daje się wiedzieć/ że dusze te/ o których poratowanie proszono bywa/ najdują się w boleści/ w smutku/ i wzdychaniu: na miejscu ciemnym/ gnuśnym/ niespokojnym/ gorącym. Chłodowite abowiem miejsce w przeciw kładzie się gorącemu. Za któremi Cerkiew Pana Boga prosząc/ mówić zwykła/ o tych którzy płaczą/ i boleją/ i na Chrystusowe pocieszenie czekają: aby im folga stała się od wszelkiej boleści/ i smutku/ i wzdychania: i aby przesielone były tam/ gdzie nawidza światłość oblicza Bożego. Boleść w duszy/ znaczy zewnętrzne jej udręczenie: asmętek i wzdychanie/ znaczą wnętrzne jej w sobie grzyzienie się.
Uważenie Czwarte. Dusz
dáie sie wiedźieć/ że dusze te/ o ktorych porátowánie proszono bywa/ náyduią sie w boleści/ w smutku/ y wzdychániu: ná mieyscu ćiemnym/ gnuśnym/ niespokoynym/ gorącym. Chłodowite ábowiem mieysce w przećiw kłádźie sie gorącemu. Zá ktoremi Cerkiew Páná Bogá prosząc/ mowić zwykłá/ o tych ktorzy płáczą/ y boleią/ y ná Christusowe poćieszenie cżekáią: áby im folgá stáłá sie od wszelkiey boleśći/ y smutku/ y wzdychánia: y áby prześielone były tám/ gdźie nawidza świátłość oblicza Bożego. Boleść w duszy/ znáczy zewnętrzne iey vdręcżenie: ásmętek y wzdychánie/ znácżą wnętrzne iey w sobie grzyźienie sie.
Vważenie Czwarte. Dusz
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 147
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
, Ba i nierówno większej. Jakie więc chłopięta Wytrzymywają na nim stosy niebożęta, Gdy go funtami dają. Nuż w najtęższej zimie Przecię każdy członek w odzieżą uwinie, A same tylko nago pokutują nosy, Tak że z nich i w najtęższy mroz wilgotne rosy Wynikają. Nuż kiedy przyjdzie niemoc owa, Co w niej kości boleją a zaś szumi głowa, To nos przepadł na wieki. Bywa i to nieraz, Że chociaż zła ich gęba zwadzi, on nieborak Przypłaci tego piwa; bo gdy w gębę mierzą, Chybią a na dorędziu w nos prędzej uderzą.
O cny nosie, co chocieś sam nad niebiosami, Jednak po wszytkim świecie szafujesz nosami
, Ba i nierowno większej. Jakie więc chłopięta Wytrzymywają na nim stosy niebożęta, Gdy go funtami dają. Nuż w najtęższej zimie Przecię każdy członek w odzieżą uwinie, A same tylko nago pokutują nosy, Tak że z nich i w najtęższy mroz wilgotne rosy Wynikają. Nuż kiedy przyjdzie niemoc owa, Co w niej kości boleją a zaś szumi głowa, To nos przepadł na wieki. Bywa i to nieraz, Że chociaż zła ich gęba zwadzi, on nieboras Przypłaci tego piwa; bo gdy w gębę mierzą, Chybią a na dorędziu w nos prędzej uderzą.
O cny nosie, co chocieś sam nad niebiosami, Jednak po wszytkim świecie szafujesz nosami
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 387
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
rętszy nad wiatry sprawił cię już o tem Tysiącem gąb Merkury, nie w konturnie złotym Ani tak, jako bogi zwoływał do rady, Ale jako u Lety paruje gmin blady. Co za los twój był tedy, poseł gdy tak smutny Rózgą w skronie żelazną zadał raz okrutny? Z jego śmierci, (ach nieba) boleją i rany, Prędko i sam zgaszony gonisz cień kochany. Które jednak o mężne serca się wstrącają, Wszystkie na cię lamenty, wszystkie łzy spadają Sarmacka jedynaczko. W jednymeś ty sobie Podobała najwięcej; w jednej i on tobie. Ktoby był dał, piastując na kochanem łonie, Żebyś go dotrzymała? Kto
rętszy nad wiatry sprawił cię już o tem Tysiącem gąb Merkury, nie w konturnie złotym Ani tak, jako bogi zwoływał do rady, Ale jako u Lety paruje gmin blady. Co za los twój był tedy, poseł gdy tak smutny Rózgą w skronie żelazną zadał raz okrutny? Z jego śmierci, (ach nieba) boleją i rany, Prędko i sam zgaszony gonisz cień kochany. Które jednak o mężne serca się wstrącają, Wszystkie na cię lamenty, wszystkie łzy spadają Sarmacka jedynaczko. W jednymeś ty sobie Podobała najwięcej; w jednej i on tobie. Ktoby był dał, piastując na kochanem łonie, Żebyś go dotrzymała? Kto
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 39
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
iść w zamęściu nie chcecie szczęściu pod plagi. Inaczej lepiej, że śmierć zasklepi w kośnicy, Niż tak pozwolić, gdy chcą zniewolić w łożnicy.
