, I zaraz nie mieszkając, przed się myśli nowe Wzięła nawiedzić znowu krainy wschodowe.
XIII.
Wtem Rugier, który czekał długo utrapiony, Upatrując jej darmo w te i owe strony, Skoro swój błąd obaczył, że go nie słyszała I że z tamtego miejsca dalej iść musiała, Poszedł, chcąc w dalszą drogę jechać utroskany, Tam, gdzie jego skrzydlaty koń był uwiązany; I zastał tylko próżną uzdę i z wędzidłem, Z której się zdarszy, w górę poszedł wolnem skrzydłem.
XIV.
Ciężki beł Rugierowi i przykry przydatek Do nowej szkody konia stracić na ostatek, Co go nie mniej trapiło nad to, że tak sprośnie Dał się zwieść
, I zaraz nie mieszkając, przed się myśli nowe Wzięła nawiedzić znowu krainy wschodowe.
XIII.
Wtem Rugier, który czekał długo utrapiony, Upatrując jej darmo w te i owe strony, Skoro swój błąd obaczył, że go nie słyszała I że z tamtego miejsca dalej iść musiała, Poszedł, chcąc w dalszą drogę jechać utroskany, Tam, gdzie jego skrzydlaty koń był uwiązany; I zastał tylko próżną uzdę i z wędzidłem, Z której się zdarszy, w górę poszedł wolnem skrzydłem.
XIV.
Ciężki beł Rugierowi i przykry przydatek Do nowej szkody konia stracić na ostatek, Co go nie mniej trapiło nad to, że tak sprośnie Dał się zwieść
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 229
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, Nie wiedziano, i jeśli co znacznego sprawił. Ale jak skoro słońce sferę oświeciło W zwierzęciu, które Fryksa na sobie nosiło, I kiedy zasię znowu Zefirowie mili Piękną, wesołą wiosnę na świat wprowadzili, Wychodziły pospołu z sobą zioła nowe I wielkie, zawołane dzieła Orlandowe.
LXXXIII.
Po górach i równinach jedzie, utroskany I barzo sfrasowany, grabia zawołany, Gdy wjeżdżając do lasu jednego, wołanie I żałosne usłyszy jakieś narzekanie. Bierze, szablę i konia zwiera ostrogami I skąd on dźwięk wychodzi, obraca wodzami - Ale wam teraz o tem niechaj nie powiadam, Bo to wszytko do drugiej pieśni wam odkładam.
KONIEC PIEŚNI JEDENASTEJ. PIEŚŃ DwunasTA
, Nie wiedziano, i jeśli co znacznego sprawił. Ale jak skoro słońce sferę oświeciło W źwierzęciu, które Fryksa na sobie nosiło, I kiedy zasię znowu Zefirowie mili Piękną, wesołą wiosnę na świat wprowadzili, Wychodziły pospołu z sobą zioła nowe I wielkie, zawołane dzieła Orlandowe.
LXXXIII.
Po górach i równinach jedzie, utroskany I barzo sfrasowany, grabia zawołany, Gdy wjeżdżając do lasu jednego, wołanie I żałosne usłyszy jakieś narzekanie. Bierze, szablę i konia zwiera ostrogami I skąd on dźwięk wychodzi, obraca wodzami - Ale wam teraz o tem niechaj nie powiadam, Bo to wszytko do drugiej pieśni wam odkładam.
KONIEC PIEŚNI JEDENASTEJ. PIEŚŃ DWANASTA
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 247
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Otworzone zostały/ i piekielne Lerny/ A Hydry/ i Strofadźkie wybiegły zwierzenta/ I inne przeciwko mu; choćby Elementa Nań biły wszytkie; choćby Piorun trzaskał z gury; I wszytkie choćby wzniosły wojnę kreatury/ Niż tych wszytkich zebranych w gromadę/ jednego Trzeba się lękać barziej grzechu śmiertelnego. Cóż ja pocznę mizerny grzesznik utroskany/ Który jestem wielkością grzechów zabrukany Na duszy. Owszem czemum nie uważał tego; Zem się niebezpieczeństwa lękał najmniejszego/ A wszytkiem grzechy świata za nic sobie ważył/ Gdym się ich nie wystrzegać niezmyslnie odważył? Nad wszytkie strachy grzech marny straszniejszy człeku. Gen: 2.
