, nie poddany, prócz jednej natury; Pana nie zna; gwałtowne nie szkodzą mu chmury, Powódź mu nie zabierze, nie zbiją mu grady, Nie spali nieprzyjaciel; choć świata osady Mieszkańcem jest całego, i w lewo, i w prawo Pojrzawszy, do wszytkiego ma wolność, ma prawo:
Niechaj kto inszy kopce usypane liczy, On wszędy, kędy stąpi na ziemi, dziedziczy. Wszędy idzie swobodnie, a dla chleba kromki Otwarte mu pałace i książęce zamki. O dom się nie frasuje bynajmniej; jeśli tu Kapie nań, do inszego prowadzi się szczy tu. Ma wolność w zwierzu, w ptaku, ma i w rzecznej rybie
, nie poddany, prócz jednej natury; Pana nie zna; gwałtowne nie szkodzą mu chmury, Powódź mu nie zabierze, nie zbiją mu grady, Nie spali nieprzyjaciel; choć świata osady Mieszkańcem jest całego, i w lewo, i w prawo Pojźrawszy, do wszytkiego ma wolność, ma prawo:
Niechaj kto inszy kopce usypane liczy, On wszędy, kędy stąpi na ziemi, dziedziczy. Wszędy idzie swobodnie, a dla chleba kromki Otwarte mu pałace i książęce zamki. O dom się nie frasuje bynajmniej; jeśli tu Kapie nań, do inszego prowadzi się szczy tu. Ma wolność w zwierzu, w ptaku, ma i w rzecznej rybie
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 409
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, na górze, ojców benedyktynów.
Dnia 23 Octobris. Mil 3, pokarm we wsi Frauberg. Tu granica czeska i mowa ustaje, niemiecka znowu tylko in usu. Ziemia czeska - lud dobrocią, pokorą, budynkami, nawet situ locorum barzo Polsce podobny. Stąd zaczyna się Księstwo Bawarskie, gdzie na rozgraniczenie kopiec wielki usypany ad formam wału kwadratowego. Nocleg we wsi księcia Bawarskiego Utausen nazwanej, gdzie żołnierza tegoż księcia kilkadziesiąt lokowanego propter custodiam finium.
Dnia 24. Mil 3 we wsi Szitausen brata kurfirsztowego. Nocleg za mil 2 w miasteczku nazwanym Hirschan obronnym w murze i w wodzie obchodzącej. Tam w niedzielę mszy św. słuchaliśmy.
, na górze, ojców benedyktynów.
Dnia 23 Octobris. Mil 3, pokarm we wsi Frauberg. Tu granica czeska i mowa ustaje, niemiecka znowu tylko in usu. Ziemia czeska - lud dobrocią, pokorą, budynkami, nawet situ locorum barzo Polszcze podobny. Stąd zaczyna się Księstwo Bawarskie, gdzie na rozgraniczenie kopiec wielki usypany ad formam wału kwadratowego. Nocleg we wsi księcia Bawarskiego Uthausen nazwanej, gdzie żołnierza tegoż księcia kilkadziesiąt lokowanego propter custodiam finium.
Dnia 24. Mil 3 we wsi Szithausen brata kurfirsztowego. Nocleg za mil 2 w miasteczku nazwanym Hirschan obronnym w murze i w wodzie obchodzącej. Tam w niedzielę mszy św. słuchaliśmy.
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 125
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
jeszcze od nich mil 7 byli distantes. NB 13
Dnia 11 Novembris. O mil 2 przejechaliśmy miasto księcia Bawarskiego Schongau nazwane, w murze obronne, i żołnierzem dobrze opatrzone, który stał w paradzie na przyjazd księcia IM czekając. Fontannna w rynku. Miasto na pagórku pięknym, jakby de industria usypanym.
Stąd o milę pokarm i nocleg w austerii Rottenbach księży Kanonicorum Regularium, których klasztor in proximo. W tej austerii, na górze, zbudowana sala podługowata wielka, w której w dzień św. Marcina zastaliśmy chłopów tańcujących po bawarsku, pro more suo. Muzyka ich bębenek i piszczałka, skakało ich oraz par pod
jeszcze od nich mil 7 byli distantes. NB 13
Dnia 11 Novembris. O mil 2 przejechaliśmy miasto księcia Bawarskiego Schongau nazwane, w murze obronne, i żołnierzem dobrze opatrzone, który stał w paradzie na przyjazd księcia JM czekając. Fontanna w rynku. Miasto na pagórku pięknym, jakby de industria usypanym.
