cząstka jaka (o której nie wiesz wiele Calów, abo setnych cząsteczek zabiera jednego łokcia) pozostanie po zupełnym łokciu w wymierzaniu odległości, wysokości abo głębokości; pamiętaj liczbę cząsteczek wyrachowaną na skali, abo Calów na Linijce Calów TP, brać 10. razy większą. Naprzykład: 80. cząsteczek setnych jednego łokcia, mają się poczytać za 800. cząsteczek setnych, gdyż 10 razy 80. czynią 800. które składają łokci zupełnych 8. Także 5. cząsteczek setnych, mają się rozumieć za 50, które dają półłokcia. Także: 5 calów za 50, gdyż takowa cząstka na Węgielnicy nmc, spostanowienia zamyka, nie 5. calów, ale 10
cząstka iáka (o ktorey nie wiesz wiele Calow, abo setnych cząsteczek zábiera iednego łokćiá) pozostánie po zupełnym łokciu w wymierzániu odległosći, wysokośći ábo głębokośći; pámiętay liczbę cząsteczek wyráchowáną ná skáli, ábo Calow ná Liniyce Calow TP, bráć 10. rázy większą. Náprzykład: 80. cząsteczek setnych iednego łokćiá, maią się poczytáć zá 800. cząsteczek setnych, gdyż 10 rázy 80. czynią 800. ktore składáią łokći zupełnych 8. Tákże 5. cząsteczek setnych, máią się rozumieć zá 50, ktore dáią połłokćiá. Tákże: 5 calow zá 50, gdyż tákowa cząstká ná Węgielnicy nmc, zpostánowięnia zamyka, nie 5. cáloẃ, ale 10
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: 56
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
tysięcy solennie utraktował. Antiochus Król Syryj prowadząc Wojsko na Rzymianów, złote tarcze i kopie podawał żołnierzom : Spytał się Annibala, jeżeli tym i takim Wojskiem będzie z satysfakcją dla Rzymiąnów? Odpowiedział : Satisfactura, etsi avarissimi esent Romani. Z Rzymianów Bogaci : Lucius Syla, Lucinus Mecaenas : Krassus mawiał : że ten nie ma się poczytać za bogacza, któryby roczną intratą Wojska niewyżywił, co uczynić on sam był capaks, Z Roli samej co Rok 5. milionów mając. Aleksandra Wielkiego, takie były skarby i bogactwa, że 40. tisięcy Mułów potrzebowały do wożenia siebie teste Curtio, KALIGULA chlebami i rybami ze złota ulanemi traktował, według Fulgosa
tysięcy solennie utraktował. Antiochus Krol Syrii prowádząc Woysko ná Rzymianow, złote tarcze y kopie podawał żołnierzom : Spytał się Annibala, ieżeli tym y tákim Woyskiem będzie z satysfakcyą dla Rzymiąnow? Odpowiedział : Satisfactura, etsi avarissimi esent Romani. Z Rzymianow Bogaci : Lucius Sylla, Lucinus Mecaenas : Krassus mawiał : że ten nie má się poczytáć zá bogácza, ktoryby roczną intratą Woyska niewyżywił, co uczynić on sam był capax, Z Roli samey co Rok 5. millionow maiąc. Alexandrá Wielkiego, tákie były skarby y bogactwa, że 40. tisięcy Mułow potrzebowały do wożenia siebie teste Curtio, KALIGULA chlebami y rybami ze złota ulanemi traktował, według Fulgosa
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 969
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
oddane Posłuszeństwo/ bez którego żadne dziedziczne prawo Panem by go nie uczyniło. Wiec i żaden Król nad to nie ma; Tota enim vis imperii, in consensu obedientum est Gdzie nikt hołdować i posłusznym być nie chce/ tam Panem nie będzie ten/ kto się nim urodzi. Więc jeżeli z tąd dziedziczne Państwa za swoje poczytać się mają/ że wolna w nich władza/ i żadnym nie okryslona prawem? i to niesłusznie/ bo dobrze czynić nie bronią prawa/ a źle/ każdemu powinna Cnota nie pozwala. Tyrani to/ nie Królowie/ którzy magnitudinem Fortunae suae peccandi licentia metiuntur. Dobremu Panu/ chociaż in absoluto et despotico dominio sumnienie powinne surowe
