poda; lada okazja osłabione kochanie, zmartwioną miłość własną nakłonić potrafi do kroków, o których przystojność, modestya, powinność, myśleć nawet niepozwalała.
Rodzaj zelotypów jest trojaki. Pierwsi są ci którzy defektem wie- ku, stanu, urody strwożeni, rozumieją się być mniej godnemi wzajemnego kochania. Drudzy z natury podejzrzliwi i ostróżni ubezpieczyć się nie mogą; trzeci zbyt źle o płci niewieściej sądzą, i dla tej prewencyj najlepszym powierzchownościom niewierzą.
Z któregokolwiek rodzaju są małżonkowie, lub Amanci zabierający się do tego stanu, niech się zastanowić raczą nad mojemi uwagami; następujący dyskurs o tejże samej materyj traktować będzie. MONITOR Na R. P. 1772.
poda; lada okazya osłabione kochanie, zmartwioną miłość własną nakłonić potrafi do krokow, o ktorych przystoyność, modestya, powinność, myśleć nawet niepozwalała.
Rodzay zelotypow iest troiaki. Pierwsi są ci ktorzy defektem wie- ku, stanu, urody strwożeni, rozumieią się bydź mniey godnemi wzaiemnego kochania. Drudzy z natury podeyzrzliwi y ostrożni ubespieczyć się nie mogą; trzeci zbyt źle o płci niewieściey sądzą, y dla tey prewencyi naylepszym powierzchownościom niewierzą.
Z ktoregokolwiek rodzaiu są małżonkowie, lub Amanci zabieraiący się do tego stanu, niech się zastanowić raczą nad moiemi uwagami; następuiący dyskurs o teyże samey materyi traktować będzie. MONITOR Na R. P. 1772.
Skrót tekstu: Monitor
Strona: 170
Tytuł:
Monitor na Rok Pański 1772
Autor:
Ignacy Krasicki
Drukarnia:
Wawrzyniec Mitzler de Kolof
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
. Są na tamte leki; Nie cofniesz rzeczonego słowa do paszczęki. 372 (P). STRZEŻONEGO PAN BÓG STRZEŻE
Starym ksiądz pleban mówił z ambony zwyczajem: Niech się każdy podzieli z świętym Mikołajem, Nie chceli kto w dobytku szkody mieć od wilka. Więc mu poślę barana, gęsi i kur kilka. Już się ubezpieczywszy w świętym Mikołaju, Każe bydło rozpuścić samopas po gaju; Aż w kilka dni, bo spólną miał ksiądz ze mną paszą, Wilcy mu jałowicę do śmierci postraszą. Dopieroż się na świętych nie spuszczając straże, Lepiej bydła pilnować skotakowi każę; Zjeć mnie dziesięć, kiedy zjadł księdzu jałowicę, Choć na wilka przywilej,
. Są na tamte leki; Nie cofniesz rzeczonego słowa do paszczeki. 372 (P). STRZEŻONEGO PAN BÓG STRZEŻE
Starym ksiądz pleban mówił z ambony zwyczajem: Niech się każdy podzieli z świętym Mikołajem, Nie chceli kto w dobytku szkody mieć od wilka. Więc mu poślę barana, gęsi i kur kilka. Już się ubezpieczywszy w świętym Mikołaju, Każe bydło rozpuścić samopas po gaju; Aż w kilka dni, bo spólną miał ksiądz ze mną paszą, Wilcy mu jałowicę do śmierci postraszą. Dopieroż się na świętych nie spuszczając straże, Lepiej bydła pilnować skotakowi każę; Zjeć mnie dziesięć, kiedy zjadł księdzu jałowicę, Choć na wilka przywilej,
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 159
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
na fortunie byli bezpieczni. My zaś już pod dwoma kondemnatami będąc, jeszcze dalej mieliśmy my być konwinkowani i gdybym do kondyktowego dekretu nie stawał, zapewne by trzecia kondemnata nastąpiła była. A lubo spodziewałem się, że lepszy dla nas następujący trybunał będzie, jednakże w tym de certa scientia nie mogłem się ubezpieczyć, a tymczasem nimby trybunał drugi nastąpił, tedy książę kanclerz mógłby się za trzecim dekretem pospieszyć cum forti executione. Obawiałem się zatem ostatniej od braci moich aklamacji, którzy i bez tego na mnie aklamowali. His tedy extremis necessitatibus compulsus musiałem do tego niezbożnego stawać kondyktowego dekretu.
