Po nich jechał Mons: de Vo, z Akademią swoją/ na koniech ćwiczonych/ różnemi rubantami abo raczej wstęgami (jako teży pierwszy Akademikowie) przyozdobionych. Za tymi jechał P. Trzeciecki starszy Pokojowy I. M. P. Wojewody Pozn. w żupanie atłasowym fiołkowym/ w kontuszu tabinowym tejże maści sobolami podszytym/ czekan w ręku bułatowy złocisto oprawny/ szabla i koncerz turkusami sadzony: siodło i czaprak hafrowany złotem i srebrem: nagłowek/ podpierścień takiż/ a wodza z łancuszków srebrnych. Za nim jechało 24. Pokojowych I. M. P . Wojewody Poznan. mianowicię/ P. Konipnicki/ Cielecki/ Szoldrski/ Ulatowski/ Domaracki
Po nich iecháł Mons: de Vo, z Akádemią swoią/ ná koniech ćwiczonych/ rożnemi rubántámi ábo ráczey wstęgámi (iáko teży pierwszy Akádemikowie) przyozdobionych. Zá tymi iechał P. Trzećiecki stárszy Pokoiowy I. M. P. Woiewody Pozn. w żupanie átłasowym fiołkowym/ w kontuszu tabinowym teyże máśći sobolami podszytym/ czekan w ręku bułatowy złoćisto opráwny/ száblá y koncerz turkusami sadzony: śiodło y czáprak háfrowány złotem y srebrem: nagłowek/ podpierśćień tákiż/ á wodzá z łáncuszkow srebrnych. Zá nim iecháło 24. Pokoiowych I. M. P . Woiewody Poznán. miánowićię/ P. Konipnicki/ Cielecki/ Szoldrski/ Vlatowski/ Domárácki
Text ID: WjazdPar
Page: a3
Title:
Wjazd wspaniały posłów polskich do Paryża
Author:
Anonim
Translator:
Anonim
Printing house:
Walerian Piątkowski
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
press releases and leaflets
Genre:
accounts of events
Humorous:
no
Release date:
1645
Release date (no earlier than):
1645
Release date (no later than):
1645
co innego rozumiem) z twoich Mahometanów/ któryby cię pożałował. Mówiłeś do nich: Dziatki moje/ zaniechajcie mię tak okrutnie despektować. Ale pomożesz co mową twoją? Okrzyk abowiem wielki wszystkich/ jako na zdrajcę/ na skazcę domu Ottomańskiego/ na Tyrana; który się nie utulił aż w wieży/ gdyś czekanem w łeb od Spahiów wziął/ a potym cięciwą jesteś zadawiony. Piszmy Nagrobek Osmanowi naszemu/ my Olbrzymowie/ którzyśmy się go doczekali w piekle: Okrutnemu Osmanowi/ i na swoich/ i na obcych; CedryLibańskie/ i jodły Pogańskie/ mogiłę sypiemy: siekierę która nas wycinała/ tą ziemią przyrzucamy/ niechaj pod nią
co innego rozumiem) z twoich Máhometanow/ ktoryby ćię pożáłował. Mowiłeś do nich: Dźiatki moie/ zániechayćie mię ták okrutnie despektowáć. Ale pomożesz co mową twoią? Okrzyk ábowiem wielki wszystkich/ iáko ná zdraycę/ ná skazcę domu Ottomáńskiego/ ná Tyránná; ktory się nie vtulił áż w wieży/ gdyś czekanem w łeb od Spáhiow wźiął/ á potym ćięćiwą iesteś zádawiony. Piszmy Nagrobek Osmanowi nászemu/ my Olbrzymowie/ ktorzysmy się go doczekáli w piekle: Okrutnemu Osmanowi/ y ná swoich/ y ná obcych; CedryLibáńskie/ y iodły Pogáńskie/ mogiłę sypiemy: śiekierę która nas wyćináłá/ tą źiemią przyrzucamy/ niechay pod nią
Text ID: BirkOboz
Page: 39
Title:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Author:
Fabian Birkowski
Printing house:
Andrzej Piotrowczyk
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
sermons
