, wyższa od tych która na bokach, dla dystynkcyj i symetryj. Ze zaś jak optyka uczy horyzontalne części odleglejsze od oka, pochylone zostają: zdołu widziane części Akroteriach dalsze, mają być 12tą częścią nakłonione ku horyzontowi. Architektura ROZDZIAŁ VI. O Dachach.
Jeśli bowiem zbyt wysokie wielki ciężar będzie dachu, ścianom niebezpieczy, i pod czas ognia budynkowi. Jeśli zbyt niskie: z ciężkością deszcze by spływały, a woda pod topniejącym śniegiem prawie by stała, i dach psuła. Jeśli na szerokości DE budynku, uczyni się semicyrkuł DCBE, linie EA, AB, BC, CD, dadzą formę dachu bardzo wygodnego, pod którym różne
, wyższa od tych która ná bokach, dlá distynkcyi y symmetryi. Ze záś iák optyka uczy horizontálne części odlegleysze od oka, pochylone zostáią: zdołu widziane części Akroteryach dálsze, máią bydź 12tą częścią nakłonione ku horizontowi. Architektura ROZDZIAŁ VI. O Dáchach.
Jeśli bowiem zbyt wysokie wielki ciężar będzie dachu, ścianom niebespieczy, y pod czas ognia budynkowi. Iesli zbyt niskie: z ciężkością deszcze by spływáły, á woda pod topnieiącym śniegiem práwie by stáła, y dách psuła. Jesli ná szerokości DE budynku, uczyni się semicyrkuł DCBE, linie EA, AB, BC, CD, dádzą formę dachu bárdzo wygodnego, pod którym rożne
Skrót tekstu: ŻdżanElem
Strona: 40
Tytuł:
Elementa architektury domowej
Autor:
Kajetan Żdżanski
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
architektura
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
wielkiego gmachu, Kilka tylko województw, w opale, bez dachu, Bez pieniędzy, bez wojska; choćby znalazł ludzi, Nie masz miłości, bo ją łakomstwo wystudzi. Wojna piącidziesiąt lat nie ustaje blisko: Gdzie pojrzysz, nic nie widać prócz pogorzelisko. Gospodarze jedni się przy prywatnych grzeją Kominach, nie wiem, jaką bezpiecząc nadzieją; Drudzy, gdzie tylko płomień wojenny wybuchnie, Kupując wsi, stawiają nowe sobie kuchnie, Żeby piekli pieczenie, zastawiali garki, Gdzie głównie i ojczyste kurzą się ogarki, Choć orda na każdy rok zabiega od spasi I niewczesne krwią naszą gospodarstwo gasi. Gdzież on rząd? ona rada? I mali, i
wielkiego gmachu, Kilka tylko województw, w opale, bez dachu, Bez pieniędzy, bez wojska; choćby znalazł ludzi, Nie masz miłości, bo ją łakomstwo wystudzi. Wojna piącidziesiąt lat nie ustaje blisko: Gdzie pojźrysz, nic nie widać prócz pogorzelisko. Gospodarze jedni się przy prywatnych grzeją Kominach, nie wiem, jaką bezpiecząc nadzieją; Drudzy, gdzie tylko płomień wojenny wybuchnie, Kupując wsi, stawiają nowe sobie kuchnie, Żeby piekli pieczenie, zastawiali garki, Gdzie głownie i ojczyste kurzą się ogarki, Choć orda na każdy rok zabiega od spasi I niewczesne krwią naszą gospodarstwo gasi. Gdzież on rząd? ona rada? I mali, i
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 309
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
rzeczy wychwala. Job Cierpiący Wiersz Piąty.
Więc wzywaj teraz i przez kogo Jobie, Aby cię w twojej wysłuchał żałobie, Obróć i modły do którego z Świętych, A zaż ich na się nie znajdziesz zawziętych. Pycha głupiego puszysta gubi, A zazdrość nigdy poczciwych nie lubi, Widziałem jak się w dumie swej bezpieczył Pyszny, i szcześcium jego wnet złowieczył. Synowie jego niepewni zbawienia W bramie ich na śmierć skruszą bez ulżenia, A nikt nie będzie, żeby ich ratował, Bo Ociec na to się nie sługował. Zie głodny zniwo jego, i zbior hojny Jego samego zahołduje zbrojny, Pragnącym w napój za skrytą pomocą Wszytkie
rzeczy wychwalá. Job Cierpiący Wiersz Piąty.
Więc wzyway teraz i przez kogo Iobie, Aby ćię w twoiey wysłuchał żałobie, Obroć i modły do którego z Swiętych, A zaż ich ná się nie znaydźiesz záwźiętych. Pycha głupiego puszysta gubi, A zazdrość nigdy poczciwych nie lubi, Widźiałem iák się w dumie swey beśpieczył Pyszny, i szcześćium iego wnet złowieczył. Synowie iego niepewni zbawienia W bramie ich ná śmierć skruszą bez ulżenia, A nikt nie będźie, żeby ich ratował, Bo Oćiec ná to się nie sługował. Zie głodny zniwo iego, i zbior hoyny Iego sámego záhołduje zbrojny, Prágnącym w napoy zá skrytą pomocą Wszytkie
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 23
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
mogli się pozbawić Niebezpieczeństwa, i kłotni które tu Przyjaciół, Wodzów, i Żołnierzy czeka Gdyby nie miano znać go za Człowieka. CXLIX. A małesz to są za niepamięć rzeczy? Której gdyby był Senat nie otrzymał Pozwolił żeby na te był odsieczy? Gdy się już zgubą wszytkich nas nadymał? Ta zaś zamiana dosyć nas bezpieczy I chociażby się Senat w niej utrzymał Nie jest nam z krzywdą, zapomnieć niechęci Byle był Cezar i my z nym nietknięci CL. Lubom ja nie tym umysłem to knował? Ale żeby się odwlec mogła kara Bo skorom Senat na mój głos przekował Gdy Koniuratom strach już nie dogara W pierwsząm się znowu śmiałość uarnował
mogli się pozbawić Niebespieczenstwa, y kłotni ktore tu Przyiacioł, Wodzow, y Zolnierzy czeka Gdyby nie miano znać go za Człowieka. CXLIX. A małesz to są za niepamięć rzeczy? Ktorey gdyby był Senat nie otrzymał Pozwolił zeby na te był odsieczy? Gdy się iuz zgubą wszytkich nas nadymał? Ta zaś zamiana dosyc nas beśpieczy I chociazby się Senat w niey utrzymał Nie iest nam z krzywdą, zapomnieć niechęći Byle był Caezar y my z nym ńietknięći CL. Lubom ia nie tym umysłem to knował? Ale zeby się odwlec mogła kara Bo skorom Senat na moy głos przekował Gdy Koniuratom strach iuz nie dogara W pierwsząm się znowu śmiałość uarnował
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 94
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693