Stąd o milę pokarm i nocleg w austeriej Rottenbach księży Canonicorum Regularium, których klasztor in proximo. W tej austeriej, na górze, zbudowana sala podługowata wielka, w której w dzień św. Marcina zastaliśmy chłopów tańcujących po bawarsku, pro more suo. Muzyka ich bębenek i piszczałka, skakało ich oraz par pod
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 133
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
/ znowu insze żelażne Drzwi/ któremi do skarbu Papieskiego/ i do Miasta wchodzą. Zamek zaś/ jest tak potężny sam wsobie/ że jeszcze od żadnego niebył dostany/ ani dobyty/ nieprzyjaciela. Za dawnych czasów/ na tym miejscu/ było jedne Mausoleum, albo pogrzebowa Mogiła/ Cesarzowi Adrianowi/ na pamiątkę usypana. Potym dopiero/ wpotężną obrócona Fortecę/ sprzydanie 5. potężnych Baszt. To wielka/ iż Rzymu 7. razy szturmem dostano/ a tego Zamku nigdy. Tamże niedaleko Zamku/ jest Kościół Panny naświętszy Maria Transportana nazwany/ w którym są dwa słupy/ u których Piotr/ i Paweł święty/ biczowani byli.
/ znowu insze żeláżne Drzwi/ ktoremi do skárbu Pápieskiego/ y do Miástá wchodzą. Zamek záś/ iest ták potężny sam wsobie/ że ieszcze od żadnego niebył dostány/ áni dobyty/ nieprzyiáćielá. Zá dawnych czásow/ ná tym mieyscu/ było iedne Mausoleum, álbo pogrzebowa Mogiłá/ Cesárzowi Adrianowi/ ná pámiątkę vsypána. Potym dopiero/ wpotężną obrocona Fortecę/ zprzydánie 5. potężnych Baszt. To wielka/ iż Rzymu 7. rázy szturmem dostano/ á tego Zamku nigdy. Támże niedaleko Zamku/ iest Kośćioł Pánny naświętszy Maria Transportana názwány/ w ktorym są dwá słupy/ v ktorych Piotr/ y Páweł święty/ biczowáni byli.
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 94
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
/ przez co w cale zatrzymał Rzym/ i sam skoczywszy na koniu wrzekę/ ratowł się/ znieprzyjaciela otrzymawszy zwycięstwo. A tak pójdziesz/ ku Z. Pawłowi/ gdzie idąc obaczysz po prawy stronie/ na jedni łącze/ jednę wielką Mogiłę/ z Ziemię/ z cudzych Państw/ i Królestw/ przyniesiony/ usypaną. A to dla tego/ gdy jednego czasu/ Cesarz chcąc wszytek świat szacować/ nie żądał nic więcej/ tylko żeby mu z całego świata/ z każdego miejsca/ po kupie przyniesiono ziemie/ za Trybut/ z której tak wielką usypano Mogiłę. Za czasów Ojca świętego Papieża/ Pij Kwarti, jeszcze ten zwyczaj zachowywano
/ przez co w cále zátrzymał Rzym/ y sam skoczywszy ná koniu wrzekę/ rátowł się/ znieprzyiaćielá otrzymawszy zwyćięstwo. A ták poydźiesz/ ku S. Páwłowi/ gdźie idąc obáczysz po práwy stronie/ ná iedny łącze/ iednę wielką Mogiłę/ z Ziemię/ z cudzych Państw/ y Krolestw/ przynieśiony/ vsypáną. A to dla tego/ gdy iednego czásu/ Cesarz chcąc wszytek świát szácowáć/ nie żądał nic więcey/ tylko żeby mu z cáłego świátá/ z kázdego mieyscá/ po kupie przynieśiono źiemie/ zá Trybut/ z ktorey ták wielką vsypano Mogiłę. Zá czásow Oycá świętego Papiezá/ Pii Quarti, ieszcze ten zwyczay záchowywano
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 124
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
tylko strumyki ogniste, gdzie w lecie i w zimie śniegi nieginące leżą. To miejsce przebywszy; znowu się inne prezentuje, Dorsum Asini nazwane i to przeszedłszy, trzeba iść dwie mili na Pagórek, a nanim dolina sucha bez wody, śniegiem tylko chłodząca tam wstępujących Tandem wyszedłszy na sam wierzchołek ETNY, jest równina piaskami usypana, bez kamieni, rozpadlinami porysowana, z których mały dymek dobywa się Na śrzodku wierzchołka jest wielkie OKNO proprie CRATER, Otchłań, i Komin, obszerny na kroków wkoło cztery tysiące, według Solina, a Kluweriusza na 20 staj. Te Okno na dół coraz wąższym się zdaje, z którego przez interstitia, albo przestając,