Po tej opisanej mojej remonstracji
na fortunie byli bezpieczni. My zaś już pod dwoma kondemnatami będąc, jeszcze dalej mieliśmy my być konwinkowani i gdybym do kondyktowego dekretu nie stawał, zapewne by trzecia kondemnata nastąpiła była. A lubo spodziewałem się, że lepszy dla nas następujący trybunał będzie, jednakże w tym de certa scientia nie mogłem się ubezpieczyć, a tymczasem nimby trybunał drugi nastąpił, tedy książę kanclerz mógłby się za trzecim dekretem pospieszyć cum forti executione. Obawiałem się zatem ostatniej od braci moich aklamacji, którzy i bez tego na mnie aklamowali. His tedy extremis necessitatibus compulsus musiałem do tego niezbożnego stawać kondyktowego dekretu.
Po tej opisanej mojej remonstracji
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 813
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
tem zeszło machlować. O municjach
.
W tej konstytucji za dworem forum, żeby się potym z tem czyniło, co się będzie zdało, mając biczyk zawsze i na potomki dzierżawców gotowy. Zniesienie oprawy
.
Oprawę pierwszą że zniesiono, chwała Bogu, jeśliż jedno tym takiem zniesieniem, kiedy potomek satysfakcjej nie odniósł, Rzpltą ubezpieczyć się może. Wpradzieć to gwroli otrzymaniu świeżej oprawy uczyniono, ale potym obaczywszy, żeby to inwidią było przyniosło, czekając lepszej pogody, na drugi sejm odłożono, kontentując się interim tem, co privatim in eo passu otrzymano. 0 pieczęci pokojowej.
Dostateczniejsze dawne prawo, bo ten węzeł z strony nieważności nie zabieży złemu, które
tem zeszło machlować. O municyach
.
W tej konstytucyej za dworem forum, żeby się potym z tem czyniło, co się będzie zdało, mając biczyk zawsze i na potomki dzierżawców gotowy. Zniesienie oprawy
.
Oprawę pierwszą że zniesiono, chwała Bogu, jeśliż jedno tym takiem zniesieniem, kiedy potomek satysfakcyej nie odniósł, Rzpltą ubezpieczyć się może. Wpradzieć to gwroli otrzymaniu świeżej oprawy uczyniono, ale potym obaczywszy, żeby to inwidyą było przyniosło, czekając lepszej pogody, na drugi sejm odłożono, kontentując się interim tem, co privatim in eo passu otrzymano. 0 pieczęci pokojowej.
Dostateczniejsze dawne prawo, bo ten węzeł z strony nieważności nie zabieży złemu, które
Skrót tekstu: CenzKonstCz_III
Strona: 315
Tytuł:
Cenzura konstytucyj sejmowych przez posła jednego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
pisano, żeby on nie innych dziełach myślił, jeno po Starozytnemu Swemu Wojskowemu obyczaju, zawsze nad nieprzyjaciółmi krzyża Z: przemysł czynił, za co i miłościwemu Wielkiego Hosudara Naszego ICWieliczeństwa żałowanie wielkie Jemu posyłano, a znieprzyjacioły o pokoju i o przymierzu nigdy jemu od Wielkiego Hosudara Naszego ICWieliczeństwa niepisano, chyba on to uczynił ubezpieczywszy się na Traktaty uczynione pod Zurawnem, i znać od tego w przeszłym 185 Roku jak przychodzili pod Czyhyryn Wojska Tureckie i Han krymski zewszystką Ordą żadnej pomocy Wielkiego Hosudara ICWieliczeństwa Wojskowym ludziom przeciwko tym nieprzyjaciołom nieuczynili, wiedząc, to ze IKWieliczeństwa żadnych Wojsk wten czas na pomoc na nieprzyjaciela niebyło A wychodząc KWieliczeństwo o pokoju
pisano, zeby on nie innych dziełach myślił, ieno po Starozytnemu Swemu Woyskowemu obyczaiu, zawsze nad nieprzyiaciołmi krzyza S: przemysł czynił, za co y miłosciwemu Wielkiego Hosudara Naszego JCWieliczenstwa załowanie wielkie Jemu posyłano, a znieprzyiacioły o pokoiu y o przymierzu nigdy iemu od Wielkiego Hosudara Naszego JCWieliczenstwa niepisano, chyba on to uczynił ubezpiecziwszy się na Traktaty uczynione pod Zurawnem, y znać od tego w przeszłym 185 Roku iak przychodzili pod Czyhyryn Woyska Tureckie y Han krymski zewszystką Ordą zadney pomocy Wielkiego Hosudara JCWieliczenstwa Woyskowym ludziom przeciwko tym nieprzyiaciołom nieuczynili, wiedząc, to ze JKWieliczenstwa zadnych Woysk wten czas na pomoc na nieprzyiaciela niebyło A wychodząc KWieliczeństwo o pokoiu