Za jeden grzech Adama w Raju popełniony
Otworzone zostáły/ y piekielne Lerny/ A Hydry/ y Strophádźkie wybiegły zwierzentá/ Y inne przećiwko mu; choćby Elementa Nań biły wszytkie; chocby Piorun trzaskáł z gury; Y wszytkie choćby wzniosły woynę kreátury/ Niż tych wszytkich zebránych w gromadę/ iednego Trzebá się lękáć bárźiey grzechu śmiertelnego. Coż iá pocżnę mizerny grzesznik utroskány/ Ktory iestem wielkośćią grżechow zábrukány Ná duszy. Owszem cżemum nie uważał tego; Zem sie niebesṕiecżeństwá lękał náymnieyszego/ A wszytkiem grzechy świátá zá nic sobie ważył/ Gdym się ich nie wystrzegáć niezmyslnie odwáżył? Nád wszytkie strachy grzech márny strásznieyszy człeku. Gen: 2.
Zá ieden grzech Adámá w Ráiu popełniony
Skrót tekstu: BesKuligHer
Strona: 42
Tytuł:
Heraklit chrześcijański
Autor:
Piotr Besseusz
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Kollegium Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1694
Data wydania (nie wcześniej niż):
1694
Data wydania (nie później niż):
1694
PIEŚŃ XXIV.
L.
Nalazł i Duryndanę, co w trawie leżała, Daleko od szyszaka, a pochew nie miała, I dołomę, na drobne płatki podrapaną I tam i sam po różnych miejscach rozmiotaną. Izabella i Zerbin żałośnie patrzają, Ale ani się, co to było, domyślają. Wszytkich się przygód boi Zerbin utroskany, Okrom tej, aby miał być z rozumu obrany.
LI.
Kiedyby tam beli krwie znak jaki widzieli, Że go pewnie zabito, takby rozumieli; A wtem ujźrzą, że właśnie przeciwko niem bieży Pasterz jeden strwożony, który beł na wieży Trochę przedtem i widział z wielkim podziwieniem, Kiedy dęby z ziemie
PIEŚŃ XXIV.
L.
Nalazł i Duryndanę, co w trawie leżała, Daleko od szyszaka, a pochew nie miała, I dołomę, na drobne płatki podrapaną I tam i sam po różnych miejscach rozmiotaną. Izabella i Zerbin żałośnie patrzają, Ale ani się, co to było, domyślają. Wszytkich się przygód boi Zerbin utroskany, Okrom tej, aby miał być z rozumu obrany.
LI.
Kiedyby tam beli krwie znak jaki widzieli, Że go pewnie zabito, takby rozumieli; A wtem ujźrzą, że właśnie przeciwko niem bieży Pasterz jeden strwożony, który beł na wieży Trochę przedtem i widział z wielkim podziwieniem, Kiedy dęby z ziemie
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 243
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ście o straszliwszych ranach nie słychali, Jakowe srogi Rugier, Rugier niebłagany Zadawał: ucieka lud niezahamowany, Twarz jem blednie, strach wznosi najeżone włosy, Wrzask, krzyk, huk, płacz, stękanie leci pod niebiosy. W mgnieniu oka pułki się wszystkie pomieszały I bez wstydu pierzchliwy tył pokazowały.
LXXX
Z wyniosłego pagórka Leon utroskany Widząc nieuleczone swych żołnierzów rany, Wzdycha, bojaźń niem trzęsie, ale myśli swoje Topi w Rugierze, przykre co świeżo wszczął boje I sam z przedniejszych mężów wojsko zniósł skupione, Namioty powywracał, hojną krwią zbroczone, Ani się może wstrzymać, nieporównanego Aby nie miał sam w sobie męstwa chwalić jego.
LXXXVII.
Zna po
ście o straszliwszych ranach nie słychali, Jakowe srogi Rugier, Rugier niebłagany Zadawał: ucieka lud niezahamowany, Twarz jem blednie, strach wznosi najeżone włosy, Wrzask, krzyk, huk, płacz, stękanie leci pod niebiosy. W mgnieniu oka pułki się wszystkie pomieszały I bez wstydu pierzchliwy tył pokazowały.
LXXX
Z wyniosłego pagórka Leon utroskany Widząc nieuleczone swych żołnierzów rany, Wzdycha, bojaźń niem trzęsie, ale myśli swoje Topi w Rugierze, przykre co świeżo wszczął boje I sam z przedniejszych mężów wojsko zniósł skupione, Namioty powywracał, hojną krwią zbroczone, Ani się może wstrzymać, nieporównanego Aby nie miał sam w sobie męstwa chwalić jego.
LXXXVII.
Zna po
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 331
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905