, sarmackiego rodu Bogini, z uprzejmego tłukąc pierś zawodu Pełną ręką triumfów, nie bez wiecznej straty Widząc w drugiej żałosne z Turkami traktaty. Farbujeć skroń rumieńcem tak niezwykła plama, Ani w nich znasz Polaków, ani siebie sama. Owych, mówię, Polaków, co swej ostrzem bronie Za lodowatych nurtów gdzieś zagnali tonie Durnego Moskwicina; onych, mówię, którzy, Kiedy się na nich tyran wschodowy oborzy, Cały świat swych zastępów zatrwożywszy gromem, Nie z polskiej, z jego ziemie odprawią go z sromem; Których, gdy pojedynkiem nie mogą, ostępem Chcą pożyć, lecz wprzód spasą swoje ścierwy sępem Szwedzi, Węgrzy, Kozacy, Multani,
, sarmackiego rodu Bogini, z uprzejmego tłukąc pierś zawodu Pełną ręką tryumfów, nie bez wiecznej straty Widząc w drugiej żałosne z Turkami traktaty. Farbujeć skroń rumieńcem tak niezwykła plama, Ani w nich znasz Polaków, ani siebie sama. Owych, mówię, Polaków, co swej ostrzem bronie Za lodowatych nurtów gdzieś zagnali tonie Durnego Moskwicina; onych, mówię, którzy, Kiedy się na nich tyran wschodowy oborzy, Cały świat swych zastępów zatrwożywszy gromem, Nie z polskiej, z jego ziemie odprawią go z sromem; Których, gdy pojedynkiem nie mogą, ostępem Chcą pożyć, lecz wprzód spasą swoje ścierwy sępem Szwedzi, Węgrzy, Kozacy, Multani,
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 10
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
minął w tej nocy dzień trzeci A farao: „Nie tylko, Mojżeszu, nie puszczę, Ale wszystkich dozorców na Żydy poduszczę! Nie każę do ciegielnej plew dawać roboty, A przecię cegły muszą zrobić wedle groty. Więc że gwałtem chcą wyzuć jarzmo niewolnicze, Znajdą na nich korbacze i żelazne bicze.” Tak był durny farao, choć w gorącej łaźni, Że go to, co poprawić miało, barziej drażni, Śmiał się Bóg, a na owe narowy i sapy Przybrał wędzidło, przybrał munsztuk wedle szkapy. Zabił mu syna, a ten zaraz spuścił z basu, Każe Żydy co rychlej wyganiać z tarasu. Żal go przejął okrutny.
minął w tej nocy dzień trzeci A farao: „Nie tylko, Mojżeszu, nie puszczę, Ale wszystkich dozorców na Żydy poduszczę! Nie każę do ciegielnej plew dawać roboty, A przecię cegły muszą zrobić wedle groty. Więc że gwałtem chcą wyzuć jarzmo niewolnicze, Znajdą na nich korbacze i żelazne bicze.” Tak był durny farao, choć w gorącej łaźni, Że go to, co poprawić miało, barziej draźni, Śmiał się Bóg, a na owe narowy i sapy Przybrał wędzidło, przybrał munsztuk wedle szkapy. Zabił mu syna, a ten zaraz spuścił z basu, Każe Żydy co rychlej wyganiać z tarasu. Żal go przejął okrutny.
Text ID: MorszSŻaleBar_II
Page: 114
Title:
Smutne żale...
