Na śmierć nie urosłą ziele, choć go wiele.
Młodym robić, mężom rządzić, starym modlić się przystoi.
Póki świat światem, nie będzie wilk owcy bratem. Trudna zgoda, ogień woda.
Młodym ludksiom żarty przystoją.
Imię swe rzeczą wyraża. Nie darmo go tak zowią.
Kucharz głodem nie umrze.
Co się łyso urodzi, to łyso zginie.
Co ciało lubi, to duszę gubi.
Chłopa korcem nie mierzą.
Ciało ludzkie rozmaitym chorobom podlega.
Kruk Krukowi oka nie wykłuje.
Drugim często ten pomoże, który sam tego nie może.
Trafiła Kosa na kamień. Nalazł swój swego.
Byś był co dobrego, nie miałby
Na śmierć nie urosłą źiele, choć go wiele.
Młodym robić, mężom rządzić, starym modlić śię przystoji.
Poki świat światem, nie będzie wilk owcy bratem. Trudna zgodá, ogień wodá.
Młodym ludxiom żarty przystoją.
Imie swe rzeczą wyraża. Nie darmo go tak zowią.
Kucharz głodem nie umrze.
Co śię łyso urodźi, to łyso zginie.
Co ciało lubi, to duszę gubi.
Chłopa korcem nie mierzą.
Ciało ludzkie rozmaitym chorobom podlega.
Kruk Krukowi oka nie wykłuje.
Drugim często ten pomoże, ktory sam tego nie może.
Trafiła Kosa na kamien. Nalazł swoy swego.
Byś był co dobrego, nie miałby
Text ID: FlorTriling
Page: 34
Title:
Flores Trilingues
Author:
Anonim
Printing house:
Johannes Zacharias Stollius
Place of publication:
Gdańsk
Region:
Pomerania and Prussia
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
proverbs
Humorous:
no
Release date:
1702
Release date (no earlier than):
1702
Release date (no later than):
1702
ziele, choć go wiele.
Młodym robić, mężom rządzić, starym modlić się przystoi.
Póki świat światem, nie będzie wilk owcy bratem. Trudna zgoda, ogień woda.
Młodym ludksiom żarty przystoją.
Imię swe rzeczą wyraża. Nie darmo go tak zowią.
Kucharz głodem nie umrze.
Co się łyso urodzi, to łyso zginie.
Co ciało lubi, to duszę gubi.
Chłopa korcem nie mierzą.
Ciało ludzkie rozmaitym chorobom podlega.
Kruk Krukowi oka nie wykłuje.
Drugim często ten pomoże, który sam tego nie może.
Trafiła Kosa na kamień. Nalazł swój swego.
Byś był co dobrego, nie miałbyś grzbieta krzywego.
źiele, choć go wiele.
Młodym robić, mężom rządzić, starym modlić śię przystoji.
Poki świat światem, nie będzie wilk owcy bratem. Trudna zgodá, ogień wodá.
Młodym ludxiom żarty przystoją.
Imie swe rzeczą wyraża. Nie darmo go tak zowią.
Kucharz głodem nie umrze.
Co śię łyso urodźi, to łyso zginie.
Co ciało lubi, to duszę gubi.
Chłopa korcem nie mierzą.
Ciało ludzkie rozmaitym chorobom podlega.
Kruk Krukowi oka nie wykłuje.
Drugim często ten pomoże, ktory sam tego nie może.
Trafiła Kosa na kamien. Nalazł swoy swego.
Byś był co dobrego, nie miałbyś grzbieta krzywego.
Text ID: FlorTriling
Page: 34
Title:
Flores Trilingues
Author:
Anonim
Printing house:
Johannes Zacharias Stollius
Place of publication:
Gdańsk
Region:
Pomerania and Prussia
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
proverbs
Humorous:
no
Release date:
1702
Release date (no earlier than):
1702
Release date (no later than):
1702
w pustkach zwadę.
Gadu, gadu, a psi wkrupy.
Obyczaje pospolite, rozumnienie miej zakryte.
Zartem pod czas rychlej zbędziesz, niż prawdą.
Co wilk załapi, trudno wydzierać.
Pewnemu zlecił. Wilka do obory puścił.
O wilku gadka, a on wsieci.
Bierze wilk i liczone.
Co się łyso urodzi, łyso zginie.
Gdy ludzie wielke szczęście mają, Przed animuszem sami się nie znają.
Zwierzchność jest stróżem dobrego rządu.
Ucz się mores od starych kwitniąca młodości, U których zawsze bywał siwy włos w zacności.
Na wielkie grzechy wielkie Karanie następuje.
