, niebezpieczeństw, nawet tego bliskiego kresu i upadku mego? Broń mię, boś powinien, oddając mi to wdzięcznością swoją, com cię tak z krajów dalekich, z miłości tylko szczerej przyjęła i za swegom przyznała, garło swe, po cię jadąc, ważyła, koszt nałożyła, na stolicę cię wsadzając, krwią się oblała, rząd tej Korony w ręcem ci oddała, dochodów swych wszystkich odstąpiłam ci i dla ciebiem sję wyiskrzyła. Powiedz że mi, coś mi za to za wdzięczności pokazał, ukaż, jeśliś mi przysiędze swej uczynionej dosyć uczynił, ukaż, coś za dobrodziejstwo jej uczynił, ukaż znak jeden wdzięczności twej ku
, niebezpieczeństw, nawet tego blizkiego kresu i upadku mego? Broń mię, boś powinien, oddając mi to wdzięcznością swoją, com cię tak z krajów dalekich, z miłości tylko szczerej przyjęła i za swegom przyznała, garło swe, po cię jadąc, ważyła, koszt nałożyła, na stolicę cię wsadzając, krwią się oblała, rząd tej Korony w ręcem ci oddała, dochodów swych wszystkich odstąpiłam ci i dla ciebiem sję wyiskrzyła. Powiedz że mi, coś mi za to za wdzięczności pokazał, ukaż, jeśliś mi przysiędze swej uczynionej dosyć uczynił, ukaż, coś za dobrodziejstwo jej uczynił, ukaż znak jeden wdzięczności twej ku
Skrót tekstu: MowaKoprzCz_II
Strona: 98
Tytuł:
Żałosna mowa Rzpltej polskiej pod Koprzywnicą do zgromadzonego rycerstwa roku 1606
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
, jako w sobie wieszcze, Znaćby się wojna przeze krwie toczyła Aniby mogił tak kopano siła. Tedy nazajutrz jeno co na krwawe Zorze wypędził Febus konie bławe, Na niespodzianą wnet ordę napadną, Której wielkości przejrzeć miarą żadną Nie mogąc — dużo z niemi się potkali, Lecz że posiłku żadnego nie mieli, Krwią się oblawszy — aby obwieścili Swoich o ordzie — nazad obrócili, Drudzy w rozsypkę. A zatym im w oczy I druga z boku wataha zaskoczy, I trzecia znowu. Tamże w chwili onej Opasawszy ich mocno z każdej strony — Ścielą na placu, a Tobie, mój Boże, (Tu im zrządziwszy wiecznej sławy łoże) Dusze
, jako w sobie wieszcze, Znaćby się wojna przeze krwie toczyła Aniby mogił tak kopano siła. Tedy nazajutrz jeno co na krwawe Zorze wypędził Febus konie bławe, Na niespodzianą wnet ordę napadną, Której wielkości przejrzeć miarą żadną Nie mogąc — dużo z niemi się potkali, Lecz że posiłku żadnego nie mieli, Krwią się oblawszy — aby obwieścili Swoich o ordzie — nazad obrócili, Drudzy w rozsypkę. A zatym im w oczy I druga z boku wataha zaskoczy, I trzecia znowu. Tamże w chwili onej Opasawszy ich mocno z każdej strony — Ścielą na placu, a Tobie, mój Boże, (Tu im zrządziwszy wiecznej sławy łoże) Dusze
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 108
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
zwykły czynić, gada. W tym Smit z okazji jego na Arnolfa, towarzysza swego, grzech wydaje i powiada, że on z Praksedą nie poślubioną ujeżdża. O co kiedy się Arnolf począł swarzyć, Marynarz — przyzwawszy Praksedy — rzeczy się pewnej, co się z nią dzieje, od niej wywiaduje. A Prakseda — oblawszy się łzami —- swój upadek i niewiarę Arnolfowę z ciężkim żalem, jako z nią postępował, obszernie opowiada. Którą rzecz Marynarz wyrozumiawszy — na Arnolfa się o to sroży i wszytkę przyczynę, że okręt szturmami dla niego Pan Bóg karał, nań kładąc, w łańcuch go osadzić każe. A potym po srogich szturmach i
