Gdzie Febus z słońcem już mieszka złączony. O, jaka miernym dowcipom wygoda, Gdzie słońce grzeje, chłodzi cień i woda! Niech tam pomocy, gdzie Parnas w dwa rogi Wierzch swój podnosi, zasięga kto inny,
I gdzie skrzydlatej uderzeniem nogi Końskiej wynikło źródło Kaballiny; Mnie zaś posiłek miły na te drogi — Skłonne chętliwie oczy mej dziewczyny. Dosyć mam, że gdy zabrzmię w słodką stronę, Odniosę z mirtu, nie z lauru koronę.
Miłość jest Muzą, Kupido mym Febem, Który jak smyczkiem grawa na mej lirze Tym łukiem, którym wojuje i z niebem; I piórem swoich skrzydeł po papierze Pisze wiersz, na śmierć niedbały
Gdzie Febus z słońcem już mieszka złączony. O, jaka miernym dowcipom wygoda, Gdzie słońce grzeje, chłodzi cień i woda! Niech tam pomocy, gdzie Parnas w dwa rogi Wierzch swój podnosi, zasięga kto iny,
I gdzie skrzydlatej uderzeniem nogi Końskiej wynikło źródło Kaballiny; Mnie zaś posiłek miły na te drogi — Skłonne chętliwie oczy mej dziewczyny. Dosyć mam, że gdy zabrzmię w słodką stronę, Odniosę z mirtu, nie z lauru koronę.
Miłość jest Muzą, Kupido mym Febem, Który jak smyczkiem grawa na mej lirze Tym łukiem, którym wojuje i z niebem; I piórem swoich skrzydeł po papiérze Pisze wiersz, na śmierć niedbały
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 6
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
owszem na ziemię porzucasz. Sam sobie szkodzisz. Nie narzekaj że na cudzą rękę/ ale na swoję/. Tak właśnie gdy na cię napadną przeciwności: Jeżeli wiedzą o tym wszystkim/ zeć to wszystko na wielki zysk i chwałę wieczną na wypłacenie i czyściec/ jeżeli sercem Chrześcijańskim do woli Pana Boga twego stosującym się/ chętliwie się poddasz i przyjmiesz. Wiedząc mówię o tym/ a z tym wszystkim nic o tym nie myśląc/ tym się nie wzbudzasz/ nie ra- tujesz; ale oczy jako bezrozumny: nie na Boga/ nie na wieczność/ ale na same przykrości i nieszczęścia obróciwszy/ serce w smutku i melancholii cale zatopisz: abo za
owszem ná zięmię porzucász. Sám sobie szkodźisz. Nie nárzekay że ná cudzą rękę/ ále na swoię/. Ták właśnie gdy ná ćię napádną przećiwnośći: Ieżeli wiedzą o tym wszystkim/ zeć to wszystko ná wielki zysk i chwáłę wieczną ná wypłácenie i czyśćiec/ ieżeli sercem Chrześćiańskim do woli Páná Bogá twego stosuiącym się/ chętliwie sie poddász i przyimiesz. Wiedząc mowię o tym/ á z tym wszystkim nic o tym nie myśląc/ tym się nie wzbudzasz/ nie rá- tuiesz; ále oczy iáko bezrozumny: nie ná Bogá/ nie ná wieczność/ ále ná sáme przykrośći i nieszczęśćiá obroćiwszy/ serce w smutku i melánkoliey cále zátopisz: abo zá
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 62
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
zwojowany, Za dzielnym rządem twojego hetmaństwa, A Koronie się pokój pożądany Wrócił, ciężkiego zbawionej tyraństwa; Przez cię Rakoczy także uskromiony, Zaledwie trafił w siedmiogrodzkie strony.
Wiec na pociechę ojczyzny szczęśliwie Żyj generale przezacny krakowski, A jakoś począł służyć jej życzliwie, Służ, wyrażając w sobie kształt ojcowski Niech ci fortuna pomyślna chętliwie Sprzyja, abyś swój urząd marszałkowski Z hetmańską wespół złączony godnością, Długo za boską nosił opatrznością!
Trzeci Konstanty jest mąż znamienity I roztropności i serca wielkiego, Szczery miłośnik rzeczypospolitej: Urząd starostwa białocerkiewskiego I sądeckiego, przez wiele nabyty Odważnych zasług trzymając, każdego Czasu ojczyźnie ratunek z drugiemi Radą poważną zwykł nieść rodzonemi.
