. Król także Stanisław podpisał mi dobre starostwo zwoleńskie w sędomierskiem.
20 Junii wyjechaliśmy z Rawicza. Ip. hetman przy wojsku w Pakości został, jam pojechał do Królewca nazad, gdziem stanął 5 Julii. Tamem mieszkał dziewięć niedziel w ustawicznych konwersacjach pomienionych albo bywając u nich, albo u siebie przyjmując i częstując; przejażdżki miewaliśmy rozmaite.
Tandem gdy i rada walna w Warszawie i koronacja Stanisława następowała, wyjechałem na dziesiąty tydzień z Królewca, tak jako do obozu i na wojnę, bo nieprzyjaciel pod Warszawę, to jest: car, sasowie, Litwa, postępowali na przeszkodzenie koronacji, lubo nie przeszkodzili. Ze zaś w
. Król także Stanisław podpisał mi dobre starostwo zwoleńskie w sędomierskiém.
20 Junii wyjechaliśmy z Rawicza. Jp. hetman przy wojsku w Pakości został, jam pojechał do Królewca nazad, gdziem stanął 5 Julii. Tamem mieszkał dziewięć niedziel w ustawicznych konwersacyach pomienionych albo bywając u nich, albo u siebie przyjmując i częstując; przejażdżki miewaliśmy rozmaite.
Tandem gdy i rada walna w Warszawie i koronacya Stanisława następowała, wyjechałem na dziesiąty tydzień z Królewca, tak jako do obozu i na wojnę, bo nieprzyjaciel pod Warszawę, to jest: car, sasowie, Litwa, postępowali na przeszkodzenie koronacyi, lubo nie przeszkodzili. Ze zaś w
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 124
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
noc szczęśliwie w Warszawie. Czas nie mały, bo przez niedziel czternaście rezydowałem tam. Dni dobrych zażywałem w ustawicznych z ludźmi godnymi konwersacjach; zabawy rozmaite to in publicis, częścią też in privatis. In publicis zasiadając na sesjach traktatowych między koroną szwedzką i rzecząpospolitą, jako na sesjach rad konfederackich; In privatis: częstując się, konwersując u dam, zabawiając się i t. d.
Z Warszawy przy wojsku 12 Januarii. Anno 1706 wyjechałem, w marszu zawsze pospołu z ip. starostą bobrujskim z nim w jego pułku i dywizji chodziłem. Podjazd na Moskwę pod Tykocin odprawiłem, gdzie Moskwy 1300 znieśliśmy. W Usnarzu
noc szczęśliwie w Warszawie. Czas nie mały, bo przez niedziel czternaście rezydowałem tam. Dni dobrych zażywałem w ustawicznych z ludźmi godnymi konwersacyach; zabawy rozmaite to in publicis, częścią téż in privatis. In publicis zasiadając na sessyach traktatowych między koroną szwedzką i rzecząpospolitą, jako na sessyach rad konfederackich; In privatis: częstując się, konwersując u dam, zabawiając się i t. d.
Z Warszawy przy wojsku 12 Januarii. Anno 1706 wyjechałem, w marszu zawsze pospołu z jp. starostą bobrujskim z nim w jego pułku i dywizyi chodziłem. Podjazd na Moskwę pod Tykocin odprawiłem, gdzie Moskwy 1300 znieśliśmy. W Usnarzu
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 124
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
wypijasz haust gorzałki, na półkwarcie dzielisz i w żarłoctwie zbytkujesz, kiedy p. ojciec w tych leciech lepiej to, doskonalej praktykował, owszem, sam w tobie tak spory gardziel wymoderował naparstkiem w trzecim życia roku, dalej dyskretnym w połowie kieliszkiem, dalej strychowym i repetowym, na ostatek o lepszą za panie bracie z sobą częstując i napawając. Ani tobie mam za złe, Stanisławie młodszy, że nie doszedłszy lat i miary swojej niedojzrałym nasieniem swoim tak bardzo szafujesz, w akcjach lubieżnych zbytkujesz, podniebienia i nosa nadwerężyłeś, podwiki i burdelu wszetecznie pilnujesz, do cnót, skromności i pobożności ojcowskiej bynajmniej się nie mając i nie ładując. Bo cię
