Duninówny, która osobliwą zawsze była moją dobrodziką. Prosiłem tedy jej, aby
mnie rekomendowała protekcji grafa Bryla. Gdy tedy graf Bryl już odjeżdżać miał, księżna i marszałek nadworny koronny zaczęli mnie jemu rekomendować. Graf tedy Bryl, lubo zawsze miał tę politykę, że się dla wszystkich choć nieszczerze, ale grzecznie pokazywał, ofuknął się na mnie i rzekł, że: „Nie wiem, czego wm. pan chcesz, kiedy książę kanclerz wszystko, co umówił, dotrzymać słowem ministrowskim przyrzeka.” Ja odpowiedziałem, jak już ukoncertowaliśmy z Sosnowskim, pisarzem lit. — mającym komis od księcia kanclerza — skrypt kombinacji, jak z tym skryptem był
Duninówny, która osobliwą zawsze była moją dobrodziką. Prosiłem tedy jej, aby
mnie rekomendowała protekcji grafa Bryla. Gdy tedy graf Bryl już odjeżdżać miał, księżna i marszałek nadworny koronny zaczęli mnie jemu rekomendować. Graf tedy Bryl, lubo zawsze miał tę politykę, że się dla wszystkich choć nieszczerze, ale grzecznie pokazywał, ofuknął się na mnie i rzekł, że: „Nie wiem, czego wm. pan chcesz, kiedy książę kanclerz wszystko, co umówił, dotrzymać słowem ministrowskim przyrzeka.” Ja odpowiedziałem, jak już ukoncertowaliśmy z Sosnowskim, pisarzem lit. — mającym komis od księcia kanclerza — skrypt kombinacji, jak z tym skryptem był
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 747
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
; są też ubodzy, ale umysłem, nauką, cierpliwością bogaci. Z ubogich ten jest więtszy, który bogatych jego opatrujących mało ma. Z bogatych ten zaś lepszy, który się o ubogie pieczołuje. Ale ten, który się cale spuści na Opatrzność boską, sam otrzymawa czego żąda.”
To wyrzekłszy, na mię się ofuknął, twarz mi kwaśną pokazał, mówiąc: — „Ty mówisz, że bogaci pracując złego się ustrzec mogą. Kiedyby tacy rozumni, o majętności nie tak się barzo pieczołujący byli, ale aby na sądny dzień pamiętali! Lecz wiele ich, co mają a nie dają i owszem zakrywają: „Nie mam,”
; są też ubodzy, ale umysłem, nauką, cierpliwością bogaci. Z ubogich ten jest więtszy, który bogatych jego opatrujących mało ma. Z bogatych ten zaś lepszy, który się o ubogie pieczołuje. Ale ten, który się cale spuści na Opatrzność bozką, sam otrzymawa czego żąda.”
To wyrzekłszy, na mię się ofuknął, twarz mi kwaśną pokazał, mówiąc: — „Ty mówisz, że bogaci pracując złego się ustrzedz mogą. Kiedyby tacy rozumni, o majętności nie tak się barzo pieczołujący byli, ale aby na sądny dzień pamiętali! Lecz wiele ich, co mają a nie dają i owszem zakrywają: „Nie mam,”
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 227
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879
znawszy onej, wiedząc dobrze, jako takowe niewiasty, czesto insynuowawszy siew łaskę, i sekretne porozumienia, tych, które im nazbyt wierzą, tyranią potym nad nim czynią, abo tak drogo bezpieczeństwo swoje, i dyskrecją opłacone mieć chcą, że niepodobna Ich kontentować, dla tegom od niej listu odebrać niechciała, i owszem ofuknąwszy się na nie, słowym ją zgromiła; dość na tym, że uboga niewiasta odnieść go musiała, skąd go wzięła, prosząc żeby jej więcej nie zlecał Komisów, On zaś imaginując sobie, żem ja pisanie jego wdzięcznie przyjąć miała, i owszem cokolwiek mu na nie odpisać, mając już tak wiele dowodw afektu mego;
znawszy oney, wiedząc dobrze, iako takowe niewiasty, czesto insynuowawszy siew łaskę, y sekretne porozumienia, tych, ktore im nazbyt wierzą, tyránią potym nad nim czynią, abo tak drogo beśpieczeństwo swoie, y dyskrecyą opłacone mieć chcą, że niepodobna Ich kontentowáć, dlá tegom od niey listu odebrać niechćiáła, y owszem ofuknąwszy się ná nie, słowym ią zgromiła; dość ná tym, że ubogá niewiásta odnieść go muśiáła, zkąd go wźięła, prosząc żeby iey więcey nie zlecał kommissow, On záś imáginuiąc sobie, żem ia pisanie iego wdźięcznie przyiąc miáła, y owszem cokolwiek mu ná nie odpisać, maiąc iuż ták wiele dowodw áffektu mego;
Skrót tekstu: UrfeRubJanAwan
Strona: 20
Tytuł:
Awantura albo Historia światowe rewolucje i niestatecznego alternatę szczęścia zamykająca
Autor:
Honoré d'Urfé
Tłumacz:
Jan Karol Rubinkowski
Drukarnia:
Jan Ludwik Nicolai
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1741
Data wydania (nie wcześniej niż):
1741
Data wydania (nie później niż):
1741