też był rzekł, że ta godność potka Nieszczęśliwego matki swej wyrodka,
Żeby szedziwe opuściwszy głowy, Na młodego dać afektu narowy Sprawę tak trudną boginie owe trzy Miały. A wiedząc, że kto tu opieprzy, Kto nasmaruje, ten pojedzie sporzej, Każda swych skarbów szkatułę otworzy. Najpierwej Juno złotym berłem błyśnie, Które mu ślubi dochować umyślnie; Królewskie przy tym obieca korony, Jeśli ten owoc przysądzi Pomony. Pallas mądrości klejnoty mu drogiej, Którą nie ludzi, ale zrówna bogi, Jeśli uprzejmie, czego sobie życzy, Pierwszą w regiestrze gładkości policzy. Lecz gdy się Wenus do naga rozbierze, Ani korona, ani mądrość bierze: Przyrzekszy żonę
też był rzekł, że ta godność potka Nieszczęśliwego matki swej wyrodka,
Żeby szedziwe opuściwszy głowy, Na młodego dać afektu narowy Sprawę tak trudną boginie owe trzy Miały. A wiedząc, że kto tu opieprzy, Kto nasmaruje, ten pojedzie sporzej, Każda swych skarbów szkatułę otworzy. Najpierwej Juno złotym berłem błyśnie, Które mu ślubi dochować umyślnie; Królewskie przy tym obieca korony, Jeśli ten owoc przysądzi Pomony. Pallas mądrości klejnoty mu drogiej, Którą nie ludzi, ale zrówna bogi, Jeśli uprzejmie, czego sobie życzy, Pierwszą w regiestrze gładkości policzy. Lecz gdy się Wenus do naga rozbierze, Ani korona, ani mądrość bierze: Przyrzekszy żonę
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 277
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. 799. Na Wacława.
Nasz Wacław do zwyczajów dawnych się przymyka, Żonę jako w więzieniu tak w domu zamyka. Rozmnożę twoje biedy, coś rzekł Ewie, Boże, To właśnie ta przegrożka w niej się zmieścić może... 800. Do jednej.
Czemu to pani dajesz tę rzecz niejednemu, Której ślubiłaś nie dać (krom męża) żadnemu? R. Dawna moda, a zwłaszcza dworska tego uczy: Nie wadzi mieć do jednej kłodki kilka kluczy. 801. Do Kasie.
Choć cię kto na żart spyta, Kasiu, jakiejś wiary? Żeś katoliczka, prawisz bez końca, bez miary; Przyznam ci,
. 799. Na Wacława.
Nasz Wacław do zwyczajow dawnych się przymyka, Żonę jako w więzieniu tak w domu zamyka. Rozmnożę twoje biedy, coś rzekł Ewie, Boże, To właśnie ta przegrożka w niej się zmieścić może... 800. Do jednej.
Czemu to pani dajesz tę rzecz niejednemu, Ktorej ślubiłaś nie dać (krom męża) żadnemu? R. Dawna moda, a zwłaszcza dworska tego uczy: Nie wadzi mieć do jednej kłodki kilka kluczy. 801. Do Kasie.
Choć cię kto na żart spyta, Kasiu, jakiejś wiary? Żeś katoliczka, prawisz bez końca, bez miary; Przyznam ci,
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 291
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
majeranie, Już ja będę w inszym stanie, A moje kochanie Z panięty ustanie.
Lawendo, drogi cyprysie, Szpikonardo, jak w kirysie, Gwoździku, szałwija, Szlachta cię omija.
Żegnam was, wszytkie kwiateczki, Z których śliczne równiateczki Zosienieczka wiła, Panięta dzieliła.
Teraz już tylko jednemu Poniesie wianek swojemu, Któremu ślubiła, By mu dogodziła. 10. Pieśń VII.
Mazurowie mili, Gdzieście się popili: W Warce na gorzałce, W Czersku na złym piwsku? Jechali przez pole, Złamali dwie kole.
Mazowiecki kaftan Zgoninami natkan, Co się Mazur ruszy, Z kaftana się kruszy.
Więc wąsy odyma, Rohatynę trzyma.
Mazurowie
majeranie, Już ja będę w inszym stanie, A moje kochanie Z panięty ustanie.