wypijasz haust gorzałki, na półkwarcie dzielisz i w żarłoctwie zbytkujesz, kiedy p. ojciec w tych leciech lepiej to, doskonalej praktykował, owszem, sam w tobie tak spory gardziel wymoderował naparstkiem w trzecim życia roku, dalej dyskretnym w połowie kieliszkiem, dalej strychowym i repetowym, na ostatek o lepszą za panie bracie z sobą częstując i napawając. Ani tobie mam za złe, Stanisławie młodszy, że nie doszedłszy lat i miary swojej niedojzrałym nasieniem swoim tak bardzo szafujesz, w akcyjach lubieżnych zbytkujesz, podniebienia i nosa nadwerężyłeś, podwiki i burdelu wszetecznie pilnujesz, do cnót, skromności i pobożności ojcowskiej bynajmniej się nie mając i nie ładując. Bo cię
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 212
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
bracią rodzeni żyli/ czynili ofiary Bogu Herkulesowi/ dziesiątą część intraty roczniej na to odłożywszy/ i bankietowali się kolegią/ życząc sobie aby mężnie jako Herkulesowie jacy jeden przy drugim/ abo jako brat rodzony przy bracie/ przeciwko nieprzyjaciołom Ojczyzny/ i przeciwko złym sąsiadom/ przy sobie stawali. Zbawiciel nasz Ciałem i krwią swoją przenadroższą częstując nas wszytkich/ rozkazał nam wzajemną miłość między sobą zachować/ aby jeden za drugiego był gotów umrzeć/ a za imię jego święte naprzód. I dla tego nam rozkazał/ mówiąc przy tym bankiecie swoim ostatnim/ który dla uczniów swoich sprawował wzajemną miłość zachować między sobą/ taką/ jaką nas sam wprzody umiłował/ zdrowie swoje
bráćią rodzeni żyli/ czynili ofiáry Bogu Herkulesowi/ dźieśiątą część intraty roczniey ná to odłożywszy/ y bánkietowáli się kollegią/ życząc sobie áby mężnie iáko Herkulesowie iácy ieden przy drugim/ ábo iáko brát rodzony przy bráćie/ przećiwko nieprzyiaćiołom Oyczyzny/ y przećiwko złym sąśiádom/ przy sobie stawáli. Zbáwićiel nász Ciáłem y krwią swoią przenadroższą częstuiąc nas wszytkich/ rozkazał nam wzáiemną miłość między sobą záchowáć/ áby ieden zá drugiego był gotow vmrzeć/ á zá imię iego święte naprzod. Y dla tego nam rozkazał/ mowiąc przy tym bánkiećie swoim ostátnim/ ktory dla vczniow swoich spráwował wzáiemną miłość záchowáć między sobą/ táką/ iáką nas sam wprzody vmiłował/ zdrowie swoie
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 62
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
pewna Gura/ na której od Lata/ stoi jeden budynek o 150. stopniach wysoki/ tusz Fontanny zaraz dla wszelakiego chłodzenia napoju. Gura sama będąc/ począwszy od dołu/ aż do wierzchu Cyprysowemi otoczona drzewy/ na które patrząc/ rzecz jedna serca uweseająca ludzkie. W ogrodzie tym/ czasu jednego/ kilka wielkich Panów częstując Kardynał/ dał pewny barzo drogi przyprawić dla gości napój/ który 6000. kosztował szkudów: stąd łatwo obiadu samego koszt szacować możesz. Ogroda wielkość i szerokość/ dwie mile przechodzi włoskie. Idź potym za Bramę Porta del populo/ nazwaną/ pół milę od Rzymu/ tam Pałac/ i Ogród Ojca ś. Papieża
pewna Gurá/ ná ktorey od Látá/ stoi ieden budynek o 150. stopniách wysoki/ tusz Fontány záraz dla wszelákiego chłodzenia napoiu. Gurá sámá będąc/ począwszy od dołu/ ász do wierzchu Cyprysowemi otoczona drzewy/ ná ktore pátrząc/ rzecz iedná sercá vweseáiąca ludzkie. W ogrodźie tym/ czásu iednego/ kilká wielkich Pánow częstuiąc Cárdinał/ dał pewny bárzo drogi przypráwić dla gośći napoy/ ktory 6000. kosztował szkudow: ztąd łátwo obiádu sámego koszt szácowáć możesz. Ogrodá wielkość y szerokość/ dwie mile przechodźi włoskie. Idź potym zá Bramę Porta del populo/ názwáną/ puł milę od Rzymu/ tám Páłác/ y Ogrod Oycá ś. Papieżá
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 159
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
się o przypadku tejże fatalnej śmierci, bez żadnej alteracji w zdarzonych okazjach wspominał syna swego.
Był to pan hojny, wielkiego serca, w wielu bataliach przy królu szwedzkim Karolu Dwunastym w chwalebnych dziełach doświadczonego. Pan trochę popędliwy, ale zaraz umiarkowany, wzrostu niewielkiego, ale wspaniały i miły; w kontestacjach przyjaźni, osobliwie częstując gości, był skłonny do płaczu. A tymczasem starostwo stokliskie rodzicom moim za 2000 t.b. przedał. Po utraconym synie myślał za granicą w spokojności życie zakończyć.
Tenże pan, zabrawszy do mnie łaskawe serce, jadąc do Warszawy na kampament pod Czerniakowem z wojska koronnego i saskiego pod komendą jw. imć pana
się o przypadku tejże fatalnej śmierci, bez żadnej alteracji w zdarzonych okazjach wspominał syna swego.
Był to pan hojny, wielkiego serca, w wielu bataliach przy królu szwedzkim Karolu Dwunastym w chwalebnych dziełach doświadczonego. Pan trochę popędliwy, ale zaraz umiarkowany, wzrostu niewielkiego, ale wspaniały i miły; w kontestacjach przyjaźni, osobliwie częstując gości, był skłonny do płaczu. A tymczasem starostwo stokliskie rodzicom moim za 2000 t.b. przedał. Po utraconym synie myślał za granicą w spokojności życie zakończyć.
Tenże pan, zabrawszy do mnie łaskawe serce, jadąc do Warszawy na kampament pod Czerniakowem z wojska koronnego i saskiego pod komendą jw. jmć pana
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 42
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
prezbiterom ruskim po tynfów dwa. Na co gdy mi pieniędzy nie stało, pożyczyłem u brata mego pułkownika czerw, zł 80, gdyż żaden z braci moich do tego pogrzebu niczym przyłożyć się nie chciał.
Oprócz tego miałem ekspens na stoły, trunki dla gości i ludzi ich, wszędzie ile możność moja dając, częstując, a oprócz tego dla zakonników na miasteczku stojących, dla ludzi ich chleby, leguminy, piwa, oleje, śledzie, a dla koni obroki i siana dawać kazałem. Kwity ich arendarzom moim dane przyjmowałem. Tak tedy na chwałę Pana Boga, a na ratunek śp. nieodżałowanego wiekami, najukochańszego ojca mego i
prezbiterom ruskim po tynfów dwa. Na co gdy mi pieniędzy nie stało, pożyczyłem u brata mego pułkownika czerw, zł 80, gdyż żaden z braci moich do tego pogrzebu niczym przyłożyć się nie chciał.
Oprócz tego miałem ekspens na stoły, trunki dla gości i ludzi ich, wszędzie ile możność moja dając, częstując, a oprócz tego dla zakonników na miasteczku stojących, dla ludzi ich chleby, leguminy, piwa, oleje, śledzie, a dla koni obroki i siana dawać kazałem. Kwity ich arendarzom moim dane przyjmowałem. Tak tedy na chwałę Pana Boga, a na ratunek śp. nieodżałowanego wiekami, najukochańszego ojca mego i
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 504
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
pluralitatis. A wtem Jan Cywiński, agent mój trybunalski, przekupiony od plenipotentów księcia kanclerza lit., niby na kilka dni odjechał do domu, ale się potem nie powrócił i tak mnie porzucił. Wszystek zatem na mnie jednego ciężar obwalił się. A tak najprzód deputatów zacząłem do siebie na obiady zapraszać, ale gdy częstując ich i sam musiałem się napijać, a potem nie wyspawszy się mieć gorączkę, przestałem tego częstowania. Więc mających tak wielu przeciwko mnie ze strony księcia kanclerza biegających starałem się tylko o to, abym na początkach sądów trybunalskich, tak rannych, jako i poobiednich, bywał, i tam z mymi adwersarzami
pluralitatis. A wtem Jan Cywiński, agent mój trybunalski, przekupiony od plenipotentów księcia kanclerza lit., niby na kilka dni odjechał do domu, ale się potem nie powrócił i tak mnie porzucił. Wszystek zatem na mnie jednego ciężar obwalił się. A tak najprzód deputatów zacząłem do siebie na obiady zapraszać, ale gdy częstując ich i sam musiałem się napijać, a potem nie wyspawszy się mieć gorączkę, przestałem tego częstowania. Więc mających tak wielu przeciwko mnie ze strony księcia kanclerza biegających starałem się tylko o to, abym na początkach sądów trybunalskich, tak rannych, jako i poobiednich, bywał, i tam z mymi adwersarzami
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 578
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
aby go umartwił, dał mu ją tenże Biskup prędko, aż mu rzekł Papież, tace: on odpowiedział: Non tacebo, quia sum Senator Polonia. Dopiero Papież subjunxit: Mittam Episcopum in Triremis, Senatorem vero pacificé remittam in Poloniam, po tych rozterkach, ów Poseł poszedł do stancyj swojej, na trzy stoły częstując, i sam zasiadłszy, pić począł, hałas, muzyka, etc. a Papież mniemając że Polak dotych czas za te słowa w aprehensyj umiera, posłał na szpiegi: rychłoli skona; aż mu powiadają, że ten Polak pije strasznym obyczajem, nad czym się dziwił Papież, i że groźb, i kary Rzymskiej
áby go umartwił, dał mu ią tenże Biskup prętko, áż mu rzekł Papież, tace: on odpowiedźiał: Non tacebo, quia sum Senator Polonia. Dopiero Papież subjunxit: Mittam Episcopum in Triremis, Senatorem vero pacificé remittam in Poloniam, po tych rosterkách, ow Poseł poszedł do stancyi swoiey, ná trzy stoły częstuiąc, y sam záśiadłszy, pić począł, hałas, muzyká, etc. á Papież mniemaiąc że Polak dotych czás zá te słowa w aprehensyi umiera, posłał ná szpiegi: rychłoli skona; áż mu powiadáią, że ten Polak piie strásznym obyczáiem, nád czym się dźiwił Papież, y że groźb, y kary Rzymskiey
Skrót tekstu: RadzKwest
Strona: 100
Tytuł:
Kwestie polityczne
Autor:
Franciszek Radzewski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
swoje które oni jako niewiadomi i prostacy Ojce Ojczyzny nazywali/ usiłował złupić ich z majętności/ z sławy/ z żywota/ i z wiary Katolickiej/ gdyż się z Angielczykami zbracili. a na świadectwo tej prawdy Boga samego wzywał/ i buntowników pozwał na sąd Boży/ a jeśliż oni trwać chcieli prześladując ich i źle częstując/ on z kazalnice zszedszy/ prochby z trzewików wytrząsnął/ a wziąwszy w ręce naświętszy Sakrament/ ze wszytkimi braty i Ojcami szedłby kędy indziej/ boby im nie przystało zostawać z tak jawnemi nieprzyjaciółmi P. Boga i własnego króla swego. To rzekszy/ z wielkim wzruszeniem wystawiwszy Crucyfiks/ zalecił przed nim ten
swoie ktore oni iáko niewiádomi y prostacy Oyce Oyczyzny názywáli/ uśiłował złupić ich z máiętnośći/ z sławy/ z żywotá/ y z wiáry Kátholickiey/ gdyż się z Angielczykámi zbráćili. á ná świádectwo tey prawdy Bogá sámego wzywał/ y buntownikow pozwał ná sąd Boży/ á iesliż oni trwáć chćieli prześláduiąc ich y źle częstuiąc/ on z kázálnice zszedszy/ prochby z trzewikow wytrząsnął/ á wźiąwszy w ręce naświętszy Sákráment/ ze wszytkimi bráty y Oycámi szedłby kędy indźiey/ boby im nie przystało zostáwáć z ták iáwnemi nieprzyiaćiołmi P. Bogá y własnego krolá swego. To rzekszy/ z wielkim wzruszeniem wystáwiwszy Crucyfix/ zálećił przed nim ten
Skrót tekstu: TorRoz
Strona: 13.
Tytuł:
O rozszerzeniu wiary świętej chrześcijańskiej katolickiej w Ameryce na Nowym Świecie
Autor:
Diego de Torres
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603