ujeżdżał konie Raz wdzięczne historie Klio mu śpiewała, Raz w łowy Kalliope z sobą go bierała. A wielkim się rodzicom serca rozpływały, Gdy po jasnym pałacu one im igrały Pociechy przed oczyma. Jakiej był nadzieje Kochanek Askaniusz u swego Enee. Umierały Charytes patrząc na jagody, I po pas Nereides ukasane z wody W twarzy się przeglądały. W jakim więc opale Rubin bywa przy gładkiej kości i krzysztale, Ludzkość zaś, i przyjemnym ładem ułożone Królewskie obyczaje, jako zalecone? On swą więcej grzecznością niż Alcydowemi Ciągnął serca ku sobie łańcuchy złotemi Tak początki i mlodość pierwszą zaprawiwszy, A twarz wszystkich i oczy na się obróciwszy, Już ojczysty majestat i pałace jasne
ujeżdżał konie Raz wdzięczne historye Klio mu śpiewała, Raz w łowy Kalliope z sobą go bierała. A wielkim się rodzicom serca rozpływały, Gdy po jasnym pałacu one im igrały Pociechy przed oczyma. Jakiej był nadzieje Kochanek Askaniusz u swego Enee. Umierały Charytes patrząc na jagody, I po pas Nereides ukasane z wody W twarzy się przeglądały. W jakim więc opale Rubin bywa przy gładkiej kości i krzysztale, Ludzkość zaś, i przyjemnym ładem ułożone Królewskie obyczaje, jako zalecone? On swą więcej grzecznością niż Alcydowemi Ciągnął serca ku sobie łańcuchy złotemi Tak początki i mlodość pierwszą zaprawiwszy, A twarz wszystkich i oczy na się obróciwszy, Już ojczysty majestat i pałace jasne
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 41
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
.k.m. godziło się na zaszczyt i obronę swoję, aby nieprzyjaciel ostatka kraju impune nie spustoszył, na koń wsiadać województwom pobliższym ruskiemu, bełskiemu, wołyńskiemu i ziemi chełmskiej, których ta contagio najbardzi afficit.
Imp. podskarbi litewski: „Mówić nie umiem i nie chcę de circumstantiis niedoszłego sejmu, wolę tylko przeglądać się i zapatrywać in sensus ichmpp. kolegów. Quo ad puncta consilii, tak wiele ichm. przede mną mówiący satis abunde locuti. Względem pospolitego ruszenia, to relinquo woli i upodobaniu w.k.m., wszakże to Rzpta et lex publica in dispositionem w.k.m. zostawiła. Miałbym
.k.m. godziło się na zaszczyt i obronę swoję, aby nieprzyjaciel ostatka kraju impune nie spustoszył, na koń wsiadać województwom pobliższym ruskiemu, bełskiemu, wołyńskiemu i ziemi chełmskiej, których ta contagio najbardzi afficit.
