ma swój smak/ jeden kwaśno/ dtugi słodko lubi: każdy też ma swoje oczy. Jeśli zaś według swoich oczu dobierać będziesz sobie Zony to najpiękniejsza: Niech ona komu będzie szpetna/ kiedy tobie piękna: Dla tegoż ja kończąc o urodzie/ takąć radę daję: eksplikując ci owo zwyczajne przysłowie/ które się każe żenic oczyma i uszyma. Uszyma się żeń/ co do urodzenia/ do wychowania/ cnot/ obyczajów/ Posagu/ i wyprawy W tym ludzi się radz/ pytaj/ słuchaj. Co zaś do urody i twarzy/ to samo oczyma/a nie cudzemi/ ale swojemi. Bo nie to piękne/ (jako zwyczajnie mówią
ma swoy smák/ ieden kwáśno/ dtugi słodko lubi: káżdy też ma swoie oczy. Ieśli záś według swoich oczu dobieráć będźiesz sobie Zony to naypięknieysza: Niech oná komu będźie szpetna/ kiedy tobie piękna: Dla tegosz ia kończąc o urodźie/ tákąć rádę dáię: explikując ci owo zwyczáyne przysłowie/ ktore się każe żenic oczymá y uszymá. Vszymá się żeń/ co do urodzenia/ do wychowánia/ cnot/ obyczáiow/ Poságu/ y wypráwy W tym ludźi się radz/ pytáy/ słucháy. Co záś do urody y twarzy/ to sámo oczymá/á nie cudzemi/ ále swoiemi. Bo nie to piękne/ (iáko zwyczáynie mowią
Skrót tekstu: GorzWol
Strona: 14
Tytuł:
Gorzka wolność młodzieńska
Autor:
Andrzej Żydowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1670 a 1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1700
Hekate Bogini czarów. Medea. Otchłanie. Pluto. Proserpina. Jędze. Medea. Słońce. Ojciec Ety Ojca Medej. Góra. Kaukazus. Medea. Rzeka wkolchach. Korynt między dwiema morzami. Scena II. Chor Niewiast Korynckich. Śpiewa weselną pieśń, na weselu Jasona i i Kreuzy.
Z szcześciem, gdy mają żenic się Krotowie, Na ślub niebeścy i morścy Bogowie Spieszcie, i z ludem wiernie sprzyjającym. Najpierszy w Niebie Bogom Królującym.Wół biały niechaj nadstawuje głowy. Białej poszukać dla Lucyny krowy,Co jeszcze jarzma nie znała: Wenerze,Marsa krwawego trzymającej w mierze, Która wojennym mir narodom daje, Za której łaską wszelka bujność
Hekate Bogini cżarow. Medea. Otchłanie. Pluto. Proserpina. Jędze. Medea. Słońce. Oyciec AEty Oyca Medey. Gora. Kaukazus. Medea. Rzeka wkolchach. Korynt między dwiema morzami. Scená II. Chor Niewiast Korynckich. Spiewa weselną pieśń, ná weselu Jásoná y y Kreuzy.
Z szcześćięm, gdy máią żenic się Krotowie, Ná slub niebeśćy y morśćy Bogowie Spieszcie, y z ludem wiernie sprzyiáiącym. Naypierszy w Niebie Bogom Kroluiącym.Woł biały niecháy nádstáwuie głowy. Białey poszukáć dla Lucyny krowy,Co ieszcze iárzmá nie znáłá: Wenerze,Mársá krwáwego trzymáiącey w mierze, Ktora woiennym mir narodom dáie, Zá ktorey łáską wszelka buyność
Skrót tekstu: SenBardzTrag
Strona: 73
Tytuł:
Smutne Starożytności Teatrum, to jest Tragediae Seneki rzymskiego
Autor:
Seneka
Tłumacz:
Jan Alan Bardziński
Drukarnia:
Jan Christian Laurer
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
od ślicznej Dziewczyny. Gdym ja tak od Króla trzymana była; Klaryna i z Kalauzem wybornie ujść mogli, ale niechcąc mię opuścić, zwoli swojej jachali za mną, do Lyonn wprowadzona, znowu między owe niewolnice Damy, przyłączona byłam, tylko że mnie już ściślej pilnowano, lubo Król którego umysł był prawdziwie żenic się zemną, tak dla piękności mojej jako też dla Koligacyj z Cesarzem, i Rytymierem (którąm miała) rożkazał aby mi na niczym nie schodziło. Nawet ognie triumfalne po mieście palic kazał, na znak pociechy, że się każdy dziwował. Tym czasem Bellarys uciekłszy, lubo w wielu miejscach od gęstwiny onej podrapany, ledwo
od sliczney Dziewczyny. Gdym iá ták od Krola trzymana była; Klaryna y z Kalauzem wybornie uyść mogli, ále niechcąc mię opuścic, zwoli swoiey iáchali zá mną, do Lyonn wprowadzona, znowu między owe niewolnice Damy, przyłączona byłam, tylko że mnie iuż ściśley pilnowano, lubo Krol ktorego umysł był prawdźiwie żenic się zemną, ták dlá pięknośći moiey iáko też dla Kolligacyi z Cesarzem, y Rytymierem (ktorąm miała) rożkazał áby mi ná niczym nie schodźiło. Nawet ognie tryumfalne po mieście palic kázáł, ná znák poćiechy, że się kazdy dźiwował. Tym czasem Bellarys ućiekłszy, lubo w wielu mieyscách od gęstwiny oney podrapany, ledwo
Skrót tekstu: UrfeRubJanAwan
Strona: 197
Tytuł:
Awantura albo Historia światowe rewolucje i niestatecznego alternatę szczęścia zamykająca
Autor:
Honoré d'Urfé
Tłumacz:
Jan Karol Rubinkowski
Drukarnia:
Jan Ludwik Nicolai
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1741
Data wydania (nie wcześniej niż):
1741
Data wydania (nie później niż):
1741