tym, że cię robak w portkach morzy.
Zląkłem się i już piórko moje tchorzy, Bo jeśli płacze twój kuś zawiesisty I deszczyk z niego przepryskuje mglisty, Podobno i mnie dopną się doktorzy,
Chociaż na jawi, chociaż też i w śpiączki, Bo mię pociągniesz w kompaniją miją. Lub troczkiem idzie, lub się cedzi w sączki,
Oberwałeś co, taj to wszytką siłą, I jak się prędko przyznasz do rzeżączki, I ja się przyznam, żem już w targu z kiłą. NA TRAF DWORSKI WOŁOWICZ POSŁAŁ ŚWINKĘ PO PODSTOLSTWO
Wół, i niechudy, wzgardziwszy swą strawę Z siana, na pańską kasał się potrawę; Nie dosyć
tym, że cię robak w portkach morzy.
Zląkłem się i już piórko moje tchorzy, Bo jeśli płacze twój kuś zawiesisty I deszczyk z niego przepryskuje mglisty, Podobno i mnie dopną się doktorzy,
Chociaż na jawi, chociaż też i w śpiączki, Bo mię pociągniesz w kompaniją miią. Lub troczkiem idzie, lub się cedzi w sączki,
Oberwałeś co, taj to wszytką siłą, I jak się prędko przyznasz do rzeżączki, I ja się przyznam, żem już w targu z kiłą. NA TRAF DWORSKI WOŁOWICZ POSŁAŁ ŚWINKĘ PO PODSTOLSTWO
Wół, i niechudy, wzgardziwszy swą strawę Z siana, na pańską kasał się potrawę; Nie dosyć
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 334
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
chrześcijańskiej religii obrzędy Płaczą, żebrzą litości, proszą krótkiej zwłoki, Żeby łzami podobno ruszyli opoki; Jeżeli już umierać muszą od ich ręki, Żeby dzieci i małe obłapili wnęki. Ale serca stalnego, zakamiałych uszu Nie ruszą; na zmyślonym skoro karteluszu Dekret w rzeczy hetmański herszt onej gawiedzi Przeczyta, toż do mordu! Strumieniem się cedzi Krew niewinna tych ludzi; niebiosa przenika Żałosny krzyk i tronu boskiego się tyka; Pomsty woła; lecz na to wszytko hultaj głuchy, Jeden wzajem drugiemu dodawszy potuchy, Siecze, rąbie bezbronnych; kole, kędy może; Nie dba na płacz, na modły, owszem gorzej sroże. Skoro wytnie mężczyzny i położy śniatem,
chrześcijańskiej religiej obrzędy Płaczą, żebrzą litości, proszą krótkiej zwłoki, Żeby łzami podobno ruszyli opoki; Jeżeli już umierać muszą od ich ręki, Żeby dzieci i małe obłapili wnęki. Ale serca stalnego, zakamiałych uszu Nie ruszą; na zmyślonym skoro karteluszu Dekret w rzeczy hetmański herszt onej gawiedzi Przeczyta, toż do mordu! Strumieniem się cedzi Krew niewinna tych ludzi; niebiosa przenika Żałosny krzyk i tronu boskiego się tyka; Pomsty woła; lecz na to wszytko hultaj głuchy, Jeden wzajem drugiemu dodawszy potuchy, Siecze, rąbie bezbronnych; kole, kędy może; Nie dba na płacz, na modły, owszem gorzej sroże. Skoro wytnie mężczyzny i położy śniatem,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 179
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
niektórym znosa płynie? Gdy się krwie żyły napełnią, że się więcej wnie wlać nie może krew się dobywa gdzie łacniejsze żyły do otworzenia, jako to w nosie: a choć też tak wiele krwie nie będzie gdy się przymiesza humor ostry, przegryzie sobie dziurkę, sama też krew gdy barzo cienka jako przez sito cedzi się. 12. Czemu złoto nie pachnie? Do zapachu trzeba ciepła i wilgotności której w złocie barzo mało. 13. Czemu jedne drzewa pachną a drugie nie pachną? Które mają wilgotność tłustą, te pachną: a które mają wodnistą, te nie pachną, bo ciepła mniej mają. ROZDZIAŁ VI. O Zmyśle smakowaniu i
niektorym znosa płynie? Gdy się krwie żyły nápełnią, że się więcey wnie wlać nie może krew się dobywa gdzie łácnieysze żyły do otworzeniá, iáko to w nośie: á choć też ták wiele krwie nie będźie gdy się przymiesza humor ostry, przegryźie sobie dźiurkę, sama też krew gdy barzo ćienká iáko przez śito cedzi się. 12. Czemu złoto nie pachnie? Do zapáchu trzebá ćiepłá y wilgotnośći ktorey w złoćie bárzo mało. 13. Czemu iedne drzewa pachną á drugie nie páchną? Ktore máią wilgotność tłustą, te páchną: á ktore máią wodnistą, te nie páchną, bo ćiepłá mniey máią. ROZDZIAŁ VI. O Zmyśle smákowániu y
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 219
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692