Skrót tekstu: CzartListy
Strona: 165
Tytuł:
Kopie listów do [...] Krzysztofa Paca
Autor:
Michał Czartoryski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
/ i chyżego w ręku. Z inszych stron okrążylo ją książę Florenckie. PISA było też to miasto tak dostateczne/ iż opierało się z wielką Armatą i przeciw Wenetom/ i przeciw Genuenczykom. Urosło było za zepsowaniem przez Sarraceny Genuej w roku 933. Abowiem tam wiele tych co zostali po zburzeniu ojczyzny jako na miejscu mocnym ubezpieczyli się/ i zostali. Upadło zaś za porażką i pogromieniem armaty swej w jednej wojnie z Genuenczykami nie daleko Insuły Gilio: abowiem od tego czasu tak osłabieli/ iż się więcej nie mogli podnieść: i owszem musieli się podać pod jarzmo Florenczykom; którym byli rebelizowali za przybyciem Karła VIII. króla Francuskiego/ ale znowu podbici byli
/ y chyżego w ręku. Z inszych stron okrążylo ią kśiążę Florentskie. PISA było też to miásto ták dostáteczne/ iż opieráło się z wielką Armátą y przećiw Wenetom/ y przećiw Genuenczykom. Vrosło było zá zepsowaniem przez Sárráceny Genuey w roku 933. Abowiem tám wiele tych co zostáli po zburzeniu oyczyzny iáko ná mieyscu mocnym vbespieczyli się/ y zostáli. Vpádło záś zá porażką y pogromieniem ármáty swey w iedney woynie z Genuenczykámi nie dáleko Insuły Gilio: ábowiem od tego czásu tak osłábieli/ iż się więcey nie mogli podnieść: y owszem muśieli się podáć pod iárzmo Florenczykom; ktorym byli rebellizowáli zá przybyćiem Karłá VIII. krolá Fráncuskiego/ ále znowu podbići byli
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 55
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
iż Rzymianie rozumieli trzy miasta być sposobne/ aby się w nich osadziła potężność inszego Panowania/ Kartaginę/ Korynt/ i Capua. Dwie pierwsze/ iż dalekie były od Rzymu/ zepsowane były od nich. O Capuą się długo namyślali: nakoniec niechcąc się pokazać okrutnemi/ gdyby byli popsowali miasto nazacniejsze w Italii/ ubezpieczyli się od niego/ gdy mu konfiszkowali powiat jego/ i odjęli wszytkie sposoby Rzeczypospolitej. Zostawili wcale bydowania/ żeby się tam zachować mogli oracze/ i inszy lud: ale znieśli z onego miasta urząd/ i radę pospolitą/ żeby się nie mogli byli namniej ruszyć. Teraz jest głową nie tylko Campaniej/ ale i wszystkiego królestwa
iż Rzymiánie rozumieli trzy miástá być sposobne/ áby się w nich osádźiłá potężność inszego Pánowánia/ Kártháginę/ Korynt/ y Capua. Dwie pierwsze/ iż dálekie były od Rzymu/ zepsowáne były od nich. O Cápuą się długo námyśláli: nákoniec niechcąc się pokázáć okrutnemi/ gdyby byli popsowáli miásto nazacnieysze w Itáliey/ vbespieczyli się od niego/ gdy mu confiszkowáłi powiát iego/ y odięli wszytkie sposoby Rzeczypospolitey. Zostáwili wcále bydowánia/ żeby się tám záchowáć mogli oracze/ y inszy lud: ále znieśli z onego miástá vrząd/ y rádę pospolitą/ żeby się nie mogli byli namniey ruszyć. Teraz iest głową nie tylko Cámpániey/ ále y wszystkiego krolestwá
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 61
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
lat, tak świeży, jako kwiat różany Albo pięknej liliej, dopiero urwany. Ten sporządziwszy okręt i nań rzeczy swoje Poprzątnąwszy, udał się na niem na rozboje W towarzystwie sta inszych młodzieńców przebranych Swego wieku, ze wszytkiej Grecji wybranych. PIEŚŃ XX.
XIV.
Kreteńczykowie beli w ten czas wypędzili Króla swego i aby się ubezpieczyli, Na wszytkie strony swoje z pieniędzmi wysłali, Aby jako najwięcej ludzi nazbierali. Między temi Falanta - tak młodzieńca zwano - Zaciągniono na ich żołd, któremu oddano Potem piękne Dyktejskie miasta do obrony Iz temi, których z sobą przywiódł z cudzej strony.
XV.