Jmp. podskarbi litewski: „Mówić nie umiem i nie chcę de circumstantiis niedoszłego sejmu, wolę tylko przeglądać się i zapatrywać in sensus ichmpp. kolegów. Quo ad puncta consilii, tak wiele ichm. przede mną mówiący satis abunde locuti. Względem pospolitego ruszenia, to relinquo woli i upodobaniu w.k.m., wszakże to Rzpta et lex publica in dispositionem w.k.m. zostawiła. Miałbym
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 199
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
Lecz i to niemniej piękna gdy kto przysposobi Domowi swemu sławy. Jako się tu dzieje Jasny przedtym gdy lepiej twym Dziełem jaśnieje Wodzę się tedy z myślą jako mam kwadrować Moję Gratulacyją. I komu winszować. Tobie zacnego DOMU Cny DOMOWI Ciebie Gdy Godnosc ab utrinque uwaząm usiebie Masz prawda z kąd brać pochób do wielkiej Dzielności Przeglądając się w Aktach swej starozytności które z Dziadów z Naddziadów takiej stymy były Ze podobnoby serce kamienne zmiękczyły Trafia się prawda i to alec tego mało Żeby się młode Orlę do Orła niewdało Podobny Podobnego (: tak sequella chodzi :) Orzeł Orła i Sokół Nie Gołębia rodzi Fortes Creantur fortibus et bonis Est in Iuvencis est
Lecz y to niemniey piękna gdy kto przysposobi Domowi swemu sławy. Iako się tu dzieie Iasny przedtym gdy lepiey twym Dziełem iasnieie Wodzę się tedy z myslą iako mąm kwadrować Moię Gratulacyią. I komu winszować. Tobie zacnego DOMU Cny DOMOWI Ciebie Gdy Godnosc ab utrinque uwaząm usiebie Masz prawda z kąd brac pochob do wielkiey Dzielnosci Przeglądaiąc się w Aktach swey starozytnosci ktore z Dziadow z Naddziadow takiey stymy były Ze podobnoby serce kamięnne zmiękczyły Trafia się prawda y to alec tego mało Zeby się młode Orlę do Orła niewdało Podobny Podobnego (: tak sequella chodzi :) Orzeł Orła y Sokoł Nie Gołębia rodzi Fortes Creantur fortibus et bonis Est in Iuvencis est
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 273
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
inszego, żaden nie wie. Róg jednorożków tak wielki jako kufa małmazjowa, na łokci 47. Z końca rogu uczyniono roztruchan, co wiadro wina niesie; kto go oraz wypije, dobry pijanica. Jest rząd z Bucefała Aleksandrowego i buława (z)złota arabskiego. Zwierciadło, które z Troje przywieziono, w którym Helena się przeglądała. Organy abo pozytyw, co w nim sześć klawiatur i sześci organistów zagra. Sztuki malarza Apelesa tak buczne, ze jakoby natura wykształtowała. Inszych rzeczy do wierzenia niepodobnych co niemiara, zgoła nie żal tam być kiedy.
(26) 1609. W Notesi, za Czarnkowem, rybitw ułowił pstrąga tak wielkiego, że go
inszego, żaden nie wie. Róg jednorożków tak wielki jako kufa małmazyowa, na łokci 47. Z końca rogu uczyniono roztruchan, co wiadro wina niesie; kto go oraz wypije, dobry pijanica. Jest rząd z Bucefała Aleksandrowego i buława (z)złota arabskiego. Zwierciadło, które z Troje przywieziono, w którym Helena się przeglądała. Organy abo pozytyw, co w nim sześć klawiatur i sześci organistów zagra. Sztuki malarza Apellesa tak buczne, ze jakoby natura wykształtowała. Inszych rzeczy do wierzenia niepodobnych co niemiara, zgoła nie żal tam być kiedy.
(26) 1609. W Notesi, za Czarnkowem, rybitw ułowił pstrąga tak wielkiego, że go
Skrót tekstu: SzemTorBad
Strona: 290
Tytuł:
Z nowinami torba kursorska
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
/ uczyniwszy ligę z sobą i zgodę: i zgoła musim przyznać/ jeślismy się Królowi Polskiemu/ tak trzynaście lat temu/ pod Chocimiem/ mając siedmkroć stotysięcy wojska/ i po dwakroć stotysięcy Tatarów/ nieoparli; jakożby się mieli wszytkim Chrześcijanów oprzeć: trzeba nam to zawsze na dobrym baczeniu mieć/ i jak we źwierciedle się przeglądać/ gdyż gorszy Polak niż diabeł/ jak doznawamy zawsze w każdej utarczce z nimi/ także i Tatarowie: a to się wojska nasze wlokły przez cały tydzień przez Konstantynopole i imo miasto/ i postronach wszędzie/ a wżdy wątpimy byśmy co wygrali: bo niewiemy co wszyscy Gaurowie myślą i co knują/ gdyż
/ vcżyniwszy ligę z sobą y zgodę: y zgołá muśim przyznáć/ ieślismy sie Krolowi Polskiemu/ ták trzynaśćie lat temu/ pod Choćimiem/ máiąc śiedmkroć stotyśięcy woyská/ y po dwákroć stotysięcy Tátárow/ nieopárli; iákożby sie mieli wszytkim Chrześćiánow oprzeć: trzebá nam to záwsze ná dobrym bacżeniu mieć/ y iák we źwierćiedle sie przeglądáć/ gdyż gorszy Polak niż diabeł/ iák doznawamy záwsze w każdey vtarćżce z nimi/ tákże y Tátárowie: á to sie woyská násze wlokły przez cáły tydźień przez Konstántynopole y imo miásto/ y postronách wszędźie/ á wżdy wątpimy bysmy co wygrali: bo niewiemy co wszyscy Gaurowie myślą y co knuią/ gdyż
Skrót tekstu: StarWyp
Strona: D2
Tytuł:
Wyprawa i wyiazd sułtana Amurata cesarza tureckiego na wojnę do Korony Polskiej
Autor:
Szymon Starowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
mieszkanie.