Author:
Stanisław Morsztyn
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epitaphs
Humorous:
no
Release date:
1698
Release date (no earlier than):
1698
Release date (no later than):
1698
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Poeci polskiego baroku
Editor of the modern edition:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1965
spodziewając, Ksiądz Hanczel wyprawiony, który go zastanie Do Zamościa szturmując. Skoro go pisanie Takie dojdzie. Jako wiatr przeraźliwy wienie. Samo w-nim Majestatu uczyni wspomnienie Szkopułwielki. Tegożem i ja (powie) czeka, Żebym miał, do kogobym w-swoich się uciekał Krzywdach ciężkich. Anito z-mojej się przyczyny Ale durnych Starostów, i samej Starszyny Licho stało. Ni na krew żadną ludzką gonie, Dosyć, następującym, że się Wojskom bronie. Jednak w-tym Królewskiego słucham rozkaza nia, I nazad się powracam; pewien przesłuchania Skargi mojej napotym. Tak kiedy szczęśliwy Największy Nieprzyjaciel, zda się sprawiedliwy, I słuszną mieć przyczyne. Stąd
spodziewaiąc, Xiądz Hanczel wyprawiony, ktory go zastánie Do Zamośćia szturmuiąc. Skoro go pisanie Takie doydźie. Iako wiatr przeraźliwy wienie. Sámo w-nim Maiestatu uczyni wspomnienie Szkopułwielki. Tegożem i ia (powie) czeka, Żebym miał, do kogobym w-swoich sie ućiekał Krzywdách ćieszkich. Anito z-moiey sie przyczyny Ale durnych Stárostow, i samey Stárszyny Licho stało. Ni na krew żadną ludzką gonie, Dosyć, nastepuiącym, że sie Woyskom bronie. Iednák w-tym Krolewskiego słucham rozkazá nia, I nazad sie powracam; pewien przesłuchánia Skargi moiey napotym. Tak kiedy szcześliwy Naywiekszy Nieprzyiaćiel, zda sie spráwiedliwy, I słuszną mieć przyczyne. Ztąd
Text ID: TwarSWoj
Page: 41
Title:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Author:
Samuel Twardowski
Printing house:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Place of publication:
Kalisz
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
1681
Release date (no earlier than):
1681
Release date (no later than):
1681
miotał. Chodzisz a milczysz; aż mówi, abo raczej warczy: Bodaj we troje szyję złamał. Bodaj z piekła nie wyźrzal, gdzie ona czy będzie”.
Nocentius est linguae, quam lanceae vulnus.
Nie wygodzisz, młodziku, fantazji babiej. Zjeć ona sztukę mięsa świeżę, bo się dlatego żeni; ale u durnej hołowy nohom bieda.
Zechce baba, żebyś z nią siedział, a ty masz kompaniją, masz sprawy, chcesz wygodzić posługą przyjacielowi; aż ona pod nosem mruczy, łaje, jako diabeł mier- ziono; się za tobą, pyta, wygląda, tam czy nie tam? A strzeż Boże tam, gdzie szynkarka nieprzykra
miotał. Chodzisz a milczysz; aż mówi, abo raczej warczy: Bodaj we troje szyję złamał. Bodaj z piekła nie wyźrzal, gdzie ona czy będzie”.
Nocentius est linguae, quam lanceae vulnus.
Nie wygodzisz, młodziku, fantazyej babiej. Zjeć ona sztukę mięsa świeżę, bo się dlatego żeni; ale u durnej hołowy nohom bieda.
Zechce baba, żebyś z nią siedział, a ty masz kompaniją, masz sprawy, chcesz wygodzić posługą przyjacielowi; aż ona pod nosem mruczy, łaje, jako diabeł mier- ziono; sie za tobą, pyta, wygląda, tam czy nie tam? A strzeż Boże tam, gdzie szynkarka nieprzykra
Text ID: MatłBabBad
Page: 176
Title:
Baba abo stary inwentarz
Author:
Prokop Matłaszewski
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
satires
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
yes
Release date:
1690
Release date (no earlier than):
1690
Release date (no later than):
1690
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Editor of the modern edition:
Karol Badecki
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Polska Akademia Umiejętności
Release date of the modern edition:
1950
jednym miejscu osiadające, góry poformowały. Czemu innych nie przywodząc racyj, sama eksperiencja fałsz zadaje, kiedy żadnej góry i pagórka. a nawet kępiny z proszków uformowanej nie widziemy. Takaż to prawda, jak owa w Ezopie, że rozgłoszono, jakoby góry miały rodzić: Ludzi mnóstwo nazbiegało się, chcąc widzieć górny i durny płód, aliści zgóry potężnej, wylazła Myszka śmiechu wielkiego racja, na co napisano:
Parturiunt Montes, nascetur ridiculus Mus.
