. Michał książę Radziwił, hetman i podkanclirzy Wielkiego Księstwa Litewskiego.
4. Konterfekt księżny Radziwiłowy, smetengowy Radziwiła.
5. Konterfekt księżęcia Janusza, hetmana koronnego wielkiego.
6. Konterfekt księżniczki Radziwiłówny.
7. Konterfekt książęcia Radziwiła Bogusława, hetmana Wielkiego Księstwa Litewskiego.
7mo. Obraz spory, na którym reprezentuje człowieka nagiego, ukowanego do skały, z którego sęp serce wyrywa 20, bez ram.
Myśliwstwo, na bliase miedzianej, w ramie czarny, nabijany cyno na rogach; kopija Wenery z Kupidynem, do którego się dała ramka mała.
8vo. Obrazów 4, parzystych, na deszczkach maliowane, w czarnych ramach, oddane od P. Mazurkiewicza
. Michał książę Radziwił, hetman i podkanclirzy Wielkiego Księstwa Litewskiego.
4. Konterfekt księżny Radziwiłowy, smetengowy Radziwiła.
5. Konterfekt księżęcia Janusza, hetmana koronnego wielkiego.
6. Konterfekt księżniczki Radziwiłówny.
7. Konterfekt książęcia Radziwiła Bogusława, hetmana Wielkiego Księstwa Litewskiego.
7mo. Obraz spory, na którym reprezentuje człowieka nagiego, ukowanego do skały, z którego sęp serce wyrywa 20, bez ram.
Myśliwstwo, na bliase miedzianej, w ramie czarny, nabijany cyno na rogach; kopija Wenery z Kupidynem, do którego się dała ramka mała.
8vo. Obrazów 4, parzystych, na deszczkach maliowane, w czarnych ramach, oddane od P. Mazurkiewicza
Skrót tekstu: ObŁazGęb
Strona: 145
Tytuł:
Spis obrazów w drugich Łazienkach w Żółkwi z 1694 r.
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Żółkiew
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Materiały źródłowe do dziejów kultury i sztuki XVI-XVIII w.
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Gębarowicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1973
Warmin: w fiołkowym kabinie/ w kapeluszu/ na którym binda pełna diamentów; po prawej stronie jechał/ a I. M. P. Wojewoda po lewej/ w telecie złotym/ kamieni pełno wszędzie tak na broni/ jako i na strzemionach/ rubinów/ diamentów/ turkusów: czaprak złotem w kwiaty haftowany: Koń ukowany podkowami złotemi/ z których umyślnie jedna na ulicy oddala. Jechali miedzy Duć Delbef, i Konte D'Harcurt, jego Synem. Za któremi siła Gwardiej na koniech/ niemniej i Karet/ miedzy którymi najpozorniejsze Ich MM. PP. Posłów dwie: w których siedzieli X. Markiewicz Kanonik Poznański/ P. Pilchowicz Sekretarz I.
Wármin: w fiołkowym kábinie/ w kápeluszu/ ná ktorym bindá pełna diámentow; po práwey stronie iechał/ á I. M. P. Woiewodá po lewey/ w telećie złotym/ kámieni pełno wszędźie ták ná broni/ iáko y ná strzemionách/ rubinow/ diámentow/ turkusow: czaprák złotem w kwiáty háftowány: Koń vkowány podkowámi złotemi/ z ktorych vmyślnie iedná ná vlicy oddálá. Iecháli miedzy Duc Delbef, y Conte D'Harcurt, jego Synem. Zá ktoremi śiłá Gwárdiey ná koniech/ niemniey y Káret/ miedzy ktorymi naypozornieysze Ich MM. PP. Posłow dwie: w ktorych śiedźieli X. Márkiewicz Kánonik Poznáński/ P. Pilchowicz Sekretarz I.