Umysł wspaniały na Krzywdy trwały.
Szczęścia wiele, rozumu mało.
w pustkach zwadę.
Gadu, gadu, a pśi wkrupy.
Obyczaje pospolite, rozumnienie miey zakryte.
Zartem pod czas rychley zbędziesz, niż prawdą.
Co wilk załapi, trudno wydzierać.
Pewnemu zlecił. Wilka do obory puśćił.
O wilku gadká, a on wśieći.
Bierze wilk y liczone.
Co śię łyso urodzi, łyso zginie.
Gdy ludzie wielke szczęśćie mają, Przed animuszem sami śię nie znają.
Zwierzchność jest strożem dobrego rządu.
Ucz śię mores od starych kwitniąca młodośći, U ktorych zawsze bywał śiwy włos w zacnośći.
Na wielkie grzechy wielkie Karanie następuie.
Umysł wspaniały na Krzywdy trwały.
Szczęśćia wiele, rozumu mało.
Text ID: FlorTriling
Page: 84
Title:
Flores Trilingues
Author:
Anonim
Printing house:
Johannes Zacharias Stollius
Place of publication:
Gdańsk
Region:
Pomerania and Prussia
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
proverbs
Humorous:
no
Release date:
1702
Release date (no earlier than):
1702
Release date (no later than):
1702
.
Gadu, gadu, a psi wkrupy.
Obyczaje pospolite, rozumnienie miej zakryte.
Zartem pod czas rychlej zbędziesz, niż prawdą.
Co wilk załapi, trudno wydzierać.
Pewnemu zlecił. Wilka do obory puścił.
O wilku gadka, a on wsieci.
Bierze wilk i liczone.
Co się łyso urodzi, łyso zginie.
Gdy ludzie wielke szczęście mają, Przed animuszem sami się nie znają.
Zwierzchność jest stróżem dobrego rządu.
Ucz się mores od starych kwitniąca młodości, U których zawsze bywał siwy włos w zacności.
Na wielkie grzechy wielkie Karanie następuje.
Umysł wspaniały na Krzywdy trwały.
Szczęścia wiele, rozumu mało.
Zła siekiera nie
.
Gadu, gadu, a pśi wkrupy.
Obyczaje pospolite, rozumnienie miey zakryte.
Zartem pod czas rychley zbędziesz, niż prawdą.
Co wilk załapi, trudno wydzierać.
Pewnemu zlecił. Wilka do obory puśćił.
O wilku gadká, a on wśieći.
Bierze wilk y liczone.
Co śię łyso urodzi, łyso zginie.
Gdy ludzie wielke szczęśćie mają, Przed animuszem sami śię nie znają.
Zwierzchność jest strożem dobrego rządu.
Ucz śię mores od starych kwitniąca młodośći, U ktorych zawsze bywał śiwy włos w zacnośći.
Na wielkie grzechy wielkie Karanie następuie.
Umysł wspaniały na Krzywdy trwały.
Szczęśćia wiele, rozumu mało.
Zła śiekiera nie
Text ID: FlorTriling
Page: 84
Title:
Flores Trilingues
Author:
Anonim
Printing house:
Johannes Zacharias Stollius
Place of publication:
Gdańsk
Region:
Pomerania and Prussia
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
proverbs
Humorous:
no
Release date:
1702
Release date (no earlier than):
1702
Release date (no later than):
1702
DAWIDA, jak podchlebić, jako w dzień przyświecić Mówiąc wszystkim, że tyle fortun w życiu liczę Bym Ojca kochanego oglądał Oblicze. Zmiękczyły Króla prędko cukrowe łakotki, Odpuszcza grzech Synowi, alić mu w czas krótki Przyść przed siebie rozkazał z Senatorów gronem, Zbył wszystkiego za jednym przy nogach ukłonem. Lecz co się urodziło łyso, łysem zginie, Tak Absalon, bo skoro gniew Królewski minie, On fakcje wyrabia, buntowników zbiera, Siebie Hersztem tej zgraje swywolnej obiera. Umiał ujmować Serca wszech gatunków ludzi, Jednych uniżonością do afektów wzbudzi.
