, Które ziemie przenikają końce. Zdało się, zdało po przeszłe te lata, Że albo koniec i ruina świata, Albo wiek Pyrrhy, i ona Powódź spaść miała Deukaliona Gdy po Hadriach pływały głębokichNiedoszłe Tygrem karki gór wysokich, Atlas po Eou brodził, A Proteusz bydło z pól uwodził. Widzieć szumnemi Wisłę było mętną Miecąc się flagi; skąd ona pamiętną Powodzią brzegi nabrzmiałe, Miasta i wsi pożerała całe. Niebo twarz smutną upłakawszy łzami, Gdy panna w wieńcu, było pod żaglami, Swiat gnił, a podziemne rymy, Codzień większe wywierały dymy. Stąd w cieniu długim bez słońca i rosy Kwiat zarażony i nierdzałe kłosy, Na wszystkie koronne
, Które ziemie przenikają końce. Zdało się, zdało po przeszłe te lata, Że albo koniec i ruina świata, Albo wiek Pyrrhy, i ona Powódź spaść miała Deukaliona Gdy po Hadryach pływały głębokichNiedoszłe Tygrem karki gór wysokich, Atlas po Eou brodził, A Proteusz bydło z pól uwodził. Widzieć szumnemi Wisłę było mętną Miecąc się flagi; zkąd ona pamiętną Powodzią brzegi nabrzmiałe, Miasta i wsi pożerała całe. Niebo twarz smutną upłakawszy łzami, Gdy panna w wieńcu, było pod żaglami, Swiat gnił, a podziemne rymy, Codzień większe wywierały dymy. Ztąd w cieniu długim bez słońca i rosy Kwiat zarażony i nierdzałe kłosy, Na wszystkie koronne
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 86
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
są tak doskonałe Mnemozyny córki, Które na helikońskiej przemieszkują skale,
Żeby w swoich konceptach nie miały mieć ale. Świadkiem wielki Homerus, świadkiem tego Nazo: Gdzież srebro bez ołowiu, bez żużlu żelazo? Nie samę żołądź, rodzą i czcze gałki dęby, Przy piwie bywa cienkusz, przy mące otręby, Pospolicie się miecą w bujne pole perze, I bez błazna chorągwie nie mieli żołnierze. Kędyż drzewo bez sęku, bez przepłochu kłosy, Pszenica bez kąkolu, żyto bez stokłosy? Rzadki cug bez kaleki, rzadki piec bez dymu. I mojego niechaj nikt stąd nie gani rymu. Do rzeczym li statecznych żart gdzie przytknął z boku, Wżdy
są tak doskonałe Mnemozyny córki, Które na helikońskiej przemieszkują skale,
Żeby w swoich konceptach nie miały mieć ale. Świadkiem wielki Homerus, świadkiem tego Nazo: Gdzież srebro bez ołowiu, bez żużlu żelazo? Nie samę żołądź, rodzą i czcze gałki dęby, Przy piwie bywa cienkusz, przy mące otręby, Pospolicie się miecą w bujne pole perze, I bez błazna chorągwie nie mieli żołnierze. Kędyż drzewo bez sęku, bez przepłochu kłosy, Pszenica bez kąkolu, żyto bez stokłosy? Rzadki cug bez kaleki, rzadki piec bez dymu. I mojego niechaj nikt stąd nie gani rymu. Do rzeczym li statecznych żart gdzie przytknął z boku, Wżdy
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 281
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
INWENCYJEJ NOWOTNY DLA STRZELANIA Z DZIAŁA
Będę mówił o kulach łańcuchem skrępowanych, a takowych kul napatrzyłem się, ale nie były doskonałe w okrągłości. I te kule swym biegiem idą, jedna za drugą, to jest ta, która jest nacięższa, idzie naprzód, a jeśli uderzy ta przednia w jakie miejsce, potym pójdzie miecąc się raz i drugi prawdziwie uczyni szkodę. Ale, żeby ona mogła skruszyć jeden maszt, jako piszą niektórzy straszni autorowie, którzy strzelali takimi kulami do kuchni z garca kucharczynego albo w mieszkaniu, myślą, a nie działem, nie tak jest, ani uczynią strasznego efektu, jako powiedziałem indziej, może porwać liny u masztu
INWENCYJEJ NOWOTNY DLA STRZELANIA Z DZIAŁA
