trzymany, gdzie najgłębsze wały, Aby się nie roztrącił o piaski, o skały. Wiatry, które cztery dni tak gwałtowne trwały, Piątego dnia łaskawsze już być poczynały I bez wielkiego wstrętu dopuściły łodzi Wniść, gdzie rzeka Anwersa w morze wielkie wchodzi.
XVIII.
Skoro po niebezpiecznem mądry szyper biegu Okręt w port wprowadziwszy, uchwycił się brzegu, Z miasta, które nad rzeką było z prawej strony, Przyszedł do nich mąż jeden, laty obciążony, Jako włos pokazował; który gdy po moście Małem wszedł do okrętu i przywitał goście, Do grabie się Orlanda obrócił z swą mową, Rozumiejąc, że on beł między niemi głową.
XIX.
Ten mu
trzymany, gdzie najgłębsze wały, Aby się nie roztrącił o piaski, o skały. Wiatry, które cztery dni tak gwałtowne trwały, Piątego dnia łaskawsze już być poczynały I bez wielkiego wstrętu dopuściły łodzi Wniść, gdzie rzeka Anwersa w morze wielkie wchodzi.
XVIII.
Skoro po niebezpiecznem mądry szyper biegu Okręt w port wprowadziwszy, uchwycił się brzegu, Z miasta, które nad rzeką było z prawej strony, Przyszedł do nich mąż jeden, laty obciążony, Jako włos pokazował; który gdy po moście Małem wszedł do okrętu i przywitał goście, Do grabie się Orlanda obrócił z swą mową, Rozumiejąc, że on beł między niemi głową.
XIX.
Ten mu
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 176
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
już cale odbiega!”. Ocknę się i snu pełne przecierając oczy, na czujnym łokciu wesprę, lubo je sen mroczy; wtym, spojrzawszy po kątach, łzami karmiąc łkanie, krzyknę: „Czy śpisz, czyli tu jesteś, me Kochanie!”. Gdy nic nie odpowiada Ten, co w łóżku leżał, uchwycę się za głowę: „Ach, już mię odbieżał!”. Wskrzeszę ognia co prędzej i wnet ślad znajduję, którym serce strapione barziej ruinuję. Wołam: „Powiedz, me łóżko, tyś nas w sobie miało, niewierne łóżko, powiedz, gdzieś Pana podziało!”. Z kąta w kąt we łzach
już cale odbiega!”. Ocknę się i snu pełne przecierając oczy, na czujnym łokciu wesprę, lubo je sen mroczy; wtym, spojrzawszy po kątach, łzami karmiąc łkanie, krzyknę: „Czy śpisz, czyli tu jesteś, me Kochanie!”. Gdy nic nie odpowiada Ten, co w łóżku leżał, uchwycę się za głowę: „Ach, już mię odbieżał!”. Wskrzeszę ognia co prędzej i wnet ślad znajduję, którym serce strapione barziej ruinuję. Wołam: „Powiedz, me łóżko, tyś nas w sobie miało, niewierne łóżko, powiedz, gdzieś Pana podziało!”. Z kąta w kąt we łzach
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 106
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
przybił się do Wyspu rzeczonego Urtica. Aże przy onym okręcie/ w którym on jachał/ był na zadzi uwiązany bacik jeden mały na powrozie/ i tam w nim sługa jego Baraua na imię coś pilnego robiąc/ urwał się od okrętu/ i wywrócił w wodę/ wałami morskiemi okryty/ na co sam Biskup patrzał/ uchwyciwszy się jednak wsiadł na wierzch onego baciku/ jako na konia/ i tak po morzu latał gdzie go wiatry pędziły; ale od wiatrów i zimna/ i strachu do tego niezmiernego/ i głodu też samego przez kilka dni już prawie był obumarł/ i niewiedział co się z nim działo. A w tym mu się ukazawszy