Drugich karmi i poi, jak Lis się ułoży, Gdzie zaś widzi potrzebę, tam workiem dołoży. Nie
DAWIDA, iák podchlebić, iáko w dzień przyświecić Mowiąc wszystkim, że tyle fortun w życiu liczę Bym Oyca kochanego oglądał Oblicze. Zmiękczyły Krola prędko cukrowe łákotki, Odpuszcza grzech Synowi, alić mu w czas krotki Przyść przed siebie rozkázał z Senatorow gronem, Zbył wszystkiego zá iednym przy nogach ukłonem. Lecz co się urodziło łyso, łysem zginie, Tak Absalon, bo skoro gniew Krolewski minie, On fakcye wyrabia, buntownikow zbiera, Siebie Hersztem tey zgraie swywolney obiera. Umiał uymować Serca wszech gatunkow ludzi, Jednych uniżonością do affektow wzbudzi.
Drugich karmi y poi, iák Lis się ułoży, Gdzie zaś widzi potrzebę, tam workiem dołoży. Nie
Text ID: DrużZbiór
Page: 113
Title:
Zbiór rytmów
Author:
Elżbieta Drużbacka
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
songs, epic poems, satires, hagiographies
Humorous:
no
Release date:
1752
Release date (no earlier than):
1752
Release date (no later than):
1752
corde sobrii, id in ore ebrii. Co musisz/ czyń z chęci. Co się stało/ rozstać się nie może. Quod factum est, in infectum fiery nequit. Co z oczu to z myśli. Quod procul ab oculis procul ab animo. Czego oko nie widzi/ tego sercu nie żal. Co się łyso urodzi/ łyso zginie. Cudze ręce lekkie/ ale nie użyteczne. Leues sunt alienae manus sed inutiles. 10
Cnota nogę złamała/ z Prawdy dno wypadło/ A Pokorze u dworku już barzo nadbladło. Czosnek trzy kroć przesadzony obraca się w truciznę. Ciężka boleść/ gdy się chce jeść/ jeszcze cięższa/ kiedy jedzą
corde sobrii, id in ore ebrii. Co muśisz/ cżyń z chęći. Co się stáło/ rozstáć się nie może. Quod factum est, in infectum fieri nequit. Co z ocżu to z myśli. Quod procul ab oculis procul ab animo. Cżego oko nie widźi/ tego sercu nie żal. Co się łyso vrodźi/ łyso zginie. Cudze ręce lekkie/ ále nie vżytecżne. Leues sunt alienae manus sed inutiles. 10
Cnotá nogę złamáłá/ z Prawdy dno wypádło/ A Pokorze v dworku iuż bárzo nádbládło. Cżosnek trzy kroć przesádzony obraca się w trućiznę. Cięszka boleść/ gdy się chce ieść/ ieszcże ćięższa/ kiedy iedzą
Text ID: RysProv
Page: A3
Title:
Proverbium polonicorum
Author:
Salomon Rysiński
Printing house:
Piotr Blastus Kmita
Place of publication:
Lubcz
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
proverbs
Humorous:
no
Release date:
1618
Release date (no earlier than):
1618
Release date (no later than):
1618
id in ore ebrii. Co musisz/ czyń z chęci. Co się stało/ rozstać się nie może. Quod factum est, in infectum fiery nequit. Co z oczu to z myśli. Quod procul ab oculis procul ab animo. Czego oko nie widzi/ tego sercu nie żal. Co się łyso urodzi/ łyso zginie. Cudze ręce lekkie/ ale nie użyteczne. Leues sunt alienae manus sed inutiles. 10
Cnota nogę złamała/ z Prawdy dno wypadło/ A Pokorze u dworku już barzo nadbladło. Czosnek trzy kroć przesadzony obraca się w truciznę. Ciężka boleść/ gdy się chce jeść/ jeszcze cięższa/ kiedy jedzą a nie dadzą
id in ore ebrii. Co muśisz/ cżyń z chęći. Co się stáło/ rozstáć się nie może. Quod factum est, in infectum fieri nequit. Co z ocżu to z myśli. Quod procul ab oculis procul ab animo. Cżego oko nie widźi/ tego sercu nie żal. Co się łyso vrodźi/ łyso zginie. Cudze ręce lekkie/ ále nie vżytecżne. Leues sunt alienae manus sed inutiles. 10
Cnotá nogę złamáłá/ z Prawdy dno wypádło/ A Pokorze v dworku iuż bárzo nádbládło. Cżosnek trzy kroć przesádzony obraca się w trućiznę. Cięszka boleść/ gdy się chce ieść/ ieszcże ćięższa/ kiedy iedzą á nie dádzą
Text ID: RysProv
Page: A3
Title:
Proverbium polonicorum
Author:
Salomon Rysiński
Printing house:
Piotr Blastus Kmita
Place of publication:
Lubcz
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
mixed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
proverbs
Humorous:
no
Release date:
1618
Release date (no earlier than):
1618
Release date (no later than):
1618
