) jest kościół Ojców Bernardynów, barzo we śrzodku ozdobiony, kędy ciało św. Heleny cesarzowej, quae crucem Domini invenit i wiele relikwii świętych z Jeruzalem do Rzymu transtulit; w ołtarzu wyśmienitym marmurowym na kształt katafalku leży, i innych wiele ciał świętych męczenników.
Są też znaki i słupy, na których był ganek, którym chodziwał 50 Nero, ów okrutny cesarz na jedno miejsce, nazwane (którego i teraz vestigia, to jest mury puste stoją), kędy męczono i tracono wszytkich pro fide et Chrysto, a on, patrząc na to, delectabatur, jako lwów żywych tamże puszczano na szarpanie świętych; z którego się on ganku przypatrując
) jest kościoł Ojców Bernardynów, barzo we śrzodku ozdobiony, kędy ciało św. Heleny cesarzowej, quae crucem Domini invenit i wiele relikwii świętych z Jeruzalem do Rzymu transtulit; w ołtarzu wyśmienitym marmurowym na kształt katafalku leży, i innych wiele ciał świętych męczenników.
Są też znaki i słupy, na których był ganek, którym chodziwał 50 Nero, ów okrutny cesarz na jedno miejsce, nazwane (którego i teraz vestigia, to jest mury puste stoją), kędy męczono i tracono wszytkich pro fide et Christo, a on, patrząc na to, delectabatur, jako lwów żywych tamże puszczano na szarpanie świętych; z którego się on ganku przypatrując
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 198
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
wszytkich chorych solo tylko attactu. Która potestatem,
fertur, si credere fas est - wszytkim aż do dzisiejszego reliquit królom, iż morbum nazywają regium; wszyscy angielscy królowie leczą attactu jeno. 93v
W tymże kościele na górze praesentantur effigies, expressae właśnie jako vivae, sławnych królów wyrobione i w szatach królewskich, jako przedtym chodziwał każdy; drugie są barzo stare, tak iż szaty jako zwyczaj aksamitne, karmazynowe do ziemi, gronostajami podszyte, antiquitate consumptae jako pajęczyną gdy się dotknie. Te wszytkie effigies asservantur w szafach zamczystych cum honore.
Po południu w zomku byłem, kędy obronność wielka, niedaleko od morza ma suum situm, tam asservantur wszytkie skarby
wszytkich chorych solo tylko attactu. Która potestatem,
fertur, si credere fas est - wszytkim aż do dzisiejszego reliquit królom, iż morbum nazywają regium; wszyscy angielscy królowie leczą attactu jeno. 93v
W tymże kościele na górze praesentantur effigies, expressae właśnie jako vivae, sławnych królów wyrobione i w szatach królewskich, jako przedtym chodziwał kożdy; drugie są barzo stare, tak iż szaty jako zwyczaj aksamitne, karmazynowe do ziemi, gronostajami podszyte, antiquitate consumptae jako pajęczyną gdy się dotknie. Te wszytkie effigies asservantur w szafach zamczystych cum honore.
Po południu w zomku byłem, kędy obronność wielka, niedaleko od morza ma suum situm, tam asservantur wszytkie skarby
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 304
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
. ad literam trzymali. Ciż sami byli Legis Doctores. Siódma Sekta EsenI albo ESSAEI, tojest Operaryj, Pracownicy że sami bez sług pracowali, mając za rzocz niesumienną i niesprawiedliwą mieć bliźniego swego za niewolnika i pracownika; nie miewali i żon, dla uniknienia zwadki. O powierzchowne nie dbali ochędostwo, w szatach białych chodzywali, aż do podarcia na kawałki. W Sabasz ogień w domu wygasili, nawet na opus nature w tenże dzień nie chodzili; Fatum admittebant, teste Epiphanio et Adamo Reisnero.
Ośma Sekta Żydowska zwała się JUDajTE, od Judy Gau-Lanity; ci samego Pena BOGA zwali tylko Panem, nikogo więcej; dlatego Trybutu Rzymianom dawać
. ad literam trzymáli. Ciż sami byli Legis Doctores. Siodma Sekta ESSENI albo ESSAEI, toiest Operarii, Pracownicy że sami bez sług pracowali, maiąc zá rzocz niesumienną y niesprawiedliwą mieć bliźniego swego za niewolnika y prácowniká; nie miewali y żon, dlá uniknienia zwádki. O powierzchowne nie dbali ochędostwo, w szatách białych chodzywali, aż do podarcia ná kawałki. W Sábász ogień w domu wygasili, nawet na opus naturae w tenże dzień nie chodzili; Fatum admittebant, teste Epiphanio et Adamo Reisnero.