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1623
Release date (no earlier than):
1623
Release date (no later than):
1623
Dunaj/ Dniestr/ Prut? Tenże to Osman/ który ze trzech stron i działa rychtował/ przeciwko Obozom Koronnym; i Jańczary swoje/ których miał na 40. tysięcy/przywodził? Ono go wrzucają do grobu/ i bratowemu trupowi/ bratobójcę ofiarują. Wymkniony jest z Szaraju swego/ jako płonka niepożyteczna/ od czekana skrwawiony/ od powroza udawiony/ wrzucony miedzy drugie/ których takież cięciwy dawiły. Zawyj porto Turecka (mówi do ciebie Prorok) zawyj/ i zawołaj Miasto Carogrodzkie: Obalony Osman przeklęty/ okrutny; Przyszedł dym od Aquilonu/ gniewy przyszły Jańczarskie i Spahiów/ dla Aquilonu/ dla Polaków/ dla Obozów Koronnych nie wziętych
Dunay/ Dniestr/ Prut? Tenże to Osman/ ktory ze trzech stron y dźiáłá rychtował/ przećiwko Obozom Koronnym; y Iáńczáry swoie/ ktorych miał ná 40. tyśięcy/przywodźił? Ono go wrzucáią do grobu/ y brátowemu trupowi/ brátoboycę ofiáruią. Wymkniony iest z Szaráiu swego/ iáko płonká niepożyteczna/ od czekaná skrwáwiony/ od powrozá vdawiony/ wrzucony miedzy drugie/ ktorych tákież ćięćiwy dawiły. Záwyi porto Turecka (mowi do ćiebie Prorok) záwyi/ y záwołay Miásto Cárogrodzkie: Obálony Osman przeklęty/ okrutny; Przyszedł dym od Aquilonu/ gniewy przyszły Iáńczárskie y Spáhiow/ dla Aquilonu/ dla Polakow/ dla Obozow Koronnych nie wziętych
Text ID: BirkOboz
Page: 46
Title:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Author:
Fabian Birkowski
Printing house:
Andrzej Piotrowczyk
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
sermons
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1623
Release date (no earlier than):
1623
Release date (no later than):
1623
myśliwi, pracowici, kosterzy. Rządzili niemi królikowie z Szlachetniejszych wybrani Patres nazwani, wojskami Komendujący. Uciekających albo Desertorów z Wojska karali szubienicą. Handle wszelkie ich były na zamian, gdyż tam pieniędzy niebyło przed wejściem w ich kraj Rzymianów. Zony ich odważnym sercem na oręże nacierały. Idącym na wojnę Oręże były obuchy albo Czekany, szable, lancety, łuki. Nacja północa Cymbrowie (dziś się zowie Juttlandia Insuła) całym ztem lat przed Chrystusa Narodzeniem wylaniem wód z gniazda swego ruszeni, innych osiedlisk szukać Poczęli. Pięćdziesiąt ich tysięcy z innemi złączywszy się Niemcami, Rzymskie nie raz znieśli Wojsko. Ci też Cymbrowie przez Norylę albo Bojarię. Teutonowie
myśliwi, pracowici, kosterzy. Rządzili niemi krolikowie z Szlachetnieyszych wybrani Patres nazwani, woyskami Kommenduiący. Uciekaiących albo Desertorow z Woyska karali szubienicą. Handle wszelkie ich były na zamian, gdyż tam pieniędzy niebyło przed weysciem w ich kray Rzymianow. Zony ich odważnym sercem na oręże nacierały. Idącym na woynę Oręże były obuchy albo Czekany, szable, lancety, łuki. Nacyá pułnocna Cymbrowie (dziś się zowie Iuttlandia Insuła) całym stem lát przed Chrystusa Narodzeniem wylaniem wod z gniazda swego ruszeni, innych osiedlisk szukać poczeli. Pięćdziesiąt ich tysięcy z innemi złączywszy się Niemcami, Rzymskie nie raz znieśli Woysko. Ci też Cymbrowie przez Norylę albo Boiarię. Teutonowie