Skrót tekstu: WjazdPar
Strona: bv
Tytuł:
Wjazd wspaniały posłów polskich do Paryża
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
/ Bato de Volfagen Konsyliarz i Sekretarz I. M. P. Wojewody/ Pozańskiego/ P. Frejdenha mer/ i Kszesel Doktorowie Poseslcy/ i inszy Urzędnicy i Domów których tak pieszo/ jako na koniech/ i w karetach/ liczyć się może na dwieście. Między końmi było 40 Tureckich/ 23 które były srebrem ukowane/ oprócz tego co był ze złotemi podkowami. Była też liczba wielka wozów z rzeczami/ które aż noc navlicach zastała; A te były: Ulica Świętego Antoniego/ Plac Królewski/ Ulica wolnych Mieszczan/ Paradyska/ Bródka/ Sintowojska/ Newemirska/ Z. Marcina/ Lombardska/ Żelazna/ Honorska; kędy minąwszy Pałac Królestwa
/ Bato de Volfagen Konsyliarz y Sekretarz I. M. P. Woiewody/ Pozanskiego/ P. Freydenhá mer/ y Kszesel Doktorowie Poseslcy/ y inszy Vrzędnicy y Domow ktorych ták pieszo/ iáko ná koniech/ y w káretách/ liczyć się możę ná dwieśćie. Między końmi było 40 Tureckich/ 23 ktore były srebrem vkowáne/ oprocz tego co był ze złotemi podkowámi. Byłá też liczbá wielka wozow z rzeczámi/ ktore áż noc návlicách zástáłá; A te były: Vlicá Swiętego Antoniego/ Plac Krolewski/ Vlicá wolnych Mieszczan/ Páradiska/ Bródka/ Sintowoyska/ Newemirska/ S. Márćiná/ Lombárdska/ Zelázna/ Honorska; kędy minąwszy Páłac Krolestwá
Skrót tekstu: WjazdPar
Strona: b2
Tytuł:
Wjazd wspaniały posłów polskich do Paryża
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
Zapadły, a już wyniść nie miały na wieki. Ratuj, hej! kto przyjaciel, z żadnej, żadnej strony Nie zostawa nadzieje ani już obrony. Czyli konie Faeton tak rącze zaprzęże, Że doległość i gwałt mój rodzonych dosięże? Gdzież im spać w Eolidach wiatrem zatrzymanym? Gdzie najbystrszym piorunem w Etnie ukowanym? Żeby mię zastać żywym, i w znak ostateczny Rękę ścisnąć oziębłą przyjażni serdecznej. Gdzież swego Deifoba Kasandrze kochanej, Gdzie złotych dostać kędzior, że nieopłakany Między mury nie umrze? O nad nią wdzięczniejsza, Czemby i mnie była śmierć na łonie twem lżejsza. Tybyś krople ze skroni śmiertelne otarła, Ty ciężkim
Zapadły, a już wyniść nie miały na wieki. Ratuj, hej! kto przyjaciel, z żadnej, żadnej strony Nie zostawa nadzieje ani już obrony. Czyli konie Faeton tak rącze zaprzęże, Że doległość i gwałt mój rodzonych dosięże? Gdzież im spać w Eolidach wiatrem zatrzymanym? Gdzie najbystrszym piorunem w Etnie ukowanym? Żeby mię zastać żywym, i w znak ostateczny Rękę ścisnąć oziębłą przyjażni serdecznej. Gdzież swego Deifoba Kassandrze kochanej, Gdzie złotych dostać kędzior, że nieopłakany Między mury nie umrze? O nad nię wdzięczniejsza, Czemby i mnie była śmierć na łonie twem lżejsza. Tybyś krople ze skroni śmiertelne otarła, Ty ciężkim
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 47
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
pohołduje, Nie to fortel, gdy gwałtem kto komu panuje. Lecz dobrowolnie kogo wziąć pod swe władanie, Wierz mi, większe niż przez miecz sztuki dokazanie. Gdyż mieczem pospolicie miecze odbijają, I gwałtowi częstokroć gwałtem zabiegają. Pod wasze zaś oręża nieprzezwyciężone, Których że bohatyrów karki nieskłonione? Kto ma tak z diamentu serce ukowane, Że by waszej potędze nie było poddane?
P. Byłoć coś na tę notę w latach przeminionych Słyszeć o Amazonkach onych niezwalczonych, Które tak mężnie srogim mieczem wojowały, Że też państwa szerokie gwałtem posiadały, I trybut im płacono, lecz dzisiejsze lata, W którą chcesz pojrzy stronę niezmiernego świata, Próżne tych bohatyrek
pohołduje, Nie to fortel, gdy gwałtem kto komu panuje. Lecz dobrowolnie kogo wziąć pod swe władanie, Wierz mi, większe niż przez miecz sztuki dokazanie. Gdyż mieczem pospolicie miecze odbijają, I gwałtowi częstokroć gwałtem zabiegają. Pod wasze zaś oręża nieprzezwyciężone, Ktorych że bohatyrow karki nieskłonione? Kto ma tak z dyamentu serce ukowane, Że by waszej potędze nie było poddane?
