aby ich zgoniła,
Pragnąc na sobie dotąd ich zabawić, Ażby Chmielnicki z pułkami ciężkiemi Znienagła idąc mógł się do nich stawić, I żeby wojsko siłami spólnemi Sarmackie mogli w oblężenie wprawić, W to ugadzając fortelmi różnemi: Ale w te sidła, które gotowali Ku zgubie naszych, samiż powpadali.
Bo gdy dopadli ich pod Kupczyńcami, W jednym szesnaście dniu mil ubieżawszy, A naszy w dobrym szyku szli pułkami, Do siebie części przeprawić się dawszy, Na których tamże żartkiemi siłami Natarł koronny chorąży, przybrawszy Do kompanii swojej Wyżyckiego, Nowogrodzkiego stolnika zacnego.
Tam sprawa dzielnych wojenników onych Wiele pogaństwa legło pobitego, Drudzy w rozsypkę, rad
aby ich zgoniła,
Pragnąc na sobie dotąd ich zabawić, Ażby Chmielnicki z pułkami ciężkiemi Znienagła idąc mógł się do nich stawić, I żeby wojsko siłami spólnemi Sarmackie mogli w oblężenie wprawić, W to ugadzaiąc fortelmi różnemi: Ale w te sidła, które gotowali Ku zgubie naszych, samiż powpadali.
Bo gdy dopadli ich pod Kupczyńcami, W jednym szesnaście dniu mil ubieżawszy, A naszy w dobrym szyku szli pułkami, Do siebie części przeprawić się dawszy, Na których tamże żartkiemi siłami Natarł koronny chorąży, przybrawszy Do kompanii swojej Wyżyckiego, Nowogrodzkiego stolnika zacnego.
Tam sprawa dzielnych wojenników onych Wiele pogaństwa legło pobitego, Drudzy w rozsypkę, rad
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 344
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
w domu siedzę nakształt Wdowy, Czyste wieszając śluby dla twej głowy, Aby cię, jako bywa przygód wiele, Nie ponękali gdzie nieprzyjaciele. Ze się z wężami, ze lwy, z dziki, w lesie Uganiam, tak mi zda się Herkulesie: I widzę, jako wieszają się ziadli Psi, skoro udów zwierzęcych dopadli. Jak zwierz mordujesz, i ścielesz obławą, Nie wytrzymaną żadnemu buławą: Wszystko to przez sen, widzę jak na jawie, I wszystko mi się pokazujesz krwawie. Nie raz niepewnych nasłucham się wieści, Których się siła w uszach moich zmieści; I raz nadzieja z bojaźni mię dźwignie, A strach drugi raz nadzieję odstrzygnie
w domu śiedzę nákształt Wdowy, Czyste wieszáiąc śluby dla twey głowy, Aby ćię, iáko bywa przygod wiele, Nie ponękáli gdźie nieprzyiaćiele. Ze się z wężámi, ze lwy, z dźiki, w leśie Vganiam, ták mi zda się Herkuleśie: Y widzę, iáko wieszáią się ziádli Psi, skoro udow zwierzęcych dopádli. Iák źwierz morduiesz, y śćielesz obłáwą, Nie wytrzymáną żadnemu bułáwą: Wszystko to przez sen, widzę iák ná iáwie, Y wszystko mi się pokázuiesz krwáwie. Nie raz niepewnych násłucham się wieśći, Ktorych się śiłá w uszách moich zmieśći; Y raz nádźieiá z boiáźni mię dźwignie, A strách drugi raz nádźieię odstrzygnie
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 116
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
skrupułu; labuj duszo/ piekło góre. Kwitujemy was Panowie Dysydenci z wolnością waszą/ bo widziemy co nabroiła po Francjej/ po Niderlandziech/ po Anglii/ i teraz broi po Niemcach. Ono waszy bratrzykowie broń podnieśli przeciwko wiernym swoim panom/ i tytuł rebelii swojej wymyślili/ i na chorągwiach rozpisali/ libertas conscientiae. Skoro dopadli miast/ onę wolność/ dla której wojowali tak wiele lat/ tak wiele krwie wylali/ zburzyli do szczętu/ i siebie samych onej pozbawili: bo ani sobie/ ani innym dopuszczają wolności żadnej Religii obierania/ ale wszytkim dusznie rozkazują być protestantami/ lubo Kalwinistami; nie nawijaj się Katoliku miedzy nie/ bo tobie nagorzej będzie
skrupułu; lábuy duszo/ piekło gore. Kwituiemy was Pánowie Dyssydenći z wolnośćią wászą/ bo widźiemy co nábroiłá po Fráncyey/ po Niderlándźiech/ po Angliey/ y teraz broi po Niemcách. Ono wászy brátrzykowie broń podnieśli przećiwko wiernym swoim pánom/ y tytuł rebelliey swoiey wymyślili/ y ná chorągwiách rospisali/ libertas conscientiae. Skoro dopádli miast/ onę wolność/ dla ktorey woiowáli ták wiele lat/ ták wiele krwie wylali/ zburzyli do szczętu/ y śiebie sámych oney pozbawili: bo áni sobie/ áni innym dopuszczáią wolnośći żadney Religiey obieránia/ ále wszytkim dusznie roskázuią bydź protestántámi/ lubo Kálwinistámi; nie náwiiay się Kátholiku miedzy nie/ bo tobie nagorzey będźie
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 16
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
Że mu dwa jednem razem żywoty darował. PIEŚŃ XXIII.