Text ID: ChmielAteny_IV
Page: 254
Title:
Nowe Ateny, t. 4
Author:
Benedykt Chmielowski
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1756
Release date (no earlier than):
1756
Release date (no later than):
1756
Czyby kopiją, czyby wodze trzymać w ręku — Musi pewnie jedno z tych zawiesić na łęku. Bodaj ta czernią, która w Polsce się zamnoży, Żałoby jej, broń Boże, prędkiej nie wywroży. Ubywa w piersiach serca; pozwierzchowne znaki, Szkarłatny Mars czernidło kładzie na Polaki. 163 (D). CZEKANY GOŚĆ CZEKANIE OBIECANEGO GOŚCIA
Nie tak i zęby ocet, i dym nudzi oczy, Jako obiecany gość, kiedy przyjazd zwłoczy: Abo się nie obiecuj, albo zaraz wsiadaj, Gospodarzowi zwłoką tęsknicę nie zadaj. Doświadczyłem na sobie, wierzcież mi, mój panie, Że nielube ochocie ubliża czekanie. Nigdy nie jest tak
Czyby kopiją, czyby wodze trzymać w ręku — Musi pewnie jedno z tych zawiesić na łęku. Bodaj ta czernią, która w Polszcze się zamnoży, Żałoby jej, broń Boże, prędkiej nie wywroży. Ubywa w piersiach serca; pozwierzchowne znaki, Szkarłatny Mars czernidło kładzie na Polaki. 163 (D). CZEKANY GOŚĆ CZEKANIE OBIECANEGO GOŚCIA
Nie tak i zęby ocet, i dym nudzi oczy, Jako obiecany gość, kiedy przyjazd zwłoczy: Abo się nie obiecuj, albo zaraz wsiadaj, Gospodarzowi zwłoką tęsknicę nie zadaj. Doświadczyłem na sobie, wierzcież mi, mój panie, Że nielube ochocie ubliża czekanie. Nigdy nie jest tak
Text ID: PotFrasz3Kuk_II
Page: 616
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
OBIECANEGO GOŚCIA
Nie tak i zęby ocet, i dym nudzi oczy, Jako obiecany gość, kiedy przyjazd zwłoczy: Abo się nie obiecuj, albo zaraz wsiadaj, Gospodarzowi zwłoką tęsknicę nie zadaj. Doświadczyłem na sobie, wierzcież mi, mój panie, Że nielube ochocie ubliża czekanie. Nigdy nie jest tak miły przyjaciel czekany, O podufałym mówię, jak niespodziewany. Importun niechaj mija, nie masz pana w domu, Chyba jeśli potrzeba okazją komu; Acz ci nietrudno o kij, chceli kto psa wybić, O potrzebę, kto nalać albo brzuch narybić. 164 (P). NA CHLUBNEGO
Jeden pan swej gromadzie na Rusi powiadał,
OBIECANEGO GOŚCIA
Nie tak i zęby ocet, i dym nudzi oczy, Jako obiecany gość, kiedy przyjazd zwłoczy: Abo się nie obiecuj, albo zaraz wsiadaj, Gospodarzowi zwłoką tęsknicę nie zadaj. Doświadczyłem na sobie, wierzcież mi, mój panie, Że nielube ochocie ubliża czekanie. Nigdy nie jest tak miły przyjaciel czekany, O podufałym mówię, jak niespodziewany. Importun niechaj mija, nie masz pana w domu, Chyba jeśli potrzeba okazyją komu; Acz ci nietrudno o kij, chceli kto psa wybić, O potrzebę, kto nalać albo brzuch narybić. 164 (P). NA CHLUBNEGO
Jeden pan swej gromadzie na Rusi powiadał,
Text ID: PotFrasz3Kuk_II
Page: 616
Title:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
I. P. Poseł spieszy do Lwowa. Tu się nieco zabawić przyszło dla idącego od Porty Posła, i choroby P. Sekretarza. Część pierwsza. Tym czasem Dworu Poselskiego sporządzenie i piękny trefunek Poselstwa Wielkiego do Turek. Przyjazd Posła Tureckiego.