Odpowiada nieborak: Skąd ci te treny, jak przez syreny, co zwodzą, Udatna w łono, cna Magielono, pochodzą? Milczą delfiny, chociaż z ich winy boleją, Te, lub na grzbiecie ich jeżdżą, przecie łzy leją. Pytam się, za co, kiedyś ladaco, narzykasz? A to nie swoje łzy, ale moje połykasz. Ja przez twą winę, nieszczęsny, ginę, tyś żywa, Udatna z twarzy, a przecie parzy pokrzywa. O jak frantowska
iść w zamęściu nie chcecie szczęściu pod plagi. Inaczej lepiej, że śmierć zasklepi w kośnicy, Niż tak pozwolić, gdy chcą zniewolić w łożnicy.
Odpowiada nieborak: Skąd ci te treny, jak przez syreny, co zwodzą, Udatna w łono, cna Magielono, pochodzą? Milczą delfiny, chociaż z ich winy boleją, Te, lub na grzbiecie ich jeżdżą, przecie łzy leją. Pytam się, za co, kiedyś ladaco, narzykasz? A to nie swoje łzy, ale moje połykasz. Ja przez twą winę, nieszczęsny, ginę, tyś żywa, Udatna z twarzy, a przecie parzy pokrzywa. O jak frantowska
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 259
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
przewarzona. Wino do wody przymieszane surowość jej odejmuje. Ocet zaś winny do wody przylany, ją zdrowszą czyni, i pragnienie odbiera Zdrowość wody i z tąd jawnie patet, kiedy tamtę wodę pijący Obywatele są zdrowi, warg nie mają grubych, jeśli nie kaszlą, na piersi, dychawice, nie chorują, na głowy nie boleją, zdęcia we wnątrz nie czują, w koszułach białego niemają robactwa, Jeszcze wody zdrowej te są signa. Pokrop czyste naczynie cynowe wodą, którą chcesz sprobować; jak wyschnie, i żadnego na naczyniu te skropienie nie zostawi zna- O Ekonomice mianowicie o Stadach, Koniach.
ku, taka jest zdrowej esencyj; jeśli zostawi
przewarzona. Wino do wody przymieszane surowość iey odeymuie. Ocet zaś winny do wody przylany, ią zdrowszą czyni, y pragnienie odbiera Zdrowość wody y z tąd iawnie patet, kiedy tamtę wodę piiący Obywatele są zdrowi, warg nie maią grubych, ieśli nie kaszlą, na piersi, dychawice, nie choruią, na głowy nie boleią, zdęcia we wnątrz nie czuią, w koszułach białego niemaią robactwa, Ieszcze wody zdrowey te są signa. Pokrop czyste naczynie cynowe wodą, ktorą chcesz sprobować; iak wyschnie, y żadnego na naczyniu te skropienie nie zostawi zna- O Ekonomice mianowicie o Stadach, Koniach.
