Tarem Francuzy zuchwałe zwojował, Ta rzecze: Penelope, że w czystości żyła, Nie mniej sławna na świecie, niż Ulisses była.
LXI.
Wielkie rzeczy zawieram w krótkiej barzo mowie I opuszczam o tej cnej siła białej głowie, Czegom się od Merlina o niej nasłuchała W ten czas, gdym w tej nauce doktorką została, I gdzie na wielkiem morzu tem żagle rozwinie, Tyfisa w żeglowaniu daleko wyminie; Tem zawieram, że wszytkie gwiazd łaskawych dary I cnoty będzie miała bez końca, bez miary.
LXII.
Ono za nią Beata, jej rodzona, idzie, Której się właśnie takie piękne imię zydzie; Która nie tylko sama,
Tarem Francuzy zuchwałe zwojował, Ta rzecze: Penelope, że w czystości żyła, Nie mniej sławna na świecie, niż Ulisses była.
LXI.
Wielkie rzeczy zawieram w krótkiej barzo mowie I opuszczam o tej cnej siła białej głowie, Czegom się od Merlina o niej nasłuchała W ten czas, gdym w tej nauce doktorką została, I gdzie na wielkiem morzu tem żagle rozwinie, Tyfisa w żeglowaniu daleko wyminie; Tem zawieram, że wszytkie gwiazd łaskawych dary I cnoty będzie miała bez końca, bez miary.
LXII.
Ono za nią Beata, jej rodzona, idzie, Której się właśnie takie piękne imię zydzie; Która nie tylko sama,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 288
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
mdłem otworzył oczy. A wzniowszy z ziemie/ ociężałą głowę/ Ujzrzę przed sobą świętą Białągłowę: Która mi serce maściami natarła/ A łzy mi z oczu włosienicą starła. Miłości Bożej.
XXXXVII. W tym zacznie do mnie łagodnemi słowy/ Bóg pomóż Synu/ a nie troscz swej głowy. Jam Magdalena/ i Doktorka twoja: Tyżeś to rzekłem: o lekarko moja. Witaj miłości Bożej zdroju żywy/ Mistrzynio świętej pokuty prawdziwej: Proszę naucz mię dróg Boskiej miłości/ I do jego mnie wiedz doskonałości.
XXXXVIII. Gdy się prośbami memi użyć dała/ Rzekła: czegożbym ja nie udziałała Nędzna grzesznica/ dla Mistrza swojego
mdłem otworzył oczy. A wzniowszy z ziemie/ oćiężáłą głowę/ Vyzrzę przed sobą świętą Białągłowę: Ktora mi serce máśćiámi nátarłá/ A łzy mi z oczu włośienicą stárłá. Miłośći Bożey.
XXXXVII. W tym zácznie do mnie łágodnemi słowy/ Bog pomoż Synu/ á nie troscz swey głowy. Iam Magdalená/ y Doktorká twoia: Tyżeś to rzekłem: o lekárko moia. Witay miłośći Bożey zdroiu żywy/ Mistrzynio świętey pokuty prawdziwey: Proszę náucz mię drog Boskiey miłośći/ Y do iego mie wiedz doskonałośći.
XXXXVIII. Gdy sie prośbámi memi vżyć dałá/ Rzekłá: czegożbym iá nie vdziáłałá Nędzna grzesznica/ dla Mistrzá swoiego
Skrót tekstu: TwarKPoch
Strona: F2
Tytuł:
Pochodnia miłości bożej
Autor:
Kasper Twardowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628