Kiedy swe nagość zakryła przedemną, Rzecze: czemu chcesz mnie widzieć grzesznicę? Uciekać będziesz, pomówiwszy ze mną; Wzrok stracisz, boć się zarażą źrzenice; Bazyliszkiem mię osądzisz z wejrzenia, Gdyś sprośniejszego nie widział stworzenia. Patrzę z bojaźnią, bo to na mnie wiele, W Twarzy Anielskiej długo się przeglądać; Strach grzesznym w Święte oczy spojrzeć śmiele, W prżód Ich przyczyny, o tę łaskę żądać, Żeby nas grzesznych znali swej urody, Przez Boską miłość i pokutne wody. Więcej świadectwa szukać mi nie trzeba O dobrej Duszy, sam na ziemię padam, Już widzę jawnie, że nią rządzą Nieba, Głęboką prośbę przy
mieszkanie.
Kiedy swe nágość zákryła przedemną, Rzecze: czemu chcesz mnie widzieć grzesznicę? Uciekać będziesz, pomowiwszy ze mną; Wzrok stracisz, boć się zárażą źrzenice; Bázyliszkiem mię osądzisz z weyrzenia, Gdyś sprośnieyszego nie widział stworzenia. Pátrzę z boiaźnią, bo to ná mnie wiele, W Twárzy Anielskiey długo się przeglądać; Strach grzesznym w Swięte oczy spoyrzeć śmiele, W prżod Ich przyczyny, o tę łáskę żądać, Zeby nas grzesznych ználi swey urody, Przez Boską miłość y pokutne wody. Więcey świadectwa szukać mi nie trzeba O dobrey Duszy, sam ná ziemię padam, Już widzę iawnie, że nią rządzą Nieba, Głęboką proźbę przy
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 163
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
łagodnością pokorą nadrobi, Niestrawny kąsek w oliwie usmaży, Głaz nieużyty skruszy, w piasek zdrobi, Niechcę cię, podź sam, a natura frantem, Ma miłosierdzie nad Peregrynantem.
Jakoż Bogini zmiękczona skłonnością, KsIĄZĘCĄ, alić poczekawszy trochy, Srogość zaczyna nadgradzać miłością, Już ją powoli odstępują fochy, Im dłużej w pięknej przegląda się Twarzy, Tym bliższa ognia, czuje że ją parzy. I mówi: Piękny Feniksie, jak trudny, Obrałeś sobie, trakt do mego Państwa, Który bogaty, ale jest bezludny, Tu posłuszeństwa nie masz ni poddaństwa, Ty tu bądź Panem,nie myśl o odjeździe, Odmładzaj wiek swój w nieśmiertelnym Gniezdzie.
łágodnością pokorą nádrobi, Niestráwny kąsek w oliwie usmaży, Głaz nieużyty skruszy, w piasek zdrobi, Niechcę cie, podź sam, á nátura frantem, Má miłosierdzie nád Peregrynantem.
