go tedy obaczymy w kościele i poznamy obadwa, bo i ja tak dalece dobrzem go się nie napatrzył. Nieboszczyka należycie znałem, Pana wielce pobożnego, przykładnego i poważnego, którego nabożeństwa obyczaj, mianowicie w dni solenne i święte, opowiem ci potem. Teraz pójdźmy czym prędzej do kościoła, bo już na pałac pozjeżdżali się panowie, karyt kupa, i królewska zaszła, warty i gwardyje w paradzie stoją, kawalkaty. gotowe, muzyki się niektóre odzywają, a jak się wszytkie usłyszeć dadzą, niewcześnie byśmy trafili, bo już ciżba w kościele, król w karycie będzie. Mikołaj:
Dobrze, mój kochany panie Stanisławie, pódźmy zaraz,
go tedy obaczymy w kościele i poznamy obadwa, bo i ja tak dalece dobrzem go się nie napatrzył. Nieboszczyka należycie znałem, Pana wielce pobożnego, przykładnego i poważnego, którego nabożeństwa obyczaj, mianowicie w dni solenne i święte, opowiem ci potem. Teraz pójdźmy czym prędzej do kościoła, bo już na pałac pozjeżdżali się panowie, karyt kupa, i królewska zaszła, warty i gwardyje w paradzie stoją, kawalkaty. gotowe, muzyki się niektóre odzywają, a jak się wszytkie usłyszeć dadzą, niewcześnie byśmy trafili, bo już ciżba w kościele, król w karycie będzie. Mikołaj:
Dobrze, mój kochany panie Stanisławie, pódźmy zaraz,
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 237
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
złego pomieszkania. Bom tych przykładów wiadoma, lubo sama nieświadoma, Że te, co stan odmieniały, często na to narzekały. Wesele.
Leć, żem się resolwowała, a boskiej woli oddała, Jużem sobą nie trwożyła, co należy, tom czyniła. Goście, co się obiecali, nie wszyscy się pozjeżdżali, Bom ten akt w domu sprawiła, leć przyjaciół było siła. W Szczekarzowicach było wesele.
Już tu biskup triumpfował, że niedarmo w tym pracował. Zwłaszcza, gdy ręce krępuje, śluby czynić rozkazuje, Swe błogosławieństwa wlewa, przy których twarz łzami zlewa. Leć i ci, co przy tym byli, wszyscy
złego pomieszkania. Bom tych przykładów wiadoma, lubo sama nieświadoma, Że te, co stan odmieniały, często na to narzekały. Wesele.
Leć, żem się resolwowała, a boskiej woli oddała, Jużem sobą nie trwożyła, co należy, tom czyniła. Goście, co się obiecali, nie wszyscy się pozjeżdżali, Bom ten akt w domu sprawiła, leć przyjaciół było siła. W Szczekarzowicach było wesele.
Już tu biskup tryumpfował, że niedarmo w tym pracował. Zwłaszcza, gdy ręce krępuje, śluby czynić rozkazuje, Swe błogosławieństwa wlewa, przy których twarz łzami zlewa. Leć i ci, co przy tym byli, wszyscy
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 166
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
Ksieni śpiewał sumę przy asystency i wielu Kanoników i Państwa. Dnia 5go maja zgodnemi głosy obrana Ksienią Panna Anna Ludwika Rzewuska, Wojewodzianka Bełzka, córka Hetmana wielkiego koronnego, Sekretarka zakonu, wielkich cnót i pobożności pełna. Dnia 15go lipca, odprawił się akt konsekracji przez X. Arcybiskupa w przytomności Państwa i Ksień innych, które się pozjeżdżały. Kazanie miał X. Sawicki Jezuita. —
W lecie powódź wielka panowała, tak dalece, że z deszczów częstych i wsie w dołach leżące zatapiały się.
Dnia 12go lipca obrany zoslał Papieżem Wawrzeniec Korsini, Kardynał Biskup Tuskulański Florenczyk, i nazwany Klemens XII.
Diariusz ceremonii po śmierci każdego Ojca ś. i wybór nowego
Ksieni spiewał summę przy assystency i wielu Kanoników i Państwa. Dnia 5go maja zgodnemi głosy obrana Ksienią Panna Anna Ludwika Rzewuska, Wojewodzianka Bełzka, córka Hetmana wielkiego koronnego, Sekretarka zakonu, wielkich cnót i pobożności pełna. Dnia 15go lipca, odprawił się akt konsekracyi przez X. Arcybiskupa w przytomności Państwa i Ksień innych, które się pozjeżdżały. Kazanie miał X. Sawicki Jezuita. —
W lecie powódź wielka panowała, tak dalece, że z deszczów częstych i wsie w dołach leżące zatapiały się.
Dnia 12go lipca obrany zoslał Papieżem Wawrzeniec Korsini, Kardynał Biskup Tuskulański Florenczyk, i nazwany Klemens XII.
