sobą: Dopiero cię z piękności nie mógł świat wychwalić Teraz widząc/ komuby nie przyszło użalić Twojej się kondycji/ oczy wywrócone/ Twarz i usta/ jakoby na wieki nie one/ Hej obacz się. A co tak skrytego cię boli Powiedz proszę. Ona w tym jakoby powoli Z Acheruntu powraca/ ciężkimi oczyma Światła się docierając. O niemaszci nie ma Ducha we mnie (odpowie) a gdzie zbiegł/ wiesz i ty/ Skąd co za gość dopiero w sercu mym niezbyty Dręczy mię i weksuje/ znać możesz to po mnie/ O dodaj swej pomocy/ i radź proszę o mnie. Punkt I. Nadobnej Paskwaliny. Punkt I.
Na
sobą: Dopiero cię z pięknośći nie mogł świát wychwalić Teraz widząc/ komuby nie przyszło vżalić Twoiey się kondycyey/ oczy wywrocone/ Twarz y vstá/ iákoby ná wieki nie one/ Hey obacz się. A co ták skrytego cię boli Powiedz proszę. Oná w tym iákoby powoli Z Acheruntu powráca/ cięszkimi oczymá Swiátłá się docieráiąc. O niemászci nie má Duchá we mnie (odpowie) á gdzie zbiegł/ wiesz y ty/ Zkąd co zá gość dopiero w sercu mym niezbyty Dręczy mię y wexuie/ znáć możesz to po mnie/ O doday swey pomocy/ y radź proszę o mnie. Punkt I. Nadobney Pásqualiny. Punkt I.
Na
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 32
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701