ku, taka iest zdrowey essencyi; iezli zostawi
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 472
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
, zemną się poswata. Lecz i ty połóż Bogi twe domowe, Których się ręce tykają światowe; Albowiem przystęp daremny, i trudny Do Bogów, kto jest chytry, i obłudny. Wiem, że się wszyscy na to żalić muszą, Ze się popiołem w ogniu nie rozkruszą; Skąd gdy ich wcale wyniosła fortuna, Boleją, mając z ciebie opiekuna. Takli cię żale moje nie ogarną, Ze mię podobno porzucisz ciężarną; W cóż się obróci krwie, i twego ciała Ta cząstka, która przy mnie się została. Do macierzyńskich kłopotów i nędzy; Mizerne dziecko przyda zguby prędzej, Któremu ty wprzód, niż się ujrzy z światem,
, zemną się poswáta. Lecz y ty położ Bogi twe domowe, Ktorych się ręce tykáią świátowe; Albowiem przystęp dáremny, y trudny Do Bogow, kto iest chytry, y obłudny. Wiem, że się wszyscy ná to żalić muszą, Ze się popiołem w ogniu nie rozkruszą; Zkąd gdy ich wcále wyniosłá fortuna, Boleią, máiąc z ćiebie opiekuna. Tákli ćię żale moie nie ogárną, Ze mię podobno porzućisz ćiężarną; W coż się obroći krwie, y twego ćiáłá Tá cząstká, ktora przy mnie się zostałá. Do máćierzyńskich kłopotow y nędzy; Mizerne dźiecko przyda zguby prędzy, Ktoremu ty wprzod, niż sie uyrzy z świátem,
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 94
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
gorącością rad pryszczy usta/ tedy go może przez cienką chusteczkę żuchać/ a żuchany z chusty wyjąwszy/ na bolące zęby przykładać. Bo i tym sposobem wiele flegmy z ust wyciaga. Item.
Tenże korzeń w winnym occie ostrym warzony/ ból zębów uśmierza/ tę polewkę ciepłą długo/ po tej stronie w uściech gdzie boleją/ trzymając. Abowiem z dziąsły z zębów szlamowatości wyciąga i tak zęby od bólu wolne czyni. Item.
Język spuchły/ albo nabrzmiały/ też polewkę/ z korzenia warzonego/ w uściech trzymając/ leczy. Toż czyni/ warząc go z kotczą Miętą a z Lebiodką/ w dobrym winnym occie/ i także ciepło
gorącośćią rad prysczy vstá/ tedy go może przez ćienką chusteczkę żucháć/ á żuchány z chusty wyiąwszy/ ná bolące zęby przykłádáć. Bo y tym sposobem wiele flágmy z vst wyćiaga. Item.
Tenże korzeń w winnym ocćie ostrym wárzony/ bol zębow vśmierza/ tę polewkę ćiepłą dług^o^/ po tey stronie w vśćiech gdźie boleią/ trzymáiąc. Abowiem z dźiąsły z zębow szlámowátośći wyćiąga y ták zęby od bolu wolne czyni. Item.
Ięzyk spuchły/ álbo nábrzmiáły/ też polewkę/ z korzeniá wárzoneg^o^/ w vśćiech trzymáiąc/ leczy. Toż czyni/ wárząc go z kotczą Miętą a z Lebiodką/ w dobrym winnym ocćie/ y tákże ćiepło
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 159
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
. Bóg dopuszcza ludziom się pokazować ku poprawie ich i przestrachu/ abo też dla uproszenia przyczyn zwłaszcza tym/ które są w czyśćcu zatrzymane/ jako się z wielu przykładów błogosławienr^o^ Grzegorza pokazuje. Uwielbienie abowiem kiedy chcą: ale inszy tylko za dopuszczeniem Bożym nam się pokazować mogą: są abowiem mękami swemi tak utrapieni/ że więcej boleją z nędze swojej/ a niżeliby się żywym mieli myślić pokazować. I aczkolwiek podczas dusze ludzi świętych/ abo potępionych obecnie tam są gdzie się pokazują/ nie mamy wszakże wierzyć żeby to tak zawsze być miało. Niekiedy pokazowania takie bywają we śnie/ abo i na jawi/ za sprawą dobrych abo złych duchów/ ku dobremu