Już i Turecki Poseł Achmet Bei nazwany, Podkoniuszy Sołtana, zbliżył się, czekany Dotąd, Przeciw któremu Polskiej młodzi grono, I orszak kawaleryj zbrojnej, wyprawiono. Ta gościapowitawszy według zwykłej mody, Pięknym szykiem prowadzi z lekka jadąc wprzody, Otarszy się o bramy, prosto do pałacu, Gdzie go wszelka wygoda czekała na placu. Noc tylko przegościwszy skrzętny Turczyn, z rana Prosi, by mu był wolny
I. P. Poseł spieszy do Lwowa. Tu się nieco zabáwić przyszło dla idącego od Porty Posłá, y choroby P. Sekretárza. Część pierwsza. Tym czásem Dworu Poselskiego sporządzenie y piękny trefunek Poselstwa Wielkiego do Turek. Przyiazd Posłá Tureckiego.
Już y Turecki Poseł Achmet Bei názwány, Podkoniuszy Sołtána, zbliżył się, czekány Dotąd, Przeciw ktoremu Polskiey młodźi grono, I orszák káwáleryi zbroyney, wypráwiono. Ta gościapowitáwszy według zwykłey mody, Pięknym szykiem prowádzi z lekka iádąc wprzody, Otárszy się o bramy, prosto do pałácu, Gdżie go wszelka wygoda czekałá ná placu. Noc tylko przegościwszy skrzętny Turczyn, z rána Prosi, by mu był wolny
Text ID: GośPos
Page: 34
Title:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Author:
Franciszek Gościecki
Printing house:
Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
accounts of events
Subject:
exoticism, politics
Humorous:
no
Release date:
1732
Release date (no earlier than):
1732
Release date (no later than):
1732
Gębicki Prymas Świętobliwy. Luterska Herezja Senat Polski za niego opanowała, ale jej Piotr Skarga Jezuta Kaznodzieja Królewski 49 lat każący z Senatu Expunctor, aut Conpunctor. Jednemu Michałowi Piekarskiemu Szlachcicowi szalonemu ten się Król niepodobał, iż mu opiekuna przydać kazał: Roku tedy 1620. idącego Króla do Kościoła Z. JANA w Warszawie uderzył Czekanem i ranił w głowę. Za co z Sejmu Posłowie deputowani, za infamisa go osądzili, Dóbr Konfiscationem naznaczyli, z Linii jego descendentes incapaces honoru in perpetuum osądzili. Marszałek potym Koronny dekretował go na szarpanie kleszczami rozpalonemi, na prawej ręki palców ucięcie, na końmi rozszarpanie, spalenie i popiołów w Wisłę rzucenie: jako sam
Gębicki Prymas Swiętobliwy. Luterska Herezya Senat Polski zá niego opánowałá, ale iey Piotr Skárga Iezutá Káznodźieiá Krolewski 49 lat káżący z Senatu Expunctor, aut Conpunctor. Iednemu Michałowi Piekarskiemu Szlachcicowi szálonemu ten się Krol niepodobał, iż mu opiekuná przydać kazał: Roku tedy 1620. idącego Krola do Kościoła S. IANA w Warszawie uderzył Czekánem y ránił w głowę. Zá co z Seymu Posłowie deputowáni, za infamisa go osądzili, Dobr Confiscationem náznaczyli, z Linii iego descendentes incapaces honoru in perpetuum osądźili. Márszałek potym Koronny dekretowáł go ná szarpanie kleszczami rospalonemi, ná práwey ręki palcow ucięcie, ná końmi rozszárpanie, spalenie y popiołow w Wisłę rzucenie: iáko sam
Text ID: ChmielAteny_II
Page: 358
Title:
Nowe Ateny, t. 2
Author:
Benedykt Chmielowski
Printing house:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1746
Release date (no earlier than):
1746
Release date (no later than):