LXX.
Dłużejby się bawili beli dziękowaniem I wzajemnem przyjaźni swej ofiarowaniem, By beli nie słyszeli huku w onem czesie, Który się jem ozywał głośno w bliskiem lesie. Porwali się do koni i hełmy włożyli Na głowy, które beli dopiero odkryli; Ledwie siodeł dopadli, kiedy jadącego Z lasu ujźrzeli z panną rycerza jednego.
LXXI.
Mandrykardem się własnem imieniem mianował, Który Orlanda wszędzie szukał i szlakował, Chcąc się zemścić koniecznie króla Manilanda I Aldzierda, zabitych od grabie Orlanda. Acz dobrze w tem gonieniu potem beł leniwszy, Gdy piękną Doralikę otrzymał, pobiwszy Ułomkiem jesionowem jej ludzi tak
Że mu dwa jednem razem żywoty darował. PIEŚŃ XXIII.
LXX.
Dłużejby się bawili beli dziękowaniem I wzajemnem przyjaźni swej ofiarowaniem, By beli nie słyszeli huku w onem czesie, Który się jem ozywał głośno w blizkiem lesie. Porwali się do koni i hełmy włożyli Na głowy, które beli dopiero odkryli; Ledwie siodeł dopadli, kiedy jadącego Z lasu ujźrzeli z panną rycerza jednego.
LXXI.
Mandrykardem się własnem imieniem mianował, Który Orlanda wszędzie szukał i szlakował, Chcąc się zemścić koniecznie króla Manilanda I Aldzierda, zabitych od grabie Orlanda. Acz dobrze w tem gonieniu potem beł leniwszy, Gdy piękną Doralikę otrzymał, pobiwszy Ułomkiem jesionowem jej ludzi tak
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 213
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
już mego wyprawiono przydawszy mu inszego Przystawa Przyjechałem tedy do Domu Jaki taki upomina się Futer com obiecał w Wilnie nakupić wszyscy się zawiedli, bo i sobie nic nie kupiłem i sam ledwie com zdrowo wyjechał niespodziewając się że by mię miał taki napaść kłopot od owych pijaków.
Po wyjezdzie moim z Wilna dopadli jakos pijacy Ksiąg skarbowych w których ja kwituję z odebrania 6 000 Złotych i podpisuję się. Rozumiejąc tedy ze mój stryjeczny który u nich był kanclerzem i także mu Imię Jan z Gosławić chwycili się tego potentissime ze to już jakąs odebrał korupcyją respektu machinationis i Fakcyj jakich jako Oficjalista Wojskowy Uczynili tedy w kole wielką inwektywę
iuz mego wyprawiono przydawszy mu inszego Przystawa Przyiechałęm tedy do Domu Iaki taki upomina się Futer com obiecał w Wilnie nakupić wszyscy się zawiedli, bo y sobie nic nie kupiłęm y sąm ledwie com zdrowo wyiechał niespodziewaiąc się że by mię miał taki napaść kłopot od owych piiakow.