Z
zwojowany, Za dzielnym rządem twojego hetmaństwa, A Koronie się pokój pożądany Wrócił, ciężkiego zbawionej tyraństwa; Przez cię Rakoczy także uskromiony, Zaledwie trafił w siedmigrodzkie strony.
Wiec na pociechę ojczyzny szczęśliwie Żyj generale przezacny krakowski, A jakoś począł służyć jej życzliwie, Służ, wyrażając w sobie kształt ojcowski Niech ci fortuna pomyślna chętliwie Sprzyja, abyś swój urząd marszałkowski Z hetmańską wespół złączony godnością, Długo za boską nosił opatrznością!
Trzeci Konstanty jest mąż znamienity I rostropności i serca wielkiego, Szczery miłośnik rzeczypospolitej: Urząd starostwa białocerkiewskiego I sądeckiego, przez wiele nabyty Odważnych zasług trzymając, każdego Czasu ojczyźnie ratunek z drugiemi Radą poważną zwykł nieść rodzonemi.
Z
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 337
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
nierychło poznawać. O LISZCE Z WILKIEM
Pijąc liszka spragniona, w wodę się wemknęła, W której gdy tonąc patrzy, gdzieby wypłynęła, Ujźrzy wilka z trafunku i rzecze do niego: „Przyjacielu, pomóż mi teraz z razu złego!
Wszak gdy co na cię przyjdzie, wiernieć obiecuję, Że cię w każdej przygodzie chętliwie ratuję”. A wilk, miasto pomocy, pyta: jakby wpadła, Lub dawnoby przygoda ta na nią przypadła. Pyta, na miejscu stojąc; owa pływa wkoło,
Już, już się jej śmiertelny pot bije na czoło, - Rzecze: „Ej, ratuj prze Bóg! wszak się łacno o tym,
nierychło poznawać. O LISZCE Z WILKIEM
Pijąc liszka spragniona, w wodę się wemknęła, W której gdy tonąc patrzy, gdzieby wypłynęła, Ujźrzy wilka z trafunku i rzecze do niego: „Przyjacielu, pomóż mi teraz z razu złego!
Wszak gdy co na cię przyjdzie, wiernieć obiecuję, Że cię w każdej przygodzie chętliwie ratuję”. A wilk, miasto pomocy, pyta: jakby wpadła, Lub dawnoby przygoda ta na nię przypadła. Pyta, na miejscu stojąc; owa pływa wkoło,
Już, już się jej śmiertelny pot bije na czoło, - Rzecze: „Ej, ratuj prze Bóg! wszak się łacno o tym,
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 16
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
/ i na wiek / da Pan Bóg będę tegoż zboru Z: żywym członkiem. Katechizm
55 Co rozumiesz o obcowaniu Świętych?
To iż wszyscy a wszyscy wierni zstawają się uczestniki Pana Krystusowemi/ i spółkują znim/ jako członki jego we wszytkich dobrach jego/ A zasię każdy temi dary/ Które wziął od Pana chętliwie służyć i szafować ma/ Ku zobopolnemu dobremu i zbawieniu inszych.
56 Co wierzysz o odpuszczeniu grzechów?
Wierzę iż Bóg dla dosyć uczynienia Pana Krystusowego/ mnie moje wszytkie złości odpuścić raczył/ i tej nieprawości/ która podziś dzień w ciele moim jest/ zktórą ustawiczną walkę wieść mam/ już doskonale przebaczył: a Krystusową
/ y ná wiek / da Pan Bog będę tegoż zboru S: żywym członkiem. Kátechizm
55 Co rozumiesz o obcowániu Swiętych?
To iż wszyscy á wszyscy wierni zstawaią śię vczestniki Páná Krystusowemi/ y społkuią znim/ iáko członki iego we wszytkich dobrách iego/ A záśię káżdy temi dáry/ Ktore wział od Páná chętliwie służyć y száfowáć ma/ Ku zobopolnemu dobremu y zbáwieniu inszych.
56 Co wierzysz o odpuszczeniu grzechow?
Wierzę iż Bog dla dosyc vczynienia Páná Krystusowego/ mnie moie wszytkie złośći odpuśćić raczył/ y tey niepráwośći/ ktora podziś dzień w ćiele moim iest/ zktorą vstáwiczną walkę wieść mam/ iuż doskonále przebaczył: á Krystusową
Skrót tekstu: RybMKat
Strona: 26
Tytuł:
Katechizmy
Autor:
Maciej Rybiński
Drukarnia:
Andrzej Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
ku pomście wyzywają/ jeśliby kto pod pokryciem Imienia jego/ umyślnie oszukać chciał Lecz takowa cześć nie przynależy żadnemu stworzeniu. Więtszy.
