, et vide. 4. Dawidzie Święty, podobno jak tę oblubienicę w-tym rezolwujesz, ugruntujesz, aby miała słuch, będzie się wywiadowała nazbyt o Oblubieńcu, dokąd szedł, z-kim też konwersuje, nie będzie mu się i wychylić bezpieczno. Dopieroż patrzanie jej zalecasz. Et vide, toć będzie nazbyt dozierała, czy tam kto Oblubieńcowi częgo nie przysłał? co ten, co ów czyni, i będzieli jeszcze ucha nakłaniała, ktoby, i co choć poszeptem mówił, sprzykrzy się czeladzi, i samemu Niebieskiemu Oblubieńcowi, i za posak wniesie poswary w-dom. Do tego, cóż i po tym, aby nakłoniła ucha
, et vide. 4. Dawidźie Swięty, podobno iák tę oblubienicę w-tym rezolwuiesz, vgruntuiesz, áby miáłá słuch, będźie się wywiádowáłá názbyt o Oblubieńcu, dokąd szedł, z-kim też konwersuie, nie będźie mu się i wychylić beśpieczno. Dopieroż pátrzánie iey zálecasz. Et vide, toć będźie názbyt doźieráłá, czy tám kto Oblubieńcowi częgo nie przysłał? co ten, co ow czyni, i będźieli ieszcze vchá nákłániałá, ktoby, i co choć poszeptem mowił, zprzykrzy się czeladźi, i samęmu Niebieskiemu Oblubieńcowi, i zá posak wnieśie poswáry w-dom. Do tego, coż i po tym, aby nákłoniłá vcha
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 46
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Panu się własnemu ninacz nie przydają Te rzeczy/ które wszystkim wobec pomagają. Chciał był jeszcze w tej sprawie mówić i coś więcej/ Ale nie zezwalając słuchać go/ tym prędzej Peneowna lękliwym biegiem pospieszeła/ A spół z nim nieskończone słowa opuścięła. Na tenż czas dopiero piękną się mu zdała/ Bo i dozierał wiatry odkrytego ciała/ Gdy przeciwne dmy sporne szaty podnaszały/ I gdy w teł włos wstrącony powietrza zganiały/ Pomnażało się jeszcze ucieczką urody. Lecz nie tracąc łagodnych słów więcej/ Bóg młody/ Już jako mu radziła sama miłość/ skokiem Goni ją w jejże tropy co raz żartszym krokiem: Jak gdy zająca zoczy chart
Pánu się własnemu ninacz nie przydáią Te rzeczy/ ktore wszystkim wobec pomagáią. Chćiał był ieszcze w tey spráwie mowić y coś więcey/ Ale nie zezwaláiąc słucháć go/ tym pręcey Peneowná lękliwym biegiem pospieszełá/ A społ z nim nieskończone słowá opuścięłá. Ná tenż czás dopiero piękną się mu zdáłá/ Bo y doźierał wiátry odkrytego ćiáłá/ Gdy przećiwne dmy sporne száty podnaszały/ Y gdy w teł włos wstrącony powietrza zganiały/ Pomnażáło się ieszcze vćieczką vrody. Lecz nie trácąc łágodnych słow więcey/ Bog młody/ Iuż iáko mu rádźiłá sámá miłość/ skokiem Goni ią w ieyże tropy co raz żartszym krokiem: Iák gdy záiącá zoczy chárt
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 30
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
dawa widzieć swoje pełnoroże sieni. Uciekają i Tt gwiazdy, które niemałymi Gromadami Jutrzenka zbiera/ a za nimi Sama się z stanowiska powolej gotuje/ I ostatnia po wszystkich z nieba ustępuje. Skoro Vv tedy obaczył Ociec/ Xx że się zatem Zaczerwieniała ziemia/ i z szerokim światem. I widział/ Yj że już ledwie dozierać się dały Ostatniego Księżyca rogi/ gdy znikały: Zz Rączym godzinom Tytan/ aby zaprzągały Kazał. Aaa jakoż Boginie prędkie nie zmieszkały. Bbb Przywiódłszy ode żłobów ogniem dmuchające Konie/ Ambrozjową treścią się karmiące; Ambrozjową treścią/ której kto używa/ Nieśmiertelnościa każdy obdarzony bywa. I uzdy z brzęczącymi wędzidłami na nie Pokłady/ tytanowe
dawa widźieć swoie pełnoroże śieni. Vćiekaią y Tt gwiazdy, ktore niemáłymi Gromádámi Iutrzenká zbiera/ á zá nimi Sámá się z stánowiska powoley gotuie/ Y ostátnia po wszystkich z niebá vstępuie. Skoro Vv tedy obaczył Oćiec/ Xx że się zátem Záczerwieniała źiemiá/ y z szerokim światem. Y widźiał/ Yy że iuż ledwie doźieráć się dały Ostátniego Kśiężycá rogi/ gdy znikáły: Zz Rączym godźinom Tytán/ áby záprzągały Kazał. Aaa iákoż Boginie prędkie nie zmieszkáły. Bbb Przywiodszy ode żłobow ogniem dmuchaiące Konie/ Ambrozyową treśćią się karmiące; Ambrozyową treśćią/ ktorey kto vżywa/ Nieśmiertelnośćia każdy obdárzony bywa. Y vzdy z brzęczącymi wędźidłámi ná nie Pokłády/ tytánowe
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 54
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
wieczora, drugie o pułnocy, a drugie jeszcze później: jutrzenka zaś naostatku, przed samym świtaniem, oczom się ludzkim wystawia. Vv Skoro tedy obaczył Ociec. To jest Foebus. Xx Ze się zaczerwieniała ziemia. To jest, że zorza poranna sfarbowała rumianością i niebo, i ziemię. Yj Ze się już zaledwie dozierać dały rogi Księżyca. To jest, widział że się przybliżało dokończenie nocy: bo w nocy świat i ziemia ciemna jest, a księżyc jasno świeci. A kiedy noc przemija, a ranny świt niebo wschodnie oświeca, rogi księżycowe, które przedtym były jasne, blednieją, i niszczeją. Zz Rączym godzinom Tytan, aby zaprzągały
wieczorá, drugie o pułnocy, a drugie ieszcze pozniey: iutrzenká záś náostatku, przed sámym świtaniem, oczom się ludzkim wystáwia. Vv Skoro tedy obaczył Oćiec. To iest Phoebus. Xx Ze się záczerwieniáłá źiemiá. To iest, że zorzá poránna zfarbowáłá rumianośćią y niebo, y źiemię. Yy Ze się iuż záledwie doźieráć dáły rogi Kśiężycá. To iest, widźiał że się przybliżáło dokończenie nocy: bo w nocy świát y źiemiá ćiemna iest, a kśiężyć iasno świeci. A kiedy noc przemiia, á ránny świt niebo wschodnie oświeca, rogi kśiężycowe, ktore przedtym były iásne, blednieią, y niszczeią. Zz Rączym godźinom Tytán, áby záprzągáły
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 55
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
się mniej o nią starał. A to tym sposobem: bo by znalazł zapewne jedność w Radach, gdyby ich sam nie mieszał; sprawiedliwość w Trybułach, gdyby ją sam we wszystkich akcjach swoich obserwował; staranie o Dobro pospolite w Senacie, gdyby zabiegał temu co mu sźkodliwego, activitatem w Ministrach, gdyby ich z pilnością dozierał; ochotę w Rycerstwie, gdyby go na prawdziwą królestwa usługę zaziwał; na ostatek wierność w poddaństwie, gdyby śę raz stał nie tak Panem, jako Ojcem Ojczyzny; a czegoź więcej najwielowładniejsi Monarchowie pretendować mogą?
In hac materia którą traktuję przychodzą mi dwie konsyderacje które tu przekładam; pierwsza; że jeżeli się trafi że nam
śię mniey o nię starał. A to tym sposobem: bo by znalazł zapewne iedność w Radach, gdyby ich sam nie mieszał; sprawiedliwość w Trybułach, gdyby ią sam we wszystkich akcyach swoich obserwował; staranie o Dobro pospolite w Senaćie, gdyby zabiegał temu co mu sźkodliwego, activitatem w Ministrach, gdyby ich z pilnośćią doźierał; ochotę w Rycerstwie, gdyby go na prawdźiwą krolestwa usługę zaźywał; na ostatek wierność w poddaństwie, gdyby śę raz stał nie tak Panem, iako Oycem Oyczyzny; a czegoź więcey naywielowładnieysi Monarchowie pretendować mogą?
In hac materia ktorą traktuię przychodzą mi dwie konsyderacye ktore tu przekładam; pierwsza; źe ieźeli śię trafi źe nam
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 29
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
wdawałby się w żadną komendę, ale na to by żasiadł in Consilio, ut provideat subsystencyj, jakaby była ordynowana tej części wojska, któraby się w tym województwie znajdowała, starałby się żeby płaca exactè dochodziła, i żeby Disciplina Militaris była in rigore, dająć znać Hetmanom. Deputat na ostatek skarbowy, dozierałby w rachunkach poborców, dawałby protekcją in Commercio, zgoła invigilaret nad Ekonomią Województwa obwieszczając o wszystkim Podskarbiego tej Prowincyj do której Województwo należy, tak jak i insi Deputaci, relacją by mieli z temi Ministrami tej Prowincyj, której jest Województwo, to jest Wielkopolskiej, Małopolskiej, albo Litewskiej, według tego jakom ziczył
wdawałby śię w źadną kommendę, ale na to by źaśiadł in Consilio, ut provideat subsystencyi, iakaby była ordynowana tey częśći woyska, ktoraby śię w tym woiewodztwie znaydowała, starałby śię źeby płaca exactè dochodźiła, y źeby Disciplina Militaris była in rigore, daiąć znać Hetmanom. Deputat na ostatek skarbowy, doźierałby w rachunkach poborcow, dawałby protekcyą in Commercio, zgoła invigilaret nad Ekonomią Woiewodztwa obwieszczaiąc o wszystkim Podskarbiego tey Prowincyi do ktorey Woiewodztwo naleźy, tak iak y inśi Deputaći, relacyą by mieli z temi Ministrami tey Prowincyi, ktorey iest Woiewodztwo, to iest Wielkopolskiey, Małopolskiey, albo Litewskiey, według tego iakom źyczył
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 50
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
kreatury zebrać na odyskanie tego dostojeństwa swego/ i dobra swego/ aż się narodziła nam Panna Maria; przez którą gdy człowiek był zwrocony do znajomości Bożej/ wszelaka inna kreatura do stanu swego pierwszego wróciła się/ i kondycją swoję odyskała. Abowiem począł człowiek niedoyźrzanych od kreatury światowej tajemnic Boskich/ przez to co się stało/ dozierać. Wszytko to mamy przyczytać tej/ przez której żywot Panieński on przyszedł na świat. Bo acz to wszytko Chrystusowi Panu przypisujemy; ale abychmy i Bogarodzicy przypisowali/ uczą nas Ojcowie święci tego: bo onę Chrystus Pan odkupienia naszego/ za towarzyszkę i za pomocnicę chciał mieć/ która nam nie tylo urodziła/ ale i
kreátury zebráć ná odiskánie tego dostoieństwá swego/ y dobrá swego/ áż się národźiłá nam Pánná Márya; przez ktorą gdy człowiek był zwrocony do znáiomośći Bożey/ wszeláka inna kreáturá do stanu swego pierwszego wroćiłá się/ y kondicyą swoię odiskáłá. Abowiem począł człowiek niedoyźrzánych od kreátury świátowey táiemnic Boskich/ przez to co się sstáło/ doźieráć. Wszytko to mamy przyczytáć tey/ przez ktorey żywot Pánieński on przyszedł ná świát. Bo ácz to wszytko Chrystusowi Pánu przypisuiemy; ále ábychmy y Bogárodźicy przypisowáli/ vczą nas Oycowie święći tego: bo onę Chrystus Pan odkupienia nászego/ zá towárzyszkę y zá pomocnicę chćiał mieć/ która nam nie tylo vrodźiłá/ ále y
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 9
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
ma wiedzieć o bramie zamkowej i o warcie do niej należącej, przestrzegając tego, aby wcześnie w niebytności pańskiej bramę zamykać i pilne oko mieć na wszelakie szkody, które przez wartujących nieostrożność, niedbalstwo, ostałość i złość, czasem jawnie, czasem potajemnie przytrafić się mogą.
3. Tenże ma wiedzieć o więźniach, dozierając o każdego wieczora, jeżeli na kajdanach ich i okowach niemasz jakiego znaku zdrady, o której więzień, o ile nie widzi około siebie dozoru, ustawicznie myśli.
4. Tenże ma przestrzegać wszelkiego ochędostwa około Zamku, aby w niebytności pańskiej wszytkie pokoje chędogo zamknione były. Śmieci tak w górnych pokojach, jako i
ma wiedzieć o bramie zamkowej i o warcie do niej należącej, przestrzegając tego, aby wcześnie w niebytności pańskiej bramę zamykać i pilne oko mieć na wszelakie szkody, które przez wartujących nieostrożność, niedbalstwo, ostałość i złość, czasem jawnie, czasem potajemnie przytrafić się mogą.
3. Tenże ma wiedzieć o więźniach, dozierając o każdego wieczora, jeżeli na kajdanach ich i okowach niemasz jakiego znaku zdrady, o której więzień, o ile nie widzi około siebie dozoru, ustawicznie myśli.
4. Tenże ma przestrzegać wszelkiego ochędostwa około Zamku, aby w niebytności pańskiej wszytkie pokoje chędogo zamknione były. Śmieci tak w górnych pokojach, jako i
Skrót tekstu: InwŻółkGęb
Strona: 121
Tytuł:
Inwentarz zamku w Żółkwi
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Żółkiew
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1671
Data wydania (nie wcześniej niż):
1671
Data wydania (nie później niż):
1671
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Materiały źródłowe do dziejów kultury i sztuki XVI-XVIII w.
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Gębarowicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1973
Pańskich obrany, ma się nie tym tytułem, ale dobrym rządem chlubić: Pana, nie siebie O Ekonomice, mianowicie o Komisarzu.
bogacić, poddanych nie zdzierać grzywnami, i Podstarościch napaścią, bo i na Komisarzów będą Komisarze. Nie wielkim dworem, ale pilnym dozorem ma dobra obieżdzać, nie swoje cugi wypasać, lecz dozierać jak Pańskie konie, bydło na solwarkach żywią, jaki ich dozór. Przyjechawszy na folwark, powinien obejść gumno, szpiklerz z lustrować, stodoły, szopy, chlewy, sterty, czy koło nich czysto, czy nakryte siano czy nie idzie na stronę, jak gumienny się sprawuje, czy nie częściej w karczmie jak na gumnie
Pańskich obrany, ma się nie tym tytułem, ale dobrym rządem chlubić: Pana, nie siebie O Ekonomice, mianowicie o Kommissarzu.
bogacić, poddanych nie zdzierać grzywnami, y Podstarościch napaścią, bo y na Kommissarzow będą Kommissarze. Nie wielkim dworem, ale pilnym dozorem ma dobra obieżdzać, nie swoie cugi wypasać, lecz dozierać iak Pańskie konie, bydło na solwarkach żywią, iaki ich dozor. Przyiechawszy na folwark, powinien obyść gumno, szpiklerz z lustrować, stodoły, szopy, chlewy, sterty, czy koło nich czysto, czy nakryte siano czy nie idzie na stronę, iak gumienny się sprawuie, czy nie częściey w karczmie iak na gumnie
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 419
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
czy koło nich czysto, czy nakryte siano czy nie idzie na stronę, jak gumienny się sprawuje, czy nie częściej w karczmie jak na gumnie bywa: czy nie kradnie: sekretnie się wybadać jak się P. Podstarości sprawuje czy nie częste sprawuje traktamenta, czy się nie włóczy po jarmarkach, czy młoćby, robocizny sam doziera, ludzi nie rozgania, czy nie ma nadto koni, krów, ludzi przysobie krewnych, czy nie bawi się pijaństem, jakimi handlami, co mu dystrakcje czyni w dozorze Pańskich interesów: czy nie przysiewa sobie, co jest zgubą Pana: czy nie wbija się w porządki, co może być z Pańską krzywdą
czy koło nich czysto, czy nakryte siano czy nie idzie na stronę, iak gumienny się sprawuie, czy nie częściey w karczmie iak na gumnie bywa: czy nie kradnie: sekretnie się wybadać iak się P. Podstarości sprawuie czy nie częste sprawuie traktamenta, czy się nie włoczy po iarmarkach, czy młoćby, robocizny sam doziera, ludzi nie rozgania, czy nie ma nadto koni, krow, ludzi przysobie krewnych, czy nie bawi się piiaństem, iakiemi handlami, co mu dystrakcye czyni w dozorze Pańskich interessow: czy nie przysiewa sobie, co iest zgubą Pana: czy nie wbiia się w porządki, co może bydź z Pańską krzywdą
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 419
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754