Zołkiewski Syn Hetmański, i inni z Potockim wykupi się od Tatarów, a Tatarowie znowu plondrowali Ruś az pod Lwów. Roku 1624. Władysław cudze Kraje lustrował, a Koniecpolski Hetman wykupiony z niewoli, Tatarów 30000. we 3500. Polaków przestraszył i odegnał od granic, a Sejm o Inflantach zapomniał. Roku 1625. Gustaw rozgościł się w Inflantach i Sapiehę Wódza i Marszałka Litt: zniósł, grożąc im tym więcej, pokądby Zygmunt nie odstąpił pretensyj do Korony Szwedzkiej, Kozaków Koniecpolski przetrzepał i uskromił o najazdy Krajów Tureckich, dla nie sprowadzenia Turków do Polski na zemstę Kozaków, Sejm zaś zaniedbał o Inflantach. Roku 1626. Sejm perswadował Królowi, aby
Zołkiewski Syn Hetmański, i inni z Potockim wykupi śię od Tatarów, á Tatarowie znowu plondrowali Ruś az pod Lwów. Roku 1624. Władysław cudze Kraje lustrował, á Koniecpolski Hetman wykupiony z niewoli, Tatarów 30000. we 3500. Polaków przestraszył i odegnał od granic, á Seym o Inflantach zapomniał. Roku 1625. Gustaw rozgośćił śię w Inflantach i Sapiehę Wódza i Marszałka Litt: zniósł, grożąc im tym więcey, pokądby Zygmunt nie odstąpił pretensyi do Korony Szwedzkiey, Kozaków Koniecpolski przetrzepał i uskromił o najazdy Krajów Tureckich, dla nie sprowadzenia Turków do Polski na zemstę Kozaków, Seym zaś zaniedbał o Inflantach. Roku 1626. Seym perswadował Królowi, aby
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 82
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
: Syna-ć nie stało, do ojców wędrujesz. Rozumiem, że-ć tam za tę dobrą wolą Wszytkie przestępstwa z żołądka wykolą. Święta to dróżka tak świętej macierzy: Szła ze sto kroków dla tyluż pacierzy. NA BALWIERZA
Kogo świat mierzi, kogo zdrowie boli, Niech się u Czopka cyrulika goli: Niż się rozgości i niż zgrzeje wody, Połowa włosów przybędzie do brody, I niż drugą część namydli, oskrobie, Już ogolona poroście w tej dobie. Jak pocznie skrobać i włosów przerzedzi, Nie wie, co jest ból, ten, co mu dosiedzi. Nie tak się rzężą opili masłokiem, Nie takim ciągną bańkami krew stokiem,
: Syna-ć nie stało, do ojców wędrujesz. Rozumiem, że-ć tam za tę dobrą wolą Wszytkie przestępstwa z żołądka wykolą. Święta to dróżka tak świętej macierzy: Szła ze sto kroków dla tyluż pacierzy. NA BALWIERZA
Kogo świat mierzi, kogo zdrowie boli, Niech się u Czopka cyrulika goli: Niż się rozgości i niż zgrzeje wody, Połowa włosów przybędzie do brody, I niż drugą część namydli, oskrobie, Już ogolona poroście w tej dobie. Jak pocznie skrobać i włosów przerzedzi, Nie wie, co jest ból, ten, co mu dosiedzi. Nie tak się rzężą opili masłokiem, Nie takim ciągną bańkami krew stokiem,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 14
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
ście byli młodzi, kiedyśmy w tym bliskim lesie pod skałą w ciemnej jamie blisko dwie niedzieli o Chlebie i wodzie siedzieli, ledwo nie zniedźwiedzieli, a już się też i koło jesieni zabierało, darmo było co ciepłego zjeść albo ognia dla rozgrzania się nałożyć, boby nas byli okrutni Sasowie po dymie zwąchali, którzy rozgościwszy się w tym dworze, póki krów, cieląt, świń i baranów stawało, nie tylko to wszystko pobili i pożarli, ale też parkany i wrota popalili, dziewki dworskie, ale też i cudze żonki (jako się tu z pewną niedaleko sąsiadą trafiło) od ich się bestialskiej nie wybiegały chciwości, o czym już lepiej zamilczeć
