. Toż co skoku, a była dębowa podłoga, Zawiedzie się i ledwie dotknie piętą łęku, Przepadł na drugą stronę, ząb wybił na sęku. Toż stłukszy się szkaradnie, oczy dźwignie w gorę: Nazbyt łaski, o Dio, tropo di favore. 284 (P). ŻADNA REGUŁA BEZ EKSCEPCJEJ
W desperackich terminach już zostając, chory Kazał wszytkie zgromadzić z Krakowa doktory; Wszyscy się zgodzą, że w tym umrzeć mu tygodniu. Kiedy się z Padwie dowie o starym przychodniu, Co rychlej poń posyła; a tu Włoch nadęty: „Nie takiem ja kurował — rzecze — pacjenty.
Niech mu zaraz krew puszczą.”
. Toż co skoku, a była dębowa podłoga, Zawiedzie się i ledwie dotknie piętą łęku, Przepadł na drugą stronę, ząb wybił na sęku. Toż stłukszy się szkaradnie, oczy dźwignie w gorę: Nazbyt łaski, o Dio, tropo di favore. 284 (P). ŻADNA REGUŁA BEZ EKSCEPCJEJ
W desperackich terminach już zostając, chory Kazał wszytkie zgromadzić z Krakowa doktory; Wszyscy się zgodzą, że w tym umrzeć mu tygodniu. Kiedy się z Padwie dowie o starym przychodniu, Co rychlej poń posyła; a tu Włoch nadęty: „Nie takiem ja kurował — rzecze — pacyjenty.
Niech mu zaraz krew puszczą.”
Text ID: PotFrasz4Kuk_I
Page: 312
Title:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1669
Release date (no earlier than):
1669
Release date (no later than):
1669
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
kto, że tak rzekę, rękami nie dotyka, że te wszystkie
niewcześne, ale zawsze fatalne o Ojczyźnie rozpacze nie wypływają znikąd, tylko z jednego sejmów tylu po sejmach niedochodzenia i rwania? Po każdym zerwanym sejmie cóż inszego widziemy, tylko większe coraz między Panami i inszymi rozjątrzenia umysłów, cóż inszego słyszemy, tylko te desperackie o Rzplitej i najpoczciwszych ludzi często i najrozumniejszych myśli, narzekania i smutne wróżby: nec videmus quis finis praeter exitium futurus sit.
Aleć ten Bóg, królestw i narodów najwyższy i miłosierny rządca, który gdy lud swój widział, że appropinquaverunt usque ad portas mortis, misit verbum suum et sanavit eos et eripuit eos de
kto, że tak rzekę, rękami nie dotyka, że te wszystkie
niewcześne, ale zawsze fatalne o Ojczyźnie rozpacze nie wypływają znikąd, tylko z jednego sejmów tylu po sejmach niedochodzenia i rwania? Po każdym zerwanym sejmie cóż inszego widziemy, tylko większe coraz między Panami i inszymi rozjątrzenia umysłów, cóż inszego słyszemy, tylko te desperackie o Rzplitej i najpoczciwszych ludzi często i najrozumniejszych myśli, narzekania i smutne wróżby: nec videmus quis finis praeter exitium futurus sit.