. Bog dopuscza ludźiom sie pokázowác ku popráwie ich y przestráchu/ ábo też dla vproszenia przycżyn zwłasczá tym/ ktore są w czyscu zátrzymáne/ iáko sie z wielu przykłádow błogosłáwienr^o^ Grzegorzá pokázuie. Vwielbienie ábowiem kiedy chcą: ále inszi tylko zá dopusczeniem Bożym nam sie pokázowác mogą: są ábowiem mękámi swemi ták vtrapieni/ że więcey boleią z nędze swoiey/ á niżeliby sie żywym mieli myslić pokázowáć. Y áczkolwiek podczás dusze ludźi świetych/ ábo potępionych obecznie tám są gdźie sie pokázuią/ nie mamy wszákże wierzyć żeby to ták záwsze bydź miáło. Niekiedy pokázowánia tákie bywáią we śnie/ ábo y ná iáwi/ zá spráwą dobrych ábo złych duchow/ ku dobremu
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 297
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
rozumiem że Cezar do Włoch jachał/ a iż Karnutowie inszeby byli okazji do zamordowania Tazgecego nie brali przedsię: aniby też byli Eburonowie na obóz nasz tak barzo nami pogardziwszy przyszli/ byśmy go obecnego mieli. Nie patrzam ja że nieprzyjaciel mówi/ ale co mówi/ Ren nie daleko/ Niemcy i śmierci Ariowista boleją/ i te nasze zwycięstwa żal im wielki przynoszą/ Francja tak obelżona/ w ręce Rzymskie i niewolą przyszedszy/ sławę męstwa swego starożytną utraciwszy/ góra/ i wielkim przeciwko nam gniewem pała. Naostatek któżby tak mógł o Ambioryksie trzymać/ żeby on wiadomości i pewności o wszytkim nie mając/ do takowej rady dania
rozumiem że Cezár do Włoch iachał/ á iż Kárnutowie inszeby byli okázyey do zámordowánia Tázgecego nie bráli przedśię: ániby też byli Eburonowie ná oboz nász ták bárzo námi pogárdźiwszy przyszli/ bysmy go obecnego mieli. Nie pátrzam ia że nieprzyiaćiel mowi/ ále co mowi/ Ren nie daleko/ Niemcy y śmierći Aryowistá boleią/ y te násze zwyćięstwá żal im wielki przynoszą/ Fráncya ták obelżona/ w ręce Rzymskie y niewolą przyszedszy/ sławę męstwá swego stárożytną vtraćiwszy/ gora/ y wielkim przećiwko nam gniewem pała. Náostátek ktożby ták mogł o Ambioryxie trzymáć/ żeby on wiádomośći y pewnośći o wszytkim nie máiąc/ do tákowey rády dánia
Skrót tekstu: CezWargFranc
Strona: 110.
Tytuł:
O wojnie francuskiej ksiąg siedmioro
Autor:
Gajusz Juliusz Cezar
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Drukarnia wdowy Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
oślice? Bo nigdy nie rodzą. 155. Czemu pierwszych trzech miesięcy łacniej niż innych uroniają białegłowy? Bo na ten czas na słabym przywiązaniu płód wisi. 156. Czemu w morzu barziej gorzka woda lecie niż zimie? W morzu jest woda słona, a słoność gdy przywre gorzknieje. 157. Czemu białegłowy częściej na głowę boleją niż mężczyzna? Bo więcej mają w sobie wilgoci z których dymy do głowy idą. 158. Czemu więcej zębów u mężczyzny niż u białejgłowy? Bo więcej ma ciepła mężczyzna. 159. Czemu ludzie dorastając głos mienia? Bo się roższerza gardziołka głosowa. 160. Czemu tego zwierz inny nie je czego niedzwiedz skosztował? Bo
oślice? Bo nigdy nie rodzą. 155. Czemu pierwszych trzech miesięcy łácniey niż innych uroniáią białegłowy? Bo ná ten czás ná słábym przywiązaniu płod wiśi. 156. Czemu w morzu bárziey gorzka wodá lećie niż źimie? W morzu iest wodá słona, á słoność gdy przywre gorzknieie. 157. Czemu białegłowy cżęściey ná głowę boleią niż mężczyzná? Bo więcey máią w sobie wilgoći z ktorych dymy do głowy idą. 158. Czemu więcey zębow u mężczyzny niż u białeygłowy? Bo więcey ma ćiepłá mężczyzná. 159. Czemu ludzie dorastáiąc głos mięnia? Bo się roższerza gardziołká głosowa. 160. Czemu tego zwierz inny nie ie czego niedzwiedz skosztował? Bo
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 362
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692