samym kościele są trzy kaplice/ jedna Panów Jordanów Spitków/ druga Węgierska/ gdzie leży Przeczław starosta Spyski/ co też snać był i wojewodą Siedmiogrodzkim/ która kaplica jest przez żadnej fundaciej prawie zaniedbana/ i godnaby respektu pobożnego jakiego człowieka. Trzecią kaplicę teraz skończy urodzony Pan Piotr Jordan. W tymże kościele jest ołtarz przywilejowany zaumarłe takiż/ jako u Bernardynów przy grobie Z. Symona z Lipnice/ staraniem godnej pamięci Ojca Symona Mniszowiusza z Lowicza Prowincjała i Doktora Theologiae, którego pisma niektóre są przy księgach klasztornych/ są też tamże zakonniczki tegoż zakonu Z. Moniki matki Z. Augustyna/ konfirmacją swego zakonu mają od Generała swego Spirytusa z
samym kośćiele są trzy káplice/ iedná Pánow Iordanow Spitkow/ druga Węgierska/ gdźie leży Przeczław stárostá Spyski/ co też snać był y woiewodą Siedmigrodzkim/ ktora káplicá iest przez żadney fundáciey práwie zániedbána/ y godnáby respektu pobożnego iákiego człowieká. Trzećią káplicę teraz skończy urodzony Pan Piotr Iordan. W tymże kośćiele iest ołtarz przywileiowány záumárłe tákisz/ iáko u Bernárdynow przy grobie S. Symoná z Lipnice/ stárániem godney pámięći Oycá Symoná Mniszowiuszá z Lowiczá Prowincyałá y Doktorá Theologiae, ktorego pismá niektore są przy kśięgách klasztornych/ są też támże zakonniczki tegoż zakonu S. Moniki mátki S. Augustyná/ konfirmácyą swego zakonu máią od Generałá swego Spiritusá z
Skrót tekstu: PrzewKoś
Strona: 57
Tytuł:
Przewodnik abo kościołów krakowskich [...] krótkie opisanie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Jakub Siebeneicher
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
przewodniki
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
” „Jestem Amandus.” ,,A jam już Amatus, panie.” A z tym, odepchnąwszy go, sarn za królem stanie. TRZY BUŁAWY 178. Z Okazji HERBU TRZECH BUŁAW
Dwie rzeczy, kto uważy, dzieją się nieładem W naszej Polsce, niedługim grożąc jej upadem. Pierwsza: że dożywotnie przywilejowani
Rządzą, nie dawszy żadnej próby wprzód, hetmani; Gdzie jeśli nad rozumem łakomstwo i pycha, Nim zejdzie z tego świata, siła zrobi licha. Może się z kilkunastu jeden obrać czuły, Ale jedna przypowieść nie czyni reguły; Że cały dzień ciskając, trafi raz do celu, Nie wszyscy ślepi tego dokażą fortelu.
” „Jestem Amandus.” ,,A jam już Amatus, panie.” A z tym, odepchnąwszy go, sarn za królem stanie. TRZY BUŁAWY 178. Z OKAZJEJ HERBU TRZECH BUŁAW
Dwie rzeczy, kto uważy, dzieją się nieładem W naszej Polszczę, niedługim grożąc jej upadem. Pierwsza: że dożywotnie przywilejowani
Rządzą, nie dawszy żadnej próby wprzód, hetmani; Gdzie jeśli nad rozumem łakomstwo i pycha, Nim zejdzie z tego świata, siła zrobi licha. Może się z kilkunastu jeden obrać czuły, Ale jedna przypowieść nie czyni reguły; Że cały dzień ciskając, trafi raz do celu, Nie wszyscy ślepi tego dokażą fortelu.
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 475
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Z drugiej strony Tatarzyn przypadł rozgniewany, Iż tarczą Rugierową zdobił malowany Ptak, co inszem wspaniały poważnie króluje, A Rugier go za swój herb światu ukazuje.
XCIX.
W polu błękitnem Rugier miał orła białego. Trojanie zażywali przedtem herbu tego; A iż wiódł od Hektora ród swój zawołany, Nosił go jako swój znak przywilejowany. O czem Mandrykard hardy nie wiedząc, wyzywa Rugiera i wielkiem to despektem nazywa, Aby kto inszy herbu miał zażywać tego, Który on od Hektora ma namocniejszego.
C.