103 W czwartym przykazaniu co nam Pan rozkazuje.
Napierwej chce/ aby porzadna służba słowa Bożego zachowana była/ także i szkoły żeby pomnażane były/ Aby ludzie społem we dni święte schadzali się chętliwie/ ku pilnemu słuchaniu słowa Bożego/ i ku używaniu świętości/ także i ku spolnym a pospolitym modlitwom swoje też przyłączali: i ubogich wedle dostatku swego nie przepominali. Ktemu wtym przykazaniu na więcej tego po nas chce/ abyśmy po wszytek czas żywota naszego odpoczywali od myśli i uczynków niezbożnych/ dopuszczając Panu sprawy swe przez
ku pomśćie wyzywáią/ iesliby kto pod pokryćiem Imienia iego/ vmyślnie oszukáć chćiał Lecz tákowa cześć nie przynáleży żadnemu stworzeniu. Więtszy.
103 W czwartym przykazániu co nam Pan roskázuie.
Napierwey chce/ áby porzadna służbá słowá Bożego záchowána byłá/ tákże y szkoły zeby pomnażane były/ Aby ludźie społem we dni święte zchadzáli śię chętliwie/ ku pilnemu słuchániu słowá Bożego/ y ku vżywániu świątośći/ tákże y ku spolnym á pospolitym modlitwom swoie też przyłączáli: y vbogich wedle dostátku swego nie przepomináli. Ktemu wtym przykazániu na więcy tego po nas chce/ ábysmy po wszytek czas żywotá nászego odpoczywáli od myśli y vczynkow niezbożnych/ dopuszczáiąc Pánu spráwy swe przez
Skrót tekstu: RybMKat
Strona: 43
Tytuł:
Katechizmy
Autor:
Maciej Rybiński
Drukarnia:
Andrzej Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
twemu: i zniszcz wszytkie niezbożne przeciw słowu twemu namówione rady/ dotąd aż dostatecznie Królować będziesz/ sam napełniając wszytko.
124 Która jest trzecia prośba?
Bądź wolą twa jako w niebie tak i na ziemi: To jest. Daj abyśmy wszyscy wyrzekszy się swojej własnej woli/ twej która sama święta jest/ we wszytkim chętliwie i powolnie poszłuszni byli: a nie inaczej każdy znas w powołaniu swym tobie ochotnie i wiernie służył: jedno jako i w niebie Anieli tobie powolni są.
125 Która jest czwarta prośba?
Chleb nasz powiszedni daj nam dziś: To jest/ Dodawaj nam rzeczy wszytkich/ życiu doczesnemu potrzebnych/ abyśmy znali iż od
twemu: y zniszcz wszytkie niezbożne przeciw słowu twemu námowione rády/ dotąd áż dostátecznie Krolowáć będźiesz/ sam napełniáiąc wszytko.
124 Ktora iest trzecia proźbá?
Bądź wolą twa iáko w niebie ták y ná źiemi: To iest. Day ábysmy wszyscy wyrzekszy śię swoiey własney woli/ twey ktora sámá święta iest/ we wszytkim chętliwie y powolnie poszłuszni byli: á nie ináczey káżdy znas w powołániu swym tobie ochotnie y wiernie służył: iedno iáko y w niebie Anieli tobie powolni są.
125 Ktora iest czwarta proźbá?
Chleb nász powiszedni day nam dźiś: To iest/ Dodaway nam rzeczy wszytkich/ życiu doczesnemu potrzebnych/ ábysmy ználi iż od
Skrót tekstu: RybMKat
Strona: 50
Tytuł:
Katechizmy
Autor:
Maciej Rybiński
Drukarnia:
Andrzej Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
na drugi raz nie zachowując.
Obaczywszy jednego barzo źle strzelającego z łuku/ usiadł jako najbliżej celu; a gdy go pytano/ czemuby tak barzo blisko celu siedział? rzekł; Boję się by zaś w mię ten dobry człowiek nie trafił/ gdybym stał opodal od celu. Gdy go pytano/ czemuby ludzie chętliwiej żebrakom dawali/ niż Filozofom? na to tak odpowiedział; To w tym jest: że rychlej się spodziewają być chromymi albo ślepymi/ niżli Filozofami. Krótkich powieści
Zadał mu to jeden/ jakoby kiedyś miał fałszywą monetę robić; Temu tak zapłacił: Znam się do tego/ że był ten czas/ kiedy takimem był/
ná drugi raz nie záchowuiąc.