Aleć ten Bóg, królestw i narodów najwyższy i miłosierny rządca, który gdy lud swój widział, że appropinquaverunt usque ad portas mortis, misit verbum suum et sanavit eos et eripuit eos de
Text ID: KonSSpos
Page: 179
Title:
O skutecznym rad sposobie
Author:
Stanisław Konarski
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
między 1760 a 1763
Release date (no earlier than):
1760
Release date (no later than):
1763
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pisma wybrane
Editor of the modern edition:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1955
być mianujesz/ i inszemi jego i twemi spół Biskupami/ którzy was/ i wiarą i uczynkami naśladowali. Jako po wszytek czas żywota swego ustawicznym sumnienia szczypaniem zwyciężeni/ jawnie przed niektóremi że są zawiedzeni wymawali/ i w głębokość złości przyszedszy desperowali. Ów abowiem jeszcze żywym będąc/ jako umarły chodził/ i śmierć nagłą/ desperackie głosy wypuszczając podjął. Drugiego zaś mało nie przedniejszego ej waszej unijej forytarza/ sprawiedliwym sądem Pańskim jeszcze za żywota/ zły duch częstokroć i przy samym nabożeństwa przezen odprawowaniu z niezmiernym wszytkich tam będących ludzi postrachem po Cerkwi tam i sam srodze straszliwie rzucał/ i zaczętej przezeń Liturgiej/ aż i do samej śmierci skończyć nigdy
być miánuiesz/ y inszemi iego y twemi społ Biskupámi/ ktorzy was/ y wiárą y vcżynkámi náśládowáli. Iáko po wszytek czás żywotá swego vstáwicżnym sumnienia szcżypániem zwyćiężeni/ iawnie przed niektoremi że są záwiedzeni wymawáli/ y w głębokość złośći przyszedszy desperowáli. Ow ábowiem ieszcże żywym będąc/ iáko vmárły chodźił/ y śmierć nagłą/ desperáckie głosy wypuszcżáiąc podiął. Drugiego záś máło nie przednieyszego ey wászey vniiey forytarzá/ spráwiedliwym sądem Pańskim ieszcże zá żywotá/ zły duch cżęstokroć y przy sámym nabożeństwá przezen odpráwowániu z niezmiernym wszytkich tám będących ludźi postráchem po Cerkwi tám y sám srodze strászliwie rzucał/ y zácżętey przezeń Liturgiey/ áż y do sámey śmierći skońcżyć nigdy
Text ID: SmotLam
Page: 76v
Title:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Author:
Melecjusz Smotrycki
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on religious topics
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1610
Release date (no earlier than):
1610
Release date (no later than):
1610
już zawartem z Portą Ottomańską Pokoju/ Wielkie i rozmaite odprawował w Pałacu swoim Iluminatie; Temu też który najpierwszy umyślny Królowi I. M. tę tak pocieszną przyniósł Wiadomości/ darowano pierzcień szacowany 600. Funtów Sterling Angelskiej Monety. Z Szwecią jest jeszcze Niejaka nawet i tu nadzieja Pokoju. Książę Malborough bardzo niebezpiecznie chory. Jakobitowie desperackie jeszcze i teraz na różnych miejscach popełniają ekscessy. Amerykańskim Zbójcom/ jeszcze raz ma być publikowany Pardon/ jeżeli się będą chcieli nawrócić. z Hagi/ 16. Augusti.
Stadowie Ich Mc. temu który im najpierwszą o Pasarowickim Pokoju przyniósł Wiadomość 800. fl. Holenderskich dali w Podarunku/ ale już tu mają teraz nawet
iusz záwártem z Portą Ottomáńską Pokoiu/ Wielkie y rozmáite odpráwował w Pałacu swoim Illuminátie; Temu tesz ktory naypierwszy umyslny Krolowi I. M. tę ták pocieszną przyniosł Wiádomośći/ dárowano pierzciéń szácowány 600. Funtow Sterling Angelskiey Monety. Z Szwecią iest ieszćze Nieiaka náwet y tu nádzieiá Pokoiu. Ksiązę Málborough bárdzo niebespiećznie chory. Iákobitowie desperackie ieszcże y teraz ná roznych mieyscách popełniáią excessy. Amerykáńskim Zboycom/ ieszćze ráz ma być publikowány Párdon/ iezeli śię będą chcieli náwroćić. z Hagi/ 16. Augusti.