P. Byłoć coś na tę notę w latach przeminionych Słyszeć o Amazonkach onych niezwalczonych, Ktore tak mężnie srogim mieczem wojowały, Że też państwa szyrokie gwałtem posiadały, I trybut im płacono, lecz dzisiejsze lata, W ktorą chcesz pojrzy stronę niezmiernego świata, Prożne tych bohatyrek
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 242
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
któremi były i te/ jakoby niewiaste jedną/ będąc u niej gościem/ kmyśli swej plugawej zniewolić. I jakoby swemu Klerykowi Arseniusowi rękę/ na czynienie Czarnoksięstwa/ uciąć miał/ a na podparcie tego swego udania ręki gdzieś ludzkiej dostawszy/ ukazowali ją tym którzy widzieć chcieli. Te i tym podobne w samej piekielnej kaźni ukowane potwarzy wielki on żołnierz Chrystusów i dobrze przykładny cierpliwości wzór w niewinności swej ponosząc/ cieszył się onemi słodkiemi Zbawiciela swego słowy. Błogosławieni jesteście gdy was będą przeklinać ludzie, i będą was przesladować, i wszystko złe mówić przeciwko wam, kłamając dla mnie. Radujcie się a weselcie się, abowiem zapłata wasza hojna jest w niebie
ktoremi były y te/ iákoby niewiáste iedną/ będąc v niey gośćiem/ kmyśli swey plugáwey zniewolić. Y iákoby swemu Clerikowi Arseniusowi rękę/ ná cżynienie Cżárnokśięstwá/ vćiąć miał/ á ná podpárćie tego swego vdánia ręki gdźieś ludzkiey dostawszy/ vkázowáli ią tym ktorzy widźieć chćieli. Te y tym podobne w sámey piekielney kaźni vkowáne potwarzy wielki on żołnierz Chrystusow y dobrze przykłádny cierpliwośći wzor w niewinnośći swey ponosząc/ ćieszył się onemi słodkiemi Zbáwićielá swego słowy. Błogosłáwieni iesteśćie gdy was będą przeklináć ludzie, y będą was przesládowáć, y wszystko złe mowić przećiwko wam, kłamáiąc dla mnie. Ráduyćie się á weselćie się, ábowiem zapłátá wászá hoyna iest w niebie
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 26
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
nie rozkroi: Póki strapionej dusze nie rozetnie twojej. Przystąpże się już/ oto Pan do ciebie mówi: Niewiasto oto Syn twój. Toż mówi uczniowi: Oto jest Matka twoja. I tejże godziny/ Wziął ją za Matkę sobie zwolennik jedyny. Nie słowo/ ale oszczep w nieużytej lemnie/ Z boleści ukowany utopiłeś we mnie. Synaczku mój/ słuszniem ja pierwej tobie/ miała Testament swój uczynić/ niżem doczekała Tej żałosnej odprawy: mnie pierwej przystało, Matce Syna odumrzeć/ niż co się dziś stało/ Ze ty mnie odumierasz/ a karzesz sieroctwem: Gdybym się słowem twoim/ i świętych Proroctwem Trochę cieszyć nie
nie rozkroi: Poki strapioney dusze nie rozetnie twoiey. Przystąpże się iuż/ oto Pan do ćiebie mowi: Niewiásto oto Syn twoy. Toż mowi vczniowi: Oto iest Mátká twoiá. I teyże godźiny/ Wźiął ią zá Mátkę sobie zwolennik iedyny. Nie słowo/ ále oszczep w nieużytey lemnie/ Z boleśći vkowány vtopiłeś we mnie. Synaczku moy/ słuszniem ia pierwey tobie/ miáłá Testáment swoy vczynić/ niżem doczekáłá Tey żáłosney odpráwy: mnie pierwey przystáło, Mátce Syná odumrzeć/ niż co się dźiś sstáło/ Ze ty mnie odumierasz/ á karzesz śieroctwem: Gdybym się słowem twoim/ y świętych Proroctwem Trochę ćieszyć nie
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 86.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
XXVII.
LXX.
Przyszli oba, gdzie koń stał bogato ubrany, Wędzidła złote gryząc, gęste ciskał piany, Koń Frontyn, co nadeń nic Rugier kochańszego Nie miał i z Rodomontem bić się chciał o niego. Sakrypant, który pracej podjął się takowej, Zbrojnego do zabawy prowadzić Marsowej, Pojrzał zaraz, warownie jeśli ukowany I jeśli inszem dobrze rynsztunkiem odziany.
LXXI.