Osma Sektá Zydowska zwáła się IUDAITAE, od Iudy Gau-Lanity; ci samego Pená BOGA zwali tylko Panem, nikogo więcey; dlatego Trybutu Rzymiánom dáwać
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1066
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
., z którego synami dwoma peregrynował do cudzych krajów: z starostą bobrujskim za chłopca, z podskarbim nadwornym za gubernera. Drugi, Michał, teraźniejszych stryj rodzony i dotychczas żyjący, w majętności Szyszowej za Kamieńcem Litewskim sytuowanej siedzi, z pastuchami ma swoje traktamenta i zabawy. Trzeci stryj teraźniejszych, Andrzej, niedawno umarł. Chodzywał po świecie drabem włóczęgą. Bywał często pod oknem u brata swego Jerzego i zamiast groszów bierał od niego jałmużny czerwone złote. Dał mu zatem tenże brat starszy pozwolenie zbyć swoje siedlisko, w Horodcu po ojcu ich pozostałe, Żydowi Ickowi, który i dotychczas ten plac posyduje, ozdobne gniazdo, skąd wyszli panowie Matuszewicowie.
., z którego synami dwoma peregrynował do cudzych krajów: z starostą bobrujskim za chłopca, z podskarbim nadwornym za gubernera. Drugi, Michał, teraźniejszych stryj rodzony i dotychczas żyjący, w majętności Szyszowej za Kamieńcem Litewskim sytuowanej siedzi, z pastuchami ma swoje traktamenta i zabawy. Trzeci stryj teraźniejszych, Andrzej, niedawno umarł. Chodzywał po świecie drabem włóczęgą. Bywał często pod oknem u brata swego Jerzego i zamiast groszów bierał od niego jałmużny czerwone złote. Dał mu zatem tenże brat starszy pozwolenie zbyć swoje siedlisko, w Horodcu po ojcu ich pozostałe, Żydowi Ickowi, który i dotychczas ten plac posyduje, ozdobne gniazdo, skąd wyszli panowie Matuszewicowie.
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 544
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
był drabem i jałmużny żebrał, czyli też pastuchem był w Wilanowie lub w Telatyczach? — Ad 8-vum responsio: Po ożenieniu się wkrótce był pastuchem w Wilanowie i wpóki mógł, bydło pasł. Jeżeli był kiedy drabem, tego nie pamiętają, natenczas zaś, kiedy żebrał, już był barzo stary.
9-no. Jeżeli chodzywał kiedy do Rasnej po jałmużnę i jeżeli bierał od świętej pamięci WYMPana starosty stokliskiego czerwone złote zamiast groszów jałmużny? — Ad 9-num responsio: Póty bydło pasł w Wilanowie, póki mógł, i nigdy nigdzie natenczas nie bywał, ani w Rasnej. Jak zaś osłabiawszy, nie mógł paść bydła, tedy okolicznie żebrając jałmużnę, mógł
był drabem i jałmużny żebrał, czyli też pastuchem był w Wilanowie lub w Telatyczach? — Ad 8-vum responsio: Po ożenieniu się wkrótce był pastuchem w Wilanowie i wpóki mógł, bydło pasł. Jeżeli był kiedy drabem, tego nie pamiętają, natenczas zaś, kiedy żebrał, już był barzo stary.
9-no. Jeżeli chodzywał kiedy do Rasnej po jałmużnę i jeżeli bierał od świętej pamięci WJMPana starosty stokliskiego czerwone złote zamiast groszów jałmużny? — Ad 9-num responsio: Póty bydło pasł w Wilanowie, póki mógł, i nigdy nigdzie natenczas nie bywał, ani w Rasnej. Jak zaś osłabiawszy, nie mógł paść bydła, tedy okolicznie żebrając jałmużnę, mógł
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 550
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
księcia kanclerza, czerw, zł 300 i kontrakt Fleminga, podskarbiego lit., na cło połockie, corocznie czerw, zł 300 czyniące, na lat trzy, zdradził księcia marszałka trybunalskiego, jako się wyżej powiedziało. Tedy książę marszałek trybunalski, dowiedziawszy się, że tenże Przesiecki, deputat połocki, na komplementa w nocy chodzywał i przede dniem do stancji swojej powracał, kazał się sześciu ludziom swoim ubrać w kapy, nazwawszy ich Bractwem Sw. Anny, i kazał powracającego z noclegu do stancji Przesieckiego przypilnować. Jakoż przypilnowali i więcej trzechset nahajów mu dali, napominając o swywolne życie, o branie z obydwóch stron w jednejże sprawie korupcji i tak
księcia kanclerza, czerw, zł 300 i kontrakt Fleminga, podskarbiego lit., na cło połockie, corocznie czerw, zł 300 czyniące, na lat trzy, zdradził księcia marszałka trybunalskiego, jako się wyżej powiedziało. Tedy książę marszałek trybunalski, dowiedziawszy się, że tenże Przesiecki, deputat połocki, na komplementa w nocy chodzywał i przede dniem do stancji swojej powracał, kazał się sześciu ludziom swoim ubrać w kapy, nazwawszy ich Bractwem Sw. Anny, i kazał powracającego z noclegu do stancji Przesieckiego przypilnować. Jakoż przypilnowali i więcej trzechset nahajów mu dali, napominając o swywolne życie, o branie z obodwoch stron w jednejże sprawie korupcji i tak
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 608
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
kretą napisane, Częścią końcem ostrego noża zrysowane.
CVII.
Wnidzie tam, zjęty żalem i serdeczną męką, I ujźrzy w pierwszem weściu Medorową ręką Wiersze w rzędy złożone, a takie się zdały, Jakoby się dopiero beły napisały, O swych wielkich rozkoszach, których więc zażywał, Kiedy tam z Angeliką dla chłodu chodzywał; Skład beł w swojem języku przyrodzonem złożył, I wierzę, że beł piękny, jam go tak przełożył:
CVIII.
„Piękne drzewa! zielone mchy! przejźrzyste wody! I ty, piękna jaskini, ciemna z twemi chłody! Gdzie króla Galafrona córa zawołana, Angelika, od wielu próżno miłowana, Naga na
kretą napisane, Częścią końcem ostrego noża zrysowane.
CVII.
Wnidzie tam, zjęty żalem i serdeczną męką, I ujźrzy w pierwszem weściu Medorową ręką Wiersze w rzędy złożone, a takie się zdały, Jakoby się dopiero beły napisały, O swych wielkich rozkoszach, których więc zażywał, Kiedy tam z Angeliką dla chłodu chodzywał; Skład beł w swojem języku przyrodzonem złożył, I wierzę, że beł piękny, jam go tak przełożył:
CVIII.
„Piękne drzewa! zielone mchy! przejźrzyste wody! I ty, piękna jaskini, ciemna z twemi chłody! Gdzie króla Galafrona córa zawołana, Angelika, od wielu próżno miłowana, Naga na
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 222
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
wzięciem tedy tej fortecy, już Nowe Zamki trzeba mieć za zgubione i nie trzeba będzie stracić człowieka jednego ani funtu prochu, bo Parkan i Strygonium odjęły im komunikację z Budą, ta zaś forteca odejmuje im z Agrią. W tej to fortecy najwięcej bywało zbójców, których zowie imć ks. kamieniecki martawcami czy-li martelauzami, co chodzywali do nich aż pod Muran, kiedy tam mieszkali. Jutro, da P. Bóg, w obudwu meczetach każemy zaśpiewaćTe Deum,których to już pięć odebraliśmy tego roku poganom; za co niech będzie imię Pańskie na wieki wieków pochwalone. Tekoli nieborak uchodzi ku Muchaczowi, chory bardzo i niebezpiecznie, Wszyscy go już
wzięciem tedy tej fortecy, już Nowe Zamki trzeba mieć za zgubione i nie trzeba będzie stracić człowieka jednego ani funtu prochu, bo Parkan i Strygonium odjęły im komunikację z Budą, ta zaś forteca odejmuje im z Agrią. W tej to fortecy najwięcej bywało zbójców, których zowie jmć ks. kamieniecki martawcami czy-li martelauzami, co chodzywali do nich aż pod Muran, kiedy tam mieszkali. Jutro, da P. Bóg, w obudwu meczetach każemy zaśpiewaćTe Deum,których to już pięć odebraliśmy tego roku poganom; za co niech będzie imię Pańskie na wieki wieków pochwalone. Tekoli nieborak uchodzi ku Muchaczowi, chory bardzo i niebezpiecznie, Wszyscy go już
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 586
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962