przybił się do Wyspu rzeczonego Vrtica. Aże przy onym okręćie/ w ktorym on iáchał/ był ná zádźi vwiązány baćik ieden máły ná powroźie/ y tám w nim sługá iego Baraua ná imię coś pilnego robiąc/ vrwał się od okrętu/ y wywroćił w wodę/ wáłámi morskiemi okryty/ ná co sam Biskup pátrzał/ vchwyćiwszy się iednák wśiadł ná wierzch onego baćiku/ iáko ná koniá/ y ták po morzu latał gdźie go wiátry pędźiły; ále od wiátrow y źimná/ y stráchu do tego niezmiernego/ y głodu też sámego przez kilká dni iuż práwie był obumárł/ y niewiedźiał co się z nim dźiało. A w tym mu się vkazawszy
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 47
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
całych mieszkał Miesięcy, to jest od dnia 6 Nowembra, aż do dnia 10 Kwietnia, posilając się lizaniem skał, sok słony wydających, którym i SMOCY się posilali. Jeno mijać poczęło Ekwinoctium Wiosnowe, i cieplejsza czuć się dała Aura, Smocy skrzydeł wachlowaniem z jaskini onej wylecieli; co Bednarz widząc drugiego, za ogon się uchwycił, na brzeg wyleciał, BOGU wdzięczny, Ornat bogaty (na którym ta Historia włóczkową wyszyta robotą) dał do Kościoła Z Leódegariusza. Wkrótce i sam duszę BOGU oddał, zepsowany mając żołądek. Cysatus. Aleksander wielki przez jedne dzikie idąc micysca, nad jedną doliną, wielką miał w Wojsku ruinę, gdyż ludzi wiele nagle
całych miesżkał Miesięcy, to iest od dnia 6 Nowembra, aż do dnia 10 Kwietnia, posilaiąc się lizaniem skał, sok słony wydaiących, ktorym y SMOCY się posilali. Ieno miiać poczęło AEquinoctium Wiosnowe, y ciepleysza czuć się dała Aura, Smocy skrzydeł wachlowaniem z iaskini oney wylecieli; co Bednarz widząc drugiego, za ogon się uchwycił, na brzeg wyleciał, BOGU wdzięczny, Ornat bogaty (na ktorym ta Historya włoczkową wyszyta robotą) dał do Kościoła S Lèódegariusza. Wkrotce y sam duszę BOGU oddał, zepsowany maiąc żołądek. Cysatus. Alexander wielki przez iedne dzikie idąc micysca, nad iedną doliną, wielką miał w Woysku ruinę, gdyż ludzi wiele nagle
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 598
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
kształt piły żelaznej akomodowane od natury, nóg 4 nakształt gęsich, głowę małą, krótką. Wyrzuca się na brzeg morski, i tam twardym snem złożona bywa i chrapi. Co wyraził Martialis: Dormitis nimium glires, Vituliq Marini. Gdy największe na morzu szumy i o Rybach osobliwych
nawałności, ich nie czując, skały się uchwyciwszy, mocno śpi, i we śnie ryk wydaje, skąd Cielęciem, albo Wołem nazwana. Jest to Zwierz człekowi przychylny z natury. Jeden Matacz, albo Szarletan miał psa morskiego ćwiczonego, którego z sobą dla zysku wszędzie prowadził, który na wspomnienie imion Chrześcijańskich wesołą miną jakąś wyrażał znaki, szmer czynił: na wspomnienie Turczyna
kształt piły żelazney akkommodowane od natury, nog 4 nakształt gęsich, głowę małą, krotką. Wyrzuca się na brzeg morski, y tam twardym snem złożona bywa y chrapi. Co wyraził Martialis: Dormitis nimium glires, Vituliq Marini. Gdy naywiększe na morzu szumy y o Rybach osobliwych
nawałności, ich nie czuiąc, skały się uchwyciwszy, mocno spi, y we śnie ryk wydaie, zkąd Cielęciem, albo Wołem nazwana. Iest to Zwierz człekowi przychylny z natury. Ieden Matacz, albo Szarletan miał psa morskiego ćwiczonego, ktorego z sobą dla zysku wszędzie prowadził, ktory na wspomnienie imion Chrześciańskich wesołą miną iakąś wyrażał znaki, szmer czynił: na wspomnienie Turczyna
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 630
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
sieć przecinają, albo drugie towarzyszki widząc je w niewoli, też sieci przecinają według Pliniusza.