ście byli młodzi, kiedyśmy w tym bliskim lesie pod skałą w ciemnej jamie blisko dwie niedzieli o Chlebie i wodzie siedzieli, ledwo nie zniedźwiedzieli, a już się też i koło jesieni zabierało, darmo było co ciepłego zjeść albo ognia dla rozgrzania się nałożyć, boby nas byli okrutni Sasowie po dymie zwąchali, którzy rozgościwszy się w tym dworze, póki krów, cieląt, świń i baranów stawało, nie tylko to wszystko pobili i pożarli, ale też parkany i wrota popalili, dziewki dworskie, ale też i cudze żonki (jako się tu z pewną niedaleko sąsiadą trafiło) od ich się bestialskiej nie wybiegały chciwości, o czym już lepiej zamilczeć
Skrót tekstu: SzlachSasRzecz
Strona: 214
Tytuł:
Rozmowa dwóch szlachty
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
młodzi katolikowie, że ich na Rzpltą bogacicie, że o nie się zastawiacie i dla nich dobrą intencją starożytnych katolików rozrywać chcecie. Ale nad to wszytko ci nowi nabożniczkowie szarańczą, onę depopulatricem regnorum, którą ze wszytkich państw cum sibilis et tinnitibus czujni magistratus wyganiają, tu do Polski wprowadzili, tu jem sedeszgotowali; tu się rozgościli, tak barzo się wpaśli, że in tantam creverunt factionem i tak możną, bogatą, że do kilku tysięcy wsi w Koronie i Wielkiem księstwie Litewskiem już osiedli, a na jednym tylko miejscu (co przedni senator publice a katolik twierdził) siedm kroć sto tysięcy we złocie w depozycie mają. A na cóż tu zasiedli
młodzi katolikowie, że ich na Rzpltą bogacicie, że o nie się zastawiacie i dla nich dobrą intencyą starożytnych katolików rozrywać chcecie. Ale nad to wszytko ci nowi nabożniczkowie szarańczą, onę depopulatricem regnorum, którą ze wszytkich państw cum sibilis et tinnitibus czujni magistratus wyganiają, tu do Polski wprowadzili, tu jem sedeszgotowali; tu się rozgościli, tak barzo się wpaśli, że in tantam creverunt factionem i tak możną, bogatą, że do kilku tysięcy wsi w Koronie i Wielkiem księstwie Litewskiem już osiedli, a na jednym tylko miejscu (co przedni senator publice a katolik twierdził) siedm kroć sto tysięcy we złocie w depozycie mają. A na cóż tu zasiedli
Skrót tekstu: JezuitRespCz_III
Strona: 87
Tytuł:
Jezuitom i inszem duchownem respons
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
owe Chorągwie których było 9 zdywizyjej naszej że by ich Compellere do związku a oni tez tego tylko potrzebowali że by ich przymuszono per regulam , Polityki że to były królewskie i Regimentarskie że by się tym zasłonili że to musieli uczynić tak się tedy stało ze do związku accesserunt. Poodbierano tedy starostwa Tenuty ekonomie podzielono między wojsko. Rozgościwszy się na stanowiskach, skoro zaś wakowały zbytki pijatyki już owa Pobożna Intencja poszła w zapomnienie. Jeżeli kto o tym wspomniał okrzykniono go zaraz strojąc do króla i Rzpty himery. Ze nam tak grozą ze na nas tak następują że nas obiecują znosić I scóz im mamy mamy tak naskakowac Rzecz Pospolita ospale tez koło siebie chodziła i tak
owe Chorągwie ktorych było 9 zdywizyiey naszej że by ich Compellere do związku a oni tez tego tylko potrzebowali że by ich przymuszono per regulam , Polityki że to były krolewskie y Regimentarskie że by się tym zasłonili że to musieli uczynic tak się tedy stało ze do zwiąsku accesserunt. Poodbierano tedy starostwa Tenuty ekonomie podzielono między woysko. Rozgosciwszy się na stanowiskach, skoro zas wakowały zbytki pijatyki iuz owa Pobozna Intencyia poszła w zapomnienie. Iezeli kto o tym wspomniał okrzykniono go zaraz stroiąc do krola y Rzpty himery. Ze nąm tak grozą ze na nas tak następuią że nas obiecuią znosic I zcoz im mamy mamy tak naskakowac Rzecz Pospolita ospale tez koło siebie chodziła y tak
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 119
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
JEZUSOWA
Na gościńcu ejiptowym, Przy Betlejem Dawidowym, W bok przedmieścia, na ustroniu, Stoi szopa w szczerym błoniu.
