, A pracowitą pczołę delektuje miodem; Ślicznie pachnie kwitnący, pewnieć nikt nie zgani, Żeś, zacny kawalerze, zawiesił się na niej. Co do upodobania komu; ty, Wojciechu, Świateś sobie na włoskim zawiązał orzechu. Srogi jąder apetyt, dla małej i krótkiej, Gryząc orzechy, zęby zepsować, łakotki. Dobrześ sobie, mój drużba, w tej postąpił mierze; Gdy leszczynę do takiej wygody obierze, Cienką ma łuskę orzech ani zębów kazi: Gdy chce, zegnie ją sobie; gdy chce, na nią łazi.
Rzekłbym, gdybyś był dzikiem, że cię dla żołędzi Apetyt (kiedy różnych różnie
, A pracowitą pczołę delektuje miodem; Ślicznie pachnie kwitnący, pewnieć nikt nie zgani, Żeś, zacny kawalerze, zawiesił się na niej. Co do upodobania komu; ty, Wojciechu, Świateś sobie na włoskim zawiązał orzechu. Srogi jąder apetyt, dla małej i krótkiej, Gryząc orzechy, zęby zepsować, łakotki. Dobrześ sobie, mój drużba, w tej postąpił mierze; Gdy leszczynę do takiej wygody obierze, Cienką ma łuskę orzech ani zębów kazi: Gdy chce, zegnie ją sobie; gdy chce, na nię łazi.
Rzekłbym, gdybyś był dzikiem, że cię dla żołędzi Apetyt (kiedy różnych różnie
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 197
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
Nic z tego! Jest tu dobro, jest klejnot tak drogi, Który ani Fortunie, ani śmierci srogiej Nie podlega, żadnej się bynajmniej nie boi, Jak one zbudzi, tak z nich komedią stroi. Cnota jest tym klejnotem, u której też waży Mieć albo nie mieć namniej; sobie nie pobłaży W tych doczesnych łakotkach, bo ich ani szuka, Ani, jeśli wypadną, na Fortunę fuka. Już, już w niebie nadzieją coś lepszego trzyma, Niechaj się śmierć, niechaj się Fortuna odyma, Niechaj ta świat nicuje, tamta ostrzy noże – W wiecznej jej szczęśliwości uszkodzić nie może. Człowiek cnotliwy pełen prawdziwej nadzieje, Niech się silą
Nic z tego! Jest tu dobro, jest klejnot tak drogi, Który ani Fortunie, ani śmierci srogiéj Nie podlega, żadnej się bynajmniej nie boi, Jak one zbudzi, tak z nich komedyją stroi. Cnota jest tym klejnotem, u której też waży Mieć albo nie mieć namniej; sobie nie pobłaży W tych doczesnych łakotkach, bo ich ani szuka, Ani, jeśli wypadną, na Fortunę fuka. Już, już w niebie nadzieją coś lepszego trzyma, Niechaj się śmierć, niechaj się Fortuna odyma, Niechaj ta świat nicuje, tamta ostrzy noże – W wiecznej jej szczęśliwości uszkodzić nie może. Człowiek cnotliwy pełen prawdziwej nadzieje, Niech się silą
Text ID: MorszSŻaleBar_II
Page: 112
Title:
Smutne żale...