oddáne Posłuszeństwo/ bez ktorego żadne dźiedźiczne práwo Panem by go nie vczyniło. Wiec y żaden Krol nád to nie ma; Tota enim vis imperii, in consensu obedientum est Gdźie nikt hołdowáć y posłusznym bydź nie chce/ tám Pánem nie będzie ten/ kto sie nim vrodźi. Więc ieżeli z tąd dźiedźiczne Páństwá zá swoie poczytáć sie máią/ że wolna w nich władza/ y zadnym nie okryslona práwem? y to niesłusznie/ bo dobrze czynić nie bronią práwá/ á źle/ kázdemu powinna Cnotá nie pozwala. Tyráni to/ nie Krolowie/ ktorzy magnitudinem Fortunae suae peccandi licentia metiuntur. Dobremu Pánu/ choćiaż in absoluto et despotico dominio sumnienie powinne surowe
Skrót tekstu: OpalŁRoz
Strona: H
Tytuł:
Rozmowa plebana z ziemianinem
Autor:
Łukasz Opaliński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1641
Data wydania (nie wcześniej niż):
1641
Data wydania (nie później niż):
1641
Jego to chuć wrodzona i własna jest dola: Nie w ścisłym miejsc poniewierku, Lecz w Marsowym szeroko uganiać się cyrku. Godne pięknego widoku Męstwo i dzielność piękna. Przy słonecznym oku Wielkim czynom przynależy, Komu żyć wiekopomnie i z sławą należy. Snadź i dzielność mało warta, Kiedy jest murowymi tarasy przywarta, I więzieniem się poczyta, Gdy się blanków, jak podły agrest, płotów chwyta. Wrodzona chuć do wolności I z wolności zrodzona, dzieła w przestroności
Znamienite wykonywa, Zwłaszcza gdy ją piękna czci w godny czyn wyzywa. Lecz ten w sławie nie korzysta I ozdobie, którego obrona troista Kryje, że to z ścian kamiennych Tusząc, że go
Jego to chuć wrodzona i własna jest dola: Nie w ścisłym miejsc poniewierku, Lecz w Marsowym szeroko uganiać się cyrku. Godne pięknego widoku Męstwo i dzielność piękna. Przy słonecznym oku Wielkim czynom przynależy, Komu żyć wiekopomnie i z sławą należy. Snadź i dzielność mało warta, Kiedy jest murowymi tarasy przywarta, I więzieniem się poczyta, Gdy się blanków, jak podły agrest, płotów chwyta. Wrodzona chuć do wolności I z wolności zrodzona, dzieła w przestroności
Znamienite wykonywa, Zwłaszcza gdy ją piękna czci w godny czyn wyzywa. Lecz ten w sławie nie korzysta I ozdobie, którego obrona troista Kryje, że to z ścian kamiennych Tusząc, że go
Skrót tekstu: SarbGawWierBar_I
Strona: 461
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Tłumacz:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
trunkiem zaraz padają na ziemię omdlawszy/ krzywią gębą/ wyciągają język/ rozciągają się i przewracają po ziemi/ a wszytko na nich ciało drży pod tymże czasem: bełkocą zgrzytając zębami: pokazują tam nakoniec takie znaki/ iż snadnie uznać/ czyj to są słudzy. Skończywszy to miotanie/ omywają się wodą/ i poczytają się poświęconymi przez to: i tym więtszą w sobie moc i władzą uznawają/ im barziej od siebie odeszli byli/ i im nasprosniejsze bestialskie trzęsienia ścierwu swego pokazowali. Powiadają/ iż ich starszy Panowie mają przybyć w jednym okręcie do Brasilu/ i przywrócić ich do wolności/ i że też na ten czas wszyscy Portugalczykowie będą wytraceni
trunkiem záraz pádáią ná źiemię omdlawszy/ krzywią gębą/ wyćiągáią ięzyk/ rozćiągáią się y przewrácáią po źiemi/ á wszytko ná nich ćiáło drży pod tymże czásem: bełkocą zgrzytáiąc zębámi: pokázuią tám nákoniec tákie znáki/ iż snádnie vznáć/ czyi to są słudzy. Skończywszy to miotánie/ omywáią się wodą/ y poczytáią się poświęconymi przez to: y tym więtszą w sobie moc y władzą vznawáią/ im bárźiey od śiebie odeszli byli/ y im nasprosnieysze bestiálskie trzęśienia śćierwu swego pokázowáli. Powiádáią/ iż ich stárszy Pánowie máią przybyć w iednym okręćie do Brásilu/ y przywroćić ich do wolnośći/ y że też ná ten czás wszyscy Portogálczykowie będą wytráceni
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 94
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Rozd. XXVI. AktA APOSTOL. Rozd. XXVI. panowie, sądząc go być niewinnym. 1
. ZA tym Agrypa rzekł do Pawła: Pozwalać się abyś mówił sam od siebie.
