru, i pracy przyczyniają z zatamowaniem częstokroć drogi do wydoskonalenia się we wszystkim: tamte dodają ulgi, łatwością wabią, i torują gościeniec dodostąpienia zaszczytu w każdym Kunszcie. PRZEDMOWA.
Młode lata najsposobniejsze do wszystkiego przy swojej czstęstokroć porywczości, kręte do nabycia różnych umiejętności przebywają drogi: Kontentując się jedynie prac swoich pożytkiem zapominają mozołów, a częstokroć przy zbywających łatwiejszych sposobach, pozbywają z pamięci niepotrzebne przyczynione trudności wraz z istotą nauki: słuszna więc ochraniać siły ludzkiego dowcipu, oszczędzać czas, zachowując go z młodą pojętnością do pożyteczniejszych i przyzwoitszych życiu ludzkiemu zabaw. Poprzedzające
wynalezione dostąpienia pomienionego celu drogi, szacowane bydź powinny; niżeli nowe wznawiaiące się rozumowi zabawy, te bowiem ciężaru, y pracy przyczyniają z zatamowaniem częstokroć drogi do wydoskonalenia się we wszystkim: tamte dodaią ulgi, łatwością wabią, y toruią gościeniec dodostąpienia zaszczytu w każdym Kunszcie. PRZEDMOWA.
Młode lata naysposobnieysze do wszystkiego przy swoiey czstęstokroć porywczości, kręte do nabycia rożnych umieiętności przebywaią drogi: Kontentuiąc się iedynie prac swoich pożytkiem zapominaią mozołow, a częstokroć przy zbywaiących łatwieyszych sposobach, pozbywaią z pamięci niepotrzebne przyczynione trudności wraz z istotą nauki: słuszna więc ochraniać siły ludzkiego dowcipu, oszczędzać czas, zachowuiąc go z młodą poiętnością do pożytecznieyszych y przyzwoitszych życiu ludzkiemu zabaw. Poprzedzaiące
Skrót tekstu: SzybAtlas
Strona: 3
Tytuł:
Atlas dziecinny
Autor:
Dominik Szybiński
Drukarnia:
Michał Groell
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
bisurmańskiej moczył, Aż w dzień ostatni czerwca Bóg na niebie Pomyślny koniec sprawił tej potrzebie.
Bo gdy chan, z tłumem kozackim spikniony, Wszystką się mocą nastąpić gotował, A szyk wojsk polskich pięknie sporządzony Obaczył, który zlekka następował W gromadnych pułkach, przedtem mgłą zaćmiony, Jął się ociągać i swojej żałował W tem porywczości, więc ku obozowi Patrząc naszemu, tak snadź rzekł Chmielowi:
Czegoś narobił? tyś mi przysiągł śmiele Że gijaurowie nazad uciekają, I w obozie ich przy królu niewiele, A tu patrz, jak się przeciw nam ściągają, Obiema się nam pewna zguba ściele: Bo się do bitwy nie ucieczki mają, Na
bisurmańskiej moczył, Aż w dzień ostatni czerwca Bóg na niebie Pomyślny koniec sprawił tej potrzebie.
Bo gdy chan, z tłumem kozackim spikniony, Wszystką się mocą nastąpić gotował, A szyk wojsk polskich pięknie sporządzony Obaczył, który zlekka następował W gromadnych pułkach, przedtém mgłą zaćmiony, Jął się ociągać i swojej żałował W tém porywczości, więc ku obozowi Patrząc naszemu, tak snadź rzekł Chmielowi:
Czegoś narobił? tyś mi przysiągł śmiele Że gijaurowie nazad uciekają, I w obozie ich przy królu niewiele, A tu patrz, jak się przeciw nam ściągają, Obiema się nam pewna zguba ściele: Bo się do bitwy nie ucieczki mają, Na
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 346
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
sędziego sprawiedliwego/ na którego miejscu siedzi. Na tych Dawid Z. woła Erudimini qui iudicatis terram. Aniemasz z sto nauki/ radzże się dokładaj się mędrszego/ nie żony/ by źmije jadowietej vbi multa consilia ibi salus, niech będzie compositum iudicium, a sam nie wyjezdzaj przed swaty zmniemana mądrością twoją/ bo tej porywczości i ciekawości nigdy nie wyżałujesz: i przy śmierci będzie stała krew niewinna wylana/ i za twoim powodem popaloni/ popieczeni bez prawnie. A co większa/ nie pewna to/ jeślić Bóg łaski swej użyczy do godnej pokuty/ bo tego nieświęcona woda skropić. I lepiej że wyzwolisz sto czarownic chociaż winnych/ kiedyś
sędziego spráwiedliwego/ na ktorego mieyscu śiedzi. Ná tych Dawid S. woła Erudimini qui iudicatis terram. Aniemasz z sto náuki/ radzże się dokładay się mędrszego/ nie żony/ by źmiie iádowietey vbi multa consilia ibi salus, niech będzie compositum iudicium, á sam nie wyiezdzay przed swáty zmniemána mądrośćią twoią/ bo tey porywczośći y ćiekáwośći nigdy nie wyżáłuiesz: y przy śmierći będzie stałá krew niewinna wylana/ y zá twoim powodem popaloni/ popieczeni bez práwnie. A co większa/ nie pewna to/ ieślić Bog łáski swey vżyczy do godney pokuty/ bo tego nieświęcona woda skropić. Y lepiey że wyzwolisz sto czárownic choćiasz winnych/ kiedyś