zwykły czynić, gada. W tym Smit z okazyi jego na Arnolfa, towarzysza swego, grzech wydaje i powiada, że on z Praksedą nie poślubioną ujeżdża. O co kiedy się Arnolf począł swarzyć, Marynarz — przyzwawszy Praksedy — rzeczy się pewnej, co się z nią dzieje, od niej wywiaduje. A Prakseda — oblawszy się łzami —- swój upadek i niewiarę Arnolfowę z ciężkim żalem, jako z nią postępował, obszernie opowiada. Którą rzecz Marynarz wyrozumiawszy — na Arnolfa się o to sroży i wszytkę przyczynę, że okręt szturmami dla niego Pan Bóg karał, nań kładąc, w łańcuch go osadzić każe. A potym po srogich szturmach i
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 176
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
zginę, niżeli w takowym Akcie mam zostać Hymeneuszowym. Drogą zapłatę za moje miłości Dasz mi, gdy umrę w panieńskiej czystości. — — Zatym umilknę. A on się zdumieje, Jakoby nie znał, co się w jego dzieje Niezbożnej myśli. Znać, że od ciężkiego Tkniony sumnienia, z żalem zmieszanego Poruszył płaczu i oblał się łzami (Własny krokodyl!), a przecię prośbami Uprzykrzał mi się. Ale kiedym lała I ja łzy z oczu i swąm przeklinała Godzinę i dzień, który mi do tego Nieszczęścia stał się początkiem wielkiego, Począł mię cieszyć i chustką łzy moje Samże ocierał. Jednak przecię swoje Knuł w sercu zdrady, a
zginę, niżeli w takowym Akcie mam zostać Hymeneuszowym. Drogą zapłatę za moje miłości Dasz mi, gdy umrę w panieńskiej czystości. — — Zatym umilknę. A on się zdumieje, Jakoby nie znał, co się w jego dzieje Niezbożnej myśli. Znać, że od ciężkiego Tkniony sumnienia, z żalem zmieszanego Poruszył płaczu i oblał się łzami (Własny krokodyl!), a przecię proźbami Uprzykrzał mi się. Ale kiedym lała I ja łzy z oczu i swąm przeklinała Godzinę i dzień, który mi do tego Nieszczęścia stał się początkiem wielkiego, Począł mię cieszyć i chustką łzy moje Samże ocierał. Jednak przecię swoje Knuł w sercu zdrady, a
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 188
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
wojna doskonały przez nie wzięła: owszem to widzę na oko/ iż wszytkie ekspedycje/ które za grosz Duchowny wyprawione były/ abo na wiatr poszły/ abo nie wielki pożytek uczyniły Rzeczomposp: tak dalece/ że i pożytek zwycięstwa wniwecz się obracał. A nasze miłe Prussy/ także Inflanty/ jako poginęły/ i nie raz oblały się krwią niewinnych ludzi? czy nie dla tego/ że oni Krzyżacy Mistrzowie/ Apostatami od wiary Katolickiej i od Zakonu swego zostawszy/ Biskupstwa i Prebendy kościelne naprzód Duchowieństwu pobrali/ Kościoły w synagogi heretyckie obrócili/ Mnichom i Zakonnicom swym chleb odjęli/ i uczynili z Kościołów jaskinie rozbójców; rozbójców mówię/ które oni Ministrami poprzezywali;
woyná doskonáły przez nie wźięłá: owszem to widzę ná oko/ iż wszytkie expedycye/ ktore zá grosz Duchowny wypráwione były/ ábo na wiátr poszły/ ábo nie wielki pożytek vczyniły Rzeczomposp: ták dálece/ że y pożytek zwyćięstwá wniwecz się obracał. A násze miłe Prussy/ tákże Inflanty/ iáko poginęły/ y nie raz oblały się krwią niewinnych ludźi? czy nie dla tego/ że oni Krzyżacy Mistrzowie/ Apostátámi od wiáry Kátholickiey y od Zakonu swego zostawszy/ Biskupstwá y Prebendy kośćielne naprzod Duchowieństwu pobráli/ Kośćioły w synágogi heretyckie obroćili/ Mnichom y Zakonnicom swym chleb odięli/ y vczynili z Kośćiołow iaskinie rozboycow; rozboycow mowię/ ktore oni Ministrámi poprzezywáli;