TEdy Paweł wyciągnąwszy rękę taką sprawę dał. 2. Na to wszystko/ z czego mię winują Żydowie/ Królu Agryppo/ poczytam się być za szczęśliwego/ iż dziś mam odpowiadać przed tobą. 3. A zwłaszcza żeś ty powiadom tych wszystkich/ które są miedzy Żydami/ zwyczajów i sporów: Przetoż cię proszę żebyś mię cierpliwie posłuchał. 4. Co się tedy tknie żywota mego od młodości/ jaki był od początku miedzy narodem moim w
Rozd. XXVI. ACTA APOSTOL. Rozd. XXVI. pánowie, sądząc go bydź niewinnym. 1
. ZA tym Agryppá rzekł do Páwłá: Pozwalać śię ábyś mowił sam od śiebie.
TEdy Páweł wyćiągnąwszy rękę táką spráwę dał. 2. Ná to wszystko/ z cżego mię winują Zydowie/ Krolu Agryppo/ pocżytam śię bydź zá szcżęśliwego/ iż dźiś mam odpowiádáć przed tobą. 3. A zwłaszcżá żeś ty powiádom tych wszystkich/ ktore są miedzy Zydámi/ zwycżájow y sporow: Przetoż ćię proszę żebyś mię ćierpliwie posłuchał. 4. Co śię tedy tknie żywotá mego od młodośći/ jáki był od pocżątku miedzy narodem mojim w
Skrót tekstu: BG_Dz
Strona: 156
Tytuł:
Biblia Gdańska, Dzieje apostolskie
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
. Tedy go wziął do domu swego z wielką miłością i weselem/ potym pokazał mu miejsce obiecane/ i kosztem swym wszytko czego było potrzeba wykonał/ i stał się obrońcą osobliwym brata Bernata i towarzyszów jego. On zasię dla świątobliwych postępków swoich/ iż go wszyscy ludzie w wielkiej czci mieć poczęli/ tak iż za szczęśliwe się poczytali/ jeśli się go dotknąć abo wiedzieć mogli. Jako prawdziwie pokorny uczen Chrystusów/ by snadź cześć ta która mu wyrządzona bywała/ pokojowi i zbawieniu dusze jego nie przeszkodziła/ odszedł stamtąd i do ś. Franciszka wróciwszy się powiedział/ iż już w Bononii miejsce mieli/ a żeby tam posłał bracią na mieszkanie bo ja tam
. Tedy go wźiął do domu swego z wielką miłośćią y weselem/ potym pokazał mu mieysce obiecáne/ y kosztem swym wszytko czego było potrzebá wykonał/ y sstał sie obrońcą osobliwym brátá Bernátá y towarzyszow iego. On záśię dla świątobliwych postępkow swoich/ iż go wszyscy ludźie w wielkiey czći mieć poczęli/ ták iż zá sczęśliwe sie poczytáli/ iesli sie go dotknąć ábo wiedźieć mogli. Iáko prawdziwie pokorny vczen Chrystusow/ by snadź cześć tá ktora mu wyrządzona bywałá/ pokoiowi y zbáwieniu dusze iego nie przeszkodziłá/ odszedł ztámtąd y do ś. Fránćiszká wroćiwszy sie powiedźiał/ iż iuż w Bononiey mieysce mieli/ á żeby tám posłał braćią ná mieszkánie bo ia tám
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 174
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
i samym ruszeniem się z domu, że dalej nie poszedł nieprzyjaciel, uczynił się jakożkolwiek. Postawiła się też i pod ten czas tam ludzi taka liczba, jako pieniądze z kwarty ostatków wynieść mogły. Są i na ślakach samych, ale przeciw takowemu tego pohańca zawzięciu i za straż dostateczną w tak szerokich z nim granicach trudno poczytać się to może. Potrzeba tedy między inszemi, które się na ten czas wnoszą, a wm. wprzód tu być przełożone mają, ta niemała i nieodkładna jest, bo nieprzyjaciel ten, lubo na Kozaki przyczynę tego rozerwania kładzie, ale, jako wiadomości gruntowniejsze dochodzą, ma co innego w przedsięwzięciu swoim złośliwy pohaniec. Przeto i