Miał też Mandrykard ptaka, co Ganimedowi Uczynił w porwaniu gwałt kwoli Jowiszowi, A wziął go pod fortecą za wielkie nagrody Cnoty, niebezpieczeństwa i na
Z drugiej strony Tatarzyn przypadł rozgniewany, Iż tarczą Rugierową zdobił malowany Ptak, co inszem wspaniały poważnie króluje, A Rugier go za swój herb światu ukazuje.
XCIX.
W polu błękitnem Rugier miał orła białego. Trojanie zażywali przedtem herbu tego; A iż wiódł od Hektora ród swój zawołany, Nosił go jako swój znak przywilejowany. O czem Mandrykard hardy nie wiedząc, wyzywa Rugiera i wielkiem to despektem nazywa, Aby kto inszy herbu miał zażywać tego, Który on od Hektora ma namocniejszego.
C.
Miał też Mandrykard ptaka, co Ganimedowi Uczynił w porwaniu gwałt kwoli Jowiszowi, A wziął go pod fortecą za wielkie nagrody Cnoty, niebezpieczeństwa i na
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 310
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
okrutności! Gdzie przed laty Dianie tauryckiej z gości Takie prawo, ten zwyczaj był u pogan stary, Iż z ludzi pojmanych palono ofiary, Wspomniał sobie Nuradyn zwyczaj zaniedbany — Lecz pisze urażony na marmorze rany. CZĘŚĆ PIERWSZA
I godzieneś, o wielki Sobieski, że na cię Po zeszłym rodzicielu, po kochanym bracie, Przywilejowanego trzymając się prawa, Wielka spadła koronna laska i buława: Laska — bo też twój patron marszałkował Bogu; Buława — żebyś przytarł bisurmanom rogu, Pomścił się śmierci bratniej, którać serce w strefy Kraje, nad harpijami i srogimi gryfy. Dziś twe *Pole* kochane, twoja *Złota Niwa* Niech wygląda źrałych zbóż szczęśliwego żniwa,
okrutności! Gdzie przed laty Dianie tauryckiej z gości Takie prawo, ten zwyczaj był u pogan stary, Iż z ludzi poimanych palono ofiary, Wspomniał sobie Nuradyn zwyczaj zaniedbany — Lecz pisze urażony na marmorze rany. CZĘŚĆ PIERWSZA
I godzieneś, o wielki Sobieski, że na cię Po zeszłym rodzicielu, po kochanym bracie, Przywilejowanego trzymając się prawa, Wielka spadła koronna laska i buława: Laska — bo też twój patron marszałkował Bogu; Buława — żebyś przytarł bisurmanom rogu, Pomścił się śmierci bratniej, którać serce w strefy Kraje, nad harpijami i srogimi gryfy. Dziś twe *Pole* kochane, twoja *Złota Niwa* Niech wygląda źrałych zbóż szczęśliwego żniwa,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 13
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
miło, gdy go Ezechijasz łomie. Dlaboga, komu na tym w kościele należy, Niech przydatkom i ludzkim wymysłom zabieży! Jako z swojej przeklęci heretycy buty, Którzy Ducha Świętego w kościele statuty Ganić śmieją swą dumą, i tak wielą wieków, Tak w łacińskich obrzędach, jako i u greków, Owszem, od apostołów przywilejowane,
Wyrzucać historyje świętych malowane, Miejsca pism świętych, które starym Żydom grożą O pogańskie bałwany, z wielką wzgardą bożą, I z złośliwej przeciwko nam przywodzą chęci, Tak i ci równo z nimi mają być wyklęci, Co się nabożniejszymi nad kościół chcą wsławiać, Właszcząc sobie moc jego kanonów poprawiać, Choć ten broni,
miło, gdy go Ezechijasz łomie. Dlaboga, komu na tym w kościele należy, Niech przydatkom i ludzkim wymysłom zabieży! Jako z swojej przeklęci heretycy buty, Którzy Ducha Świętego w kościele statuty Ganić śmieją swą dumą, i tak wielą wieków, Tak w łacińskich obrzędach, jako i u greków, Owszem, od apostołow przywilejowane,
Wyrzucać historyje świętych malowane, Miejsca pism świętych, które starym Żydom grożą O pogańskie bałwany, z wielką wzgardą bożą, I z złośliwej przeciwko nam przywodzą chęci, Tak i ci równo z nimi mają być wyklęci, Co się nabożniejszymi nad kościół chcą wsławiać, Właszcząc sobie moc jego kanonów poprawiać, Choć ten broni,
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 359
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987