z dobrej woli Chciała Kasieńka na folwark do roli Albo na łąki kwitnące do siana I do dobytku przechodzić się z rana, Żeby jej czas zbiegł i w ciepłe południe Blisko siedziała gęstwiny i studnie, I mówi: „Pójdźmy kwiatki rwać rozliczne I z wymion krowich pożytki brać mleczne.” Jam rzekł: „Nie chodźmy, bo ja z kwiatków szydzę Oprócz tych, które na twych wargach widzę, I na mleko mię darmo insze prosisz, Prócz tego, które na płci swojej nosisz.” Jakoż gdy na pstrej murawie usiadła I kwiatków krwawych za uszy nakładła, Zgasł przy rumianej szkarłat ich jagodzie, Polna zniknęła przy ludzkiej urodzie; Jak
z dobrej woli Chciała Kasieńka na folwark do roli Albo na łąki kwitnące do siana I do dobytku przechodzić się z rana, Żeby jej czas zbiegł i w ciepłe południe Blisko siedziała gęstwiny i studnie, I mówi: „Pójdźmy kwiatki rwać rozliczne I z wymion krowich pożytki brać mléczne.” Jam rzekł: „Nie chodźmy, bo ja z kwiatków szydzę Oprócz tych, które na twych wargach widzę, I na mleko mię darmo insze prosisz, Prócz tego, które na płci swojej nosisz.” Jakoż gdy na pstrej murawie usiadła I kwiatków krwawych za uszy nakładła, Zgasł przy rumianej szkarłat ich jagodzie, Polna zniknęła przy ludzkiej urodzie; Jak
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 181
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
miała w tak
oczywistym błędzie. Nie podobna, żeby rozum u nas nie miał wziąć kiedy góry. A za cóż nie u nas samych, za co, mówię, nie za naszych czasów!
Dajmy więc pokój i niegodziwym o polepszeniu stanu Rzplitej desperacjom, i tym wyżej egzaminowanym utrzymania sejmów błahym i nieskutecznym sposobom. Nie chodźmy koło (jak mówią) celu, idźmy do samej rzeczy. Insze sposoby nitki to są, nie mocne łańcuchy do dźwigania i rządzenia tej machiny. Liście i gałązki to jest ociesywać, nie rdzeniowi i korzeniowi co radzić. Koło strumyków bawiemy się darmo, nie idziemy do zrzódła. Pewien jestem, że mamy na myśli
miała w tak
oczywistym błędzie. Nie podobna, żeby rozum u nas nie miał wziąść kiedy góry. A za cóż nie u nas samych, za co, mówię, nie za naszych czasów!
Dajmy więc pokój i niegodziwym o polepszeniu stanu Rzplitej desperacyjom, i tym wyżej egzaminowanym utrzymania sejmów błahym i nieskutecznym sposobom. Nie chodźmy koło (jak mówią) celu, idźmy do samej rzeczy. Insze sposoby nitki to są, nie mocne łańcuchy do dźwigania i rządzenia tej machiny. Liście i gałązki to jest ociesywać, nie rdzeniowi i korzeniowi co radzić. Koło strumyków bawiemy się darmo, nie idziemy do zrzódła. Pewien jestem, że mamy na myśli
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 181
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
. 11. A To czyńcie wiedząc czas/ iż już przyszła godzina/ abyśmy się ze snu ocucili. Abowiem teraz bliższe nas jest zbawienie/ a niż kiedyśmy uwierzyli. 12. Noc przeminęła/ a dzień się przybliżył. Odrzućmyż tedy uczynki i ciemności/ a obleczmy się w zbroję światłości. 13. Chodźmy uczciwie jako we dnie: nie w biesiadach/ i w pijaństwach: nie we wszeteczeństwach/ i rozpustach: nie w poswarkach/ ani w zazdrości. 14. Ale obleczcie się w PAna JEzusa CHrystusa: a nie czyńcie starania o ciele ku wykonywaniu pożądliwości. Rozd. XIII. AD ROMANOS. Rozd. XIV. ROZDZIAŁ
. 11. A To cżyńćie wiedząc cżás/ iż już przyszłá godźiná/ ábysmy śię ze snu ocućili. Abowiem teraz bliższe nas jest zbáwienie/ á niż kiedysmy uwierzyli. 12. Noc przeminęłá/ á dźień śię przybliżył. Odrzućmyż tedy ucżynki i ćiemnośći/ á oblecżmy śię w zbroję swiátłośći. 13. Chodźmy ucżćiwie jáko we dnie: nie w biesiádách/ y w pijáństwách: nie we wszetecżeństwách/ y rozpustách: nie w poswarkách/ áni w zazdrośći. 14. Ale oblecżćie śię w PAná JEzusá CHrystusá: á nie cżyńćie stáránia o ćiele ku wykonywániu pożądliwośći. Rozd. XIII. AD ROMANOS. Rozd. XIV. ROZDZIAŁ
Skrót tekstu: BG_Rz
Strona: 172
Tytuł:
Biblia Gdańska, List do Rzymian
Autor:
św. Paweł
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
i utrapienie, Bo tak wiernym chce dać zbawienie.