Stádowie Ich Mc. temu ktory im naypierwszą o Pássárowickim Pokoiu przyniosł Wiádomość 800. fl. Holenderskich dáli w Podárunku/ ále iusz tu máią teraz náwet
Text ID: PoczKról
Page: 28
Title:
Poczta Królewiecka
Author:
Anonim
Place of publication:
Królewiec
Region:
Pomerania and Prussia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
press releases and leaflets
Humorous:
no
Release date:
1718
Release date (no earlier than):
1718
Release date (no later than):
1718
List II, w którym jest dyskurs o tej kontrybucjej pp. duchownych. Miłościwy Panie Bracie! Na artykuły łowickie takem się zdumiał, że mi zgoła nie podobno się to ku wierze zdało, anibym był tak łatwie wierzyć chciał, aby duchowieństwo do tak desperackich i stanowi swemu, dotąd w całości swej będącemu, niebezpiecznych rad rzucić się miało, gdyby wieść jawna pisania WMci nie beła potwierdziła. Co się tedy pierwszego tycze, wydziwić się nie mogę, co to naświętszy Ociec takowego przed siebie bierze, iż zaraz ad partes secedit, który kiedyby o to rekwirowan beł, z
List II, w którym jest dyskurs o tej kontrybucyej pp. duchownych. Miłościwy Panie Bracie! Na artykuły łowickie takem się zdumiał, że mi zgoła nie podobno się to ku wierze zdało, anibym był tak łatwie wierzyć chciał, aby duchowieństwo do tak desperackich i stanowi swemu, dotąd w całości swej będącemu, niebezpiecznych rad rzucić się miało, gdyby wieść jawna pisania WMci nie beła potwierdziła. Co się tedy pierwszego tycze, wydziwić się nie mogę, co to naświętszy Ociec takowego przed siebie bierze, iż zaraz ad partes secedit, który kiedyby o to rekwirowan beł, z
Text ID: List2KontrybCz_III
Page: 200
Title:
List II, w którym jest dyskurs o tej kontrybucyej pp. duchownych.
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
letters
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
1607
Release date (no earlier than):
1607
Release date (no later than):
1607
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Editor of the modern edition:
Jan Czubek
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Akademia Umiejętności
Release date of the modern edition:
1918
Pogaństwo, skoncentrowane gotuje na nas niebezpieczeństwa: jęczeć albo ulegać na kształt wyniosłej wpułhuczących nawałności skały nigdy nieumiemy. Broni usychać na sercu, w leniwym trudnych czasów piasku zgęstwionemi kwitnąca do tąd Laurami Tarczą, dokąd poznemi świat rość będzie laty. Niedopuszcza przyciśnionej ciężarem bojaźni, tak upadać myśli, aby wszelką złotego wieku o desperacki szkopuł roztrąciwszy otuchę, miała salvo te Principe, de fortuna qveri. Ciężko nachylona, i lubo wysypanemi przy granicach okopami do śliskiego zniżona Ojczyzna upadku, z martwych
akoby otrząsniona popiołów, doświadczonym W. K. M. powstaje staraniem, inclinata resurgit. Za przewodniczym opatrznego Pana rozumem, i któremu volitant ad classica laurus
Pogaństwo, zkoncentrowane gotuie ná nas niebespieczeństwa: ięczeć álbo ulegáć ná kształt wyniosłey wpułhuczących náwałności skały nigdy nieumiemy. Broni usycháć ná sercu, w leniwym trudnych czasow piasku zgęstwionemi kwitnąca do tąd Laurami Tarczą, dokąd poznemi świat rość będzie laty. Niedopuszcza przyciśnioney ciężarem boiaźni, ták upadáć myśli, áby wszelką złotego wieku o desperacki szkopuł rostrąciwszy otuchę, miałá salvo te Principe, de fortuna qveri. Cięszko náchylona, y lubo wysypanemi przy granicach okopami do śliskiego zniżona Oyczyzna upadku, z martwych
ákoby otrząsniona popiołow, doswiadczonym W. K. M. powstaie stáraniem, inclinata resurgit. Zá przewodniczym opátrznego Pana rozumem, y ktoremu volitant ad classica laurus
Text ID: DanOstSwada
Page: 28
Title:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Author:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Printing house:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Place of publication:
Lublin
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
speeches for various occasions
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1745
Release date (no earlier than):
1745
Release date (no later than):
1745
/ barzo się sili przeciwko niemu/ jako przeciw fałszywemu prorokowi/ twierdzącemu to wszystko/ co mu jedno ślina do gęby przyniesie/ żabie sprosnej wszetecznej/ heretykowi niekarnemu/ zwodzicielowi/ zdrajcy/ odstępcy Chrystusowemu/ a nakoniec/ jako przeciw Antychrystowi mówi: a Luterani też nazywają zawsze Zwingliany/ duchami obłudnemi/ ludem wściekłym i desperackim/ sługami diabelskimi/ jańczarami szatańskimi/ Apostołami Luciperowymi/ synami Bellialowymi/ naczyniem diabelstwa. Joachim Vestfalus w Apollogiej przeciw Kalwinowi/ uczynił niemałe Kapitulum o złorzeczeństwie Kalwinowym: i zaprawdę niemasz nic częstszego w książkach jego/ jako nazywać Luterany ludzie bez mózgu/ rodzajem olbrzymów/ bestiami żwawymi: i używać słów podobnych/ jakie zaprawdę
/ bárzo się śili przećiwko niemu/ iáko przećiw fałszywemu prorokowi/ twierdzącemu to wszystko/ co mu iedno śliná do gęby przynieśie/ żábie sprosney wszeteczney/ haeretykowi niekárnemu/ zwodźićielowi/ zdraycy/ odstępcy Chrystusowemu/ á nákoniec/ iáko przećiw Antichristowi mowi: á Lutherani też názywáią záwsze Zwingliány/ duchámi obłudnemi/ ludem wśćiekłym y desperáckim/ sługámi dyabelskimi/ iáńczárámi szátáńskimi/ Apostołámi Luciperowymi/ synámi Belliálowymi/ naczyniem dyabelstwá. Ioáchim Vestfalus w Apollogiey przećiw Kálwinowi/ vczynił niemáłe Cápitulum o złorzeczeństwie Kálwinowym: y záprawdę niemász nic częstszego w kśiążkách iego/ iáko názywáć Luterany ludźie bez mozgu/ rodzáiem olbrzymow/ bestiámi żwáwymi: y vżywáć słow podobnych/ iákie záprawdę
Text ID: BotŁęczRel_IV
Page: 5
Title:
Relacje powszechne, cz. IV
Author:
Giovanni Botero
Translator:
Paweł Łęczycki
Printing house:
Mikołaj Lob
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
geographical descriptions
Subject:
exoticism, geography, religion
Humorous:
no
Release date:
1609
Release date (no earlier than):
1609
Release date (no later than):
1609
mu prawe wylazło oko. T. Pospolita to, iż ten ledwie nie zawsze ma oberwać na kapcie co więc rad rozwadza, i Pan Pluton, nie wtrąciwszy się między dwóch Zwadców byłby pewnie zdrowszy. B. Postrzegszy straconych narodów Monarcha Pluton, że mu oko wylazlo, i chrząstkę z gruchotano w nosie, wielkim desperackim pocznie wołać głosem gęgliwym, ratuj, gwałt, gwałt. T. Dobrze to na Diabła, że mu się po szwie nie zawsze porze. B. Usłyszawszy Proserpina głos Męża swego, zatraconych Państw Monarchini, z tyłu przypadszy, da mi berłem swym włeb, zoburącz tak poteżnie, że mi się rozświeciło w oczach
mu práwe wylázło oko. T. Pospolitá to, iż ten ledwie nie záwsze ma oberwáć ná kápćie co więc rad rozwadza, y Pan Pluton, nie wtrąćiwszy się między dwoch Zwadcow byłby pewnie zdrowszy. B. Postrzegszy stráconych narodow Monárchá Pluton, że mu oko wylázlo, y chrząstkę z gruchotáno w nośie, wielkim desperáckim pocznie wołáć głosem gęgliwym, rátuy, gwałt, gwałt. T. Dobrze to ná Diabłá, że mu się po szwie nie záwsze porze. B. Vsłyszawszy Proserpiná głos Mężá swego, zátráconych Páństw Monárchini, z tyłu przypadszy, da mi berłem swym włeb, zoburącz ták poteżnie, że mi się rozświećiło w oczách
Text ID: AndPiekBoh
Page: 42
Title:
Bohatyr straszny
Author:
Francesco Andreini
Translator:
Krzysztof Piekarski
Printing house:
Mikołaj Aleksander Schedel
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
drama
Genre:
dialogues
Humorous:
yes
Release date:
1695
Release date (no earlier than):
1695
Release date (no later than):
1695
porzucę.
Więcej się Król Hetmana z wziętych gazet wstydził, Niżeli złość Synowską oczywistą zbrzydził. O miłości! słusznie Cię malują malarze Ślepą, bo wszystko dobre widzą w twej maszkarze. Przymusił DAWID rękę z wolą do podpisu, Choć się wzdryga danego na plancie abrysu. Żeby do niego Joab dla rady przyjechał, A myśli desperackie w Obozie poniechał. Jeźli sam czasu niema Joab na me listy Przybyć, niechajże słucha Oficjalisty, Co odemnie przykaże, byś się jak mógł, bronił, Byleś mi Absalona przy zdrowiu ochronił; O co cię raz i drugi i potrzecie proszę, Ujmuj młodego zrzebca wędzidłem potroszę, Jak mu przypniesz
porzucę.
Więcey się Krol Hetmana z wziętych gázet wstydził, Niżeli złość Synowską oczywistą zbrzydził. O miłości! słusznie Cię maluią malarze Slepą, bo wszystko dobre widzą w twey maszkarze. Przymusił DAWID rękę z wolą do podpisu, Choć się wzdryga danego ná plancie abrysu. Zeby do niego Joab dla rády przyiechał, A myśli desperackie w Obozie poniechał. Jeźli sam czasu niema Joab ná me listy Przybydź, niechayże słucha Officyalisty, Co odemnie przykaże, byś się iák mogł, bronił, Byleś mi Absalona przy zdrowiu ochronił; O co cię raz y drugi y potrzecie proszę, Uymuy młodego zrzebca wędzidłem potroszę, Ják mu przypniesz
Text ID: DrużZbiór
Page: 121
Title:
Zbiór rytmów
Author:
Elżbieta Drużbacka
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
songs, epic poems, satires, hagiographies
Humorous:
no
Release date:
1752
Release date (no earlier than):
1752
Release date (no later than):
1752
wiódł, ale wzrok zaślepił. Bogdaj to słuchać przyjaciół, pokrewnych, Bogdaj od starszych brać rozumne rady, Porzucić swój kraj, dla rzeczy niepewnych? Rozwód uczynić, z miłemi Sąsiady? Bogdaj młodością, rządził wiek dojzrały, Hippolit byłby, i z swym wozem cały. Jednak nikogo w pośród morza toni, Myśl desperacka wtrącać niepowinna, Choć Zeglarzowi burza port zasłoni, Wesprze go Bogów Ręka dobroczynna, I już tonący ma nadzieję przecię, Ze Delfin Topca wyniesie na grzbiecie.
Tymże sposobem ADOLF rozpacz rzucił, W myśl dobrą serce, wraz z statkiem uzbroił, Zaraz jakby się z letargu ocucił, Ufnością mocną trwogę uspokoił, Rzekłszy
wiodł, ále wzrok zaślepił. Bogdáy to słuchać przyiacioł, pokrewnych, Bogday od stárszych brać rozumne rády, Porzucić swoy kráy, dla rzeczy niepewnych? Rozwod uczynić, z miłemi Sąsiady? Bogday młodością, rządził wiek doyzrały, Hippolit byłby, y z swym wozem cáły. Jednák nikogo w pośrod morza toni, Myśl desperácká wtrącać niepowinna, Choć Zeglárzowi burza port zasłoni, Wesprze go Bogow Ręka dobroczynna, Y iuż tonący má nádzieię przecię, Ze Delfin Topca wyniesie ná grzbiecie.
Tymże sposobem ADOLF rozpacz rzucił, W myśl dobrą serce, wráz z statkiem uzbroił, Záraz iákby się z letárgu ocucił, Ufnością mocną trwogę uspokoił, Rzekłszy
Text ID: DrużZbiór
Page: 59
Title:
Zbiór rytmów
Author:
Elżbieta Drużbacka
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
songs, epic poems, satires, hagiographies
Humorous:
no
Release date:
1752
Release date (no earlier than):
1752
Release date (no later than):
1752