Cryzolog. Późno było dla frasunku, nie dla czasu. Gdy się myśl pochmurzy frasunkiem, wszytko się coś późno zda, czas nierychły gdy frasunek trapi. Wyraża się tu że kiedy Pan nie poda zarazem ręki, nie ostendit eis manus, nie daruje kontentacyj, urzędu, to każdy się uskarża, że dawno służy, dosłużyć się nie może, i dylacja by najmniejsza, zda mu się długą odwłoką: Sero. Poczekaj! dopierości strawił jeden dworski dzień, choć wiele Astronomicznych, Die illâ, jeden dopiero Szabat służebny, una Sabbathi: Sero esset. Nam na wzór karności, ostróżności, sami tam tylko Uczniowie byli. 2. Et fores essent
Cryzolog. Pozno było dla frásunku, nie dla czásu. Gdy się myśl pochmurzy frásunkiem, wszytko się coś pozno zda, czás nierychły gdy frásunek trapi. Wyraża się tu że kiedy Pan nie poda zárázem ręki, nie ostendit eis manus, nie dáruie kontentácyi, vrzędu, to kożdy się vskarza, że dawno słuzy, dosłużyć się nie może, i dylácyia by naymnieysza, zda mu się długą odwłoką: Sero. Poczekay! dopierośći strawił ieden dworski dźień, choć wiele Astronomicznych, Die illâ, ieden dopiero Szábát służebny, una Sabbathi: Sero esset. Nam ná wzor karnośći, ostroznośći, sámi tám tylko Vczniowie byli. 2. Et fores essent
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 23
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Nowym Dworze na szlub Sołłohuba, podskarbiego wielkiego lit., z Ogińską, wojewodzanką wileńską najstarszą, z której okazji przychodzi mi o tymże Sołłohubie namienić.
Z ojca swego był małej substancji szlachcic żmudźki, człek serca mężnego, w naukach niebiegły, a rozumu naturalnego czystego. Był w wojsku litewskim pod regimentem dragonii i dosłużył się tam porucznikostwa. Potem jak podczas rewolucji za Karola Dwunastego szwedzkiej różne były marsze różnych wojsk, był w ziemi gostyńskiej z regimentem i był po prowiant komenderowany do Szamowskiego, urzędnika ziemi gostyńskiej, który miał kilka córek. Częstował go ów Szamowski i gdy odjeżdżał Sołłohub, jeszcze go na konia wsiadającego ochoczy poił gospodarz. Nie chciał
Nowym Dworze na szlub Sołłohuba, podskarbiego wielkiego lit., z Ogińską, wojewodzanką wileńską najstarszą, z której okazji przychodzi mi o tymże Sołłohubie namienić.
Z ojca swego był małej substancji szlachcic żmujdzki, człek serca mężnego, w naukach niebiegły, a rozumu naturalnego czystego. Był w wojsku litewskim pod regimentem dragonii i dosłużył się tam porucznikostwa. Potem jak podczas rewolucji za Karola Dwunastego szwedzkiej różne były marsze różnych wojsk, był w ziemi gostyńskiej z regimentem i był po prowiant komenderowany do Szamowskiego, urzędnika ziemi gostyńskiej, który miał kilka córek. Częstował go ów Szamowski i gdy odjeżdżał Sołłohub, jeszcze go na konia wsiadającego ochoczy poił gospodarz. Nie chciał
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 148
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
. Szlachcic. Mości- Panowie przyznaję że to Niemieckie kiesąnki są złodziejki Pollskiego grosza: ale ta perditio z nasze Samych. Niechbyśmy w cudzoziemcach nie korzystali, pewnieby ich tu nie nagnał. Ale to lada szołdra, co tylko się zjawi, aż pierwszy do respektu, do Consilia, do podarunków; a Bracia Szlachta dosłużyć się nie mogą.
Szlachcic. Prawda Mości- panowie widzę się nieprawdzi teraz owo Staro- polskie przysłowie, póki świat światem, nie będzie Polak, Niemcowi bratem; gdy lada Cudzoziemiec, że zamonsioruje, albo zaszwargoce, już cię brat a brat.
In kontra Votum. Mości- Panowie na cóż się zda tak szpecić własneż
. Szláchćic. Mośći- Pánowie przyznáję że to Niemieckie kiesąnki są złodźieyki Pollskiego groszá: ále tá perditio z nasże Sámych. Niechbyśmy w cudzoźiemcach nie korzystáli, pewnieby ich tu nie nagnał. Ale to ládá szołdra, co tylko śię zjawi, aż pierwszy do respektu, do Consilia, do podarunkow; á Bráćia Szláchta dosłużyć śię nie mogą.