Author:
Stanisław Morsztyn
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epitaphs
Humorous:
no
Release date:
1698
Release date (no earlier than):
1698
Release date (no later than):
1698
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Poeci polskiego baroku
Editor of the modern edition:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1965
natury i instynktem żyjącym, miła Wolność, stąd siatek klatek, tak cierpieć nie mogą, że na śmierć nie na wydarcie sobie wolności wolą się rezolwować. Szczygieł u Abstemiusza Autora, choć wyśmienitemi wklatce był karmiouj speciałami, niechciał się wyleciawszy, i na prośbę wrócić ptasznika, swobodę nad wygodę preferując, i nad łakotki. Dopieroż Człek rozumne stworzenie, a jeszcze ów sensatus i cordatus BOGA Stwórcy ni od kogo independentis będąc Obrazem, Wolność szanuje często z życia utratą. Dlatego Najwyższy Świata Monarcha BÓG, niechcąc Panem być despotycznym, Oj- Geografia Generalna i partykularna
cem nie tyranem, prezentując się rozumnej człeka kreaturze, liberum nadał arbitrium, ut
natury y instynktem żyiącym, miła Wolność, ztąd siatek klatek, tak cierpieć nie mogą, że na śmierć nie na wydarcie sobie wolności wolą się rezolwować. Szczygieł u Abstemiusza Autora, choć wysmienitemi wklatce był karmiouy speciałami, niechciał się wyleciawszy, y na proźbę wrocić ptaszniká, swobodę nad wygodę preferuiąc, y nad łakotki. Dopieroż Człek rozumne stworzenie, a ieszcze ow sensatus y cordatus BOGA Stworcy ni od kogo independentis będąc Obrazem, Wolność szanuie często z życia utratą. Dlatego Naywyższy Swiata Monarcha BOG, niechcąc Panem bydź despotycżnym, Oy- Geografia Generalna y partykularna
cem nie tyranem, prezentuiąc się rozumney człeka kreaturze, liberum nadał arbitrium, ut
Text ID: ChmielAteny_IV
Page: 364
Title:
Nowe Ateny, t. 4
Author:
Benedykt Chmielowski
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1756
Release date (no earlier than):
1756
Release date (no later than):
1756
by nieme ciele za rzeźnikiem idzie. Nie czuje powinnej bojaźni; nie czuje upominającego sumienia; nie widzi zdrady/ bo mujego zamącona passa obłudy płachtę na oczy narzuca a tak rozpustę/ za wesołość; ciekawe śmieszki za grzeczność; zwawe przymowki/ za dowcipne koncepty; gnuśne lenistwo/ za odpoczynek; hardość/ za wspaniałość; łakotki/ za posiłek; etc. zdradziecko udaje. A jeżeliby się kiedy otrząsnąwszy rozum oczy otworzył/ i pod tymi obłudami zaponkami grzech jaki zoczył/ i złapał; tak tego ukrytego zdrajcę okrywa i wymawia; że na czas jawne Przykazań Pańskich przestępstwo/ oczewistą obrazę Boską jako trefunkowe pośliźnienie się/ bez karania i bez powinnej
by nieme ciele za rzeźnikiem idźie. Nie czuie powinney boiáźni; nie czuie upominaiącego sumieniá; nie widźi zdrady/ bo muiego zamącona passa obłudy płachtę ná oczy nárzuca a ták rospustę/ za wesołość; ćiekawe smieszki zá grzeczność; zwawe przymowki/ zá dowćipne koncepty; gnuśne lenistwo/ za odpoczynek; hardość/ zá wspaniáłosć; łakotki/ zá pośiłek; etc. zdradźiecko udaie. A ieżeliby się kiedy otrząsnąwszy rozum oczy otworzył/ y pod tymi obłudami zaponkámi grzech iáki zoczył/ y złapáł; ták tego ukryte^o^ zdraycę okrywa y wymawia; że ná czas iawne Przykázáń Páńskich przestępstwo/ oczewistą obrázę Boską iáko trefunkowe pośliźnienie się/ bez karániá y bez powinney
Text ID: BujnDroga
Page: 68
Title:
Droga do domu
Author:
Michał Bujnowski
Printing house:
Akademia Societatis Iesu
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
zbawiennego postępku w nim szukając/ do samego w Piśmie Z. ukrytego (że tak rzeknę) śpiku/ i wnętrznego soku dobierać. 12. Ztąd i tu uczyń dobrą i bez żadnego pobłażania refleksią. Naprzód jeśli masz do tego duszy twej strawnego apetit? jeżeli przeciwnymi/ naukõ pisma Z. wymysłami a światowymi bardziej łakotkami/ niż ty niebieskim pokarmem/ duszy twej żołądek/ natkany i zamulony nie jest? jeżeli skuteczniej i dufniej nie polegasz na obłudnych zdradliwej i duszę zawodzącej świeckiej polityki wykrętach/ niż na szczerości/ uprzejmości/ i podanych w Piśmie Z. rządzenia się sposobów nauce? Jeżeli czujesz postrach z pogróżek? pociechę w obietnicach w Piśmie