i samym ruszeniem się z domu, że dalej nie poszedł nieprzyjaciel, uczynił się jakożkolwiek. Postawiła się też i pod ten czas tam ludzi taka liczba, jako pieniądze z kwarty ostatków wynieść mogły. Są i na ślakach samych, ale przeciw takowemu tego pohańca zawzięciu i za straż dostateczną w tak szyrokich z nim granicach trudno poczytać się to może. Potrzeba tedy między inszemi, które się na ten czas wnoszą, a wm. wprzód tu być przełożone mają, ta niemała i nieodkładna jest, bo nieprzyjaciel ten, lubo na Kozaki przyczynę tego rozerwania kładzie, ale, jako wiadomości gruntowniejsze dochodzą, ma co innego w przedsięwzięciu swoim złośliwy pohaniec. Przeto i
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 271
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
drugie dwie/ Narboneńska/ i Allobrogów. Narboneńska zowie się owa część/ która leży nad Włoskim morzem/ i przezwana tak jest od swego głównego miasta: a dzieli się od Italii rzekami Varo/ i Alej. Allobrogowie mieszkali w kraju/ który dziś zowią Sauoją/ i Delfinatem. Francja tedy/ mówiąc powszechnie/ ma się poczytać za jednę z obfitych/ i szczęśliwych Prowincyj Europskich/ tak względem zdrowego powietrza/ jako i względem żyżności gruntów. Gallia Narbońska (która dziś ma w sobie krainę Pomorską/ nazwaną Linguadokę/ i wszystkę Prowincją) iż się wydała ku Południowi/ dla tego jest dosyć ciepła: i oprócz inszych owoców/ rodzi też oliwę/
drugie dwie/ Nárboneńska/ y Allobrogow. Nárboneńska zowie się owá część/ ktora leży nád Włoskim morzem/ y przezwána ták iest od swego głownego miástá: á dźieli się od Itáliey rzekámi Varo/ y Aley. Allobrogowie mieszkáli w kráiu/ ktory dźiś zowią Sáuoią/ y Delphinatem. Fráncia tedy/ mowiąc powszechnie/ ma się poczytáć zá iednę z obfitych/ y sczęśliwych Prouinciy Europskich/ ták względem zdrowego powietrza/ iáko y względem żyżnośći gruntow. Gállia Nárbońska (ktora dźiś ma w sobie kráinę Pomorską/ názwáną Linguádokę/ y wszystkę Prouincią) iż się wydáłá ku Południowi/ dla tego iest dosyć ćiepła: y oprocz inszych owocow/ rodzi też oliwę/
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 26
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
, I na konia jej wsiadam i pełny nadzieje Jadę, ani chcę czekać, aż się rozednieje.
LII.
W nocy z domu wyjeżdżam, miłość ze mną jedzie, I prosto mię do pięknej Fiordyspiny wiedzie. A takem w one czasy jachał kłósem sporem, Żem na miejsce przyjachał przed samem wieczorem. Szczęśliwym się poczytał ten, który nowiny O mnie naprzód do gładkiej zaniósł Fiordyspiny, Tusząc, że mu dać dobry upominek miała, Że się naprzód od niego o mnie dowiedziała.
LIII.
Żem ja beł Bradamantą, wszyscy rozumieli, Jakoś i ty rozumiał, i za tę mię mieli, Tem więcej, żem miał szaty
, I na konia jej wsiadam i pełny nadzieje Jadę, ani chcę czekać, aż się rozednieje.
LII.
W nocy z domu wyjeżdżam, miłość ze mną jedzie, I prosto mię do pięknej Fiordyspiny wiedzie. A takem w one czasy jachał kłósem sporem, Żem na miejsce przyjachał przed samem wieczorem. Szczęśliwym się poczytał ten, który nowiny O mnie naprzód do gładkiej zaniósł Fiordyspiny, Tusząc, że mu dać dobry upominek miała, Że się naprzód od niego o mnie dowiedziała.
LIII.
Żem ja beł Bradamantą, wszyscy rozumieli, Jakoś i ty rozumiał, i za tę mię mieli, Tem więcej, żem miał szaty
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 273
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905