, życie moje w ręku twoich! Jakobyś mi go wziąć chciała, gdybyś się w tym sprzeciwiała! ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY
Honorby mój w tym szwankował, każdyby mię źle taksował, Gdybyś się na to udała, wolą mą posponowała”. Tren 68.
Cóżem dalej czynić miała? na tom się zapatrowała: Z kim żyć, z tym się trudno wadzić, gdy nie mogę temu radzić. Milsze mi zaś zdrowie jego; wolę odstradać wszytkiego, Boby się musiał turbować, przez to na zdrowiu szwankować. Jam zaś przed oczy sobie wystawiała owe rozróżnienia, coby zatym były i, strzeż Boże, ujmę zdrowia
, życie moje w ręku twoich! Jakobyś mi go wziąć chciała, gdybyś się w tym sprzeciwiała! ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY
Honorby mój w tym szwankował, każdyby mię źle taksował, Gdybyś się na to udała, wolą mą posponowała”. Tren 68.
Cóżem dalej czynić miała? na tom się zapatrowała: Z kim żyć, z tym się trudno wadzić, gdy nie mogę temu radzić. Milsze mi zaś zdrowie jego; wolę odstradać wszytkiego, Boby się musiał turbować, przez to na zdrowiu szwankować. Jam zaś przed oczy sobie wystawiała owe rozróżnienia, coby zatym były i, strzeż Boże, ujmę zdrowia
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 177
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
nieważył, nietylko z pomniejszych bogato sutych po Niebie światłości, ale też i samych Swoje Państwa i panowanie obszerne mających Planetów chwalić, in Laudibut solis nulla alia celebrantur Persis luminaria. U nas godzi się i przy Najjaśniejszym Horyzontu Polskiego słońcu, od którego decus omne ab uno, godzi na sławnych by czas pozwolił Familij zapatrować się planetów, a niech mnie Satyryczny Poeta nie pyta, Stemmata quid faciunt? Bo to tam tylko owe krwi Domów Pańskich płowiały purpury, tam drogo świetne mało ważyły herbów odważnie nabytych Klejnoty, gdzie oni tylko sobie Augusti, angusti drugim panujący Monarchowie nieustannie pomniejsze gasili światła. Wydają się u nas wszystkie luminaria i na otwartym Monarchy
niewáżył, nietylko z pomnieyszych bogato sutych po Niebie światłośći, ále też y samych Swoie Páństwa y panowánie obszerne maiących Planetow chwalić, in Laudibut solis nulla alia celebrantur Persis luminaria. U nas godźi się y przy Náyiáśnieyszym Horyzontu Polskiego słońcu, od ktorego decus omne ab uno, godźi na sławnych by czas pozwolił Familiy zapatrować się planetow, á niech mie Satyryczny Poeta nie pytá, Stemmata quid faciunt? Bo to tam tylko owe krwi Domow Páńskich płowiáły purpury, tam drogo świetne mało ważyły herbow odważnie nabytych Kleynoty, gdźie oni tylko sobie Augusti, angusti drugim panuiący Monarchowie nieustannie pomnieysze gasili światłá. Wydaią się u nas wszystkie luminaria y na otwartym Monárchy
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 22
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
do ciebie moje zalatały chęci, Ustawicznie się z twojej niebytności smęci?
Dla ciebie ogródeczka mego bujne zioła Frasobliwe nadzwyczaj pomarszczyły czoła,
Do ciebie z liliami fiołki steskniły, Drzewa niedonoszone płody poroniły.
Hejże, kochana dziewko, pokaż nam swe czoło, Na którego ozdoby już nie tylko sioło, Ale i roksolańska stolica dwójgrodna Zawsze się zapatrować nie zawsze jest godna.
Patrzaj, jako cię z chęcią wyglądają wieże, Jako lew, który miasta z wysokości strzeże, Upatrując przyjazdu twego, nieuśpiony Obraca ustawicznie wzrok na wszytkie strony.