zbáwiennego postępku w nim szukáiąc/ do samego w Piśmie S. ukrytego (że ták rzeknę) śpiku/ y wnętrznego soku dobierać. 12. Ztąd y tu uczyń dobrą y bez żadnego pobłażaniá reflexią. Náprzod ieśli masz do tego duszy twey stráwne^o^ appetit? ieżeli przećiwnymi/ náukõ pisma S. wymysłámi a świátowymi bárdźiey łakotkámi/ niż tý niebieskim pokármem/ duszy twey żołądek/ nátkany y zámulony nie iest? ieżeli skuteczniey y dufniey nie polegasz ná obłudnych zdradliwey y duszę záwodzącey świeckiey polityki wykrętách/ niż ná szczerośći/ uprzeymośći/ y podánych w Piśmie S. rządzeniá się sposobow náuce? Ieżeli czuiesz postrach z pogrożek? poćiechę w obietńicach w Piśmie
Text ID: BujnDroga
Page: 188
Title:
Droga do domu
Author:
Michał Bujnowski
Printing house:
Akademia Societatis Iesu
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
oblitus es comedere panem tuum. Ps: 105. że zaniedbałeś ba zgoła zapomniałeś/ sytnej i bezpiecznej spiżarni tej. Pokornie tedy upadni/ przed miłosiernym Bogiem twym/ a oraz nabożnie proś/ aby odpuściwszy przewinienie/ i przeszłe niedbalstwo twoje/ wyniszczył i zniósł wszelki apetit twój/ do świeckich przemysłów/ zdradzieckich łakotek; a tym cię sytym/ kochanych synów swych pokarmem posilając/ in fortitudine cibi huius, do naznaczonego kresu prowadził. DwunasTE STAJE. Posiłek na Drodze do Zbawienia naszego MODLITWA
1. LUbo z natury swej Modlitwa raczej jest prośba posiłku; i potrzeb należytych na drodze zbawiennej wyżebraniem/ niżeli istotnym posiłkiem: wszakże z nieogarnionej dobroci
oblitus es comedere panem tuum. Ps: 105. że zániedbałeś bá zgoła zápomniáłeś/ sytney y bespieczney spiżarni tey. Pokornie tedy upádńi/ przed miłośiernym Bogiem twym/ á oraz nábożnie proś/ aby odpuśćiwszy przewinienie/ y przeszłe niedbálstwo twoie/ wyniszczył y zniosł wszelki appetit twoy/ do świeckich przemysłow/ zdrádźieckich łakotek; a tym ćię sytym/ kochanych synow swych pokarmem pośilaiąc/ in fortitudine cibi huius, do naznáczonego kresu prowádźił. DWANASTE STAIE. Pośiłek ná Drodze do Zbáwieniá nászego MODLITWA
1. LVbo z nátury swey Modlitwá raczey iest proźba pośiłku; y potrzeb náleżytych ná drodze zbáwienney wyżebrániem/ niżeli istotnym pośiłkiem: wszakże z nieogarnioney dobroći
Text ID: BujnDroga
Page: 191
Title:
Droga do domu
Author:
Michał Bujnowski
Printing house:
Akademia Societatis Iesu
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
, przez też uciechy fortuna, Zawsze się bój, zawsze strzeż i bez chmur pioruna). Gdy uważam dziecinne tego świata czaczka — Aż przy drodze na wilczym dole siedzi kaczka. Krzyknę, zamyśliwszy się: Anuż świat na piekle! Przebóg, tegoż to ludzie szukają tak wściekle? O smutna samołówka, żałosne łakotki, Które nam i ten żywot wydzierają krótki, I po śmierci w bezdennym zamorzywszy dole, Kąpać będą na wieki w ogniu, w siarce, w smole! Szuka wilk, szuka biedna pożywienia liszka, Nie da leżeć na miejscu wygłodzona kiszka: O dole i o kaczce najmniej się mu nie śni, Trefunek to przyniesie
, przez też uciechy fortuna, Zawsze się bój, zawsze strzeż i bez chmur pioruna). Gdy uważam dziecinne tego świata czaczka — Aż przy drodze na wilczym dole siedzi kaczka. Krzyknę, zamyśliwszy się: Anoż świat na piekle! Przebóg, tegoż to ludzie szukają tak wściekle? O smutna samołówka, żałosne łakotki, Które nam i ten żywot wydzierają krotki, I po śmierci w bezdennym zamorzywszy dole, Kąpać będą na wieki w ogniu, w siarce, w smole! Szuka wilk, szuka biedna pożywienia liszka, Nie da leżeć na miejscu wygłodzona kiszka: O dole i o kaczce najmniej się mu nie śni, Trefunek to przyniesie
Text ID: PotNabKuk_I
Page: 520
Title:
Pieśni nabożne ...