Przetoż przed nimi skosztował żądła śmierci ostrego, Chcąc niewolniki bo jaźni wyrwać z niewole j jego, By wszyscy przez Jego powstanie Mieli żywą nadzieję w Panie.
Bądźmyż cale przez tę łaskę zbawienną poruszeni, Która się w Nim oświeciła, i przez nią wyćwiczeni, Chodźmy przed Nim w świątobliwości, Zaprzawszy się wszech przeszłych złości.
Bośmy już nie marnym złotem ani srebrem kupieni, Od złych zwyczajów przodków swych krwią Jego wybawieni, Co skutkiem w prawdzie wyznawajmy, Nowością życia wyrażajmy.
Bądźmy przed Nim zborem świętym, czystym, nienaganionym, Ludem nowym i osobnym na wolność wypuszczonym, Strzegąc,
i utrapienie, Bo tak wiernym chce dać zbawienie.
Przetoż przed nimi skosztował żądła śmierci ostrego, Chcąc niewolniki bo jaźni wyrwać z niewole j jego, By wszyscy przez Jego powstanie Mieli żywą nadzieję w Panie.
Bądźmyż cale przez tę łaskę zbawienną poruszeni, Która się w Nim oświeciła, i przez nię wyćwiczeni, Chodźmy przed Nim w świątobliwości, Zaprzawszy się wszech przeszłych złości.
Bośmy już nie marnym złotem ani srebrem kupieni, Od złych zwyczajów przodków swych krwią Jego wybawieni, Co skutkiem w prawdzie wyznawajmy, Nowością życia wyrażajmy.
Bądźmy przed Nim zborem świętym, czystym, nienaganionym, Ludem nowym i osobnym na wolność wypuszczonym, Strzegąc,
Skrót tekstu: LubienSPiosBar_I
Strona: 141
Tytuł:
Piosnka o wieczerzy pańskiej
Autor:
Stanisław Lubieniecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
zmysły/ a ni w czym ciałka mego nie zasmęcić/ (a by mi dostawało nie ustąpiłbym Salomonowi samemu) lubo mi. i takem pracować zwykł aż długo w noc/ ale też potym odpocznę/ nagradżając snem do południa. A w tym się żona onegoż odezwie na imię Rozkosz/ mówiąc: Chodźmy w wieńcach naszych póki nie uwiędną; żadna łąka niech nie będzie którejby nie miała przejść rozpustność nasza. Czego wszytkiego słuchając Sumnienie/ płaci mu na wszytko nie bez bólu swego/ przypominając mu porządnie nie omylne boskie zdania i dekreta/ w księgach jego opisane: Nie będzie duch mój trwał na wieki w człowiecze gdyż jest
zmysły/ á ni w czym ćiáłká mego nie zásmęćić/ (á by mi dostáwáło nie vstąpiłbym Salomonowi sámemu) lubo mi. y tákem prácowáć zwykł áż długo w noc/ ále też potym odpocznę/ nágrádżaiąc snem do południa. A w tym się żoná onegoż odezwie ná imię Roskosz/ mowiąc: Chodźmy w wieńcách nászych poki nie vwiędną; żadná łąká niech nie będźie ktoreyby nie miała przeyść rospustność nászá. Czego wszytkiego słuchaiąc Sumnienie/ płáći mu ná wszytko nie bez bolu swego/ przypomináiąc mu porządnie nie omylne boskie zdánia y dekretá/ w księgách iego opisáne: Nie będźie duch moy trwał ná wieki w człowiecze gdyż iest
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 8
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
swych wszystkich/ ubogą pojąwszy. Toż tobie dobra Żonka. Żeńże się tu drugi/ Gdy się taką wdzięcznością od nich nam oddaje. Łzy i żal zmyślony. Zwłaszcza przy Ludziach. Tym gachów zwabiają. Panie szepcą i rają. Pytanie. Księgi Pierwszej Odpowiedź. Zbytki pogrzebowe.