Niczym z wierzchu nie pokryta, Suchą trzciną wnątrz poszyta, Od starości w ziemię wległa, Tam przeczysta Panna zległa.
Kędy przedtym osieł z wołem Odpoczywał pod okołem, Na tym miejscu Matka z Bogiem Rozgościła się z połogiem.
Żydóweczka Bogu miła Hebrejczyka nam powiła, Imię JEZUS mu nadała, Jako wieczna Mądrość chciała.
Patrz, człowiecze, jako leży, Ubożuchny, bez odzieży, Mając Ojca Boga w niebie, A nie ma czym okryć siebie.
Ten, co ptaszkom barwę daje, Na wiążce siana przestaje, Co wszytek świat
JEZUSOWA
Na gościńcu ejiptowym, Przy Betlejem Dawidowym, W bok przedmieścia, na ustroniu, Stoi szopa w szczerym błoniu.
Niczym z wierzchu nie pokryta, Suchą trzciną wnątrz poszyta, Od starości w ziemię wległa, Tam przeczysta Panna zległa.
Kędy przedtym osieł z wołem Odpoczywał pod okołem, Na tym miejscu Matka z Bogiem Rozgościła się z połogiem.
Żydóweczka Bogu miła Hebrejczyka nam powiła, Imię JEZUS mu nadała, Jako wieczna Mądrość chciała.
Patrz, człowiecze, jako leży, Ubożuchny, bez odzieży, Mając Ojca Boga w niebie, A nie ma czym okryć siebie.
Ten, co ptaszkom barwę daje, Na wiążce siana przestaje, Co wszytek świat
Skrót tekstu: TwarKKolOkoń
Strona: 321
Tytuł:
Kolebka Jezusowa. Pasterze. Trzej królowie
Autor:
Kasper Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
kolędy i pastorałki
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1632 a 1635
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1635
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
to: bo Homo proponit, Deus disponit; owo Juliusz Cezar porwał się na Ojczyznę, zwyciężył Teścia własnego, wydarł wolność Rzymską, poburzył narody, i część wielką świata, a cóż mu to wszytko nadało? on zginął, pogańskie ofiary ustały, a na tym miejscu Chrystusowe zakwitneło Królestwo, i prawdziwa w Rzymskim imieniu rozgościła się wiara. Niech od ostatnich granic świata wypadnie Atyla, nienasycony krwie ludzkiej i zdobyczy łakomca: niech drze, pali, ścina, jego to jest zajadłość, postaremu Bogu służyć musi, zanurzeni bowiem w zbytkach i w różnych zbrodniach Chrześcijanie ocucą się tym biczem Boskim (jak się sam Atyla nazywał) powstaną z
to: bo Homo proponit, Deus disponit; owo Juliusz Cesar porwał się na Oyczyznę, zwyciężył Teścia własnego, wydarł wolność Rzymską, poburzył narody, i część wielką świata, á coż mu to wszytko nadało? on zginął, pogańskie ofiary ustały, á na tym mieyscu Chrystusowe zakwitneło Królestwo, i prawdziwa w Rzymskim imieniu rozgościła się wiara. Niech od ostatnich granic świata wypadnie Attyla, nienasycony krwie ludzkiey i zdobyczy łakomca: niech drze, pali, ścina, iego to iest zaiadłość, postaremu Bogu służyć musi, zanurzeni bowiem w zbytkach i w różnych zbrodniach Chrześcianie ocucą sie tym biczem Boskim (iak się sam Attyla nazywał) powstaną z
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 138
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
polu bitwy. Z jednę stronę ostrych skał grzbiety nieprzebyte, Z drugą Dniestr, z tyłu lasy i chrusty okryte Obóz nasz zawierały; równia była w czele, Którą gotów częstować swe nieprzyjaciele; Bo ci nad nią osiadszy pagórzyste dziczy, Tam na rzeź, jak do jatki spadali rzeźniczej. Więc ledwie co w obozie naszy się rozgoszczą, Ledwie skrzywione grzbiety od kirysu sproszczą, Luźna czeladź to dla drew bieży, to dla słomy, Bez straży, bez kałauzów, w kąt on niewiadomy, Najmniej o tym nie myśląc, co nad nimi wisi, Kiedy zbójca Bernacki gdzieś się z jamy lisiej Wyrwawszy, z swoimi ich oskoczy opryszki, A jako wilk