Pokwapże tedy do nas niezwykłym pośpiechem, Kędy cię trefne żarty z krotofilnym śmiechem, Zabawy pokojowe, przechadzki pomierne I panieńskie czekają kompanije
do ciebie moje zalatały chęci, Ustawicznie się z twojej niebytności smęci?
Dla ciebie ogródeczka mego bujne zioła Frasobliwe nadzwyczaj pomarszczyły czoła,
Do ciebie z lilijami fijołki steskniły, Drzewa niedonoszone płody poroniły.
Hejże, kochana dziewko, pokaż nam swe czoło, Na którego ozdoby już nie tylko sioło, Ale i roksolańska stolica dwójgrodna Zawsze się zapatrować nie zawsze jest godna.
Patrzaj, jako cię z chęcią wyglądają wieże, Jako lew, który miasta z wysokości strzeże, Upatrując przyjazdu twego, nieuśpiony Obraca ustawicznie wzrok na wszytkie strony.
Pokwapże tedy do nas niezwykłym pośpiechem, Kędy cię trefne żarty z krotofilnym śmiechem, Zabawy pokojowe, przechadzki pomierne I panieńskie czekają kompanije
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 97
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
depcą Hardość Rebelizantów podkowy. Herbowna twoja Nawa więcej meruit światu Niżeli owa która Jazonowi złote z Kolchydy przyniosła Rono.
Ojczyzna nasza szczęśliwszego od Epaminondów i Scypionów Wodza. Bitniejszego i odważniejszego od Hektorów Wojennika Aleksandrów równające się Triumfatora Condigne nieodzałuję. Niech będzie z Kaukazu krzemieniste serce, i Rodopejskiej twardością równające się skale kto na jego Wojenne zapatrował się Czyny niepodobna aby teraz na wdzięczną jego nie miał zapłakać rekordacyją. Ja przyznąm się ze bez mała zawziętej niewaledykuję szarzej, którą ad vitae tempora pod dobrym Wodzem kontynuować proposueram Bo nauczywszy się zwycięzac ciężki by to był Termin być zwycięzonym. Nauczywszy się z Młodości zawsze gonic. Przykroc by to na starość było Uciekać. A
depcą Hardość Rebellizantow podkowy. Herbowna twoia Nawa więcey meruit swiatu Nizeli owa ktora Iazonowi złote z Kolchydy przyniosła Rono.
Oyczyzna nasza szczęsliwszego od Epaminondow y Scypionow Wodza. Bitnieyszego y odwaznieyszego od Hektorow Woiennika Alexandrow rownaiące się Tryumfatora Condigne nieodzałuię. Niech będzie z Kaukazu krzemieniste serce, y Rodopeyskiey twardoscią rownaiące się skale kto na iego Woięnne zapatrował się Czyny niepodobna aby teraz na wdzięczną iego nie miał zapłakać rekordacyią. Ia przyznąm się ze bez mała zawziętey niewaledykuię szarzey, ktorą ad vitae tempora pod dobrym Wodzem kontynuować proposueram Bo nauczywszy się zwycięzac cięszki by to był Termin bydz zwycięzonym. Nauczywszy się z Młodosci zawsze gonic. Przykroc by to na starość było Uciekac. A
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 205v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
AZJA.
TA Część Świata największym się zaszczyca Awantażem nad inne, bo pierwszego Człowieka i Patriarchę Adama wydała z siebie na rozmnożenie Rodzaju Ludzkiego, i inne Części Świata osadziła ludźmi, Prawo Boskie najpierwsza odebrała, i cały Świat nauczyła, Syna Boskiego Zbawiciela Świata w Ciele Ludzkim utajonego przez całe życie jego pielegnowała, nosiła i zapatrowała się. Monarchie najpierwsze u siebie założyła zacząwszy po potopie od Monarchii Chaldejskiej albo Asyryiskiej, która trwała aż do Sardanapala, potym przeniesła się do Medów przez Arbacesa, trwała aż do Astvagesa, od Medów przeniesiona do Persów przez Cyrusa, i trwała aż do Dariusza, którego zawojował Aleksander Wielki, i fundował Monarchią Grecką, która ostatnia
AZYA.