ATTILUS ryba Padewska, iz się pod Padwą miastem Włoskim w rzece Padus poławia: która że jest gnuśna, do takiej przy- O Rybach Historia naturalna.
chodzi otyłości i tlustości, że na tysiąc funtów jej waga wynosi; i jak się uchwyci za wędę, aż kilka par wołów do wyciągnienia jej z wody potrzeba, a przecie tak wielką machinę clupea, rybka alias sardela w pysk jej szeroki wpadłszy, pewnej tam uchwyciwszy się pyskiem żyły, ją zabija. Plinius libr. 9. cap. 16. Tak na świecie nihil tam firmum, cui non subsit periculum
sieć przecinaią, albo drugie towarzyszki widząc ie w niewoli, też sieci przecinaią według Pliniusza.
ATTILUS ryba Padewska, iz się pod Padwą miastem Włoskim w rzece Padus poławia: ktora że iest gnusna, do takiey przy- O Rybach Historia naturalna.
chodzi otyłości y tlustości, że na tysiąc funtow iey waga wynosi; y iak się uchwyci za wędę, áż kilka par wołow do wyciągnienia iey z wody potrzeba, á przecie tak wielką machinę clupea, rybka alias sardela w pysk iey szeroki wpadłszy, pewney tam uchwyciwszy się pyskiem żyły, ią zabiia. Plinius libr. 9. cap. 16. Tak na swiecie nihil tam firmum, cui non subsit periculum
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 307
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
jest gnuśna, do takiej przy- O Rybach Historia naturalna.
chodzi otyłości i tlustości, że na tysiąc funtów jej waga wynosi; i jak się uchwyci za wędę, aż kilka par wołów do wyciągnienia jej z wody potrzeba, a przecie tak wielką machinę clupea, rybka alias sardela w pysk jej szeroki wpadłszy, pewnej tam uchwyciwszy się pyskiem żyły, ją zabija. Plinius libr. 9. cap. 16. Tak na świecie nihil tam firmum, cui non subsit periculum etiam ab invalido.
BALAENA wieloryb samica, Cete zaś, albo Cetus jest wieloryb samiec jako dystyngwuje Albertus Magnus. Wielkość czy to samca, czy samicy, opisałem w części 1
iest gnusna, do takiey przy- O Rybach Historia naturalna.
chodzi otyłości y tlustości, że na tysiąc funtow iey waga wynosi; y iak się uchwyci za wędę, áż kilka par wołow do wyciągnienia iey z wody potrzeba, á przecie tak wielką machinę clupea, rybka alias sardela w pysk iey szeroki wpadłszy, pewney tam uchwyciwszy się pyskiem żyły, ią zabiia. Plinius libr. 9. cap. 16. Tak na swiecie nihil tam firmum, cui non subsit periculum etiam ab invalido.
BALAENA wieloryb samica, Cete zaś, albo Cetus iest wieloryb samiec iako distingwuie Albertus Magnus. Wielkość czy to samca, czy samicy, opisałem w części 1
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 307
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
minami obalili, na 600 Klasztorów z ziemią zrujnowali, inne popalili. Najświętszy SAKRAMENT wieprzom dawali, deptali. W Zamku Petra fortis, Rotę Katolików na parol się poddających z wysoka porozbijali.
W Miasteczku Morvasium nad Rodanem rzeką, także się na wiarę ich spuszczających, z góry skalistej na 200 Katolików zepchnęli; z których jeden uchwyciwszy się rózgi z skały wyrosłej, strzelany był od nich, ale nie trafiony, sznura podanego od nich niechciał się uchwycić; Bożej pomocy czekał, jakoź zdrów i cały uszedł. Król Karol IX obieżdzajac Zamki swe, był ciekawy widzieć go, i dał posag Córce jego i jemu opatrzenie. Tamże Panna jedna Ojca zranionego,
minami obalili, na 600 Klasztorow z ziemią zruynowali, inne popalili. Nayświętszy SAKRAMENT wieprzom dawali, deptali. W Zámku Petra fortis, Rotę Katolikow ná parol się poddaiących z wysoká porozbiiali.