Po wyiezdzie moim z Wilna dopadli iakos piiacy Xiąg skarbowych w ktorych ia kwituię z odebrania 6 000 Złotych y podpisuię się. Rozumieiąc tedy ze moy stryieczny ktory u nich był kanclerzem y także mu Imię Ian z Gosławić chwycili się tego potentissime ze to iuz iakąs odebrał korrupcyią respectu machinationis y Fakcyi iakich iako Officyalista Woyskowy Uczynili tedy w kole wielką inwektywę
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 184
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
dziesięciu z chorągwie ordynuje, aby do nich nad świtaniem szturm przypuścić, albo w pole wywabić. Aleć oni nie czejakąc dnia, ale także świtaniem, mężnym i odważnym sercem i porządkiem dobrym chcąc się Rok 1656
przez wojsko przebić gościńcem torownym, w pole gotowiusieńcy do boju wychodzą. Ledwie ordynowani do szturmu koni dopadli, tak się to prędko stało, a wtem igraszka wojenna zaczęła się. Prosto owi z taborem na pułk królewski i hetmański poszli, z którym gdy się zwarli, tak kawalersko wytrzymali, że lubo od wszystkiego prawie wojska ogarnieni byli (bo orda zwyczajem swoim, z boru tylko co dalej będzie, wyglądała) przecię jednak
dziesięciu z chorągwie ordynuje, aby do nich nad świtaniem szturm przypuścić, albo w pole wywabić. Aleć oni nie czejakąc dnia, ale także świtaniem, mężnym i odważnym sercem i porządkiem dobrym chcąc się Rok 1656
przez wojsko przebić gościńcem torownym, w pole gotowiusieńcy do boju wychodzą. Ledwie ordynowani do szturmu koni dopadli, tak się to prętko stało, a wtem igraszka wojenna zaczęła się. Prosto owi z taborem na pułk królewski i hetmański poszli, z którym gdy się zwarli, tak kawalersko wytrzymali, że lubo od wszystkiego prawie wojska ogarnieni byli (bo orda zwyczajem swoim, z boru tylko co dalej będzie, wyglądała) przecię jednak
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 216
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
/ kędy jednego którego z nawy idącego upatrzyli/ konia zbodszy/ prawie na zatrudnionego nacierali/ kilku gminem otoczyli/ drudzy na otwarte skrzydło broń ciskali. Czego postrzegszy Cezar/ baty przynależące do naw długich/ także też szpiegierskie łodki/ żołnierzem napełnił/ a kędy rozumiał/ na posiłek wyprawował. Tu naszy/ skoro jedno lądu dopadli/ mężnie na Brytany uderzyli/ i rozpędzili je/ gonić daleko nie mogli/ iż konnym bieg niepodobny był/ a zatym i wzięcie wyspu. Tego tylko do dawnego a zwyczajnego szczęścia Cezarowi nie dostawało. Nieprzyjaciele porażeni/ zaraz jako się do kupy z uciekania onego zebrali/ Legaty o pokoj posłali/ zastawy dać/
/ kędy iednego ktorego z nawy idącego vpátrzyli/ koniá zbodszy/ práwie ná zátrudnionego náćieráli/ kilku gminem otoczyli/ drudzy ná otwárte skrzydło broń ćiskáli. Czego postrzegszy Cezár/ baty przynależące do naw długich/ tákże też szpiegierskie łodki/ żołnierzem nápełnił/ á kędy rozumiał/ ná pośiłek wypráwował. Tu nászy/ skoro iedno lądu dopádli/ mężnie ná Brytany vderzyli/ y rozpędźili ie/ gonić dáleko nie mogli/ iż konnym bieg niepodobny był/ á zátym y wźięćie wyspu. Tego tylko do dawnego á zwyczáynego sczęśćia Cezárowi nie dostawáło. Nieprzyiaćiele poráżeni/ záraz iáko sie do kupy z vćiekánia onego zebráli/ Legaty o pokoy posłáli/ zastáwy dáć/
Skrót tekstu: CezWargFranc
Strona: 86.
Tytuł:
O wojnie francuskiej ksiąg siedmioro
Autor:
Gajusz Juliusz Cezar
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Drukarnia wdowy Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
domu uciekajcie, A ostatka dośpiewajcie:
(ŚPIEWANIE)
Nie strach mnie nic tysiąca ludu złośliwego, Nie dobędą zawoja tak barzo mocnego. Zaparszy się, oddajmy Panu swemu dzięki, Że nas raczył wybawić od tej chłopskiej ręki. Nie w rękach, ale w nogach nadziejęśmy kładli, Postępując ochotnie, że nas nie dopadli.
(PRZEMOWA)
Namilszy braciszkowie! To cośmy zdobyli, Trzeba by jedno piekli, a drugie łupili.
Łupcież jedni tego wołu, Uwarzcie go do rosołu. Drudzy niech pieką barana, A my błogosławmy Pana.
