. Trwała ta batalia od godziny 9 aż do 3 z południa przez godzin blisko sześć, między Olkienikami i Lejpuńską karczmą; wprzódy z obu stron z armat do siebie paląc, potem wstępnym bojem potykając się i wszystkim tandem tumultem szlachta naparłszy, tak desperate uderzyła, że ani dział ani rajtarii i ognistego ludu nie uważając, ślepo się potkała dość mężnie et resolute, kiedy mieszać się wojsko ipp. Sapiehów razem poczęło, et ad fugam converti. Co widząc ipp. Sapiehowie, sami się salwując, umykać poczęli. Tandem widząc że już ognisty lud wycinano, sporo ku Wilnowi dederunt fugam w kilkadziesiąt koni, to jest ip. wojewoda wileński hetman w
. Trwała ta batalia od godziny 9 aż do 3 z południa przez godzin blisko sześć, między Olkienikami i Lejpuńską karczmą; wprzódy z obu stron z armat do siebie paląc, potém wstępnym bojem potykając się i wszystkim tandem tumultem szlachta naparłszy, tak desperate uderzyła, że ani dział ani rajtaryi i ognistego ludu nie uważając, ślepo się potkała dość mężnie et resolute, kiedy mieszać się wojsko jpp. Sapiehów razem poczęło, et ad fugam converti. Co widząc jpp. Sapiehowie, sami się salwując, umykać poczęli. Tandem widząc że już ognisty lud wycinano, sporo ku Wilnowi dederunt fugam w kilkadziesiąt koni, to jest jp. wojewoda wileński hetman w
Text ID: ZawiszaPam
Page: 208
Title:
Pamiętniki
Author:
Krzysztof Zawisza
Place of publication:
nieznane
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
między 1715 a 1717
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1717
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Julian Bartoszewicz
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Jan Zawisza
Release date of the modern edition:
1862
, w ostatku i w szyku Nawet ani kościoły, ani kazalnice, Co większa, nie bez względu i spowiedalnice. Jest respekt na ratuszu, jest w izbie sądowej; Kaptur by mógł być na tę afekcyją zdrowy: Dopieroż gdy sędziemu bielmem oko zajdzie, Upewniam, że się żaden respekt w nim nie znajdzie. Ślepo w swym starożytność sędziów trybunale Malowała; i w naszym znajdują się, ale Jedna ich tylko mała rzecz od siebie dzieli, Że naszy mają ręce, a tamci nie mieli. 277 (F). ŻlŻKA DRUGI
Ktoś siła na sejmiku mówiąc o wolności, Dawał skórę na bęben, a na pałki kości; Aż gdy
, w ostatku i w szyku Nawet ani kościoły, ani kazalnice, Co większa, nie bez względu i spowiedalnice. Jest respekt na ratuszu, jest w izbie sądowej; Kaptur by mógł być na tę afekcyją zdrowy: Dopieroż gdy sędziemu bielmem oko zajdzie, Upewniam, że się żaden respekt w nim nie znajdzie. Ślepo w swym starożytność sędziów trybunale Malowała; i w naszym znajdują się, ale Jedna ich tylko mała rzecz od siebie dzieli, Że naszy mają ręce, a tamci nie mieli. 277 (F). ŻlŻKA DRUGI
Ktoś siła na sejmiku mówiąc o wolności, Dawał skórę na bęben, a na pałki kości; Aż gdy
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 122
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
Co Scypionów obudwu kolumny, Szczęśliwszym hak twój daleko pogrzebem Pod ottomańskiem ozdobił cię niebem. A ty stolice świętej Romulowej Dostojny ojcze, dopuść mu w bobkowej Dopuść koronie, między prześwietnemi W Olimpie siedzieć męczenniki twemi. Zaraz w Dymitrów braterski trop drogi, Z Konstantym równo Aleksander drogi, Jako rodzoną gdy się krwią spluskają Lwi erymantscy ślepo wypadają.
Nic cymerejskie cienie ich nie straszą, Nie wody czarne pragnienia ugaszą, Ale poboje, i sprosnej posoki. Wbród wytarzane konie ich po boki. A wielki Andrzej wojewoda w radzie Krajów wołyńskich, na stos silny kładzie Ciężkie ich łupy, kołem gdzie sieczone, Głów bisurmańskich pale tkwią natknione. Nigdy żyzniejszy drogiem
Co Scypionów obudwu kolumny, Szczęśliwszym hak twój daleko pogrzebem Pod ottomańskiem ozdobił cię niebem. A ty stolice świętej Romulowej Dostojny ojcze, dopuść mu w bobkowej Dopuść koronie, między prześwietnemi W Olimpie siedzieć męczenniki twemi. Zaraz w Dymitrów braterski trop drogi, Z Konstantym równo Alexander drogi, Jako rodzoną gdy się krwią spluskają Lwi erymantscy ślepo wypadają.