polu bitwy. Z jednę stronę ostrych skał grzbiety nieprzebyte, Z drugą Dniestr, z tyłu lasy i chrósty okryte Obóz nasz zawierały; równia była w czele, Którą gotów częstować swe nieprzyjaciele; Bo ci nad nią osiadszy pagórzyste dziczy, Tam na rzeź, jak do jatki spadali rzeźniczéj. Więc ledwie co w obozie naszy się rozgoszczą, Ledwie skrzywione grzbiety od kirysu sproszczą, Luźna czeladź to dla drew bieży, to dla słomy, Bez straży, bez kałauzów, w kąt on niewiadomy, Najmniej o tym nie myśląc, co nad nimi wisi, Kiedy zbójca Bernacki gdzieś się z jamy lisiéj Wyrwawszy, z swoimi ich oskoczy opryszki, A jako wilk
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 79
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
), Skoro Turcy stanęli, skoro swoje w loty Okiem nieprzemierzone rozbili namioty. Nie toczyli obozu, nie ciągnęli sznurów, Ale tak małą garstkę wzgardziwszy giaurów, Kędy kto szedł, tam stanął; na mocy się czują, Jeśli nas nie wystraszą, to pewnie zaplują. Nie ma ich tu co bawić, nie chcą się rozgościć, Wisła im głowę psuje, jako ją pomościć? Gdzie sam cesarz pagórek opanował wyżni, Widomie się odyma, źrejomo się pyszni. Że monarchy Azji, Afryki, Europy, Trzech części świata pana, depcą po nim stopy. Biedny Dniestr, acz przeciwko orłowi motylem, Śmie gardzić Eufratem, śmie się równać z Nilem
), Skoro Turcy stanęli, skoro swoje w loty Okiem nieprzemierzone rozbili namioty. Nie toczyli obozu, nie ciągnęli sznurów, Ale tak małą garstkę wzgardziwszy giaurów, Kędy kto szedł, tam stanął; na mocy się czują, Jeśli nas nie wystraszą, to pewnie zaplują. Nie ma ich tu co bawić, nie chcą się rozgościć, Wisła im głowę psuje, jako ją pomościć? Gdzie sam cesarz pagórek opanował wyżni, Widomie się odyma, źrejomo się pyszni. Że monarchy Azyi, Afryki, Europy, Trzech części świata pana, depcą po nim stopy. Biedny Dniestr, acz przeciwko orłowi motylem, Śmie gardzić Eufratem, śmie się równać z Nilem
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 116
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Za tą przestał repliką durować i Raduł. Krótko tylko kilką słów napomni uciętych: Żeby więźniów nie wspomnieć na Cecorze wziętych. Kto wie, jakoby ich stąd mógł Dilawer cenić? Bez tego się wykupić lub mogą zamienić. Z tą Raduł do wezyra gdy wraca nowiną, Posłowie też do swego namiotu się kiną, I ledwie się rozgoszczą, ledwie za warcaby Siędą, ali Weweli z dwoma burkułaby Przyszedszy, w sekrecie ich i prosi, i radzi, Ponieważ nigdy złego złym pozbyć nie wadzi, Żeby kilku Kozaków, którzy zarobili Na gardło, a jeżeli tacy by nie byli W obozie i w Kamieńcu, choć Ruś prosta będzie, Byle dosyć uczynić
Za tą przestał repliką durować i Raduł. Krótko tylko kilką słów napomni uciętych: Żeby więźniów nie wspomnieć na Cecorze wziętych. Kto wie, jakoby ich stąd mógł Dilawer cenić? Bez tego się wykupić lub mogą zamienić. Z tą Raduł do wezyra gdy wraca nowiną, Posłowie też do swego namiotu się kiną, I ledwie się rozgoszczą, ledwie za warcaby Siędą, ali Weweli z dwoma burkułaby Przyszedszy, w sekrecie ich i prosi, i radzi, Ponieważ nigdy złego złym pozbyć nie wadzi, Żeby kilku Kozaków, którzy zarobili Na gardło, a jeżeli tacy by nie byli W obozie i w Kamieńcu, choć Ruś prosta będzie, Byle dosyć uczynić
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 311
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924