PIEŚŃ
Błogosław nam, nasz Panie, nasze zdobywanie, Ci co nas przeklinają, obróć swój gniew
domu uciekajcie, A ostatka dośpiewajcie:
(ŚPIEWANIE)
Nie strach mnie nic tysiąca ludu złośliwego, Nie dobędą zawoja tak barzo mocnego. Zaparszy sie, oddajmy Panu swemu dzięki, Że nas raczył wybawić od tej chłopskiej ręki. Nie w rękach, ale w nogach nadziejęśmy kładli, Postępując ochotnie, że nas nie dopadli.
(PRZEMOWA)
Namilszy braciszkowie! To cośmy zdobyli, Trzeba by jedno piekli, a drugie łupili.
Łupcież jedni tego wołu, Uwarzcie go do rosołu. Drudzy niech pieką barana, A my błogosławmy Pana.
PIEŚŃ
Błogosław nam, nasz Panie, nasze zdobywanie, Ci co nas przeklinają, obróć swój gniew
Skrót tekstu: SynMinKontr
Strona: 220
Tytuł:
Synod ministrów
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
wielkiej bojaźni, aby one sumy nieuprzedziły pierwej, aniżeliby im veturyn dał znać, i niewpadły w ręce onej piechocie. Co się nam we łbie nie marzyło, i było dla czego, bobyśmy pewnie lepiej aniżeli na dwakroć stotysięcy szkody ponieśli, a cóź nędzybyśmy się nacierpieli nimbyśmy miejsca jakiego dopadli, gdzieby pieniędzy dostać się mogło i jakoby była rzecz uczciwa z taką osobą jadąc, każdy może osądzić. W tem gdy się w tem miasteczku bawim, czekając exitum tej komedii, nadjachał margraph von Turkach, który za onymi ludźmi jechał, zaciągnąwszy się na służbę króla francuskiego. Poznał go zaraz pan Denhof, bo
wielkiéj bojaźni, aby one sumy nieuprzedziły pierwéj, aniżeliby im veturyn dał znać, i niewpadły w ręce onéj piechocie. Co się nam we łbie nie marzyło, i było dla czego, bobyśmy pewnie lepiéj aniżeli na dwakroć stotysięcy szkody ponieśli, a cóź nędzybyśmy się nacierpieli nimbyśmy miejsca jakiego dopadli, gdzieby pieniędzy dostać się mogło i jakoby była rzecz uczciwa z taką osobą jadąc, każdy może osądzić. W tém gdy się w tém miasteczku bawim, czekając exitum téj komedyi, nadjachał margraph von Turkach, który za onymi ludźmi jechał, zaciągnąwszy się na służbę króla francuskiego. Poznał go zaraz pan Denhoff, bo
Skrót tekstu: PacOb
Strona: 85
Tytuł:
Obraz dworów europejskich
Autor:
Stefan Pac
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1624 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Kazimierz Plebański
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zygmunt Schletter
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1854
, w cichości się znajduj. ibunt de virtute in virtutem. na Święty Michał.
13. A jakoż to podobna w zgromadzeniu mięszkać? a zawsze w zgodzie, w pokoju, w ustawicznej zobopolnej miłości zostawać? prawda Najmilszy moi, że jeden tylko Daniel ze lwami zgodził się w jaskini: inszych wszytkich jeszcze nie dopadli do ziemie, a już rozszarpały, pożarły bestie one: trudna uchronić się przy ustawicznej okazji. Atoli przecię zaprzysięga Oblubieniec niebieski, abyśmy pokoju, miłości zobopolnej, niezgodą naszą nie turbowali, nie przerywali. Zaprzysięga przez kozki dzikie, przez jelonki polne. Część III Kazanie Drugie
14. Czemuż? dzikie kozki postrzały
, w ćichośći się znáyduy. ibunt de virtute in virtutem. ná Swięty Michał.
13. A iákosz to podobna w zgromádzęniu mięszkáć? á záwsze w zgodźie, w pokoiu, w ustáwiczney zobopolney miłośći zostáwáć? prawdá Naymilszy moi, że ieden tylko Dániel ze lwámi zgodźił się w iáskini: inszych wszytkich ieszcze nie dopádli do źięmie, á iuż rozszárpáły, pożárły bestye one: trudna uchronić się przy ustáwiczney okázyey. Atoli przećię záprzyśięgá Oblubięniec niebieski, ábysmy pokoiu, miłośći zobopolney, niezgodą nászą nie turbowáli, nie przerywáli. Záprzyśięga przez kozki dźikie, przez ielonki polne. Część III Kazánie Drugie
14. Czemusz? dźikie kozki postrzały
Skrót tekstu: PiskorKaz
Strona: 839
Tytuł:
Kazania na Dni Pańskie
Autor:
Sebastian Jan Piskorski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1706
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1706