Nic cymmerejskie cienie ich nie straszą, Nie wody czarne pragnienia ugaszą, Ale poboje, i sprosnej posoki. Wbród wytarzane konie ich po boki. A wielki Andrzej wojewoda w radzie Krajów wołyńskich, na stos silny kładzie Ciężkie ich łupy, kołem gdzie sieczone, Głów bisurmańskich pale tkwią natknione. Nigdy żyzniejszy drogiem
Text ID: TwarSRytTur
Page: 52
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
sejmy, że to nic, choć słabi i w takim nieporządku jesteśmy, że „nierządem Rzplita stoi”, a po staremuż w nierządzie naszym mają czego porządne zazdrościć nam kraje. Sąsiedzi nie dadzą nam upaść, ich to interes naszę utrzymywać wolność. Owoż to te przemądre maksymy, które żeby tak wszyscy adoptowali ślepo, jak je adoptują niektórzy, cóż by już i po sejmach było, te wszystkie królów, senatu i szlacheckiego stanu tak niewyrażone o Ojczyznę starania, fatygi i myśli na co by się zdały, kiedy Polska nieporządkiem stoi, kiedy nas utrzymywać jest to sąsiadów interes. Confusione Polonia regitur.
Aleć trzeba być nad wyrażenie
sejmy, że to nic, choć słabi i w takim nieporządku jesteśmy, że „nierządem Rzplita stoi”, a po staremuż w nierządzie naszym mają czego porządne zazdrościć nam kraje. Sąsiedzi nie dadzą nam upaść, ich to interess naszę utrzymywać wolność. Owoż to te przemądre maksymy, które żeby tak wszyscy adoptowali ślepo, jak je adoptują niektórzy, cóż by już i po sejmach było, te wszystkie królów, senatu i szlacheckiego stanu tak niewyrażone o Ojczyznę starania, fatygi i myśli na co by się zdały, kiedy Polska nieporządkiem stoi, kiedy nas utrzymywać jest to sąsiadów interes. Confusione Polonia regitur.
Aleć trzeba być nad wyrażenie
Text ID: KonSSpos
Page: 158
Title:
O skutecznym rad sposobie
Author:
Stanisław Konarski
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
między 1760 a 1763
Release date (no earlier than):
1760
Release date (no later than):
1763
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pisma wybrane
Editor of the modern edition:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1955
.
Czy jedenże jest w takowych zgromadzeniach popularnych, o którym mówić się może: „Skądże ten człek miał mieć rozum do interesów publicznych, który i nauki, i eksperyjencji nie ma, który i co jest cnota, nie wie, i w własnym domu źle się rządzi, i we wszystkim bez rady, ślepo i nieuważnie leci?” Czy jeden znowu jest naprzeciw w tymże ludzi różnych zebraniu tego, co Seneka mizantrop, humoru: „Ja nigdy, abym się ludowi podobał, nie dbam: co mnie się zda, ludowi się nie zdaje, co lud próbuje, ja o tym słyszeć nie chcę i wiedzieć”
.
Czy jedenże jest w takowych zgromadzeniach popularnych, o którym mówić się może: „Skądże ten człek miał mieć rozum do interessów publicznych, który i nauki, i eksperyjencyi nie ma, który i co jest cnota, nie wie, i w własnym domu źle się rządzi, i we wszystkim bez rady, ślepo i nieuważnie leci?” Czy jeden znowu jest naprzeciw w tymże ludzi różnych zebraniu tego, co Seneka mizantrop, humoru: „Ja nigdy, abym się ludowi podobał, nie dbam: co mnie się zda, ludowi się nie zdaje, co lud próbuje, ja o tym słyszeć nie chcę i wiedzieć”
Text ID: KonSSpos
Page: 199
Title:
O skutecznym rad sposobie
Author:
Stanisław Konarski
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
między 1760 a 1763
Release date (no earlier than):
1760
Release date (no later than):
1763
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pisma wybrane
Editor of the modern edition:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1955
równych i wolą, i zdania, konsekwencja ta, że nigdy równości rzetelnej między nami nie masz, ale zawsze jeden jakiś tyran nad drugich się wywyższa, wszystkich morduje, obala i musi, a my każdemu damy się przymuszać i nie co my chcemy, ale co raz ten jeden, drugi raz ów jeden chce, ślepo
czynić musiemy. Teatrum tedy ustawicznego przymuszania nas wszystkich od jednego czy kilku są wszystkie nasze sejmiki i sejmy? Toż to jest równość juris? I toż to jest wolność nasza?
