iże nie wiele/ Przydadząc kształtu manele. Niech się błyszczy na płocie/ szata od złota Nieozdobi ona płota. Ani ciebie zalecą Tylety drogie/ Kiedy lice niechędogie. Więc postać dla nabycia gładkości Fantu/ Dla Kamfory/ dla Dragantu. Lubo po mleko ośle/ lubo do Nila/ Po łajno Krokodyla. Zęby bielić murzyna: i z okopciały/ Białą barwę skronie miały. Pal migdały na wągiel/ a żeby brwiczki/ Czarnej nabyły barwiczki. Krusz Korale/ i z Morską pomieszaj pianą/ Żebyś stąd była rumianą. Maluj się/ upizmuj się/ potrząśniej putrem/ A przecieś ty świnim futrem. Darmo te kunszty które/ gdy
iże nie wiele/ Przydádząc kształtu mánele. Niech się błyszczy ná płoćie/ szátá od złotá Nieozdobi oná płotá. Ani ćiebie zálecą Tylety drogie/ Kiedy lice niechędogie. Więc postáć dla nábyćia głádkośći Fántu/ Dla Kámphory/ dla Drágántu. Lubo po mleko ośle/ lubo do Nylá/ Po łáyno Krokodylá. Zęby bielić murzyná: y z okopćiáły/ Białą bárwę skronie miáły. Pal migdały ná wągiel/ á zeby brwiczki/ Czarney nábyły bárwiczki. Krusz Korale/ y z Morską pomieszay piáną/ Zebyś ztąd była rumiáną. Máluy się/ vpiżmuy się/ potrząśniey putrem/ A przećieś ty świnim futrem. Dármo te kunszty ktore/ gdy
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 175
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
Śliweiry Soc: JESU Król Monomotapy za 300. pryncypalnemi Panami ochrzczony. Ale te wszystkie państwa się zbisurmaniły. Około Abisynów nawrócenia wielu pracowało Missyonarzów, których Cesarz zowie się Prote Joannes. Mają się za Chrześcijan, ale Schizmatycy są, Dioszkora i Eutychesa błędami zarażeni: a po części i Mahometa. I tak cała prawie Afryka Murzynów tylko, tak co do ciała, jako i co do duszy rodzi. Ten kolor czarny pochodzi to od słonecznych upałów, które są największe w tych podsłonecznych krajach. To z ekshalacyj mineralnych, które słońce wyciąga z ziemi, albo ogień podziemny ewaporuje, i kopci w pułnagich prawie ludzi. Ta czarność już im rodzajem idzie
Sliweiry Soc: JESU Krol Monomotapy za 300. pryncypalnemi Panami okrzczony. Ale te wszystkie państwa się zbisurmaniły. Około Abissynow náwrocenia wielu pracowało Missyonarzow, ktorych Cesarz zowie się Prote Joannes. Maią się zá Chrześcián, ale Schizmatycy są, Dyoszkora y Eutychesa błędámi zaráżeni: á po części y Máchometá. Y ták całá prawie Afryká Murzynow tylko, ták co do ciała, iáko y co do duszy rodzi. Ten kolor czarny pochodzi to od słonecznych upałow, ktore są naywiększe w tych podsłonecznych kraiach. To z exchalacyi mineralnych, ktore słońce wyciąga z ziemi, álbo ogień podziemny ewaporuie, y kopci w pułnagich prawie ludzi. Tá czarność iuż im rodzaiem idzie
Skrót tekstu: BystrzInfGeogr
Strona: D2
Tytuł:
Informacja geograficzna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
ciała, jako i co do duszy rodzi. Ten kolor czarny pochodzi to od słonecznych upałów, które są największe w tych podsłonecznych krajach. To z ekshalacyj mineralnych, które słońce wyciąga z ziemi, albo ogień podziemny ewaporuje, i kopci w pułnagich prawie ludzi. Ta czarność już im rodzajem idzie, iż w żywotach matek Murzyni się zaraz poczynają i rodzą. AZJA.
XXXVI. Azja od innych części ziemi także morzami i rzekami rozgraniczona. Od pułnocy morzem lodowatym. Od wschodu Oceanem wschodnim. Od południa morzem Indyjskim; a od Afryki morżem Czerwonym. Od zachodu i Europy, morzem Medyterrańskim, morzem czarnym, rzekami Tanais, Wolga, Tobol,
ciała, iáko y co do duszy rodzi. Ten kolor czarny pochodzi to od słonecznych upałow, ktore są naywiększe w tych podsłonecznych kraiach. To z exchalacyi mineralnych, ktore słońce wyciąga z ziemi, álbo ogień podziemny ewaporuie, y kopci w pułnagich prawie ludzi. Tá czarność iuż im rodzaiem idzie, iż w żywotach mátek Murzyni się záráz poczynáią y rodzą. AZYA.