Obacżywszy iednego bárzo źle strzeláiącego z łuku/ vśiadł iáko naybliżey celu; á gdy go pytano/ cżemuby ták bárzo blisko celu śiedźiał? rzekł; Boię się by záś w mię ten dobry cżłowiek nie tráfił/ gdybym stał opodal od celu. Gdy go pytano/ cżemuby ludźie chętliwiey żebrakom dawáli/ niż Filozofom? ná to ták odpowiedźiał; To w tym iest: że rychley się spodźiewáią być chromymi álbo ślepymi/ niżli Filozofámi. Krotkich powieśći
Zádał mu to ieden/ iákoby kiedyś miał fałszywą monetę robić; Temu ták zápłáćił: Znam się do tego/ że był ten cżas/ kiedy tákimem był/
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 36
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
najbardziej korciło, że nie zagranicą było, Leć w pospolitym ruszeniu, w wolnem pana obieraniu. To Gołębską już się było kontentować; leć niemiło Słuchać, że nic nie sprawili, a daremno czas trawili. Bywał rotmistrzem w pospolitem ruszeniu.
Więc mi tym chciej to nagrodzić, - szczęśliwie go doprowadzić I tam mu służyć chętliwie, dając mu losy życzliwie. Leć się bardziej nie zawiodę, gdy Cię do tego przywiodę, O mój Boże, że w opiekę weźmiesz go sam pod twą rękę. ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY Tren 41.
Poco prędko pospieszałeś, gdy nikogo nie zastałeś, Bo i wojsko nie ściągnięte! powróć jeszcze, kędy
najbardziej korciło, że nie zagranicą było, Leć w pospolitym ruszeniu, w wolnem pana obieraniu. To Gołębską już się było kontentować; leć niemiło Słuchać, że nic nie sprawili, a daremno czas trawili. Bywał rotmistrzem w pospolitem ruszeniu.
Więc mi tym chciej to nagrodzić, - szczęśliwie go doprowadzić I tam mu służyć chętliwie, dając mu losy życzliwie. Leć się bardziej nie zawiodę, gdy Cię do tego przywiodę, O mój Boże, że w opiekę weźmiesz go sam pod twą rękę. ŻYCIA JEDNEJ SIEROTY Tren 41.
Poco prędko pospieszałeś, gdy nikogo nie zastałeś, Bo i wojsko nie ściągnięte! powróć jeszcze, kędy
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 106
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
umrze; któż mu zapłaci, jeśli nie Rzpltą? Król bez Rzpltej nic uczynić nie może; Rzpltą na co się wszytka zgodzi, wszytko za jej konsensem uczynić, wszytko on dać musi. Ale nadewszytko sława najtrwalsza, a nagroda z nieba najpewniejsza, którą Bóg niepochybnie tym wszytkim daje, którzy ojczyźnie swej szczerze, chętliwie, cnotliwie, z odwagą wszytkiego, co mają po dusznym zbawieniu najmilszego, służą. Tom ci do was szczerze, widzi Bóg, jako brat do braciej, do wszytkich wobec, a osobliwie do ludzi rycerskich i tymże się rzemiosłem bawiących, jako też jeden, com go zawsze zażywał i teraz nie przestawam
umrze; któż mu zapłaci, jeśli nie Rzpltą? Król bez Rzpltej nic uczynić nie może; Rzpltą na co się wszytka zgodzi, wszytko za jej konsensem uczynić, wszytko on dać musi. Ale nadewszytko sława najtrwalsza, a nagroda z nieba najpewniejsza, którą Bóg niepochybnie tym wszytkim daje, którzy ojczyźnie swej szczerze, chętliwie, cnotliwie, z odwagą wszytkiego, co mają po dusznym zbawieniu najmilszego, służą. Tom ci do was szczerze, widzi Bóg, jako brat do braciej, do wszytkich wobec, a osobliwie do ludzi rycerskich i tymże się rzemiosłem bawiących, jako też jeden, com go zawsze zażywał i teraz nie przestawam
Skrót tekstu: PismoSzlachCz_III
Strona: 368
Tytuł:
Pismo szlachcica jednego, w którym o rozprawie znać daje do braciej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918