Skrót tekstu: WisCzar
Strona: 74
Tytuł:
Czarownica powołana
Autor:
Daniel Wisner
Drukarnia:
Wojciech Laktański
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
magia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
jej krowę i jałowicę, zaczym od napaści tegoż Pachołka wolnym Łaboskiego prawo czyni i nakazuje temu Pachołkowi pod winą plag piąciudziesiąt i grzywnami nieopuszczonemi, aby więcej tegoż Łaboskiego nie napastował. Łaboski zaś że przez opowiedzi wójta przerzeczoną matkę Pachołkową wiąził, w tym go prawo być winnym uznaje i nakazuje, aby za tę swoję porywczość dał grzywien na dwór cztery, Pachołkowi Stefanowi grzywien sześć. Iwan zaś Łaboski ponieważ powiada, że zapłacił jałówkę, którą, jako ludzie mówią, ale na to świadectwa nie masz, taż Pachołkowa matka na cerkiew bielańską oddała, zaczym prawo według słuszności temu Łaboskiemu Iwanowi na sumnienie jego tę jałówkę przysądza. 1215.
Dnia
jej krowę i jałowicę, zaczym od napaści tegoż Pachołka wolnym Łaboskiego prawo czyni i nakazuje temu Pachołkowi pod winą plag piąciudziesiąt i grzywnami nieopuszczonemi, aby więcej tegoż Łaboskiego nie napastował. Łaboski zaś że przez opowiedzi wójta przerzeczoną matkę Pachołkową wiąził, w tym go prawo być winnym uznaje i nakazuje, aby za tę swoję porywczość dał grzywien na dwór cztyry, Pachołkowi Stefanowi grzywien sześć. Iwan zaś Łaboski ponieważ powiada, że zapłacił jałówkę, którą, jako ludzie mówią, ale na to świadectwa nie masz, taż Pachołkowa matka na cerkiew bielańską oddała, zaczym prawo według słuszności temu Łaboskiemu Iwanowi na sumnienie jego tę jałówkę przysądza. 1215.
Dnia
Skrót tekstu: KsKlim_1
Strona: 371
Tytuł:
Księga sądowa kresu klimkowskiego_1
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1702 a 1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1702
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwik Łysiak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
tylko świątobliwością obyczajów, ale też gruntownym rozumem i nauką głęboką. Prócz wiary, trzeba jeszcze mieć miłość i bojaźń Boga: Miłość Jego, abyśmy wszystkie sprawy nasze stosowali ku chwale Jego; bojaźń zaś sądów Jego, abyśmy nieprzestępowali granic powinności naszej, kiedyby miłość Jego niebyła dosyć mocna, do zatrzymania porywczości pasyj naszych. Tać to jest miłość złączona z zbawienną bojaźnią, wiarą oświecona, i ożywiona nadzieją, która jest cnotą własną prawdziwego Chrześcijanina, i która Jego jest przymiotem partykularnym, przymiotem nieskończenie nad wszystkie inne chwalebniejszym, i który sam jeden będąc godnie piastowany, może nam przysposobić szczęśliwość doskonałą. Ci którzy adorują Jezusa Chrystusa jako
tylko świątobliwością obyczaiow, ale też gruntownym rozumem y nauką głęboką. Procz wiary, trzeba ieszcze mieć miłość y boiazń Boga: Miłość Iego, abyśmy wszystkie sprawy nasze stosowali ku chwale Jego; boiaźń zaś sądow Iego, abyśmy nieprzestępowali granic powinności naszey, kiedyby miłość Iego niebyła dosyć mocna, do zatrzymania porywczości passyi naszych. Tać to iest miłość złączona z zbawienną boiaźnią, wiarą oświecona, y ożywiona nadzieią, ktora iest cnotą własną prawdziwego Chrześcianina, y ktora Iego iest przymiotem partykularnym, przymiotem nieskończenie nad wszystkie inne chwalebnieyszym, y ktory sam ieden będąc godnie piastowany, może nam przysposobić szczęśliwość doskonałą. Ci ktorzy adoruią Jezusa Chrystusa iako
Skrót tekstu: AkDziec
Strona: 64
Tytuł:
Akademia dziecinna albo zbiór nauk różnych
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia JKM i Rzeczypospolitej Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1761
Data wydania (nie wcześniej niż):
1761
Data wydania (nie później niż):
1761
aby ich leczyli, jak się im zamarzy. Pewne ustawy mieli, za któremi iść należało, a te Reguły były wielkich ludzi uwagi, zapisane w Księgach Świętych. Idąc za niemi, nieupewniali jak się uda, bo ręcząc odpowiadać musieli, i wina śmierci na nich włożona była. To Prawo było wygodne na odpędzenie porywczości zabójców, ale też tamowało dochodzenia głębiej tej nauki.