XXXVI. Azya od innych części ziemi tákże morzami y rzekami rozgraniczoná. Od pułnocy morzem lodowatym. Od wschodu Oceanem wschodnim. Od południa morzem Indyiskim; á od Afryki morżem Czerwonym. Od zachodu y Europy, morzem Medyterrańskim, morzem czarnym, rzekami Tánáis, Wolgá, Tobol,
Skrót tekstu: BystrzInfGeogr
Strona: D2
Tytuł:
Informacja geograficzna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
czcili, któremu wspaniały Kościół, cały szczerozłotemi blachami obity był wystawiony w mieście Cuzci. Teraz miasto Lima, jest stołeczne Vive Reja Peruańskiego i Arcybiskupa. Obywatelów ma dość dowcipnych i do manufaktur sposobnych. A lubo in zona torrida, to jest w podsłonecznym kraju mięszkają, przecięż kompleksyj nie są czarnej, jak w Afryce Murzyni. Liczy Biskupstw na 15. Chileńskie Państwo, obfituje także w złote i srebrne kruszce, wino, miód, strusie. Ziemia Magellańska albo Chica Gigasów prawie ojczyzna. Bo niektórych ludzi wysokość przenosiła łokci 5. albo i 6. Woczach Magellanesa jako świadczy Cluverius, półtora łokciową strzałę gardłem we wenątrz niektórzy wrażali, popisując
czcili, ktoremu wspániáły Kościoł, cáły szczerozłotemi bláchámi obity był wystáwiony w mieście Cuzci. Teraz miásto Lima, iest stołeczne Vive Reia Peruáńskiego y Arcybiskupá. Obywátelow má dość dowcipnych y do mánufáktur sposobnych. A lubo in zona torrida, to iest w podsłonecznym kráiu mięszkáią, przecięż komplexyi nie są czárney, iák w Afryce Murzyni. Liczy Biskupstw ná 15. Chileńskie Państwo, obfituie tákże w złote y srebrne kruszce, wino, miod, strusie. Ziemia Magellańska álbo Chica Gigásow prawie oyczyzná. Bo niektorych ludzi wysokość przenosiła łokci 5. álbo y 6. Woczách Mágellánesa iáko świádczy Cluverius, połtorá łokciową strzáłę gárdłem we wenątrz niektorzy wráżáli, popisuiąc
Skrót tekstu: BystrzInfGeogr
Strona: Ev
Tytuł:
Informacja geograficzna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
wkładającego.
4 + Obraz z ekspressją Charitatis matki z dziećmi.
5 + Obraz z ekspressją Dianny we wodzie siedzącej.
6 + Portret eremity.
7 Obrazek na pół łokcia, na deszcze, z ekspressją okrętów na morzu.
8 Obrazek na pół łokcia, z ekspressją Vanitatis z trupią głową.
9 + Portret Boubou, Murzyna.
10 + Portret, na deszcze, Herodianny 5 z głową Ś. Jana, blisko 2 łokci.
11 + Obraz mały, w ramach czarnych, z ekspressją lańszawtu.
12 + Obraz z ekspressją Marii Magdaleny, płaczącej, w spuszczonej twarzy etc.
13 + Obraz z ekspressją perspektywy, blisko 2 łokci.
14
wkładającego.
4 + Obraz z ekspressją Charitatis matki z dziećmi.
5 + Obraz z ekspressją Dianny we wodzie siedzącej.
6 + Portret eremity.
7 Obrazek na pół łokcia, na deszce, z ekspressją okrętów na morzu.
8 Obrazek na pół łokcia, z ekspressją Vanitatis z trupią głową.
9 + Portret Boubou, Murzyna.
10 + Portret, na deszce, Herodianny 5 z głową Ś. Jana, blisko 2 łokci.
11 + Obraz mały, w ramach czarnych, z ekspressją lańszawtu.
12 + Obraz z ekspressją Marii Magdaleny, płaczącej, w spuszczonej twarzy etc.
13 + Obraz z ekspressją perspektywy, blisko 2 łokci.
14
Skrót tekstu: InwObrazŻółkGęb
Strona: 173
Tytuł:
Inwentarze obrazów w zamku Żółkiewskim
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Żółkiew
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1740 a 1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1740
Data wydania (nie później niż):
1746
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Materiały źródłowe do dziejów kultury i sztuki XVI-XVIII w.