tylko strumyki ogniste, gdzie w lecie y w zimie śniegi nieginące leżą. To mieysce przebywszy; znowu się inne prezentuie, Dorsum Asini nazwane y to przeszedłszy, trzeba iść dwie mili na Pagorek, a nanim dolina sucha bez wody, śniegiem tylko chłodząca tam wstępuiących Tandem wyszedłszy na sam wierzchołek ETNY, iest rownina piaskami usypana, bez kamieni, rospadlinami porysowana, z ktorych mały dymek dobywa się Na śrzodku wierzchołka iest wielkie OKNO propriè CRATER, Otchłań, y Komin, obszerny na krokow wkoło cztery tysiące, według Solina, a Kluweryusza na 20 stay. Te Okno na doł coraz wąższym się zdaie, z ktorego przez interstitia, albo przestaiąc,
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 545
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
o czym się ma znieść z Ksdzem Proboszczem Brodzkim, zęby się sufragia za dusze moją, i Małżonki mojej, a Matki jego w Ko-
ściele Brodzkim odprawowały, zwłaszcza, że nieboszczka testamentem tysiąc czerwonych złotych do tegoż Kościoła legowała. S strony alienacji pewnych gruntów odpowiedział, iż dla rosszyrzenia Miasta,y wałów koło niego usypanych, pewne grunty, i sadzawka, i ogrody ex vi fundationis primaevae Kościołowi Brodzkiemu należące, są przezemnie odjęte: ma się tedy starać, Syn mój, aby były nagrodzone, i fructus cessantes zapłacone. S strony testamentu nieboszczki ś. p. Jej Mci Paniej Krakowskiej odpowiedział, cokolwiek małżonka moja, testamentem, który
o czym się ma znieść z Xdzem Proboszczem Brodzkim, zęby się suffragia za dusze moię, y Małżonki moiey, a Matki iego w Ko-
ściele Brodzkim odprawowały, zwłascza, że nieboszczka testamentem tysiąc czerwonych złotych do tegosz Kościoła legowała. S strony alienatiey pewnych gruntow odpowiedział, isz dla rosszyrzenia Miasta,y wałow koło niego usypanych, pewne grunty, y sadzawka, y ogrody ex vi fundationis primaevae Kościołowi Brodzkiemu należące, są przezemnie odięte: ma się tedy starać, Syn moy, aby były nagrodzone, y fructus cessantes zapłacone. S strony testamentu nieboszczki ś. p. Jey Mći Paniey Krakowskiey odpowiedział, cokolwiek małżonka moia, testamentem, który
Skrót tekstu: KoniecSPun
Strona: 287
Tytuł:
Punkta
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
testamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
Bogini myślistwa, jakoż tam bestialskie okrucięstwa na ludzi przez drapieżne Zwierzęta prezentowane były. Zwane Amfiteatra, to jest, niby dwie Teatra formy pół sferycznej do kupy złożywszy: gdzie szły od dołu zacząwszy ławy, aż do góry obszerne formą gradusów dla siedzenia Spektatorów. Na samym dole był Płac wolny Arena rzezony, iż był piaskiem usypany, aby krew w siebie brał, z bestii albo szermierzów się raniących płynącą. Miało te miejsce koło siebie klatki, gdzie różne bestie i zwierzęta dla igrzysk były konserwowane. Zrazu te Amfiteatra i Teatra ( jakom dopiero namienił, były z drewnianej robione materyj adinstar Ateńskich, potym murowane, gdy Rzymianom z bogactwy przybyło rozpusty
Bogini myślistwá, iakoż tam bestyalskie okrucięstwá ná ludźi przez drapieżne Zwierzęta prezentowáne były. Zwáne Amphitheatra, to iest, niby dwie Theatra formy puł sferyczney do kupy złożywszy: gdżie szły od dołu zácząwszy ławy, aż do gory obszerne formą grádusow dla siedzenia Spektatorow. Ná samym dole był Płac wolny Arena rzezony, iż był piaskiem usypany, aby krew w siebie bráł, z bestyi albo szermierzow się rániących płynącą. Miało te mieysce koło siebie klatki, gdźie rożne bestye y zwierzęta dla igrzysk były konserwowáne. Zrázu te Amphitheatra y Theatra ( iákom dopiero námienił, były z drewnianey robione materyi adinstar Ateńskich, potym murowáne, gdy Rzymianom z bogactwy przybyło rospusty
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 90
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
powiadają pochowany; więcej na tej gorze oprócz obalin nie widać.