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
ku Domu, by go niedosięgły Ojcowskie Ręce, za mord zabitego Brata, Błąkał się jak Kruk nocny przez całe trzy lata. Szuka różnych sposobów jak serce uchwycić DAWIDA, jak podchlebić, jako w dzień przyświecić Mówiąc wszystkim, że tyle fortun w życiu liczę Bym Ojca kochanego oglądał Oblicze. Zmiękczyły Króla prędko cukrowe łakotki, Odpuszcza grzech Synowi, alić mu w czas krótki Przyść przed siebie rozkazał z Senatorów gronem, Zbył wszystkiego za jednym przy nogach ukłonem. Lecz co się urodziło łyso, łysem zginie, Tak Absalon, bo skoro gniew Królewski minie, On fakcje wyrabia, buntowników zbiera, Siebie Hersztem tej zgraje swywolnej obiera. Umiał ujmować
ku Domu, by go niedosięgły Oycowskie Ręce, zá mord zábitego Brata, Błąkał się iák Kruk nocny przez cáłe trzy láta. Szuka rożnych sposobow iák serce uchwycić DAWIDA, iák podchlebić, iáko w dzień przyświecić Mowiąc wszystkim, że tyle fortun w życiu liczę Bym Oyca kochanego oglądał Oblicze. Zmiękczyły Krola prędko cukrowe łákotki, Odpuszcza grzech Synowi, alić mu w czas krotki Przyść przed siebie rozkázał z Senatorow gronem, Zbył wszystkiego zá iednym przy nogach ukłonem. Lecz co się urodziło łyso, łysem zginie, Tak Absalon, bo skoro gniew Krolewski minie, On fakcye wyrabia, buntownikow zbiera, Siebie Hersztem tey zgraie swywolney obiera. Umiał uymować
Text ID: DrużZbiór
Page: 113
Title:
Zbiór rytmów
Author:
Elżbieta Drużbacka
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
songs, epic poems, satires, hagiographies
Humorous:
no
Release date:
1752
Release date (no earlier than):
1752
Release date (no later than):
1752
miękkim jedwabiem pyszni, wiedząc o tem, Że nie stoi powszechna rzeczy alternata, Że młodym ludziom na świat, starym idzie z świata. Cóż po tym, ku grobowi tak się barzo szerzyć? Czy nie lepiej zawczasu afektów uśmierzyć, Żeby nie z takim żalem, gdy ten żywot krótki Śmierć utnie, przyszło ziemskie opuszczać łakotki? Wielki strach, wielki i ból w tamtej będzie łększy Dusze z ciałem; cóż po tym, żeby żal był większy? Co pospolicie widzim u cielesnych ludzi, Których nie tak strach piekła, jak żal świata nudzi. Dopieroż, kiedy się kto w teraźniejszej fozie Przejźry, insza u dworu, a insza w
miękkim jedwabiem pyszni, wiedząc o tem, Że nie stoi powszechna rzeczy alternata, Że młodym ludziom na świat, starym idzie z świata. Cóż po tym, ku grobowi tak się barzo szerzyć? Czy nie lepiej zawczasu afektów uśmierzyć, Żeby nie z takim żalem, gdy ten żywot krotki Śmierć utnie, przyszło ziemskie opuszczać łakotki? Wielki strach, wielki i ból w tamtej będzie łększy Dusze z ciałem; cóż po tym, żeby żal był większy? Co pospolicie widzim u cielesnych ludzi, Których nie tak strach piekła, jak żal świata nudzi. Dopieroż, kiedy się kto w teraźniejszej fozie Przejźry, insza u dworu, a insza w
Text ID: PotFrasz2Kuk_II
Page: 227
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
, Prosiłbyś o śmierć albo od swych rąk byś ginął; Choćbyś oka zapomniał, nie wracałbyś po nie, Oglądałbyś się często, bojęcy pogonie. Grzech ci jest tym tyranem, co, z strachem i z wstydem Pomyślić, niezrównany z żadnym Falarydem. Kupiwszy za nieszczęsne ciała nas łakotki, W ciasny łańcuch, w bolesne za kark wpycha kłódki.
Mogąż gorsze, nad złego sumnienia, być ćwieki? Możeż większy strach, kiedy umierać na wieki W piekle się kto spodziewa, w siarce, w smole, w mazi? Niestetyż, pomyślenie samo wskroś przerazi. Grzech nas, za lada czaczka
, Prosiłbyś o śmierć albo od swych rąk byś ginął; Choćbyś oka zapomniał, nie wracałbyś po nie, Oglądałbyś się często, bojęcy pogonie. Grzech ci jest tym tyranem, co, z strachem i z wstydem Pomyślić, niezrównany z żadnym Falarydem. Kupiwszy za nieszczęsne ciała nas łakotki, W ciasny łańcuch, w bolesne za kark wpycha kłódki.
Mogąż gorsze, nad złego sumnienia, być ćwieki? Możeż większy strach, kiedy umierać na wieki W piekle się kto spodziewa, w siarce, w smole, w mazi? Niestetyż, pomyślenie samo wskroś przerazi. Grzech nas, za lada czaczka
Text ID: PotFrasz2Kuk_II
Page: 249
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987