ku dniowi zakopał się/ alić rano owiec stado wielkie nato przydzie miejsce/ pastuszy ze psami szli z drugimi o podal; tedy więzień głodny jagnię porwie/ skręci mu szyję/ ziemią i trawą nakryje/ a tym czasem gwizdnie pastuch/ owce się ku niemu rzucą/ i pójdą w inną stronę. Podróżny zaś gdy się przymierzkło/ dalej się ruszy/ i napadnie przewodnika mając Pannę Przeczystą/ na ogień/ który ciż pastuszy dnując różniecili byli/ odziera zdobycz swoję/ piecze ją/ i nadrogę viatik tak sobie miłosiernej Panny zrządzeniem dany/ jako Bożą opatrznością od kruka chleb Prorok i Pustelnicy inszy/ jako od tegoż małe kruczęta pokarm
ku dniowi zákopał się/ álić ráno owiec stádo wielkie náto przydźie mieysce/ pástuszy ze psámi szli z drugimi o podal; tedy więzień głodny iágnię porwie/ skręći mu szyię/ źiemią y trawą nákryie/ á tym czásem gwizdnie pástuch/ owce się ku niemu rzucą/ y poydą w iną stronę. Podrożny záś gdy się przymierzkło/ dáley się ruszy/ y napádnie przewodniká máiąc Pánnę Przeczystą/ ná ogień/ ktory ćiż pástuszy dnuiąc rozniećili byli/ odziera zdobycz swoię/ piecze ią/ y nádrogę viátik ták sobie miłosierney Pánny zrządzeniem dány/ iáko Bożą opátrznośćią od kruká chleb Prorok y Pustelnicy inszy/ iáko od tegoż máłe kruczętá pokarm
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 170.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
tylko ty co prędzej moje rozkazanie/ W czym kiedy mi od ciebie pomyśli się stanie/ Słodko cię pocałuję/ i rożami skronie Umaiwszy/ na nagim uspię swoim łonie. Nadobnej Paskwaliny Punkt I.
Ledwie rzekła. On zaraz skoro dzień wstał biały Wziąwszy sajdak złocony i gotowe strzały/ Na kształt gwiazdy/ która wiec kiedy się przymierzchnie I strzeli swym promieniem prosto aż ku ziemi/ Ludziom się zda/ że między światłami inszemi Miejsce miała: ano prócz nie masz nic waporu/ Który ziemia wyziewa: spuści się do Dworu Nadobnej Paskwaliny. Tamże w oknie owym Między dwiema Nimfami na krześle słoniowym Zastanie słuchającą/ o pożnej już dobie Kantów/ Luteń/ Wiolij
tylko ty co prędzey moie roskazánie/ W czym kiedy mi od ciebie pomysli się sstánie/ Słodko cię pocáłuię/ y rożami skronie Vmaiwszy/ ná nágim vspię swoim łonie. Nadobney Pasqualiny Punkt I.
Ledwie rzekłá. On záraz skoro dzień wstał biały Wziąwszy sáydak złocony y gotowe strzáły/ Ná kształt gwiazdy/ ktora wiec kiedy się przymierzchnie Y strzeli swym promieniem prosto áż ku ziemi/ Ludziom się zda/ że między świátłámi inszemi Mieysce miáłá: áno procz nie mász nic waporu/ Ktory ziemiá wyźiewa: spuści się do Dworu Nadobney Pasqualiny. Tamże w oknie owym Między dwiemá Nimfámi ná krześle słoniowym Zástánie słucháiącą/ o pożney iuż dobie Kántow/ Luteń/ Wioliy
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 23
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701