Szláchćic. Práwdá Mośći- pánowie widzę śię niepráwdźi teraz owo Stáro- polskie przysłowie, poki świát świátem, nie będźie Polák, Niemcowi brátem; gdy ládá Cudzoźiemiec, że zamonsioruje, álbo zaszwargoce, już ćie brát á brát.
In contra Votum. Mośći- Pánowie ná coż śię zda ták szpećić własneż
Skrót tekstu: BystrzPol
Strona: P4v
Tytuł:
Polak sensat
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
do udziału; u Boga na niczym zbywać nie może, w którego mocy jest wszystko: Domini est terra, orbis terrarum , Ziemscy Panowie zmieniają częstokroć swoje względy w nienawiść jawną i odrzucenie, swoję wspaniałość i szczodrobliwość w usunienie szacunku łask swoich. Bóg nasz jest nigdy nieodmienny. O! wielka tych szczęśliwość którzy hojnej jego dosłużą się nadgrody! o której istocie jaka ma być po śmierci i sądzie, acz nie mamy Psalm 23. NA ŚWIĘTO
opisania. Mamy jednak Boskie niezawodne obietnice, że obfita będzie: a wszakże pytającym natarczywie Apostołom, co im dostałoby się za to że porzucili wszystko dla Chrystusa i poszli za nim? dał odpowiedź sam
do udziału; u Boga na niczym zbywać nie może, w ktorego mocy iest wszystko: Domini est terra, orbis terrarum , Ziemscy Panowie zmieniaią częstokroć swoie względy w nienawiść iawną y odrzucenie, swoię wspaniałość y szczodrobliwość w usunienie szacunku łask swoich. Bog nasz iest nigdy nieodmienny. O! wielka tych szczęśliwość ktorzy hoyney iego dosłużą się nadgrody! o ktorey istocie iaka ma być po śmierci y sądzie, acz nie mamy Psalm 23. NA SWIĘTO
opisania. Mamy iednak Boskie niezawodne obietnice, że obfita będzie: a wszakże pytaiącym natarczywie Apostołom, co im dostałoby się za to że porzucili wszystko dla Chrystusa y poszli za nim? dał odpowiedź sam
Skrót tekstu: PiotrKaz
Strona: 83
Tytuł:
Kazania przeciwko zdaniom i zgorszeniom wieku naszego
Autor:
Gracjan Józef Piotrowski
Drukarnia:
Michał Gröll
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
M. purpury którzy strącąną na Wojnie Rycerza mężnego rękę złotem odważyli. W. K. M. zaś same nawet życia momenta przy boku Pańskim strawione tak nieustannie nadgradzasz: largitio tua fundum non habet. Zawiódł się nie jeden Clytus na łasce Aleksandra Wielkiego, omylił się na afekcie Tyberiusza Seianus; Miasto przystojnej nadgrody, nieczci się dosłużył swojej na Dworze Justyniana Bellizarius; na pałacu zaś W. K. M. P. M. M. żaden się nie znajdzie, któryby dobrze służąc długo miał żyć vanae spei Aura, któryby niebył Filius Dexterae, to jest tej niezwyciężonej i groźnej Nieprzyjaciołom, dobrotliwej sługom ręki kreaturą, hostes armis,
M. purpury ktorzy strącąną ná Woynie Rycerza mężnego rękę złotem odważyli. W. K. M. zaś same náwet życia momenta przy boku Pańskim strawione ták nieustannie nadgradzasz: largitio tua fundum non habet. Záwiódł się nie ieden Clytus ná łásce Alexandra Wielkiego, omylił się ná affekcie Tyberyusza Seianus; Miásto przystoyney nadgrody, nieczci się dosłużył swoiey ná Dworze Iustiniana Bellizarius; ná pałácu zaś W. K. M. P. M. M. żaden się nie znaydzie, ktoryby dobrze służąc długo miał żyć vanae spei Aura, ktoryby niebył Filius Dexterae, to iest tey niezwyciężoney y groźney Nieprzyiaciołom, dobrotliwey sługom ręki kreaturą, hostes armis,
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 34
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
. Jest wtym terminie świadectwo Wodzów moich są Cicatrices adverso poniesione pectore i grzbiet ołowiem i żelazem poorany.