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Gębarowicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1973
wszytkim świecie widzimy przykłady. Nie żenić? trudno w ścianę bez dziury wbić kołka. Po prostu na chudego wszytko źle pachołka. Tamto piekłem na świecie, aże lężesz w grobie, A to grozi po śmierci: obierajże sobie. Na spowiedzi nie radzę spuszczać ci się i na Jałmużny: darmo cegłę myjesz i murzyna. Lepiej tu ze złą żoną podobno do czasu Niż z cudzą do wiecznego przedać się tarasu. 353. KATO TRZECH RZECZY ŻAŁOWAŁ
Jeśli kiedy obłudnej dał wiarę niewieście, Jeśli drogi czas darmo w swoim trawił mieście, Jeśli, mogąc piechotą dojść, płynął na łodzi: Wielki Kato żałuje, kiedy z świata schodzi. 354
wszytkim świecie widzimy przykłady. Nie żenić? trudno w ścianę bez dziury wbić kołka. Po prostu na chudego wszytko źle pachołka. Tamto piekłem na świecie, aże lężesz w grobie, A to grozi po śmierci: obierajże sobie. Na spowiedzi nie radzę spuszczać ci się i na Jałmużny: darmo cegłę myjesz i murzyna. Lepiej tu ze złą żoną podobno do czasu Niż z cudzą do wiecznego przedać się tarasu. 353. KATO TRZECH RZECZY ŻAŁOWAŁ
Jeśli kiedy obłudnej dał wiarę niewieście, Jeśli drogi czas darmo w swoim trawił mieście, Jeśli, mogąc piechotą dojść, płynął na łodzi: Wielki Kato żałuje, kiedy z świata schodzi. 354
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 340
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Południ. 25 Toskańskie 65 Wsrzodziemne 19. 226 Zabach 226 Zachodni Ocean 18 Mosella R. 52 MOSKWA 102 Moskwa 104 Moza R. 69 Mozambik 240 Mozyr 212. 213 Mścisław 211 Mulla W. 85 MULTANY Pr. 223 Multan 232 Munich 48 Munster 50 MUNSTER 48. 84 MURBIA 32 Murcia 33 Murraj B. 84 MURZYNY 237 Murzyńskie W. 238 Mysz 207 N. NAMUR Pr. 67 Namur 68 Nankin 233 Nansi 40 Nantes 40 Narbona 40 NARDOVIA 110 Narew R. 105 Narwa 104 NATANGIA 210 Nawada G. 34 NAWARRA 32 Neapol 62 Negrepont W. 225 Neucastle 82 Nueport 68 NEUSCHATEL Pr. 56 Neuschatel 57 NIDERLAND
Południ. 25 Toskańskie 65 Wsrzodziemne 19. 226 Zabach 226 Zachodni Ocean 18 Mosella R. 52 MOSKWA 102 Moskwa 104 Moza R. 69 Mozambik 240 Mozyr 212. 213 Mścisław 211 Mulla W. 85 MULTANY Pr. 223 Multan 232 Munich 48 Munster 50 MUNSTER 48. 84 MURBIA 32 Murcia 33 Murray B. 84 MURZYNY 237 Murzyńskie W. 238 Mysz 207 N. NAMUR Pr. 67 Namur 68 Nankin 233 Nansi 40 Nantes 40 Narbona 40 NARDOVIA 110 Narew R. 105 Narwa 104 NATANGIA 210 Nawada G. 34 NAWARRA 32 Neapol 62 Negrepont W. 225 Neucastle 82 Nueport 68 NEUSCHATEL Pr. 56 Neuschatel 57 NIDERLAND
Skrót tekstu: SzybAtlas
Strona: 303
Tytuł:
Atlas dziecinny
Autor:
Dominik Szybiński
Drukarnia:
Michał Groell
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
fortuna, W jakiej kiedyś złotego Jazon doszedł runa,
Pewniebym wszytkie rzeki bez żaglu i wiosła Snadnie przebyć mógł, boby nawę miłość niosła. I choćbym tam był, kędy rane wstają zorze, Lub gdzie szumi na Północ lodowate morze, Lub gdzie ku antypodom Febus ustępuje. Lub gdzie słońce swym ogniem murzyny farbuje, Przecię twoje przymioty i wdzięki kochane, Wyryte na mym sercu będą wspominane. Kto sam nie doznał, nigdy nie da wiary temu, Jak ciężko żyć od miłej swej oddalonemu. Szczęśliwsze wolne wiatry, co cię obwiewają, I z ślicznej twarzy krople perłowe zbierają. Szczęśliwsze nieme gmachy, kędy przemieszkawasz, Szczęśliwsze i
fortuna, W jakiej kiedyś złotego Jazon doszedł runa,