Lawendo, drogi cyprysie, Szpikonardo, jak w kirysie, Gwoździku, szałwija, Szlachta cię omija.
Żegnam was, wszytkie kwiateczki, Z których śliczne równiateczki Zosienieczka wiła, Panięta dzieliła.
Teraz już tylko jednemu Poniesie wianek swojemu, Któremu ślubiła, By mu dogodziła. 10. Pieśń VII.
Mazurowie mili, Gdzieście się popili: W Warce na gorzałce, W Czersku na złym piwsku? Jechali przez pole, Złamali dwie kole.
Mazowiecki kaftan Zgoninami natkan, Co się Mazur ruszy, Z kaftana się kruszy.
Więc wąsy odyma, Rohatynę trzyma.
Mazurowie
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 14
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
członek z ich jadu? Daremnie syka, bo i aptyka nie zliczy, Kogo złej żony przymiot zmierziony skaliczy. Czemuż mnie raczej wyrok nie znaczy z cholery Na krwawe bicze i niewolnicze galery? Czemu na szyki, lwom na przesmyki hirkańskie Albo na zęby Cerbera gęby tyrańskie? Milsze stąd szwanki niż od kochanki, co ślubi, A przecie wiary, w nałogach miary nie lubi. Idą za sztuką i za nauką niedźwiedzie I więcej wskóra człek niż natura, co wiedzie. Lwy straszne rodem za swym powodem prowadzi Posłuszne mile, chociaż im w sile nie radzi Tygrys zażarty, zjadłe lamparty z natury Przed tymi krzywią, którzy ich żywią, pazury
członek z ich jadu? Daremnie syka, bo i aptyka nie zliczy, Kogo złej żony przymiot zmierziony skaliczy. Czemuż mnie raczej wyrok nie znaczy z cholery Na krwawe bicze i niewolnicze galery? Czemu na szyki, lwom na przesmyki hirkańskie Albo na zęby Cerbera gęby tyrańskie? Milsze stąd szwanki niż od kochanki, co ślubi, A przecie wiary, w nałogach miary nie lubi. Idą za sztuką i za nauką niedźwiedzie I więcej wskóra człek niż natura, co wiedzie. Lwy straszne rodem za swym powodem prowadzi Posłuszne mile, chociaż im w sile nie radzi Tygrys zażarty, zjadłe lamparty z natury Przed tymi krzywią, którzy ich żywią, pazury
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 260
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
która też Począkiem może być nazwana/ cnot Chrześcijańskich; (początkiem, uprzedzeniem do egzekucyej ich/ nie przyczyną; initium non causae, sed executionis anticipatione:) abowiem Panna naświętsza/ zacne te cnoty cynem swym wykonała/ pierwej niż Chrystus przyszedł/ abo ich uczył słowem i przykładem. Dla tegoż o Panieństwie/ które ślubiła Panna naświętsza Bogu/ tak napisał Bernard ś. O Panno mądra/ o Panno nabożna/ kto cię nauczył tego/ iz się podoba Bogu Panieństwo? Które prawo/ która sprawiedliwość/ która karta starego Testamentu/ abo rozkazuje/ abo radzi/ abo upomina/ w ciele żyć/ nie według ciała/ i na ziemi Anielski
która też Począkiem może być názwána/ cnot Chrześćiáńskich; (początkiem, vprzedzeniem do exekucyey ich/ nie przyczyną; initium non causae, sed executionis anticipatione:) ábowiem Pánná naświętsza/ zacne te cnoty cynem swym wykonáłá/ pierwey niż Chrystus przyszedł/ ábo ich vczył słowem y przykłádem. Dla tegoż o Páńieństwie/ ktore ślubiłá Pánná naświętsza Bogu/ ták nápisał Bernárd ś. O Pánno mądra/ o Pánno nabożna/ kto ćię náuczył tego/ iz się podoba Bogu Páńieństwo? Ktore práwo/ ktora spráwiedliwość/ ktora kártá stárego Testámentu/ ábo roskázuie/ ábo rádźi/ ábo vpomina/ w ćiele żyć/ nie według ćiáłá/ y ná źiemi Anyelski
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 15
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