W Miásteczku Morvasium nad Rodanem rzeką, także się na wiárę ich spuszczaiących, z gory skalistey na 200 Katolikow zepchnęli; z ktorych ieden uchwyciwszy się rozgi z skały wyrosłey, strzelany był od nich, ale nie trafiony, sznura podanego od nich niechciał się uchwycić; Bożey pomocy czekał, iakoź zdrow y cáły uszedł. Krol Károl IX obieżdzaiac Zamki swe, był ciekawy widzieć go, y dał posag Corce iego y iemu opátrzenie. Tamże Panna iedna Oyca zránionego,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 198
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
Petra fortis, Rotę Katolików na parol się poddających z wysoka porozbijali.
W Miasteczku Morvasium nad Rodanem rzeką, także się na wiarę ich spuszczających, z góry skalistej na 200 Katolików zepchnęli; z których jeden uchwyciwszy się rózgi z skały wyrosłej, strzelany był od nich, ale nie trafiony, sznura podanego od nich niechciał się uchwycić; Bożej pomocy czekał, jakoź zdrów i cały uszedł. Król Karol IX obieżdzajac Zamki swe, był ciekawy widzieć go, i dał posag Córce jego i jemu opatrzenie. Tamże Panna jedna Ojca zranionego, z między trupów na plecach do domu zaniosła w oczach Heretyków, i ten do zdrowia przyszedł. Apemenscy Heretycy 200 Katolików
Petra fortis, Rotę Katolikow ná parol się poddaiących z wysoká porozbiiali.
W Miásteczku Morvasium nad Rodanem rzeką, także się na wiárę ich spuszczaiących, z gory skalistey na 200 Katolikow zepchnęli; z ktorych ieden uchwyciwszy się rozgi z skały wyrosłey, strzelany był od nich, ale nie trafiony, sznura podanego od nich niechciał się uchwycić; Bożey pomocy czekał, iakoź zdrow y cáły uszedł. Krol Károl IX obieżdzaiac Zamki swe, był ciekawy widzieć go, y dał posag Corce iego y iemu opátrzenie. Tamże Panna iedna Oyca zránionego, z między trupow ná plecach do domu zaniosła w oczach Heretykow, y ten do zdrowia przyszedł. Apemenscy Heretycy 200 Kátolikow
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 198
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
(Hiszpanow) rezerwując. Jakoż i Hiszpanom aż w lat 12. te miejsca objaśnione, aliàs koło Roku 1540. za Karola V. Cesarza, oraz Króla Hispańskiego, w którym Roku Indianin jeden Gwalpa z Chumbilki Powiatu Kuskańskiego, znający się na minerałach, gdy za zwierzem na górę Potosi skoczył, i dla przykrości góry uchwycił się drzewka, Quina zwanego, i je wyrwał z ziemią, ujrzał, iż tam minerałowa żyła, nabrał bryłami do domu, stopił, wyśmienitym uznał srebrem, które sekretnie kopiąc, topiąc, i nim handlując, od drugiego Indianina, Gwanka zwanego, postrzeżony i wypatrzony, iż większe krągi srebrne robił, i z czystego srebra
(Hiszpanow) rezerwuiąc. Iakoż y Hiszpanom aż w lat 12. te mieysca obiaśnione, aliàs koło Roku 1540. za Karola V. Cesarza, oraz Króla Hispańskiego, w ktorym Roku Indianin ieden Gwalpa z Chumbilki Powiatu Kuskańskiego, znaiący się na minerałach, gdy za źwierzem na gorę Potosi skoczył, y dla przykrości gory uchwycił się drzewka, Quina zwanego, y ie wyrwał z ziemią, uyrzał, iż tam minerałowa żyłá, nabrał bryłami do domu, ztopił, wyśmienitym uznał srebrem, ktore sekretnie kopiąc, topiąc, y nim handluiąc, od drugiego Indianina, Gwanka zwanego, postrzeżony y wypatrzony, iż większe krągi srebrne robił, y z czystego srebra
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 610
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756