Pewniebym wszytkie rzeki bez żaglu i wiosła Snadnie przebyć mogł, boby nawę miłość niosła. I choćbym tam był, kędy rane wstają zorze, Lub gdzie szumi na połnoc lodowate morze, Lub gdzie ku antypodom Febus ustępuje. Lub gdzie słońce swym ogniem murzyny farbuje, Przecię twoje przymioty i wdzięki kochane, Wyryte na mym sercu będą wspominane. Kto sam nie doznał, nigdy nie da wiary temu, Jak ciężko żyć od miłej swej oddalonemu. Szczęśliwsze wolne wiatry, co cię obwiewają, I z ślicznej twarzy krople perłowe zbierają. Szczęśliwsze nieme gmachy, kędy przemieszkawasz, Szczęśliwsze i
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 227
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
Siostry żadnej, dwu braciej rodzonychem miała; O com go jedno śmiała dnia którego prosić, Zwykłam beła swe skutki w prośbach swych odnosić. Gdym tak żyła w kochaniu u ojca mojego, Trafił się nam jeden gość do kraju naszego.
XXIII.
Przyjechał do nas młody książę z Zelandii, Który walczyć z Murzyny szedł do Biskaliej. Wiek rozkwitły i gładkość jego niezrównana I miłość, jeszcze nigdy ode mnie nieznana, Zaraz mu moje proste serce zniewoliła, Tem więcej, ilem mogła poznać, żem wierzyła I teraz jeszcze wierzę i wiem niewątpliwie, Że mię wzajem miłuje szczerze i prawdziwie.
XXIV.
Przez te dni, które
Siostry żadnej, dwu braciej rodzonychem miała; O com go jedno śmiała dnia którego prosić, Zwykłam beła swe skutki w prośbach swych odnosić. Gdym tak żyła w kochaniu u ojca mojego, Trafił się nam jeden gość do kraju naszego.
XXIII.
Przyjechał do nas młody książę z Zelandyej, Który walczyć z Murzyny szedł do Biskaliej. Wiek rozkwitły i gładkość jego niezrównana I miłość, jeszcze nigdy ode mnie nieznana, Zaraz mu moje proste serce zniewoliła, Tem więcej, ilem mogła poznać, żem wierzyła I teraz jeszcze wierzę i wiem niewątpliwie, Że mię wzajem miłuje szczerze i prawdziwie.
XXIV.
Przez te dni, które
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 177
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, Której się właśnie takie piękne imię zydzie; Która nie tylko sama, póki żywa będzie, Dojdzie wielkiego szczęścia, ale w pierwszem rzędzie Możnych książąt swojego małżonka postawi Swojem wielkiem rozumem i ubłogosławi, Który, kiedy ona świat zostawi, upadnie Prawie w ostatnią zgubę i zostanie na dnie.
LXIII.
Straszny za jej żywota Murzyn i Sforcowie I zawołani będą Wiszkontów wężowie Od Hiperborskich śniegów po brzegi czerwone I od Inda po morze górami ściśnione; Skoro umrze, w niewolą pójdą z wielką szkodą Obfitej włoskiej ziemie, w której za niezgodą Jej dziedziców żałosna nastąpi odmiana I obcego dostaną Insubrowie pana.
LXIV.
Ale krom tej z zacnego twego pokolenia I insze
, Której się właśnie takie piękne imię zydzie; Która nie tylko sama, póki żywa będzie, Dojdzie wielkiego szczęścia, ale w pierwszem rzędzie Możnych książąt swojego małżonka postawi Swojem wielkiem rozumem i ubłogosławi, Który, kiedy ona świat zostawi, upadnie Prawie w ostatnią zgubę i zostanie na dnie.
LXIII.
Straszny za jej żywota Murzyn i Sforcowie I zawołani będą Wiszkontów wężowie Od Hiperborskich śniegów po brzegi czerwone I od Inda po morze górami ściśnione; Skoro umrze, w niewolą pójdą z wielką szkodą Obfitej włoskiej ziemie, w której za niezgodą Jej dziedziców żałosna nastąpi odmiana I obcego dostaną Insubrowie pana.
LXIV.
Ale krom tej z zacnego twego pokolenia I insze
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 289
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905