może, jako matka. Król opiekunem jest z tej miary, żeby sieroty ni od kogo uciśnione nie były, ale nie z tej miary, żeby córki szlacheckie miał dawać nad wolą rodziców komu raczy, Boże tego uchowaj, jużby to niewola była cięższa, niż w Turczech. Córka moja - prawi - nie ślubiła nikomu; jeśli co wyrzekła słów, dokładała zawżdy, jeśli jest na to matki mej wola, która, iż nie była nigdy, przeto też ten ślub ślubem nie jest ani być może. Czego pocieszniejszego dom książąt ostrogskich za posługi swe, uczynione dla R. P., oczekiwał od króla, a nie takiego poselstwa
może, jako matka. Król opiekunem jest z tej miary, żeby sieroty ni od kogo uciśnione nie były, ale nie z tej miary, żeby córki szlacheckie miał dawać nad wolą rodziców komu raczy, Boże tego uchowaj, jużby to niewola była cięższa, niż w Turcech. Córka moja - prawi - nie ślubiła nikomu; jeśli co wyrzekła słów, dokładała zawżdy, jeśli jest na to matki mej wola, która, iż nie była nigdy, przeto téż ten ślub ślubem nie jest ani być może. Czego pocieszniejszego dom książąt ostrogskich za posługi swe, uczynione dla R. P., oczekiwał od króla, a nie takiego poselstwa
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 219
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
zabił, Żeby tylko do siebie Galateą zwabił. Wtąż mężnemu Pelidzie Priamowa cora Podobała się; chociaż brata jej, Hektora, Na placu położywszy, trupokupcą został,
Starał się, aby grzecznej Polikseny dostał. Ociec był nie od tego, dlategoż pan młody Bezbronny do Cyntego kościoła na gody Przyszedł, ale niż wiarę Priamównie ślubił, Przy ołtarzu go Parys niemęski zagubił. Nie wspominam dziewoi twojej, Enomanie, Uchodzącej zalotów na prędkim rydwanie; Wszak jej nie ratowały woźniki obrotne, Ani poszosne, ani wozy bystrolotne, Kiedy własny forytarz wydał ją na jatki, Skoro do niej wyjachał Tantalowic gładki.
Wszak i ty, Rozymundzie, zaledwieś wyczytał Imię
zabił, Żeby tylko do siebie Galateą zwabił. Wtąż mężnemu Pelidzie Pryjamowa cora Podobała się; chociaż brata jej, Hektora, Na placu położywszy, trupokupcą został,
Starał się, aby grzecznej Polikseny dostał. Ociec był nie od tego, dlategoż pan młody Bezbronny do Cyntego kościoła na gody Przyszedł, ale niż wiarę Pryjamównie ślubił, Przy ołtarzu go Parys niemęski zagubił. Nie wspominam dziewoi twojej, Enomanie, Uchodzącej zalotów na prędkim rydwanie; Wszak jej nie ratowały woźniki obrotne, Ani poszosne, ani wozy bystrolotne, Kiedy własny forytarz wydał ją na jatki, Skoro do niej wyjachał Tantalowic gładki.
Wszak i ty, Rozymundzie, zaledwieś wyczytał Imię
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 10
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
Kaukazie szalonym karmiła ją mlekiem. SIÓDMY: AURELI
Ukochana Lancelloto, Ciebie nie proszę o złoto, Nie chcę u ciebie kamieni Bogatych ani pierścieni: Daj mi, namilsza, z głowy wianek rozmarynowy.
Wszakże jeszcześ ziele siała, Kiedyś mi go obiecała, Pierwej, niżliś go uwiła, Mnieś go darować ślubiła: Daj mi, namilsza, z głowy wianek rozmarynowy.
Wiem, że się tym nie zubożysz Datkiem, lecz jeśli się drożysz I chcesz przedać, ja kupuję, Zaraz się z tobą starguję: Daj mi, namilsza, z głowy wianek rozmarynowy.
Choć ci ziele darmo dano, Choć za wieńcem dają wiano, Chociaż
Kaukazie szalonym karmiła ją mlekiem. SIÓDMY: AURELI
Ukochana Lancelloto, Ciebie nie proszę o złoto, Nie chcę u ciebie kamieni Bogatych ani pierścieni: Daj mi, namilsza, z głowy wianek rozmarynowy.
Wszakże jeszcześ ziele siała, Kiedyś mi go obiecała, Pierwej, niżliś go uwiła, Mnieś go darować ślubiła: Daj mi, namilsza, z głowy wianek rozmarynowy.