TA Część Swiátá naywiększym się zászczyca Awántażem nád inne, bo pierwszego Człowieká y Pátryárchę Adámá wydáłá z siebie ná rozmnożenie Rodzáiu Ludzkiego, y inne Części Swiátá osádziłá ludźmi, Práwo Boskie naypierwsza odebráłá, y cáły Swiát náuczyłá, Syná Boskiego Zbawicielá Swiáta w Ciele Ludzkim utáionego przez cáłe życie iego pielegnowáłá, nosiłá y zápátrowáłá się. Monárchie naypierwsze u siebie záłożyłá zácząwszy po potopie od Monárchii Cháldeyskiey álbo Assyryiskiey, ktora trwáłá áż do Sardanapálá, potym przeniesłá się do Medow przez Arbácesá, trwáłá áż do Astvagesá, od Medow przeniesiona do Persow przez Cyrusá, y trwáłá áż do Dáryuszá, ktorego záwoiował Alexánder Wielki, y fundował Monárchią Grecką, ktora ostátnia
Skrót tekstu: ŁubŚwiat
Strona: 547
Tytuł:
Świat we wszystkich swoich częściach
Autor:
Władysław Aleksander Łubieński
Drukarnia:
Wrocławska Akademia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wrocław
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1740
Data wydania (nie wcześniej niż):
1740
Data wydania (nie później niż):
1740
zachowujacym życie nasze, a dla tego może się nazwać Morzem wszelakich pociech i rozkoszy. Cóż albowiem piękniejszego wymyślić albo odmalować może Malarska Inwencja, nad rozlicznych kolorów potrzęśnione kwieciem zazieleniałe pola? nad leśnych drzew w różności udatne ułożenie nad winnic i rozkwitłych sadów wdzięczny pozór? Co milszego, przyjemniejszego, i użyteczniejszego być może, jako zapatrować się na gromadne bydła, i owiec trzody paszącę się w przestronnych pastwiskach? pracowitych pszczołek plastry miodem napełnione zbierać? wełny z owiec zdejmować? frukty, grona winne w Jesieni zrywać? w Rzekach, Jeziorach Stawach wszeJakiego rodzaju ryby z ławiać. Takowe i im podobne życia Ziemiańskiego wygody, upodobawszy sobie Święci oni Patriarchowie, którzy prawie
záchowuiacym żyćie násze, á dla tego może się názwáć Morzem wszelákich poćiech y roskoszy. Coż álbowiem pięknieyszego wymyślić álbo odmálowáć możę Málárská Inwęncyá, nád rozlicznych kolorow potrzęśnione kwiećiem zaźieleniałe pola? nád leśnych drzew w rożnośći vdatne vłożenie nád winnic y roskwitłych sadow wdźięczny pozor? Co milszego, przyiemnieyszego, y vżytecznieyszego być może, iáko zapatrowáć się ná gromadne bydłá, y owiec trzody pászącę się w przestronnych pástwiskách? pracowitych pszczołek plástry miodem nápełnione zbieráć? wełny z owiec zdeymowáć? frukty, groná winne w Ieśieni zrywáć? w Rzekách, Ieźiorách Stáwách wszeIakiego rodzáiu ryby z łáwiáć. Tákowe y im podobne żyćia Ziemiáńskiego wygody, vpodobawszy sobie Swięći oni Pátryárchowie, ktorzy práwie
Skrót tekstu: HaurEk
Strona: 7
Tytuł:
OEkonomika ziemiańska
Autor:
Jakub Kazimierz Haur
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675