Aleć jeszcze nie koniec/ chodźmy do pogrzebu Który im zwiększym zbytkiem/ tym większej miłości Ku Mężom chcą mieć znakiem; lecz kto zdrowym okiem W to wejrzy/ nie Mężowi lecz animuszowi Swemu k woli to czynią/ aby się pokazać. Gdy tedy czas pogrzebu naznaczony przydzie/ Najedzie się i obcych/ i Krewnych/ i Mnichów/ Dla których by się
swych wszystkich/ vbogą poiąwszy. Tosz tobie dobrá Żonká. Żeńże się tu drugi/ Gdy się táką wdźięcznośćią od nich nąm oddáie. Lzy y żal zmyślony. Zwłaszczá przy Ludźiách. Tym gachow zwabiáią. Pánie szepcą y ráią. Pytánie. Xięgi Pierwszey Odpowiedź. Zbytki pogrzebowe.
Aleć ieszcze nie koniec/ chodźmy do pogrzebu Ktory im zwiększym zbytkiem/ tym większey miłośći Ku Mężom chcą mieć znákiem; lecz kto zdrowym okiem W to weyrzy/ nie Mężowi lecz ánimuszowi Swemu k woli to czynią/ áby się pokazáć. Gdy tedy czás pogrzebu náznaczony przydźie/ Náiedźie się y obcych/ y Krewnych/ y Mnichow/ Dla ktorych by się
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 18
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
/ toż tam jak i indzie. Ale choćbyś nikogo tylko Arendarzów A Dzierżawców wziął przed się/ jakie impostury W nich znajdziesz i dziedzicznych Panów zawiedzenie? Pokażeć coś na pozór/ wyliczy nie mało/ A Majętność obróci w samego diabła. I twoje dobro we dwu. Ostatek defalki Wezmą i tam regestra jakieś wymyślone. Chodźmyż zaś do pieniactwa/ bo to tymi czasy Zabaweczka Szlachecka najzwyczajniejsza/ Albo przy domu Kufel. Chodźmysz do Kupiectwa I handlów zakazanych temuż to stanowi/ Uznamy że się Szlachta w Szotów obróciła/ I że nic w sobie nie ma Szlachcica godnego. Nie tak Przodkowie naszym oni cni Polacy/ O zbior chciwy nie
/ toż tam iák y indźie. Ale choćbyś nikogo tylko Arendarzow A Dźierzawcow wźiął przed się/ iakie impostury W nich znaydźiesz y dźiedźicznych Panow záwiedzenie? Pokażeć coś ná pozor/ wyliczy nie mało/ A Máiętność obroći w sámego dyabłá. Y twoie dobro we dwu. Ostatek defalki Wezmą y tam regestra iakieś wymyślone. Chodźmyż záś do pieniactwá/ bo to tymi czásy Zábaweczka Szlachecka nayzwyczaynieysza/ Albo przy domu Kufel. Chodźmysz do Kupiectwá Y handlow zákazanych temuż to stanowi/ Vznamy że się Szlachta w Szotow obroćiłá/ Y że nic w sobie nie ma Szlachćicá godnego. Nie ták Przodkowie nászym oni cni Polacy/ O zbior chćiwy nie
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 170
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650