Będę mówił o kulach łańcuchem skrępowanych, a takowych kul napatrzyłem się, ale nie były doskonałe w okrągłości. I te kule swym biegiem idą, jedna za drugą, to jest ta, która jest nacięższa, idzie naprzód, a jeśli uderzy ta przednia w jakie miesce, potym pójdzie miecąc się raz i drugi prawdziwie uczyni szkodę. Ale, żeby ona mogła skruszyć jeden maszt, jako piszą niektórzy straszni autorowie, którzy strzelali takimi kulami do kuchni z garca kucharczynego albo w mieszkaniu, myślą, a nie działem, nie tak jest, ani uczynią strasznego efektu, jako powiedziałem indziej, może porwać liny u masztu
Skrót tekstu: AquaPrax
Strona: 356
Tytuł:
Praxis ręczna działa
Autor:
Andrzej Dell'Aqua
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1624 a 1639
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1639
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Tadeusz Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1969
więcej: zewsząd dokuczają/ Jednego za przysięgłę kupy okrywają. Z wiarą/ przysługę zewsząd dla przyczyny bodą. Z nim ojciec darmo dobry/ z samą panią młodą Mać k nim trzecia przestają; wrzask/ trzask się rozchodzi Kropi Belona/ hojną posoką podwoje Spyskłane/ rozżarzając rozsrżałe boje. Fineus/ i z nim inni tysiącmi się miecą: Pociski jak grad z wierzchu na jednego lecą. Ten okrom obu boków/ krom oczu z uszoma/ Przyłożyłsię k filaru/ mocnemi plecoma. Tak tyłwarowny mając/ sam k nim obrócony Wycina się. Chaoński Molfiej z lewej strony Naciera/ a Nabatski Etemon na prawo. Jako więc głodna Tygrzyca zrozmiawszy ciekawo/ Z ryku
więcey: zewsząd dokuczáią/ Iednego zá przyśięgłę kupy okrywáią. Z wiárą/ przysługę zewsząd dla przyczyny bodą. Z nim oyćiec darmo dobry/ z sámą pánią młodą Máć k nim trzećia przestáią; wrzask/ trzask się roschodźi Kropi Beloná/ hoyną posoką podwoie Spyskłáne/ rozżarzáiąc rozsrżáłe boie. Phineus/ y z nim ini tyśiącmi się miecą: Poćiski iák grad z wierzchu ná iednego lecą. Ten okrom obu bokow/ krom oczu z vszomá/ Przyłożyłsię k filaru/ mocnemi plecomá. Ták tyłwárowny máiąc/ sam k nim obrocony Wyćina się. Cháonski Molphiey z lewey strony Náćiera/ á Nábátski Etemon ná práwo. Iáko więc głodna Tygrzycá zrozmiawszy ćiekáwo/ Z ryku
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 109
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Acz drudzy nie kładą aż czasu brania na stajnią/ gdy już prawie koń zrodzi się we wszytkie członki doskonałe. Czego ja zaprawdę ganić nie śmiem/ idzie tylko o to żeby w stadzie przed wzięciem na stajnią bez znaku piątna nie był odmieniony abo ukradziony. Walać go piątnując barzo rzecz niebezpieczna/ bo młody jako dziki/ miecąc się i mocując/ może abo członka którego nadrazić/ abo żyłę nadtargnąć/ a przynamniej nogi od stryczków targając nadrzezać się musi/ co samo szkodliwa dla żył suchych. Stojąc też/ niespokojna młodość nie da do siebie przystępu/ więc i umknąć się łacno/ skoro poczuje góracość żelaza. wszakoż jeśli stojącego piątnować/ tedy tak trzeba
Acz drudzy nie kłádą áż czásu bránia ná stáynią/ gdy iuż práwie koń zrodźi się we wszytkie członki doskonáłe. Czego ia záprawdę gánić nie śmiem/ idźie tylko o to żeby w stádźie przed wźięćiem ná stáynią bez znáku piątná nie był odmieniony ábo vkrádźiony. Waláć go piątnuiąc bárzo rzecz niebespieczna/ bo młody iáko dźiki/ miecąc się y mocuiąc/ może ábo członká ktorego nádráźić/ ábo żyłę nádtárgnąć/ á przynamniey nogi od stryczkow tárgáiąc nádrzezáć się muśi/ co sámo szkodliwa dla żył suchych. Stoiąc też/ niespokoyna młodość nie da do śiebie przystępu/ więc y vmknąć się łácno/ skoro poczuie goracość żelázá. wszákoż iesli stoiącego piątnowáć/ tedy ták trzebá
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Eijv
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603