Nie to jest Fundament dawno wojnę słuzyć długo Żołnierzem być. Ale często się bić. Znam i teraz chorągwie takie w Wojsku już nie w naszej dywizyjej które nazywamy Nie śmiertelne gdzie Towarzysz służąc zaigrał oko jako stary Raróg? Dosłużył się Blachmalowej Czupryny a przez cały wiek słuzby swojej nie był w okazji. krwie nie rozlał i darmo zjada chleb Rzpty z kogóz tedy większy jest Ojczyźnie Emolument: czy z owego darmo chleb ziadającego Birkuta czy z młodego a ustawicznie pracującego za zdrowie jej ochotnie krew Lejącego Towarzysza. Do której ochoty pewnie nie to 40 albo 60 złotych
. Iest wtym terminie swiadectwo Wodzow moich są Cicatrices adverso poniesione pectore y grzbiet ołowięm y zelazęm poorany.
Nie to iest Fundament dawno woynę słuzyć długo Zołnierzęm bydz. Ale często się bic. Znam y teraz chorągwie takie w Woysku iuz nie w naszey dywizyiey ktore nazywamy Nie smiertelne gdzie Towarzysz służąc zaigrał oko iako stary Rarog? Dosłużył się Blachmalowey Czupryny a przez cały wiek słuzby swoiey nie był w okazyiey. krwie nie rozlał y darmo ziada chleb Rzpty z kogoz tedy większy iest Oyczyznie Emolument: czy z owego darmo chleb ziadaiącego Birkuta czy z młodego a ustawicznie pracuiącego za zdrowie iey ochotnie krew Leiącego Towarzysza. Do ktorey ochoty pewnie nie to 40 albo 60 złotych
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 147
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
pułrocza jednego /zostają Janczarami. Nie będąc tedy przyzwyczajeni do prace/ niemogą znosić trudów wojennych/ i zanajpierwszą okazją uchodzą z Wojska.
Czwarty sposób/ wyniszczenia Janczarów jest/ że wygubiono albo za występki/ albo z podejrzenia/ dawnych Oficjerów/ którzy postopniach/ odwagą/ i znacznemi przysługami/ z prostych żołdatów/ dosłużyli się byli wysokich Urzędów/ a napełnili te miejsca obywatelami Miasta Konstantynopola/ w deliciach i w próżnowaniu wychowanemi/ gdyż na to miejsce/ co się pierwej dzielnością/ i Rycerskiemi odwagami dosługowali Urzędów/ teraz wszytkie za złotem i korupciami idą.
Żeby jeszcze przysporzyć zgubę tego dawnego Wojska/ i wyzuć go ze wszytkiego męstwa/ i wspaniałości
pułrocza iednego /zostáią Iánczarámi. Nie będąc tedy przyzwyczáieni do práce/ niemogą znośić trudow woiennych/ y zánaypierwszą okázyą vchodzą z Woyska.
Czwarty sposob/ wyniszczenia Iánczarow iest/ że wygubiono álbo zá występki/ álbo z podeyrzenia/ dawnych Officierow/ ktorzy postopniách/ odwagą/ y znácznemi przysługámi/ z prostych żołdatow/ dosłużyli się byli wysokich Vrzędow/ á napełnili te mieyscá obywátelámi Miástá Konstántynopolá/ w deliciách y w prożnowániu wychowánemi/ gdyż ná to mieysce/ co się pierwey dźielnośćią/ y Rycerskiemi odwagámi dosługowáli Vrzędow/ teraz wszytkie zá złotem y korrupciámi idą.