Gdy mu się tak król z Cyrkas pilno przypatruje, Znaki, grzeczność, urodę kształtną ogląduje, Bez chyby poznał prędko Frontalata swego, Co kiedyś w wielkiem bywał kochaniu u niego I po którem zbyt tęsknił, gryzł się i frasował, Tysiąc poswarków, tysiąc bitew odprawował Ani
XXVII.
LXX.
Przyszli oba, gdzie koń stał bogato ubrany, Wędzidła złote gryząc, gęste ciskał piany, Koń Frontyn, co nadeń nic Rugier kochańszego Nie miał i z Rodomontem bić się chciał o niego. Sakrypant, który pracej podjął się takowej, Zbrojnego do zabawy prowadzić Marsowej, Pojrzał zaraz, warownie jeśli ukowany I jeśli inszem dobrze rynsztunkiem odziany.
LXXI.
Gdy mu się tak król z Cyrkas pilno przypatruje, Znaki, grzeczność, urodę kształtną ogląduje, Bez chyby poznał prędko Frontalata swego, Co kiedyś w wielkiem bywał kochaniu u niego I po którem zbyt tęsknił, gryzł się i frasował, Tysiąc poswarków, tysiąc bitew odprawował Ani
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 338
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Synowi, Królu, aby do naszej mógł powrócić Wiary, I należyte Bogom swym oddać ofiary; Ale, jak widzę, darmo na Eola dmuchać, I przeciw wodzie płynąć, jeśli chcemy słuchać Powieści dawnych ludzi: bo czyli z natury Trzyma ten upor? czyli od fortuny? który Z twardego diamentu serce ukowane Ma, gdy wszytkie przemaga rady wybadane. Zaczym, jeśli Dekretem nań chcesz niełaskawem Nastąpić, i skarać go myślisz śmierci prawem, Co będziesz miał na potym za sławę u świata, Ze jedynego Syna młode zgładzisz lata: Bo postradawszy Syna tak, Ojcem nazwany Niebędziesz, lecz Herodem raczej mianowany. Więc tak w
Synowi, Krolu, áby do nászey mogł powroćić Wiáry, Y należyte Bogom swym oddáć ofiáry; Ale, iák widzę, dármo ná Eolá dmucháć, Y przećiw wodźie płynąć, ieśli chcemy słucháć Powieśći dawnych ludźi: bo czyli z nátury Trzyma ten vpor? czyli od fortuny? ktory Z twárdego dyámentu serce vkowáne Ma, gdy wszytkie przemaga rády wybádáne. Záczym, ieśli Dekretem nań chcesz niełáskáwem Nástąpić, y skaráć go myślisz śmierći práwem, Co będźiesz miał ná potym zá sławę v świátá, Ze iedynego Syná młode zgłádźisz látá: Bo postrádawszy Syná tak, Oycem názwány Niebędźiesz, lecz Herodem raczey miánowány. Więc ták w
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 249
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
królestwa, przez nię znamienite Upadły cale Rzeczypospolite. Kajmyż się i my i cudze przygody Niech nas od własnej zachowają szkody. EMBLEM A 72
Miłość święta postrzeliwszy człowieka w serce zapala go niebieską pochodnią. Napis: Wszystko mogę w tym, który mię umacnia. Philip. 4, 13.
Choćbyś miał serce ukowane z stali, Prędzej go miłość niebieska zapali Niż ogień siarkę; choćbyś się do szyje Oblókł we zbroję, snadniej cię przebije Strzała miłości niźli pajęczynę, Jeżeli tylko przez swą własną winę, Przez wzgardę łaski i upór dowodny Dobrodziejstw Boskich nie będziesz niegodny. A gdy zachwycisz ognia niebieskiego, Nic już u ciebie nie będzie
królestwa, przez nię znamienite Upadły cale Rzeczypospolite. Kajmyż się i my i cudze przygody Niech nas od własnej zachowają szkody. EMBLEM A 72
Miłość święta postrzeliwszy człowieka w serce zapala go niebieską pochodnią. Napis: Wszystko mogę w tym, który mię umacnia. Philip. 4, 13.
Choćbyś miał serce ukowane z stali, Prędzej go miłość niebieska zapali Niż ogień siarkę; choćbyś się do szyje Oblókł we zbroję, snadniej cię przebije Strzała miłości niźli pajęczynę, Jeżeli tylko przez swą własną winę, Przez wzgardę łaski i upór dowodny Dobrodziejstw Boskich nie będziesz niegodny. A gdy zachwycisz ognia niebieskiego, Nic już u ciebie nie będzie
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 326
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975