Między miasty, których sto w Krecie się najduje, Pięknością
lat, tak świeży, jako kwiat różany Albo pięknej liliej, dopiero urwany. Ten sporządziwszy okręt i nań rzeczy swoje Poprzątnąwszy, udał się na niem na rozboje W towarzystwie sta inszych młodzieńców przebranych Swego wieku, ze wszytkiej Grecyej wybranych. PIEŚŃ XX.
XIV.
Kreteńczykowie beli w ten czas wypędzili Króla swego i aby się ubezpieczyli, Na wszytkie strony swoje z pieniędzmi wysłali, Aby jako najwięcej ludzi nazbierali. Między temi Falanta - tak młodzieńca zwano - Zaciągniono na ich żołd, któremu oddano Potem piękne Dyktejskie miasta do obrony Iz temi, których z sobą przywiódł z cudzej strony.
XV.
Między miasty, których sto w Krecie się najduje, Pięknością
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 117
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
nierządach/ i o niebezpieczeństwie/ które nadchodziło około Religii w tamtych krajach/ postanowił/ żeby tam chowano dekreta Concilij Tridentini, i prawa Karła V. przeciw heretykom. Zatym niektóre osoby popsowane i burzliwe/ wzięli stąd okazją do udawania/ jakoby król chciał tam wprowadzić inkwizicją Hiszpańską/ i pod tym pretekstem/ jakby chcąc się ubezpieczyć od pomienionej inkwizycji/ uczynili z sobą Ligę/ i przyjachawszy do Brukseles, podali Arcyksiężnie Małgorzacie Rakuszance/ która sprawowała tę Prowincją/ suplikę/ prosząc/ aby im pozwoliła wolności sumnienia. A prawie za tą prośbą/ dali znak swym towarzyszom/ bo wystawiona zaraz była chorągiew zdradziecka i niezbożna/ wprowadzono do Antwerpu wojsko ludzi swowolnych
nierządách/ y o niebespieczeństwie/ ktore nádchodźiło około Religiey w támtych kráiách/ postánowił/ żeby tám chowano decretá Concilij Tridentini, y práwá Karłá V. przećiw haeretykom. Zátym niektore osoby popsowáne y burzliwe/ wźięli ztąd occásią do vdawánia/ iákoby krol chćiał tám wprowádźić inquisitią Hiszpáńską/ y pod tym praetextem/ iákby chcąc się vbespieczyć od pomienioney inquisitiey/ vczynili z sobą Ligę/ y przyiáchawszy do Bruxelles, podáli Arcykśiężnie Máłgorzáćie Rákuszánce/ ktora spráwowáłá tę Prouincią/ supplikę/ prosząc/ áby im pozwoliłá wolnośći sumnienia. A práwie zá tą proźbą/ dáli znák swym towárzyszom/ bo wystáwiona záraz byłá chorągiew zdrádźiecka y niezbożna/ wprowádzono do Antwerpu woysko ludźi swowolnych
Skrót tekstu: BotŁęczRel_IV
Strona: 100
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. IV
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
iż tego mógł dostąpić przez Ojca Ksawiera (bo wiedział iż się nań Portugalczykowie barzo oglądali) nie tylko go przypuścił przed się/ ale mu też pokazał wielką chęć/ i dał mu wielką moc do kazania i chrzczenia w królestwie: i sami też Bonzi abo księża Pogańscy/ z dworności ku nowym rzeczom/ abo też ubezpieczywszy się swą możnością/ której nie rozumieli/ aby mieli uczynić jaką przeszkodę trzej ubodzy bosacy/ nie pokazowali się im przeciwnymi. I tak począł czynić niejaki pożytek w mieście. Naprzód pochrzcił żonę i córkę/ a potym i powinne niektóre Pawłowe/ i tak powoli nieco też i inszych. Pod tym czasem król/ który się był
iż tego mogł dostąpić przez Oycá Xáwierá (bo wiedźiał iż się nań Portogálczykowie bárzo oglądáli) nie tylko go przypuśćił przed się/ ále mu też pokazał wielką chęć/ y dał mu wielką moc do kazánia y chrzczenia w krolestwie: y sámi też Bonzi ábo kśięża Pogáńscy/ z dwornośći ku nowym rzeczom/ ábo też vbespieczywszy się swą możnośćią/ ktorey nie rozumieli/ áby mieli vczynić iáką przeszkodę trzey vbodzy bosacy/ nie pokázowáli się im przećiwnymi. Y ták począł czynić nieiáki pożytek w mieśćie. Naprzod pochrzćił żonę y corkę/ á potym y powinne niektore Páwłowe/ y ták powoli nieco też y inszych. Pod tym czásem krol/ ktory się był
Skrót tekstu: BotŁęczRel_IV
Strona: 181
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. IV
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609