piąciu deputatów — przyjaciół księcia kanclerza — wsiadło do karety, książę kazał stangretowi i forysiowi zsieść, a konie, tak złośliwe ogiery, puścić wolno, biczami trzaskać i ognia kazał piechocie i dragonii dawać. Deputaci będący w karecie w ostatnim strachu byli. Konie, mało co ruszywszy się, zaczęli gryźć się między sobą, poplątali się, powywracali się. Smogorzewski, deputat wołkowyski, nie pośpiał wsiąść do karety, a gdy się książę marszałek odwrócił, zaczął aklamować na księcia. Ja biegłem do niego z wyniesioną ręką, chcąc mu dać w gębę, ale mnie Wojciech Paszkowski wpół porwał i nie puścił. Stał mi się wtenczas prawdziwie aniołem stróżem.
piąciu deputatów — przyjaciół księcia kanclerza — wsiadło do karety, książę kazał stangretowi i forysiowi zsieść, a konie, tak złośliwe ogiery, puścić wolno, biczami trzaskać i ognia kazał piechocie i dragonii dawać. Deputaci będący w karecie w ostatnim strachu byli. Konie, mało co ruszywszy się, zaczęli gryźć się między sobą, poplątali się, powywracali się. Smogorzewski, deputat wołkowyski, nie pośpiał wsieść do karety, a gdy się książę marszałek odwrócił, zaczął aklamować na księcia. Ja biegłem do niego z wyniesioną ręką, chcąc mu dać w gębę, ale mnie Wojciech Paszkowski wpół porwał i nie puścił. Stał mi się wtenczas prawdziwie aniołem stróżem.
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 598
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
/ gdzie i same nauczyciele/ noc ciemna wielkiej nieumiejętności rzeczy Boskich przykrzyło/ iż pospolicie jako ślepi we źmie chodzą/ i drugich także ślepych/ za sobą w głęboki dół utraty zbawienia wprowadzają. Z tej grubej niewiadomości/ jako z obfitego źrzodła/ wypływają rozmaite zabobony/ gusła/ czary/ któremi ten lub mizerny/ barzo się poplątał i zaraził/ i diabłu wielkiej mocy i władzy tym sposobem nad sobą pozwolił: za czym ten nieprzyjaciel/ górę nad nimi wziąwszy/ na insze a barzo szkodliwe duszne urazy zwykł ich pospolicie narażać: rozwodów małżeńskich za nic sobie nie mają/ wielożeństwa miedzy niemi gwałt/ kazirodztwa i wszeteczności jako wody wezbrały/ i życie mało
/ gdźie y sáme náuczyćiele/ noc ćiemna wielkiey nieumieiętnośći rzeczy Boskich przykrzyło/ iż pospolićie iáko ślepi we źmie chodzą/ y drugich tákże ślepych/ zá sobą w głęboki doł vtráty zbáwienia wprowádzáią. Z tey grubey niewiádomośći/ iáko z obfitego źrzodłá/ wypływáią rozmáite zabobony/ gusłá/ czáry/ ktoremi ten lub mizerny/ bárzo się poplątał y záráźił/ y dyabłu wielkiey mocy y władzy tym sposobem nád sobą pozwolił: zá czym ten nieprzyiaćiel/ gorę nád nimi wźiąwszy/ ná insze á bárzo szkodliwe duszne vrázy zwykł ich pospolićie nárażáć: rozwodow małżeńskich zá nic sobie nie máią/ wielożeństwá miedzy niemi gwałt/ káźirodztwá y wszetecznośći iáko wody wezbráły/ y żyćie máło
Skrót tekstu: BemKom
Strona: 24.
Tytuł:
Kometa to jest pogróżka z nieba na postrach, przestrogę i upomnienie ludzkie
Autor:
Mateusz Bembus
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619