Wiem, że się tym nie zubożysz Datkiem, lecz jeśli się drożysz I chcesz przedać, ja kupuję, Zaraz się z tobą starguję: Daj mi, namilsza, z głowy wianek rozmarynowy.
Choć ci ziele darmo dano, Choć za wieńcem dają wiano, Chociaż
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 63
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
płomieniem, choć ją oczy pełne żalu Rzewnymi kropią łzami; nie ugaszą palu, Którym płoną na popiół dzieci moje starą Za grzechy, ach, za grzechy ojcowskie ofiarą. Nie w Jeftego, w mój znoście pełne łez nalewki Smutny dom na każdy rok, izraelskie dziewki! Jednę córkę on, iszcząc to, co Bogu ślubił, Jam i córkę jedyną, i dwu synów zgubił. 157. WIENIEC ODDAJĄC PANNIE
Akomodując dzisia starodawnej modzie (Kędy ten, co opoździł o zakład w zawodzie, Urwawszy garścią trawy, jaka mu się zdarzy, Żeby przyznał wygraną, zwycięzcę obdarzy), W powinności, nadobna, poczuwa się, dziewko, Kawaler
płomieniem, choć ją oczy pełne żalu Rzewnymi kropią łzami; nie ugaszą palu, Którym płoną na popiół dzieci moje starą Za grzechy, ach, za grzechy ojcowskie ofiarą. Nie w Jeftego, w mój znoście pełne łez nalewki Smutny dom na każdy rok, izraelskie dziewki! Jednę córkę on, iszcząc to, co Bogu ślubił, Jam i córkę jedyną, i dwu synów zgubił. 157. WIENIEC ODDAJĄC PANNIE
Akomodując dzisia starodawnej modzie (Kędy ten, co opoździł o zakład w zawodzie, Urwawszy garścią trawy, jaka mu się zdarzy, Żeby przyznał wygraną, zwycięzcę obdarzy), W powinności, nadobna, poczuwa się, dziewko, Kawaler
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 94
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Drugi Pana Jezusowę, 2 kazania o ekzorbytaciej.
1 ksioska, Lekarstwo na uzdrowienie Rzeczypospolity, 1 Lutnia.
1 Korona Akademii Krakowski, 1 Opiszanie Perusa krula.
1 Abęcadło dla kucharek, 1 Pieszn o powodzy, 1 Batalie, 1 kolenda.
1 Suplikacja do krula Zygmonta, 1 Pierścin małżeński, 1 Przemowa przy ślubię.
1 ksioska Poczet synatu rzymskiego, 1 Sumaryją zakonne.
1 ksioska, pisane pieszny o Bożym Narodzeniu, 1 żałobniczę.
1 Roszmowa Arteksesa z Ewandrem, 1 Polityka polska.
1 zwiozanie w kupę ruszne rzeczy pisane, 1 Nauka rachonkuw.
1 Oficiją rzymskię, wielkie, oprawne w czerwo złocistą skurę.
1 ksioska,
Drugi Pana Iezusowę, 2 kazania o ekzorbytaciey.
1 ksioska, Lekarstwo na uzdrowienie Rzeczypospolyty, 1 Lutnia.
1 Korona Akademiey Krakowsky, 1 Opiszanie Perusa krula.
1 Abęcadło dla kucharek, 1 Pieszn o powodzy, 1 Bataliie, 1 kolenda.
1 Suplikaciia do krula Zygmonta, 1 Pierscin małzensky, 1 Przemowa przy slubię.
1 ksioska Poczet synatu rzymskiego, 1 Sumariią zakonne.
1 ksioska, pisane pieszny o Bożym Narodzeniu, 1 załobniczę.
1 Roszmowa Artexesa z Ewandrem, 1 Polytyka polska.
1 zwiozanie w kupę ruszne rzeczy pisane, 1 Nauka rachonkuw.
1 Oficiią rzymskię, wielkie, oprawne w czerwo złocistą skurę.
1 ksioska,
Skrót tekstu: SzumInw
Strona: 73
Tytuł:
Gdański inwentarz mienia domowego Magdaleny Szumanowej
Autor:
Magdalena Szumanowa
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1706
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1706