Tandem z Ziemi Świętej wychodząc, wiele miejsc (prawda mniej znacznych:) sercem tylko i myślą uwenerowawszy, a nie piórem opisawszy dla krótkości, wstępuję na GORĘ TABOR dla świętej agitacyj. Góra ta leży w pośrzodku Galilei, ślicznej proporcyj, jakby ludzką umyślnie usypana ręką, wysoka dosyć, od dołu skalista, we śrzodku, drzewek różnych otoczona zielonością, na wierzchu gładka i wesoła. Na tym miejscu CHRYSTUS Pan w oczach PIOTRA, JANA i JAKOBA Apostołów, przemienił się, między Mojżeszem i Eliaszem. Wielebny Beda świadczy, że na tym miejscu na pamiątkę trzech Przybytków, trzy Kościoły
powiadaią pochowány; więcey na tey gorze oprocz obalin nie widać.
Tandem z Ziemi Swiętey wychodząc, wiele mieysc (práwda mniey znácznych:) sercem tylko y myślą uwenerowáwszy, á nie piorem opisawszy dla krotkości, wstępuię ná GORĘ THABOR dla świętey agitácyi. Gorá ta leży w pośrzodku Galilei, śliczney proporcyi, iakby ludzką umyślnie usypaná ręką, wysoka dosyć, od dołu skálista, we śrzodku, drzewek rożnych otoczona źielonością, ná wierzchu gładka y wesoła. Ná tym mieyscu CHRYSTUS Pan w oczach PIOTRA, IANA y IAKOBA Apostołow, przemienił się, między Moyżeszem y Eliaszem. Wielebny Beda świadczy, że ná tym mieyscu ná pamiątkę trzech Przybytkow, trzy Kościoły
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 577
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
/ etc. ale ziemię ogniem słonecznym upaloną/ niepłodną/ strug/ pagórków/ i gór strasznych pełną. Częstokrociesmy widzieli jakoby dym z ognia w onych szerokich pustyniach/ lecz pokazał czas/ że to raczej był cienki a suptelny piasek/ od wiatru poruszony/ który często góry usypuje/ że kędy dziś droga/ jutro górę usypaną znajdziesz/ i miejsce do przejechania dla nawianych piasków srogich niepodobne. Czysta jałmużna: Pustynie srogie Peregrynacja
Zlekka tedy jadąc/ przybylismy 12 Dnia Wrze: do jednego miejsca/ które zową Gajon/ kędysmy namioty postawili w równinie na ziemi barzo białej. Niemielismy tu wody/ okrom zepsowanej w statkach/ ani chleba nam stało/
/ etc. ále źiemię ogniem słonecznym upaloną/ niepłodną/ strug/ págorkow/ y gor strásznych pełną. Częstokroćiesmy widźieli iákoby dym z ogniá w onych szerokich pustyniách/ lecz pokazał czás/ że to ráczey był ćienki á suptelny piásek/ od wiátru poruszony/ ktory często gory usypuie/ że kędy dźiś drogá/ iutro gorę usypáną znaydźiesz/ y mieysce do przeiechánia dla náwianych piaskow srogich niepodobne. Czystá iałmużna: Pustynie srogie Peregrinacya
Zlekká tedy iádąc/ przybylismy 12 Dniá Wrze: do iednego mieyscá/ ktore zową Gáion/ kędysmy namioty postáwili w rowninie ná źiemi bárzo białey. Niemielismy tu wody/ okrom zepsowáney w státkách/ áni chlebá nam stáło/
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 12
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610