Mówiemy wspaniale i sprawiedliwie, że absoluta żadnego cierpieć nad sobą nie chcemy. Cierpieć żadnego nie chcemy? A tu tak wielu absolutom,
równych i wolą, i zdania, konsekwencyja ta, że nigdy równości rzetelnej między nami nie masz, ale zawsze jeden jakiś tyran nad drugich się wywyższa, wszystkich morduje, obala i musi, a my każdemu damy się przymuszać i nie co my chcemy, ale co raz ten jeden, drugi raz ów jeden chce, ślepo
czynić musiemy. Teatrum tedy ustawicznego przymuszania nas wszystkich od jednego czy kilku są wszystkie nasze sejmiki i sejmy? Toż to jest równość juris? I toż to jest wolność nasza?
Mówiemy wspaniale i sprawiedliwie, że absoluta żadnego cierpieć nad sobą nie chcemy. Cierpieć żadnego nie chcemy? A tu tak wielu absolutom,
Text ID: KonSSpos
Page: 219
Title:
O skutecznym rad sposobie
Author:
Stanisław Konarski
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
między 1760 a 1763
Release date (no earlier than):
1760
Release date (no later than):
1763
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pisma wybrane
Editor of the modern edition:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1955
! Przemieniajcie me lice w rozłożyste zdroje! Czas uchodzi, karzcie się, twarde piersi moje! Już czuję, że łzy płyną, już też i wzdychania serce opanowały. Dość pokutowania. XIV
Daj, Boże, aby się obaczyli ludzie, uważyli i ostatnie rzeczy rozpamiętywali. Deuteronomium 32
Wstyd, zaprawdę, że dotąd człowiek ślepo błądzi, gdy to tylko co w oczach bezpiecznie być sądzi i gdy mniema, że dosyć znać się tylko na tym, co dziś kogo dolega, nie, co przydzie za tym. Na ogłos wojny żołnierz przeciera pancerze, a na trąby pobudkę pałasz w rękę bierze. Wieszczy żeglarz uważa po aspektach srodze, który wiatr
! Przemieniajcie me lice w rozłożyste zdroje! Czas uchodzi, karzcie się, twarde piersi moje! Już czuję, że łzy płyną, już też i wzdychania serce opanowały. Dość pokutowania. XIV
Daj, Boże, aby się obaczyli ludzie, uważyli i ostatnie rzeczy rozpamiętywali. Deuteronomium 32
Wstyd, zaprawdę, że dotąd człowiek ślepo błądzi, gdy to tylko co w oczach bezpiecznie być sądzi i gdy mniema, że dosyć znać się tylko na tym, co dziś kogo dolega, nie, co przydzie za tym. Na ogłos wojny żołnierz przeciera pancerze, a na trąby pobudkę pałasz w rękę bierze. Wieszczy żeglarz uważa po aspektach srodze, który wiatr
Text ID: HugLacPrag
Page: 67
Title:
Pobożne pragnienia
Author:
Herman Hugon
Translator:
Aleksander Teodor Lacki
Place of publication:
nieznane
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1673
Release date (no earlier than):
1673
Release date (no later than):
1673
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Krzysztof Mrowcewicz
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
"Pro Cultura Litteraria"
Release date of the modern edition:
1997
czyniemy; uczynić ją zaś zawsże snado możemy, byle nie na płonnej racyj, ani proźnemi słowami, domawialiśmy się, zgodnie, bez wiolencyj, tego; co wsobie ten kontrakt, a po nasżemu pacta conventa zawierają: co się stać nigdy nie może, przy naszym nierządzie, przy którym, jak w otchłani ślepo luctamur między sobą, nie mogąc nigdy zabiezieć żadnym wystempkom contra statum.
Nie odstępując: jakom sobie żałoził mówić, o fundamentach, żeby je tym lepiej obwarować, żebyśmy z jednej strony niebyli w ustawicznej aprehensyj operessyj à majestate; a z drugiej w niemoźności uchronienia się jej; satiùs, (jako się na
czyniemy; uczynić ią zaś zawsźe snado moźemy, byle nie na płonney racyi, ani proźnemi słowami, domawialiśmy się, zgodnie, bez wiolencyi, tego; co wsobie ten kontrakt, á po nasźemu pacta conventa zawieraią: co się stać nigdy nie moźe, przy naszym nierządźie, przy ktorym, iak w otchłani slepo luctamur między sobą, nie mogąc nigdy zabieźieć źadnym wystęmpkom contra statum.