Jákoż Bogini zmiękczona skłonnością, XIĄZĘCĄ, álić poczekáwszy trochy, Srogość záczyna nádgradzać miłością, Już ią powoli odstępuią fochy, Jm dłużey w piękney przegląda się Twárzy, Tym bliższa ognia, czuie że ią párzy. Y mowi: Piękny Fenixie, iák trudny, Obrałeś sobie, trákt do mego Państwa, Ktory bogáty, ále iest bezludny, Tu posłuszeństwa nie masz ni poddaństwa, Ty tu bądź Pánem,nie myśl o odiezdzie, Odmłádzay wiek swoy w nieśmiertelnym Gniezdzie.
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 65
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
Syrena wskoczy, Tuż za nim biegnę, i stanę, nad brzegiem Obaczę kręty potok w dziwnym kursie Wyniosłe drzewa sadzone szeregiem, Tu mi już wątku niestaję w dyskursie, Gdyż zmysły tak mi zamotały drogę Ze z wody na ląd ledwo trafić mogę. Myśląc: o czysty elemencie wodny, Niech w twych zwierciadłach każdy się przegląda Pozna sam siebie, jeżeli jest godny, Brać przykład z ciebie, mieć to, czego żąda, Obaczy w tobie obraz niepochlebny Kto piękny? szpetny, kto w cnocie chwalebny, Aleć nie tylko ludzie ten gust mają, W pięknych kryształach zatapiać powieki Lecz skały, drzewa, karków nachylają, By dojrzeć mogły doskonałość
Syrena wskoczy, Tuż zá nim biegnę, y stánę, nád brzegiem Obáczę kręty potok w dziwnym kursie Wyniosłe drzewa sadzone szeregiem, Tu mi już wątku niestaię w dyskursie, Gdyż zmysły ták mi zámotały drogę Ze z wody na ląd ledwo tráfić mogę. Myśląc: o czysty elemencie wodny, Niech w twych zwierciadłach każdy się przegląda Pozna sam siebie, ieżeli iest godny, Brać przykład z ciebie, mieć to, czego żąda, Obáczy w tobie obráz niepochlebny Kto piękny? szpetny, kto w cnocie chwálebny, Aleć nie tylko ludzie ten gust maią, W pięknych krysztáłach zátapiać powieki Lecz skáły, drzewa, kárkow náchylaią, By doyrzeć mogły doskonáłość
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 501
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
Vid. Alb. Dulceamar. Conc. II. p. m. 19.
Uważał to on Szlachcic w Myszyńskiej ziemi/ który tak pięknym i krasnym był/ że mu w onej Krainie w piękności równia nie było. A żeby się z onej cudności i krasy nie wynosił: dał sobie nad Zwierciadłem/ w którym się przeglądał/ śmierć wyrysować/ która Wężami opasana i jakoby obwiązana była: A gdy go ludzie z onej piękności jego wychwalali: tedy mówił: Chociam ja tak barzo piękny: po śmierci jednak mojej w grobie Robakom i Wężom pokarmem i strawą będą. Strigen. inOß. Rediv. Conc. XI. p. m
Vid. Alb. Dulceamar. Conc. II. p. m. 19.
Uważał to on Szláchćic w Myszyńskiey źiemi/ ktory ták pięknym y krasnym był/ że mu w oney Kráinie w pięknośći rownia nie było. A żeby śię z oney cudnośći y krásy nie wynośił: dał sobie nád Zwierćiádłem/ w ktorym śię przeglądał/ śmierć wyrysowáć/ ktora Wężámi opasána y jákoby obwiązána byłá: A gdy go ludźie z oney pięknośći jego wychwaláli: tedy mowił: Choćiam ja ták bárzo piękny: po śmierći jednák mojey w grobie Robakom y Wężom pokármem y stráwą będą. Strigen. inOß. Rediv. Conc. XI. p. m
Skrót tekstu: GdacPrzyd
Strona: 52.
Tytuł:
Appendiks t.j. przydatek do dyszkursu o pańskim i szlacheckim albo rycerskim stanie
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680