tam zabili. Niektórzy ludzi broniąc Pana/ ranili dwóch Żołdatów/ ale i sami polegli. Działo się to 25. Die Februaryj, w Sobotę przed Mięsopusty. Po tej robocie Lesel wyszedł z Miasta/ aby wprowadził dwóch Kapitanów/ jednego Irlanczyka/ drugiego Szota/ i z niemi 100 Dragonów: którym ufali/ że vlic dostrzec mieli/ żeby żaden Mięszczanin/ ani żołnierz z domu nie wyszedł. Co sprawiwszy i żołdaty w Rynku rozsadziwszy/ poszedł Lesel do główny straży/ rozkazujac/ żeby się chociażby trzask jaki/ abo tumult usłyszeli/ nie ruszali: i stał sam przy nich/ aż do kończenia egzekucji z Wallenstejnem/ który w Mieście stał
tám zábili. Niektorzy ludzy broniąc Páná/ ránili dwoch Zołdatow/ ále y sámi polegli. Dźiáło się to 25. Die Februarij, w Sobotę przed Mięsopusty. Po tey roboćie Lesel wyszedł z Miástá/ áby wprowádźił dwuch Cápitanow/ iednego Irlánczyká/ drugiego Szotá/ y z niemi 100 Drágonow: ktorym vfáli/ że vlic dostrzec mieli/ żeby żaden Mięszczánin/ áni żołnierz z domu nie wyszedł. Co spráwiwszy y żołdaty w Rynku rozsádźiwszy/ poszedł Lesel do głowny straży/ roskázuiac/ żeby się choćiażby trzask iáki/ ábo tumult vsłyszeli/ nie ruszáli: y stał sam przy nich/ áż do kończenia executiey z Wállensteynem/ ktory w Mieśćie stał
Skrót tekstu: RelWall
Strona: A3v
Tytuł:
Krótka ale prawdziwa relacja rzeczy, które [...] z Olbrachtem Wallensteinem [...] na świat się pokazały
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia wdowy po Janie Rossowskim
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
powszechnym i arbitrom, którzy się w kole poselskim między posłami znajdowali. a z tych najwięcej było czeredy służącej Radziwiłłom i Czartoryskim lub tych dwóch partii przyjaciółom, uzbrojonej pałaszami i pistoletami pod sukniami. Trwała ta wrzawa z pół kwadransa, aż nareszcie w dobycie szabel wybuchnęła. Co iż się stało w oka mgnieniu, trudno było dostrzec, z której strony i kto pierwszy dobył szabli. Ile jednak, siedząc w górnej ławie i mając pod okiem całe poselskie koło, mogłem dostrzec przy roztargnionym wzroku na Poniatowskiego i Radziwiłła, to mi się zdawało, że najpierwsza szabla, która błysnęła, była litewska, osadzona w furdyment i trzymana od ręki obleczonej w
powszechnym i arbitrom, którzy się w kole poselskim między posłami znajdowali. a z tych najwięcej było czeredy służącej Radziwiłłom i Czartoryskim lub tych dwóch partii przyjaciołom, uzbrojonej pałaszami i pistoletami pod sukniami. Trwała ta wrzawa z pół kwadransa, aż nareszcie w dobycie szabel wybuchnęła. Co iż się stało w oka mgnieniu, trudno było dostrzec, z której strony i kto pierwszy dobył szabli. Ile jednak, siedząc w górnej ławie i mając pod okiem całe poselskie koło, mogłem dostrzec przy roztargnionym wzroku na Poniatowskiego i Radziwiłła, to mi się zdawało, że najpierwsza szabla, która błysnęła, była litewska, osadzona w furdyment i trzymana od ręki obleczonej w
Skrót tekstu: KitPam
Strona: 103
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jędrzej Kitowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak
, uzbrojonej pałaszami i pistoletami pod sukniami. Trwała ta wrzawa z pół kwadransa, aż nareszcie w dobycie szabel wybuchnęła. Co iż się stało w oka mgnieniu, trudno było dostrzec, z której strony i kto pierwszy dobył szabli. Ile jednak, siedząc w górnej ławie i mając pod okiem całe poselskie koło, mogłem dostrzec przy roztargnionym wzroku na Poniatowskiego i Radziwiłła, to mi się zdawało, że najpierwsza szabla, która błysnęła, była litewska, osadzona w furdyment i trzymana od ręki obleczonej w rękawicę łosią z karwaszami po sam łokieć długimi. Głowa zaś tego junaka nakryta była po same oczy czapką tęgą, drutami i bawełną przeszywaną, jakich czapek
, uzbrojonej pałaszami i pistoletami pod sukniami. Trwała ta wrzawa z pół kwadransa, aż nareszcie w dobycie szabel wybuchnęła. Co iż się stało w oka mgnieniu, trudno było dostrzec, z której strony i kto pierwszy dobył szabli. Ile jednak, siedząc w górnej ławie i mając pod okiem całe poselskie koło, mogłem dostrzec przy roztargnionym wzroku na Poniatowskiego i Radziwiłła, to mi się zdawało, że najpierwsza szabla, która błysnęła, była litewska, osadzona w furdyment i trzymana od ręki obleczonej w rękawicę łosią z karwaszami po sam łokieć długimi. Głowa zaś tego junaka nakryta była po same oczy czapką tęgą, drutami i bawełną przeszywaną, jakich czapek
Skrót tekstu: KitPam
Strona: 103
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jędrzej Kitowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak