i sromotę nie mają/ czym się Bóg brzydzi; co Augustyn Z. uważając mówi: Quum ebrietatis malum sit grave vitium, et DEO odibile, ita per universum mundum à pluribus in consvetudinem missum est, ut jam non putetur esse peccatum, t. j. Gdyż opilstwo jest ciężki (gruby) występek/ Bogu brzydliwy i omierzły (Bóg bowiem pijaństwa nienawidzi/ i nim się wielmi brzydzi) otoż tak po wszystkim świecie niemal u wszystkich ludzi jest zwyczajne/ ba pospolite/ i tak się zawzięło między Krześciany/ że go teraz zgoła nie poczytają za grzech. A indziej pisze: Qui credit, ebrietatem esse parvum peccatum, si se non
y sromotę nie máją/ czym śię Bog brzydźi; co Augustyn S. uważájąc mowi: Quum ebrietatis malum sit grave vitium, et DEO odibile, ita per universum mundum à pluribus in consvetudinem missum est, ut jam non putetur esse peccatum, t. j. Gdyż opilstwo jest ćięszki (gruby) występek/ Bogu brzydliwy y omierzły (Bog bowiem pijáństwá nienáwidźi/ y nim śię wielmi brzydźi) otoż ták po wszystkim świećie niemal u wszystkich ludźi jest zwyczáyne/ bá pospolite/ y ták śię záwźięło między Krześćiány/ że go teraz zgołá nie poczytáją zá grzech. A indźiey pisze: Qui credit, ebrietatem esse parvum peccatum, si se non
Skrót tekstu: GdacKon
Strona: 46.
Tytuł:
Dyszkursu o pijaństwie kontynuacja
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
pod wiżerunkiem gwiazd z nieba lecących/ pod podobieństwem pewnych Komet ich konterfetuje. ma to nawielu miejscach: ja przypomnę jedno: Et visum est aliud signum in caelo, et ecce draco etc. etc. in capitibus cisus diademata septem, et cauda eius trahebattertiam partem stellarum caeli, et misit eas in terram.Robak brzydliwy/ jednak koroną królewską sprosność swoję nakrywający/ smok on piekielny/ ogonem swoim ściągnął z nieba gwiazd podległych sobie trzecią część/ i spadły na ziemię. Cóż to za do rzeczy Janie święty? czy to Pan tak źle przyhawtował te świece niebieskie/ że nie pazurami/ nie nogami/ nie zębami stargnął je piekielny smok/
pod wiżerunkiem gwiazd z niebá lecących/ pod podobieństwem pewnych Komet ich kontérfetuie. ma to náwielu mieyscách: ia przypomnę iedno: Et visum est aliud signum in caelo, et ecce draco etc. etc. in capitibus cisus diademata septem, et cauda eius trahebattertiam partem stellarum caeli, et misit eas in terram.Robak brzydliwy/ iednák koroną krolewską sprosność swoię nakrywáiący/ smok on piekielny/ ogonem swoim śćiągnął z niebá gwiazd podległych sobie trzećią część/ y spádły ná źiemię. Coż to zá do rzeczy Ianie święty? czy to Pan ták źle przyháwtował te świéce niebieskie/ że nie pázurámi/ nie nogámi/ nie zębámi stárgnął ie piekielny smok/
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: C2v
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
na piądź niżej pępka z krzoski. Jużem stemplem nabijał, a chociaż był gruby, Zdało się, że dochodził aż do tylnej śruby; Już jej oczy w słup poszły, już chętnie czekała, Sprężyna rychło z cynglem wypchnąć kulę miała — Aż wtem bezecna baba, baba nieszczęśliwa, Przeklęta, wyszpocona, bezecna, brzydliwa (Czy-ć ją diabeł obudził?), tak jak była wstała, Weszła do nas i kiedy najlepiej, przerwała. Mnie-ć nie postrzegła, ale za moje nie stoi, Znowu się nowej pracy serce moje boi.
Cierpię cudowną mękę z tego, iżem zbity Nie z nadzieje już, ale z
na piądź niżej pępka z krzoski. Jużem stemplem nabijał, a chociaż był gruby, Zdało się, że dochodził aż do tylnej śruby; Już jej oczy w słup poszły, już chętnie czekała, Sprężyna rychło z cynglem wypchnąć kulę miała — Aż wtem bezecna baba, baba nieszczęśliwa, Przeklęta, wyszpocona, bezecna, brzydliwa (Czy-ć ją diabeł obudził?), tak jak była wstała, Weszła do nas i kiedy najlepiej, przerwała. Mnie-ć nie postrzegła, ale za moje nie stoi, Znowu się nowej pracy serce moje boi.
Cierpię cudowną mękę z tego, iżem zbity Nie z nadzieje już, ale z
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 327
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
: które raz wepchnęli w ogień srogi, gdzie były, o, jak rozpalone, drugi raz w zimno ciężkie, gdzie były zmrożone. «Tą katownią – rzekł Anioł – bywają karani ludzie wiarę łamiący, zdrajcami nazwani». Potym przyszli nad przepaść, ta była straszliwa, ciemna, jakby bezdenna, o, jako brzydliwa, gdyż z niej smrody siarczyste, trupie wypadały, tak ciężkie, zaraźliwe, że się jak nic zdały męki one, co przedtym już były widziane, więc głosy, jak straszliwe, były tu słyszane! Rzekł Anioł: «Ta jest męka człowieka pysznego, w głęboką przepaść wrzucą w dumie swej hardego. Ty,
: które raz wepchnęli w ogień srogi, gdzie były, o, jak rozpalone, drugi raz w zimno ciężkie, gdzie były zmrożone. «Tą katownią – rzekł Anioł – bywają karani ludzie wiarę łamiący, zdrajcami nazwani». Potym przyszli nad przepaść, ta była straszliwa, ciemna, jakby bezdenna, o, jako brzydliwa, gdyż z niej smrody siarczyste, trupie wypadały, tak ciężkie, zaraźliwe, że się jak nic zdały męki one, co przedtym już były widziane, więc głosy, jak straszliwe, były tu słyszane! Rzekł Anioł: «Ta jest męka człowieka pysznego, w głęboką przepaść wrzucą w dumie swej hardego. Ty,
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 90
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
szli drogą w ciemnościach trudną i kręconą, dusza, dla ciężkiej drogi czując się strudzoną, ujźrzy srogą bestyję niezmiernej wielkości, większą niż przeszła góra, pełną okropności. Oczy się jak dwie hucie ogniste świeciły, paszczęka tak szeroka, iżby się wzmieściły ludzi dziewięć tysięcy, płomień zaś straszliwy z niej wypadał, także smród nieznośnie brzydliwy. Mnogich dusz płacz, jęczenia były tu słyszane, z brzucha srogiej bestyjej z głęboka wydane. Czartowie w liczbie wielkiej przed paszczęką stali, co dusze wniść w paszczękę gwałtem przymuszali, niż weszły, ciężkie razy onym zadawając, jad srogi przeciwko nim wszyscy wywierając.
Bestyją gdy Tundala dusza oglądała, zostawszy przestraszona, Anioła spytała
szli drogą w ciemnościach trudną i kręconą, dusza, dla ciężkiej drogi czując się strudzoną, ujźrzy srogą bestyję niezmiernej wielkości, większą niż przeszła góra, pełną okropności. Oczy się jak dwie hucie ogniste świeciły, paszczeka tak szeroka, iżby się wzmieściły ludzi dziewięć tysięcy, płomień zaś straszliwy z niej wypadał, także smród nieznośnie brzydliwy. Mnogich dusz płacz, jęczenia były tu słyszane, z brzucha srogiej bestyjej z głęboka wydane. Czartowie w liczbie wielkiej przed paszczeką stali, co dusze wniść w paszczekę gwałtem przymuszali, niż weszły, ciężkie razy onym zadawając, jad srogi przeciwko nim wszyscy wywierając.
Bestyją gdy Tundala dusza oglądała, zostawszy przestraszona, Anioła spytała
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 90
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
mu pulsów, ażby spadły pludry. Inaczej wżdy naucza konfusyja szachska, I gdzie nie zwykła władać kalwinowska laska. Pastuch Momus kowiński w Tezesach wylicza Więcej tego - zaprawdę zasłużyłeś bicza. Jak w zasieku porządek, tak u nas jest w wierze, Co kapelusz to wiara - takie jest przymierze. O, Babilon brzydliwa! Zamieszanie gęste W nawiększych artykułach, a tak barzo częste. Uciekajcie z pośrzodka Babilonu tego, By nie przyszło za czasem na was co gorszego. Daj przykład, który jesteś wodzem do zginienia, Bądź powodem na duszy do dobrego mienia, Jeśli-ć żona schorzała, bo wyje w północy I lęka się częstokroć
mu pulsów, ażby spadły pludry. Inaczej wżdy naucza konfusyja szachska, I gdzie nie zwykła władać kalwinowska laska. Pastuch Momus kowiński w Tezesach wylicza Więcej tego - zaprawdę zasłużyłeś bicza. Jak w zasieku porządek, tak u nas jest w wierze, Co kapelusz to wiara - takie jest przymierze. O, Babilon brzydliwa! Zamieszanie gęste W nawiększych artykułach, a tak barzo częste. Uciekajcie z pośrzodka Babilonu tego, By nie przyszło za czasem na was co gorszego. Daj przykład, który jesteś wodzem do zginienia, Bądź powodem na duszy do dobrego mienia, Jeśli-ć żona schorzała, bo wyje w północy I lęka się częstokroć
Skrót tekstu: TajRadKontr
Strona: 277
Tytuł:
Tajemna rada
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jezuicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
Cóż dalej mam uczynić? grzech mię mój przywodzi O rozpacz/ gwałtowna śmierć przed oczyma chodzi. Łakoma się podemną ziemia rozstępuje: Duszy mojej w odchłaniach grób wieczny gotuje. Do kogoż się uciekę? kto się na tę sprawę Nie zdumieje? Niestetyż na moję niesławę/ Niestetyż i potrzecie/ na mój grzech brzydliwy: Zem się bojaźni przywieść dał na hak zelżywy. Ale wiem co uczynię: Pan mój miłosierny/ I w dobroć nieprzebrany: przeto zaś mizerny Nawrócę się do niego. Odpuść mi mój Panie/ Pokaż nademną swoje zwykłe zmiłowanie: Odpuść nieprawość moję snadź niewysłowioną: Przyjmi w hojną łaskę swą/ skruchę uniżoną.
Coż dáley mam vczynić? grzech mię moy przywodźi O rospácz/ gwałtowna śmierć przed oczymá chodźi. Lákoma się podemną źiemiá rozstępuie: Duszy moiey w odchłániách grob wieczny gotuie. Do kogoż się vćiekę? kto się ná tę spráwę Nie zdumieie? Niestetyż ná moię niesławę/ Niestetyż y potrzecie/ ná moy grzech brzydliwy: Zem się boiáźni przywieść dał ná hak zelżywy. Ale wiem co vczynię: Pan moy miłośierny/ I w dobroć nieprzebrány: przeto záś mizerny Náwrocę się do niego. Odpuść mi moy Pánie/ Pokaż nádemną swoie zwykłe zmiłowánie: Odpuść niepráwość moię snadź niewysłowioną: Prziymi w hoyną łáskę swą/ skruchę vniżoną.
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 22.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
ICARUS. I jać jej także mówię: lecz przeciwna temu/ Nie pozwala przystępu mężowi wtóremu.
PENELOPE.
Tak jest/ iż nie odstąpię przedsiewzięcia swego/ Ktom Ulissessa/ niechcę mieć męża inszego.
AMFINOMUS.
Ale nowiny pewne/ iże już nie żywy/
PENELOPE.
Więc będę żyć bez męża/ każdy mi brzydliwy.
ICARUS Eurymachusa który na ten czas przydzie witać ma.
Eurymache/ witam cię za szczęścia lepszego/ Zażywiesz niż Anfinom/ u potomka mego.
EVRIMACHUS.
BOże by za mym przyściem insza zorza weszła/ A ta zbytnich żałości niepogoda zeszła. Dla której oddalenia z wszystką uprzejmością/ Stawiłem się Wmości swoją obecnością
ICARVS. I iać iey także mowię: lecz przećiwna temu/ Nie pozwala przystępu mężowi wtoremu.
PENELOPE.
Tak iest/ iż nie odstąpię przedśiewzięćia swego/ Ktom Vlyssessá/ niechcę mieć męża inszego.
AMPHINOMVS.
Ale nowiny pewne/ iże iuż nie żywy/
PENELOPE.
Więc będę żyć bez mężá/ każdy mi brzydliwy.
ICARVS Eurymachusá ktory ná ten czás przydźie witáć ma.
Eurymache/ witám ćię za sczęśćia lepszego/ Zażywiesz niż Anphinom/ v potomká mego.
EVRIMACHVS.
BOże by zá mym przyśćiem insza zorzá weszłá/ A thá zbytnich żáłośći niepogodá zeszła. Dla ktorey oddalenia z wszystką vprzeymośćią/ Stáwiłem się Wmośći swoią obecnośćią
Skrót tekstu: PaxUlis
Strona: Fv
Tytuł:
Tragedia o Ulissesie
Autor:
Adam Paxillus
Drukarnia:
Wojciech Kobyliński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
.
XXXIV.
Natychmiast i Niezgoda ogniwo porwała I krzemienia dobywszy, kilkakroć wskrzesała; Żagiew była od pilnej podłożona Pychy, Skąd się we mgnieniu oka zajął ogień cichy, Co tak barzo zapalił serce w onej dobie Poganina, że miejsca nie najdował sobie; Wzdycha, jęczy i z twarzą straszliwą wyzywa Bogi z nieba i klątew brzydliwych używa.
XXXV.
Jako lwica, co próżną jamę zwartowała I tam i sam i węchem nakoniec poznała, Że w niej byli myśliwcy i że jej pobrali Miłe syny i z niemi nagle ujachali, Tak się zrze, tak się gryzie wściekłością tak srogą, Tak gore, że jej góry ani rzeki mogą, Ani
.
XXXIV.
Natychmiast i Niezgoda ogniwo porwała I krzemienia dobywszy, kilkakroć wskrzesała; Żagiew była od pilnej podłożona Pychy, Skąd się we mgnieniu oka zajął ogień cichy, Co tak barzo zapalił serce w onej dobie Poganina, że miejsca nie najdował sobie; Wzdycha, jęczy i z twarzą straszliwą wyzywa Bogi z nieba i klątew brzydliwych używa.
XXXV.
Jako lwica, co próżną jamę zwartowała I tam i sam i węchem nakoniec poznała, Że w niej byli myśliwcy i że jej pobrali Miłe syny i z niemi nagle ujachali, Tak się zrze, tak się gryzie wściekłością tak srogą, Tak gore, że jej góry ani rzeki mogą, Ani
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 45
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
nie miała inszego; Potem na to się udał, na to się usadził, Aby ostatek tej krwie zgubił i zagładził. „Nie bój się, nie lękaj się!” - Zerbin do niej rzecze - „Pókiś jest w mojej straży i w mojej opiece”.
VII.
Skoro się Hermonides w sprosnej i brzydliwej Twarzy z bliska obejźrzał baby niecnotliwej, Zawoła na Zerbina fukliwemi słowy: „Albo się bij albo tej odstąp białejgłowy, Aby tak, jako godna, jako zasłużyła, Od moich ręku żywot brzydki położyła; Chceszli się bić, zabiteś, jako co za krzywą I za rzecz się ujmujesz zbyt niesprawiedliwą”.
VIII
nie miała inszego; Potem na to się udał, na to się usadził, Aby ostatek tej krwie zgubił i zagładził. „Nie bój się, nie lękaj się!” - Zerbin do niej rzecze - „Pókiś jest w mojej straży i w mojej opiece”.
VII.
Skoro się Hermonides w sprosnej i brzydliwej Twarzy z blizka obejźrzał baby niecnotliwej, Zawoła na Zerbina fukliwemi słowy: „Albo się bij albo tej odstąp białejgłowy, Aby tak, jako godna, jako zasłużyła, Od moich ręku żywot brzydki położyła; Chceszli się bić, zabiteś, jako co za krzywą I za rzecz się ujmujesz zbyt niesprawiedliwą”.
VIII
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 152
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905