Każdy lekarz, jeżeli wierzyć mamy Herodotowi, na jednę tylko, którą umiał, leczył chorobę, jedni na oczy, drudzy na zęby, i tak dalej. Co się mówiło o Piramidach Labiryn- towych, o tej liczbie niezamierzonej Obelisków, Kościołów, Pałaców, których jeszcze
áby ich leczyli, iák się im zámarzy. Pewne ustawy mieli, za ktoremi iść należało, a te Reguły były wielkich ludzi uwagi, zapisáne w Xięgach Swiętych. Idąc za niemi, nieupewniáli iák sie uda, bo ręcząc odpowiadać musieli, y winá śmierći ná nich włożona była. To Práwo było wygodne na odpędzenie porywczośći zaboycow, ále też tamowało dochodzeniá głębiey tey nauki.
Káżdy lekarz, ieżeli wierzyć mamy Herodotowi, na iednę tylko, ktorą umiáł, leczył chorobę, iedni ná oczy, drudzy ná zęby, y tak daley. Co się mowiło o Piramidach Labiryn- towych, o tey liczbie niezamierzoney Obeliskow, Kościołow, Pałacow, ktorych ieszcze
Skrót tekstu: RolJabłADziej
Strona: 136
Tytuł:
Dziejopis starożytny Egipcjanów, Kartainców, Assyryjczyków, Babilonców, Medów, Persów, Macedończyków i Greków
Autor:
Charles Rollin
Tłumacz:
Józef Aleksander Jabłonowski
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
ludzkiej pochodzących/ ile ludzie przez nie mogą się zstać dobremi i doskonałemi. A sprawy ludzkie/ mają też swoje przyczyny/ z których pochodzą/ i zstają się. Materia spraw ludzkich/ są odmienne dzieje ludzkie/ które mogą tak abo owak być uczynione: bo zależą na wolności ludzkiej. Materia wnętrzna są ludzkie namiętności/ porywczości/ wzruszenia do tego/ czego się duszy zabaży. Forma abo postać spraw ludzkich/ i wielki początek żywota błogosławion^o^ jest/ cnota. Naczynie czyniące te cnoty/ są: Wolność ludzka/ i wola/ namysł/ wybór/ abo raczej sam człowiek/ który wedle cnoty żyje. Koniec spraw ludzkich/ jest najwyższe dobro/
ludzkiey pochodzących/ ile ludźie przez nie mogą się zstáć dobremi y doskonáłemi. A spráwy ludzkie/ maią też swoie przyczyny/ z ktorych pochodzą/ y zstaią się. Materya spraw ludzkich/ są odmienne dzieie ludzkie/ ktore mogą ták ábo owák być vczynione: bo zależą ná wolnośći ludzkiey. Máterya wnętrzna są ludzkie namiętnośći/ porywczośći/ wzruszenia do tego/ czego się duszy zabáży. Formá ábo postać spraw ludzkich/ y wielki początek żywotá błogosłáwion^o^ iest/ cnotá. Naczynie czyniące te cnoty/ są: Wolność ludzka/ y wola/ namysł/ wybor/ abo raczey sam człowiek/ ktory wedle cnoty żyie. Koniec spraw ludzkich/ iest naywyższe dobro/
Skrót tekstu: PetrSEt
Strona: 119
Tytuł:
Etyki Arystotelesowej [...] pierwsza część
Autor:
Sebastian Petrycy
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
filozofia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618