Nie odstępuiąc: iakom sobie załoźył mowić, o fundamentach, źeby ie tym lepiey obwarować, źebyśmy z iedney strony niebyli w ustawiczney apprehensyi opperessyi à majestate; á z drugiey w niemoźnośći uchronienia się iey; satiùs, (iako się na
Text ID: LeszczStGłos
Page: 4
Title:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Author:
Stanisław Leszczyński
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
1733
Release date (no earlier than):
1733
Release date (no later than):
1733
, sprawiłaby zapewne póżądaną, inter status harmonią; i z tej naturalnie konsekwencyj biorę.
Piąty sposób, który mi zastaje do podania w tej materyj; przekładając dwojakie praejudicium które Rzeczpospolita ponosić może ex juridictione Ministrów; ta bowiem in libero regno cale inaksza będąc, wielkiej potrzebuje ostróżności; in absoluto Minister zwyczajnie albo czujnego Monarchy ślepo exequitur wolą albo niedbałego w interesach państwa swego tak opanuje, że i państwem i Monarchą samym rządzi; i nas obojgu temu zabiezeć potrzeba, to jest, żeby nasi Ministowie jako passim się dzieje nonconniveant królowi prawa przestępującemu; è converso widząc w Panu wszelką aplikacją i staranie około Dobra pospolitego, żeby mu dopomogali, i
, sprawiłaby zapewne poźądaną, inter status harmonią; y z tey naturalnie konsequencyi biorę.
Piąty sposob, ktory mi zastaie do podania w tey materyi; przekładaiąc dwoiakie praejudicium ktore Rzeczpospolita ponośić moźe ex juridictione Ministrow; ta bowiem in libero regno cale inaksza będąc, wielkiey potrzebuie ostroznośći; in absoluto Minister zwyczaynie albo czuynego Monarchy slepo exequitur wolą albo niedbałego w interessach panstwa swego tak opanuie, źe y panstwem y Monarchą samym rządźi; y nas oboygu temu zabiezeć potrzeba, to iest, źeby naśi Ministowie iako passim się dźieie nonconniveant krolowi prawa przestępuiącemu; è converso widząc w Panu wszelką applikacyą y staranie około Dobra pospolitego, źeby mu dopomogali, y
Text ID: LeszczStGłos
Page: 44
Title:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Author:
Stanisław Leszczyński
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
1733
Release date (no earlier than):
1733
Release date (no later than):
1733
nie może być, tylko dobrym Porządkiem Dobro pospolite utrzymująca. Te miłość Ojczyzny piastujemy w sercu naszym, i z jednegoź zrzodła, z kąd wszystkie calamitates na Ojczyznę wypływają, możemy wszystko czerpać, czego tylko potrzebować może na konserwacją swoję, bo jeżeli przeciwność woli naszej, ją gubi, uniformitas opinij ją salvat.
Źeby wola ślepo się wolnością uwodząca mogła być dla dobra pospolitego powszechna, trzeba uwazić że trojako agit w człowieku. Primò. Kiedy sobie formuje szkodliwą i niegodziwą ideam; na ten czas wolność która ją determinat, nie może być tylko perniciosa. Secundò. Kiedy pragnie czego nie podobna, żeby otrzymała; na ten czas wolność infructuosa. Tertiò
nie moźe bydź, tylko dobrym Porządkiem Dobro pospolite utrzymuiąca. Te miłość Oyczyzny piástuiemy w sercu naszym, y z iednegoź zrźodła, z kąd wszystkie calamitates na Oyczyznę wypływáią, moźemy wszystko cźerpáć, czego tylko potrzebowáć moźe na konserwácyą swoię, bo ieźeli przećiwność woli naszey, ią gubi, uniformitas opinij ią salvat.
Źeby wola ślepo się wolnośćią uwodząca mogła bydź dla dobra pospolitego powszechna, trzeba uwaźyć źe troiako agit w człowieku. Primò. Kiedy sobie formuie szkodliwą y niegodźiwą ideam; na ten czas wolność ktora ią determinat, nie moźe bydź tylko perniciosa. Secundò. Kiedy prágnie cźego nie podobna, źeby otrzymáła; na ten czas wolność infructuosa. Tertiò
Text ID: LeszczStGłos
Page: 150
Title:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Author:
Stanisław Leszczyński
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
1733
Release date (no earlier than):
1733
Release date (no later than):
1733