1746
proszę, mój ksiądz pleban schowa, Ma-li takie kazanie być, jako przedmowa. Ze trzech części złożona każda oracja: Początek, drugi środek, trzecia konkluzyja. Niech, kto co chce, obiera, wziąwszy na egzamen: W moich uszu ze wszytkich trzech najmilsze Amen. Długa przedmowa świerzbi, narracja boli, Czekana konkluzyja z obojga wyzwoli. 143. ŁYCZANA POMOC
Darmo furman w złym razie, jeśli mu się spada Konopny, łyczany w szlą postronek zakłada: Dopieroż się ten zerwie, i niechybnie dłużej Stać abo swój porzucić wóz musi w kałuży. Miłość boska złotym jest do nieba powrozem, Wiara i cnota końmi, grzech błotem
proszę, mój ksiądz pleban schowa, Ma-li takie kazanie być, jako przedmowa. Ze trzech części złożona każda oracyja: Początek, drugi środek, trzecia konkluzyja. Niech, kto co chce, obiera, wziąwszy na egzamen: W moich uszu ze wszytkich trzech najmilsze Amen. Długa przedmowa świerzbi, narracyja boli, Czekana konkluzyja z obojga wyzwoli. 143. ŁYCZANA POMOC
Darmo furman w złym razie, jeśli mu się spada Konopny, łyczany w szlą postronek zakłada: Dopieroż się ten zerwie, i niechybnie dłużej Stać abo swój porzucić wóz musi w kałuży. Miłość boska złotym jest do nieba powrozem, Wiara i cnota końmi, grzech błotem
Text ID: PotMorKuk_III
Page: 83
Title:
Moralia
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams, songs
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
, włożył i wetknął blaszaną na spodek nószkę, z której tak czyście woda ciekła, gdy się zagrzał, że jej było piwna beczka. Potem chłopa wyjął łopatą i zdrów dotychczas żyje.
(44) Rożki miasto baniek stawiają we Żmudzi, alem ja widział w Mościskach, że Kozak Kozakowi w gorączce puścił krew czekanem z pięty, przyłożywszy uderzył kijanią, aż towarzysz ozdrowiał i teraz każdemu tak radzi.
(45) Kiedym był w śląskim Wrocławiu na śrzodopoście, była tam taka wieść, że zjawiły się w Niemcach, na granicach francuskich, dwoje zwierząt. Jedno, co zjada dobre męże, a to barzo tłuste; drugie,
, włożył i wetknął blaszaną na spodek nószkę, z której tak czyście woda ciekła, gdy się zagrzał, że jej było piwna beczka. Potem chłopa wyjął łopatą i zdrów dotychczas żyje.
(44) Rożki miasto baniek stawiają we Żmudzi, alem ja widział w Mościskach, że Kozak Kozakowi w gorączce puścił krew czekanem z pięty, przyłożywszy uderzył kijanią, aż towarzysz ozdrowiał i teraz każdemu tak radzi.
(45) Kiedym był w śląskim Wrocławiu na śrzodopoście, była tam taka wieść, że zjawiły się w Niemcach, na granicach francuskich, dwoje zwierząt. Jedno, co zjada dobre męże, a to barzo tłuste; drugie,
Text ID: SzemTorBad
Page: 295
Title:
Z nowinami torba kursorska
Author:
Fryderyk Szembek
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
satires
Humorous:
yes
Release date:
1645
Release date (no earlier than):
1645
Release date (no later than):
1645
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Editor of the modern edition:
Karol Badecki
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Polska Akademia Umiejętności
Release date of the modern edition:
1950