na źrebię), Co mu łydki dygocą, zęby skaczą w gębie. Lecz by zażył i panów w polu kto marsowem, Kiedy by ich z Warszawą wziąwszy i z Krakowem, Zaniósł pod Urwiżywot albo gdzie szlak złoty, Byliżby tam dragoni, byłyżby piechoty! Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie, Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie! Patrzcież na świątobliwe ojców swych obrazy, Które, dokąd świat stoi, nie uznają skazy; Patrzcie, a kinąwszy cień marnych ozdób płony Ich się imcie przykładem sarmackiej Bellony: WOJNA CHOCIMSKA
Bo ci nie mając chleba królewskiego bułki, Nie rzkąc roty
na źrebię), Co mu łydki dygocą, zęby skaczą w gębie. Lecz by zażył i panów w polu kto marsowem, Kiedy by ich z Warszawą wziąwszy i z Krakowem, Zaniósł pod Urwiżywot albo gdzie szlak złoty, Byliżby tam dragoni, byłyżby piechoty! Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie, Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie! Patrzcież na świątobliwe ojców swych obrazy, Które, dokąd świat stoi, nie uznają skazy; Patrzcie, a kinąwszy cień marnych ozdób płony Ich się imcie przykładem sarmackiej Bellony: WOJNA CHOCIMSKA
Bo ci nie mając chleba królewskiego bułki, Nie rzkąc roty
Text ID: PotWoj1924
Page: 93
Title:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
army
Humorous:
no
Release date:
1670
Release date (no earlier than):
1670
Release date (no later than):
1670
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1924
, Co mu łydki dygocą, zęby skaczą w gębie. Lecz by zażył i panów w polu kto marsowem, Kiedy by ich z Warszawą wziąwszy i z Krakowem, Zaniósł pod Urwiżywot albo gdzie szlak złoty, Byliżby tam dragoni, byłyżby piechoty! Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie, Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie! Patrzcież na świątobliwe ojców swych obrazy, Które, dokąd świat stoi, nie uznają skazy; Patrzcie, a kinąwszy cień marnych ozdób płony Ich się imcie przykładem sarmackiej Bellony: WOJNA CHOCIMSKA
Bo ci nie mając chleba królewskiego bułki, Nie rzkąc roty usarskie, lecz
, Co mu łydki dygocą, zęby skaczą w gębie. Lecz by zażył i panów w polu kto marsowem, Kiedy by ich z Warszawą wziąwszy i z Krakowem, Zaniósł pod Urwiżywot albo gdzie szlak złoty, Byliżby tam dragoni, byłyżby piechoty! Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie, Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie! Patrzcież na świątobliwe ojców swych obrazy, Które, dokąd świat stoi, nie uznają skazy; Patrzcie, a kinąwszy cień marnych ozdób płony Ich się imcie przykładem sarmackiej Bellony: WOJNA CHOCIMSKA
Bo ci nie mając chleba królewskiego bułki, Nie rzkąc roty usarskie, lecz
Text ID: PotWoj1924
Page: 93
Title:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
army
Humorous:
no
Release date:
1670
Release date (no earlier than):
1670
Release date (no later than):
1670
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1924
LUTNIA ROZSTROJONA LEPIEJ, ŻE NA GŁOWIE NIŻ W GŁOWIE ŁYSO
Niech włosistym o łysych koncepty się roją, Głowy ludzkie rozumem, nie włosami stoją, Okryje rozum głowę, byś ją miał, jak dłonią, Lecz jego niedostatku włosy nie zasłonią. NA SZLACHCICA PUSZCZA SEJMIKI RWĄCEGO
Nie dałbym wiary i miał za fałsz zgoła, Ze ma ktoś umrzeć, gdy owo puszcz woła
LUTNIA ROZSTROJONA LEPIEJ, ŻE NA GŁOWIE NIŻ W GŁOWIE ŁYSO
Niech włosistym o łysych koncepty się roją, Głowy ludzkie rozumem, nie włosami stoją, Okryje rozum głowę, byś ją miał, jak dłonią, Lecz jego niedostatku włosy nie zasłonią. NA SZLACHCICA PUSZCZA SEJMIKI RWĄCEGO
Nie dałbym wiary i miał za fałsz zgoła, Ze ma ktoś umrzeć, gdy owo puszcz woła
Text ID: ŁosLutBar_II
Page: 429
Title:
Lutnia rozstrojona
Author:
Piotr Franciszek Alojzy Łoski
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
między 1724 a 1727
Release date (no earlier than):
1724
Release date (no later than):
1727
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Poeci polskiego baroku
Editor of the modern edition:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1965