mogła strata,
Oraz tyraństwo, DUCHOWNE.
Na całe Państwo, Ze się zmieniły
Ozdobne cztery W Koronie sfery Gdy się zaćmiły:
Płacz! płacz rozumny Lechu, Kolumny Cztery padają,
Na których Sława Polska, i Prawa Jej się wspierają.
Ej! przecięż na tym Dośćby zębatym Parkom już było,
Dośćby się mroczyć, I to w grób wtłoczyć Co długo żyło:
A co w lat kwiecie Refleksje
Na wielkiej mecie Sławy Stanęło,
Niechby w swej sławie, Po cnej Buławie Berłem słyneło. Żałosne treny Wielkiego Senatora i Hetmana W. X. Litt: Z. P. I W. Im CI: Pana Donhofa wspominające
Płacz
mogłá strátá,
Oraz tyráństwo, DVCHOWNE.
Ná cáłe Páństwo, Ze się zmieniły
Ozdobne cztery W Koronie sfery Gdy się záćmiły:
Płácz! płácz rozumny Lechu, Kolumny Cztery padaią,
Ná ktorych Sławá Polska, y Práwá Iey się wspieráią.
Ey! przećięż ná tym Dośćby zębatym Parkom iuż było,
Dośćby się mroczyć, Y to w grob wtłoczyć Co długo żyło:
A co w lat kwiećie REFLEXYE
Ná wielkiey mećie Sławy stáneło,
Niechby w swey sławie, Po cney Bułáwie Berłem słyneło. Załosne threny Wielkiego Senatorá y Hetmaná W. X. Litt: S. P. I W. Im CI: Páná Donhoffa wspominaiące
Płácz
Skrót tekstu: JunRef
Strona: 73
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
broni, Choć ma pole otwarte, we czwartek nie goni. 390 (N). FORTEL NA DZIEDZICA ARENDARSKI
Jadę zimie na saniach, dwór prawie na wstępie, Aż Jaroszowski, mój brat luby, aż wieś Kępie. Trudno minąć, gdy prosi gospodarz ochoczy; Co gorsza, mylna droga w las, a już się mroczy, Wkrótce dano wieczerzą, aż z ludźmi na poły, Koci barw rozmaitych osiadają stoły; Wolno każdemu łapą siągnąć do półmiska, Wszyscy mają imiona albo swe przezwiska. Jaka, myślę, różnica szlacheckich przymiotów: Jedni do psów, a drudzy skłonni są do kotów. Potem się gospodarza pytam, z kim ma sprawę,
broni, Choć ma pole otwarte, we czwartek nie goni. 390 (N). FORTEL NA DZIEDZICA ARENDARSKI
Jadę zimie na saniach, dwór prawie na wstępie, Aż Jaroszowski, mój brat luby, aż wieś Kępie. Trudno minąć, gdy prosi gospodarz ochoczy; Co gorsza, mylna droga w las, a już się mroczy, Wkrótce dano wieczerzą, aż z ludźmi na poły, Koci barw rozmaitych osiadają stoły; Wolno każdemu łapą siągnąć do półmiska, Wszyscy mają imiona albo swe przezwiska. Jaka, myślę, różnica szlacheckich przymiotów: Jedni do psów, a drudzy skłonni są do kotów. Potem się gospodarza pytam, z kim ma sprawę,
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 421
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987