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 33
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
i drugie kamienie czarne do palenia/ podobne owym które biorą w krainie Legionis. Rachują tam 24. miast murowanych/ miedzy któremi przodek mają Mons/ i Valencina. Mons leży na jednej nie wielkiej gorce/ i jest mocne położeniem i murami/ i trzema szerokimi okopami: i do tego też/ jako powiadają/ może się oblać wodą wokoło. Ozdobione jest pięknym budowaniem/ i wodami żywemi: idzie też przez nią rzeka Trulla. Do żyzności powiatu tego/ przydaje się też i zmysł ludzi/ którzy się bawią kupiectwem/ i inszym gospodarstwem. Miedzy inszemi osobliwemi rzeczami/ jest tam jeden zakon i Kapituła Kanoniczek/ godna uważenia wielkiego. Fundowany jest ten
y drugie kámienie czarne do palenia/ podobne owym ktore biorą w kráinie Legionis. Ráchuią tam 24. miast murowánych/ miedzy ktoremi przodek máią Mons/ y Válenciná. Mons leży ná iedney nie wielkiey gorce/ y iest mocne położeniem y murámi/ y trzemá szerokimi okopámi: y do tego też/ iáko powiádáią/ może sie oblać wodą wokoło. Ozdobione iest pięknym budowániem/ y wodámi żywemi: idźie też przez nię rzeká Trullá. Do żyznośći powiátu tego/ przydáie się też y zmysł ludźi/ ktorzy się báwią kupiectwem/ y inszym gospodárstwem. Miedzy inszemi osobliwemi rzeczámi/ iest tám ieden zakon y Kápitułá Kánoniczek/ godna vważenia wielkiego. Fundowány iest ten
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 83
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
nam Bóg da takie sposoby Do tak pozornej Domów swych ozdoby Do jego świętej Chwały pomnozenia I Granic Polskich do rozprzestrzenienia Jak teraz było gdy wszechmocne siły Takie chwalebne zwycięstwa zdarzyły Za co mu Chwała niech bę nawieki Że nas zswej świętej nie rzuca opieki.
Juzes my tedy rozumieli ze po owych tak ciężkich pracach przyjdziemy na wytchnienie oblawszy się do sytości i swoją i Nieprzyjacielską krwią az przychodzą powtórne i nieodmienne wiadomości że Duńskoruński zapomniawszy dawnej chłosty znowa za ukazem Carskiem żebrał 12000 Wojska dobrego zowych ostatnich Już Dumnych Bojarów i Dwornych Carskich Urzędników i przeszedł Dniepr pod Smoleńskiem i zachodzi nam od Polski stronie Niepru Rezolwowawszy się by tez i samemu Zginoc i tak deklarowawszy Czarowi Wstępnym bojem
nam Bog da takie sposoby Do tak pozorney Domow swych ozdoby Do iego swiętey Chwały pomnozenia I Granic Polskich do rozprzestrzenienia Iak teraz było gdy wszechmocne siły Takie chwalebne zwycięstwa zdarzyły Za co mu Chwała niech bę nawieki Że nas zswey swiętey nie rzuca opieki.
Iuzes my tedy rozumieli ze po owych tak cięszkich pracach przyidzięmy na wytchnienie oblawszy się do sytosci y swoią y Nieprzyiacielską krwią az przychodzą powtorne y nieodmięnne wiadomosci że Dunskorunski zapomniawszy dawney chłosty znowa za ukazem Carskięm żebrał 12000 Woyska dobrego zowych ostatnich Iuz Dumnych Boiarow y Dwornych Carskich Urzędnikow y przeszedł Dniepr pod Smolęnskięm y zachodzi nąm od Polski stronie Niepru Rezolwowawszy się by tez y samemu Zginoc y tak deklarowawszy Czarowi Wstępnym boiem
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 111
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
powodzi, Niech mię Twa święta ręka z nich wywodzi. EMBLEM A 51
Miłość święta okrąg świata obraca, żeby był jeszcze okrąglejszy. Napis: Będzie okrąg świata okrąglejszy.