Dyariusz ceremonii po śmierci każdego Ojca ś. i wybór nowego
Skrót tekstu: KronZakBarącz
Strona: 189
Tytuł:
Kronika zakonnic ormiańskich reguły ś. Benedykta we Lwowie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1703 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1703
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętnik dziejów polskich: z aktów urzędowych lwowskich i z rękopisów
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wojciech Maniecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1855
Niedziela vacat. Żadnej konferencyjej nie było tak między prowincjami, jako i senatem deputowanym ad mediationem, na którą się przez kilka dni do oo. reformatów zjeżdżano. Ks. im. kardynał częstował u siebie bardzo sieła ichmpp. senatorów i posłów utriusque gentis. U króla im. nikogo prawie nie było, aż w nocy pozjeżdżali się i właśnie opportunissime trafili na desponsacyją imp. referendarza kor. z imp. Potocką; które matrimonium niespodziewanie się stało z przymusu prawie imp. wojewodzinej kijowskiej, która chorując bardzo ciężko przez tydzień, widząc się być in desperata valetudine, zawołała do siebie imp. referendarza kor., tak długo puścić go od siebie nie chciała
Niedziela vacat. Żadnej konferencyjej nie było tak między prowincyjami, jako i senatem deputowanym ad mediationem, na którą się przez kilka dni do oo. reformatów zjeżdżano. Ks. jm. kardynał częstował u siebie bardzo sieła ichmpp. senatorów i posłów utriusque gentis. U króla jm. nikogo prawie nie było, aż w nocy pozjeżdżali się i właśnie opportunissime trafili na desponsacyją jmp. referendarza kor. z jmp. Potocką; które matrimonium niespodziewanie się stało z przymusu prawie jmp. wojewodzinej kijowskiej, która chorując bardzo ciężko przez tydzień, widząc się być in desperata valetudine, zawołała do siebie jmp. referendarza kor., tak długo puścić go od siebie nie chciała
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 184
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
IMP. Kotuckiego i P. Lewonicza Doktora, który jest z Litwy, Pana Kielmera młodego ze Gdańska, który też niedawno przed nami do Paryża przyjachał.
Miasta samego położenie Paryża stołecznego wszystkiej Francjej, w którym królestwo rezydencje swe mają i wszyscy najznaczniejszy Senatorowie Panięta zwłaszcza w zimie, jest co widzieć, Dwór Króla Francuskiego kiedy się pozjeżdżają z wojska, także wszystkich prawie nacij tak Ambasadorów, Rezydentów barzo wiele, Cudzoziemców rozmaitych których mi opisać, tak też zacności i wielkości miasta tego niepodobna; o czem jest osobliwie historia drukowana; któremu te wiersze są służące.
Podobieństwo jednak wielkości jego nakoło z przedmieściami ma mil 7. Położenie swe ma przy nizinie, z
JMP. Kotuckiego i P. Lewonicza Doktora, który jest z Litwy, Pana Kielmera młodego ze Gdańska, który też niedawno przed nami do Paryża przyjachał.
Miasta samego położenie Paryża stołecznego wszystkiej Franciej, w którym królestwo rezydencye swe mają i wszyscy najznaczniejszy Senatorowie Panięta zwłaszcza w zimie, jest co widzieć, Dwór Króla Francuzkiego kiedy się pozjeżdżają z wojska, także wszystkich prawie nacij tak Ambasadorów, Rezydentów barzo wiele, Cudzoziemców rozmaitych których mi opisać, tak też zacności i wielkości miasta tego niepodobna; o czem jest osobliwie historja drukowana; któremu te wiersze są służące.
Podobieństwo jednak wielkości jego nakoło z przedmieściami ma mil 7. Położenie swe ma przy nizinie, z
Skrót tekstu: GawarDzien
Strona: 57
Tytuł:
Dziennik podróży po Europie Jana i Marka Sobieskich
Autor:
Sebastian Gawarecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1646 a 1648
Data wydania (nie wcześniej niż):
1646
Data wydania (nie później niż):
1648
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wincenty Dawid
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Redakcja "Wędrowca"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1883
pewniejszej zguby wojewodzie.
Jakoż skoro tylko król wyjechał do Saksonii, podkomorzy, dotąd wyzywany, wyzwał wojewodę, plac pojedynku pod Marymontem, wyżej namienionym, termin dwóch niedziel dla przygotowania się słusznego w sekundantów i przyjaciół naznaczywszy. Na nieszczęście nikogo nie było podtenczas w Warszawie z familii wojewody; przeciwnie zaś — z strony podkomorzego wszyscy się pozjeżdżali. Domownicy wojewody i konfidenci, przenikający rzeczy z obu stron, odradzali mu wszelkimi sposobami, aby na ten termin nie pozwalał, aby go na inny czas odłożył, ażby się w równą parcją przyjaciół i krewnych przysposobił. Ale wojewoda, jak był serca wielkiego, tak nie chciał słuchać żadnej perswazji. Obrał sobie jednego
pewniejszej zguby wojewodzie.
Jakoż skoro tylko król wyjechał do Saksonii, podkomorzy, dotąd wyzywany, wyzwał wojewodę, plac pojedynku pod Marymontem, wyżej namienionym, termin dwóch niedziel dla przygotowania się słusznego w sekundantów i przyjaciół naznaczywszy. Na nieszczęście nikogo nie było podtenczas w Warszawie z familii wojewody; przeciwnie zaś — z strony podkomorzego wszyscy się pozjeżdżali. Domownicy wojewody i konfidenci, przenikający rzeczy z obu stron, odradzali mu wszelkimi sposobami, aby na ten termin nie pozwalał, aby go na inny czas odłożył, ażby się w równą partią przyjaciół i krewnych przysposobił. Ale wojewoda, jak był serca wielkiego, tak nie chciał słuchać żadnej perswazji. Obrał sobie jednego
Skrót tekstu: KitPam
Strona: 43
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jędrzej Kitowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak