Lepiej Zaraz z gotową świecą, bo słońce w paciepi.” 333 (P). UBOGI, KIEDY MA CO, PAN JE, KIEDY CHCE CZAS DO JEDZENIA KTÓRY
Spytał mnie ktoś, kiedy też obiad jeść najzarowiej. Ubogiemu, gdy może; gdy chce, bogaczowi: Gdy nie ma co ubogi, choć go czczyca łechce, Bogaty, chociaż ma co, nie je, kiedy nie chce. Ja zaś mam słońce w głowie, kompas na żołądku, Jem wedle apetytu i wedle rozsądku. 334 (F). ŁYSY
Za cóż chwytać łysego, kiedy wpadnie w wodę? Jeśliż nie ma na głowie czupryny, za brodę.
Lepiej Zaraz z gotową świecą, bo słońce w paciepi.” 333 (P). UBOGI, KIEDY MA CO, PAN JE, KIEDY CHCE CZAS DO JEDZENIA KTÓRY
Spytał mnie ktoś, kiedy też obiad jeść najzarowiej. Ubogiemu, gdy może; gdy chce, bogaczowi: Gdy nie ma co ubogi, choć go czczyca łechce, Bogaty, chociaż ma co, nie je, kiedy nie chce. Ja zaś mam słońce w głowie, kompas na żołądku, Jem wedle apetytu i wedle rozsądku. 334 (F). ŁYSY
Za cóż chwytać łysego, kiedy wpadnie w wodę? Jeśliż nie ma na głowie czupryny, za brodę.
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 141
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ Gdyż przyszedł dla wszytkich z nieba. Podzciesz podzciesz niebożęta/ Klęczą przed nim tam bydlęta/ Panu społem chwałę dajcie/ * Imię jego wyznawajcie/ Ze trzema Królami na ziemi/ Żebyście mogli być zbawieni. Anielskie Symfonia Dwudziesta trzecia.
WStawszy Pasterz barzo rano/ Wyszedł z budki wlazł na siano: Boć go czczyca zejmowała/ Jaka przedtym nie bywała. Czeka długo czeka mało/ Co się w polu będzie działo. Strach go zewsząd obejmuje: Bo śpiewanie z nieba czuje. Porwawszy się poszedł w pole/ Szukając tam w onym dole. Skąd się światło podawało/ Jakie przedtym nie bywało. A tak sobie przechadzając/ Z podziwieniem rozmyślając
/ Gdysz przyszedł dla wszytkich z niebá. Podzćiesz podzćiesz niebożętá/ Klęcżą przed nim tám bydlętá/ Pánu społem chwałę dayćie/ * Imię iego wyznawayćie/ Ze trzemá Krolámi ná źiemi/ Zebyśćie mogli być zbáwieni. Anyelskie Symphonia Dwudźiesta trzećia.
WStawszy Pásterz bárzo ráno/ Wyszedł z budki wlazł ná siáno: Boć go cżcżycá zeymowáłá/ Iáka przedtym nie bywáłá. Cżeka długo cżeka máło/ Co sie w polu będźie dźiáło. Strach go zewsząd obeymuie: Bo śpiewánie z nieba cżuie. Porwawszy sie poszedł w pole/ Szukáiąc tám w onym dole. Zkąd sie świátło podawáło/ Iákie przedtym nie bywáło. A ták sobie przechadzáiąc/ Z podźiwieniem rozmyśláiąc
Skrót tekstu: ŻabSymf
Strona: D4
Tytuł:
Symfonie anielskie
Autor:
Jan Żabczyc
Drukarnia:
Marcin Filipowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1631
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1631
co chętka raczy: pożytków nie dbają. Bo cóż się na co przyda? wszędy sięwalaja Beze wstydu/ koło rzek/ źrzodeł/ i strumienia: Ani pierwej/ nad zdrowie/ zbywają pragnienia. I miejsca/ zięci chorobą ciężką/ nie powstają: Mrą nad wodami/ drudzy jednak pojiają. Vięci/ obrzydzonych łożysk/ czczycą srogą/ Drą się z nich: kędy więc nóg/ mieć kwoli nie mogą/ Upadają o ziemię: z domów uciekają: Wszyscy by więc nie zdrowym/ mieszkaniom swym łają. Walą winę namiejsca/ nie znajac przyczyny. Widziałby był bładzące/ w pół żywe chudziny/ Dokąd nogi służyły/ te lamentujące/
co chętká raczy: pożytkow nie dbáią. Bo coż się ná co przyda? wszędy sięwaláia Beze wstydu/ koło rzek/ źrzodeł/ y strumienia: Ani pierwey/ nád zdrowie/ zbywáią prágnięniá. Y mieyscá/ zięći chorobą ćiężką/ nie powstáią: Mrą nád wodami/ drudzy iednák poiiáią. Vięći/ obrzydzonych łożysk/ czczycą srogą/ Drą się z nich: kędy więc nog/ miec kwoli nie mogą/ Vpádáią o źięmię: z domow vćiekáią: Wszyscy by więc nie zdrowym/ mieszkániom swym łáią. Walą winę námieyscá/ nie znáiac przyczyny. Widźiałby był bładzące/ w puł żywe chudźiny/ Dokąd nogi służyły/ te lámentuiące/
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 178
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
błędnej myśli bezmierna panuje Niezgoda; i lub pierwszej odwagi lituje/ Znowu kusić się zbiera/ i miarę przechodzi: A coraz nieszczęśliwa o wzgardę przychodzi. Czemu gdy końca nie masz/ domu się i złości Ów lisząc/ nowe mury sadzi w obcej włości. Dopieroż nędzn byblis serca ostradała: Szaty na sobie w wielkiej czczycy podrapała: Barki potłukła/ i już na prząd szaloną W głos nadzieję miłości trzęsie odmówioną: Bez której ojczysty kraj z nienawisnym dworem Pokinąwszy/ za bratem pędzi tymże torem. Jak wiec twym Bache Tyrsem Ismarskie wzruszone Ksienie/ stroją trzyletne Jutrznie przejawione: Tak Byblis w dzikich pokach tłukąc się/ gdy wyła/ Słyszały Bubastanki
błędney myśli bezmierna pánuie Niezgodá; y lub pierwszey odwagi lituie/ Znowu kuśić sie zbiera/ y miárę przechodźi: A coraz nieszczęśliwa o wzgárdę przychodźi. Czemu gdy końcá nie mász/ domu sie y złośći Ow lisząc/ nowe mury sádźi w obcey włośći. Dopieroż nędzn byblis sercá ostradałá: Száty ná sobie w wielkiey czczycy podrapáłá: Barki potłukłá/ y iuż ná prząd szaloną W głos nádźieię miłośći trzęśie odmowioną: Bez ktorey oyczysty kray z nienawisnym dworem Pokinąwszy/ zá brátem pędźi tymże torem. Iak wiec twym Bacche Tyrsem Ismárskie wzruszone Kśięnie/ stroią trzyletne Iutrznie przeiáwione: Ták Byblis w dźikich pokách tłukąc się/ gdy wyłá/ Słyszáły Bubástánki
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 237
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ i tamże sam składa. W tym trzaskiem swych wzruszona królowa przypada Galcione; nie prawie włosa utrafiwszy; I ten mierzwi: tam się mu szyje uchwyciwszy. Łzami/ i słowy prosi/ aby posiłkował; Nie sam jednak/ by w jednie dwie duszy zachował. K niej Peleus: zbądź pięknej/ a pobożnej czczyce Królowa: mam dość w łasce waszej obietnice. Mnie ręki/ na to dziwo nie zda się podnosić: Morskich w tej mierze bogów przynależy prosić. Stała basza wysoka: na wierzchu wydanym/ Miejsce/ a smaczne miejsce/ nawom ukneszanym. Tam wstąpiwszy/ po brzegu dobytek nie żywy Ujźrzą: serca się krają. szkodnik
/ y támże sam skłáda. W tym trzaskiem swych wzruszona krolowa przypadá Gálcione; nie práwie włosá vtráfiwszy; Y ten mierzwi: tam się mu szyie vchwyćiwszy. Lzámi/ y słowy prośi/ áby posiłkował; Nie sam iednák/ by w iednye dwie duszy záchował. K niey Peleus: zbądź piękney/ á pobożney cżcżyce Krolowa: mam dość w łásce wászey obietnice. Mnie ręki/ ná to dźiwo nie zda się podnośić: Morskich w tey mierze bogow przynależy prośić. Stałá bászá wysoka: ná wierzchu wydánym/ Mieysce/ á smáczne mieysce/ nawom vkneszánym̃. Tám̃ wstąpiwszy/ po brzegu dobytek nie żywy Vyźrzą: sercá się kráią. szkodnik
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 279
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636