Świat jest okrągły i wszytkie w nim sfery, Choć rożnej barzo wielkości i cery: Słońce i księżyc, gwiazdy, ociężała Ta ziemia, która morzem się oblała, Są okrągłymi, a z wiecznej miłości Mają przymioty swojej okrągłości; Ta ten nakręca wielki zegar świata, Ta w nim kieruje księżyce i lata, A to dla człeka czyni śmiertelnego, Który jest świata konterfet wielkiego; Serce do słońca wielką relacyją Ma, a księżyca mózg influencyją. Toż w zwierzu, w rybach
powodzi, Niech mię Twa święta ręka z nich wywodzi. EMBLEM A 51
Miłość święta okrąg świata obraca, żeby był jeszcze okrąglejszy. Napis: Będzie okrąg świata okrąglejszy.
Świat jest okrągły i wszytkie w nim sfery, Choć rożnej barzo wielkości i cery: Słońce i księżyc, gwiazdy, ociężała Ta ziemia, która morzem się oblała, Są okrągłymi, a z wiecznej miłości Mają przymioty swojej okrągłości; Ta ten nakręca wielki zegar świata, Ta w nim kieruje księżyce i lata, A to dla człeka czyni śmiertelnego, Który jest świata konterfet wielkiego; Serce do słońca wielką relacyją Ma, a księżyca mózg influencyją. Toż w zwierzu, w rybach
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 312
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975
jest w samej rzeczy, że ten cały Świat jest u Boga tylko punkcik mały. Kiedybyś stanąć mógł na której gwiaździe, Widziałbyś, w jakim to malutkim gnieździe Tak barzo ludzie się rozpościerają, Że i o niebo drudzy już nie dbają, Jak ostrze miecza rozcina ten mały Punkcik, jak nieraz hojną się oblały Krwią wielu ludzi nie tylko granice Państw całych, ale namniejsze dzielnice Lub kto od morza do morza graniczy, Lub jeden zagon piaszczysty dziedziczy, A kiedy umrze ten, któremu były Wąskie królestwa, trzech łokci mogiły Będzie miał dosyć na mizerne kości. Te-ć są największych królów osiadłości. EMBLEMA 68
Miłość święta rozdaje szczodrze pieniądze
jest w samej rzeczy, że ten cały Świat jest u Boga tylko punkcik mały. Kiedybyś stanąć mógł na której gwiaździe, Widziałbyś, w jakim to malutkim gniaździe Tak barzo ludzie się rozpościerają, Że i o niebo drudzy już nie dbają, Jak ostrze miecza rozcina ten mały Punkcik, jak nieraz hojną się oblały Krwią wielu ludzi nie tylko granice Państw całych, ale namniejsze dzielnice Lub kto od morza do morza graniczy, Lub jeden zagon piaszczysty dziedziczy, A kiedy umrze ten, któremu były Wąskie królestwa, trzech łokci mogiły Będzie miał dosyć na mizerne kości. Te-ć są największych królów osiadłości. EMBLEMA 68
Miłość święta rozdaje szczodrze pieniądze
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 324
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975
factum, summa libertate carpunt. Wiem, że nam rzeką: złych sąsiadów macie, znajdą się i tacy, ale:
Złego złość pobije, a kto zajźry cnocie, Wszytko zgubi i sam zniszczeje w kłopocie.
Byłoć to od początku świata, i jeśli miedzy rodzonymi braty, choć ich dwu tylko było, krwią się oblać musiało, a cóż się sąsiadom dziwować? Póki ludzi, poty grzechów, donec eadem hominum natura, similia evenient omnia. Nie wadziło to nigdy wielkim i piśmiennym ludziom, jako Pliniuszowi, gdy synowcowi, Senece, gdy własnym synom swoim, ale i za pamięci naszej, nie wadziło Pawłowi Piaseckiemu, biskupowi przemyskiemu, kiedy
factum, summa libertate carpunt. Wiem, że nam rzeką: złych sąsiadów macie, znajdą się i tacy, ale:
Złego złość pobije, a kto zajźry cnocie, Wszytko zgubi i sam zniszczeje w kłopocie.
Byłoć to od początku świata, i jeśli miedzy rodzonymi braty, choć ich dwu tylko było, krwią się oblać musiało, a cóż się sąsiadom dziwować? Poki ludzi, poty grzechów, donec eadem hominum natura, similia evenient omnia. Nie wadziło to nigdy wielkim i piśmiennym ludziom, jako Pliniuszowi, gdy synowcowi, Senece, gdy własnym synom swoim, ale i za pamięci naszej, nie wadziło Pawłowi Piaseckiemu, biskupowi przemyskiemu, kiedy
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 353
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924