Zeby ieszcze przysporzyć zgubę tego dawnego Woyska/ y wyzuć go ze wszytkiego męstwá/ y wspániałośći
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 232
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
Narodów, jak Poniatowski, uczynił Imię. W jak wielkiej on estymacyj był u Królów Szwedzkiego, Francuskiego, Angielskiego, u Dworu Tureckiego i Moskiewskiego? qvae non castra virum, qvae non Provincia norat, optatqvé suum? w Szwecyj na najsławniejszych akcjach będąc, i przy oczach Królewskich wiele dowodów serca i dzielności dawszy, Gieneralskiej dosłużył się rangi i gubernii udzielnego Księstwa. W W Turczech będąc posłanym od Szwedzkiego Króla z prywatną pleni- potencją, czego insi Posłowie Szwedzcy nie dokazali, dokazał, że Portę determinował na wojnę pod Prutem. Tam na Traktacie miedzy Portą i Carem Moskiewskim sam Poniatowski, bez niczyjego impulsu i pomocy, ze swego własnego instynktu, ex amore
Narodow, iak Poniatowski, uczynił Imię. W iak wielkiey on estymacyi był u Krolow Szwedzkiego, Francuskiego, Angielskiego, u Dworu Tureckiego y Moskiewskiego? qvae non castra virum, qvae non Provincia norat, optatqvé suum? w Szwecyi na naysławnieyszych akcyach będąc, y przy oczach Krolewskich wiele dowodow serca y dźielnośći dawszy, Gieneralskiey dosłużył śię rangi y gubernii udźielnego Xięstwa. W W Turczech będąc posłanym od Szwedzkiego Krola z prywatną pleni- potencyą, czego inśi Posłowie Szwedzcy nie dokazali, dokazał, że Portę determinował na woynę pod Prutem. Tam na Traktaćie miedzy Portą y Carem Moskiewskim sam Poniatowski, bez niczyiego impulsu y pomocy, ze swego własnego instynktu, ex amore
Skrót tekstu: KonSRoz
Strona: 14
Tytuł:
Rozmowa pewnego ziemianina ze swoim sąsiadem
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
zawiedzie mię nigdy ten człowiek/ im będzie gdzie! cięzszy raz/ tam pójdzie ten człowiek/ wytrzyma wszytko statecznie ten to człowiek. Szczęśliwy będę/ jeśli ja będę takowy człowiek. Najmilszy najśliczniejszy/ najwdzięczniejszy/ najukochańszy człowiecze/ Jezu jedyne moje kochanie/ niechaj takowym będę jakiego ty do usługi twojej potrzebujesz. Będęli takim/ dosłużę się pewnie godności/ i będzie ze mnie człowiek. Kto nie według myśli Jezusa na świecie żyje/ ten jakby nie był człowiek. Kto niestateczny pod rządem wodza Jezusa/ ten raczej trzcina nie człowiek. Nie ma ledwo co z człowieka/ kto nie tak służy jako wódz Jezus wyciąga. Takiego JEZUS ni na co znacznego nie
záwiedzie mię nigdy ten człowiek/ im będźie gdźie! cięzszy raz/ tám poydźie ten człowiek/ wytrzyma wszytko státecznie ten to człowiek. Szczęśliwy będę/ ieśli ia będę tákowy człowiek. Naymilszy nayślicznieyszy/ naywdźięcznieyszy/ nayukocháńszy człowiecze/ IEZV iedyne moie kochánie/ niechay takowym będę iákiego ty do vsługi twoiey potrzebuiesz. Będęli tákim/ dosłużę się pewnie godności/ y będźie ze mnie człowiek. Kto nie według myśli Iezusá ná swiećie żyie/ ten iákby nie był człowiek. Kto niestateczny pod rządem wodzá Iezusá/ ten ráczey trzćiná nie człowiek. Nie ma ledwo co z człowieká/ kto nie ták służy iáko wodz Iezus wyćiąga. Takiego IEZVS ni ná co znácznego nie
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 616
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Którzy z zachodu na wschód zacnej parentele, Wielkością serca, męstwem bohatyrskiej ręki I swych dzieł nieśmiertelnych ogłosili dźwięki: Wróciwszy do nas, albo więcej nie przyrobią, Alboż i tą utracą, czym się dotąd zdobią. W Polsce nie wiem, jeśli kto tak sławnie umierał Z cudzoziemców, okrom że pieniędzy nazbierał, Honoru się dosłużył, choć nic nie dowodził, Tylko że nie Polak, że gdzie indziej się rodził. Opinija czy zwyczaj, czy to przyrodzenie Winno, że w większej rzeczy przewoźne są cenie. Więc do naszych wędrownych powrracając znowu: Nawrzawszy inszej mody, inszego narowu, Ani się bić, ani ten dobrze może radzić, Za
Którzy z zachodu na wschód zacnej parentele, Wielkością serca, męstwem bohatyrskiej ręki I swych dzieł nieśmiertelnych ogłosili dźwięki: Wróciwszy do nas, albo więcej nie przyrobią, Alboż i tą utracą, czym się dotąd zdobią. W Polszczę nie wiem, jeśli kto tak sławnie umierał Z cudzoziemców, okrom że pieniędzy nazbierał, Honoru się dosłużył, choć nic nie dowodził, Tylko że nie Polak, że gdzie indziej się rodził. Opinija czy zwyczaj, czy to przyrodzenie Winno, że w większej rzeczy przewoźne są cenie. Więc do naszych wędrownych powrracając znowu: Nawrzawszy inszej mody, inszego narowu, Ani się bić, ani ten dobrze może radzić, Za
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 267
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987