Pewniej tedy, bo Pismu Świętemu, i zdrowemu rozumowi conformius, że GÓRY były ab Origine Mundi wraz z Elementem Ziemi stworzone od Pana BOGA, i są Terre Tumor, i nierówność. Koniec
iednym mieyscu osiadaiące, gory poformowały. Czemu innych nie przywodząc racyi, sama experyencya falsz zadaie, kiedy żadney gory y pagorka. a nawet kępiny z proszkow uformowaney nie widziemy. Takaż to prawda, iak owa w Ezopie, że rozgłoszono, iakoby gory miały rodzić: Ludzi mnostwo nazbiegało się, chcąc widzieć gorny y durny płod, aliści zgory potężney, wylazła Myszka śmiechu wielkiego racya, na co napisano:
Parturiunt Montes, nascetur ridiculus Mus.
Pewniey tedy, bo Pismu Swiętemu, y zdrowemu rozumowi conformius, że GORY były ab Origine Mundi wraz z Elementem Ziemi stworzone od Pana BOGA, y są Terrae Tumor, y nierowność. Koniec
Text ID: ChmielAteny_I
Page: 542
Title:
Nowe Ateny, t. 1
Author:
Benedykt Chmielowski
Printing house:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1755
Release date (no earlier than):
1755
Release date (no later than):
1755
, Voti czystości Violator? Najlepiejby go zwać nie Lutrem, ale Łotrem złym, bluźniercą CHRYSTUSA, i jego nauki. Narodzenie jego tak podłe, jak sentymenta wszystkie. Matka jego była praczka, przecięż nieczystego na świat wydała Herszta: Ociec był Górnikiem, to też wykopał Masam iniquitatis, i górnego, a tym samym durnego Geniusza człeka: Wolałby być Miecznikiem, Katem, żeby był tej Hydrze w kolebce łeb uciął. Znacznie ten Pratczyk i Górniczek postąpił w naukach, ale utinam non noset Literas: Quantum w naukach postąpił, tantùm odstąpił od Kościoła Katolickiego. Roku 20 czyli 22 Magister artium uczyniony w Witemberskiej Akademii Anno 1505. Słuszniej Magister
, Voti czystości Violator? Naylepieyby go zwać nie Lutrem, ale Łotrem złym, bluźniercą CHRYSTUSA, y iego nauki. Narodzenie iego tak podłe, iak sentymenta wszystkie. Matka iego była praczka, przecięż nieczystego na świat wydała Herszta: Ociec był Gornikiem, to też wykopał Masam iniquitatis, y gornego, á tym samym durnego Geniusza człeka: Wolałby bydź Miecznikiem, Katem, żeby był tey Hydrze w kolebce łeb uciął. Znacznie ten Pratczyk y Gorniczek postąpił w naukach, ale utinam non noset Literas: Quantum w naukach postąpił, tantùm odstąpił od Kościoła Katolickiego. Roku 20 czyli 22 Magister artium uczyniony w Witemberskiey Akademii Annô 1505. Słuszniey Magister
Text ID: ChmielAteny_I
Page: 1122
Title:
Nowe Ateny, t. 1
Author:
Benedykt Chmielowski
Printing house:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1755
Release date (no earlier than):
1755
Release date (no later than):
1755
im podoba/ brać/ i czynić. i. A gdy nowy Cesarz nastawa/ nie pozwalają na niego/ aż im pierwej przysięgę uczyni/ że im to wszytko odpuszcza. O by takową naszy pacholikowie żołnierscy/ i Hajducy wolność mieli na Tatary/ podobnoby ich dobrze z onego śrebra wytrzęśli/ i zszkap onych durnych/ które sobie naszych chłopów stacją wytuczyli. Ale wszytko tu opak u nas: cobychmy my mieli ich wytrząsać/ to oni nas pięknie niszczą i łupią/ a obaczyć się nie możemy. Jako Tatary do wiary ś. nawracać. i. Paulus Iouius in vita Baiazeti 7. Prawda a my milczym.
Ósmy
im podoba/ bráć/ y cżynić. i. A gdy nowy Cesarz nástáwa/ nie pozwáláią ná niego/ áż im pierwey przyśięgę vcżyni/ że im to wszytko odpuszcża. O by tákową nászy pacholikowie żołnierscy/ y Háyducy wolność mieli ná Tátáry/ podobnoby ich dobrze z onego śrebrá wytrzęśli/ y zszkáp onych durnych/ ktore sobie nászych chłopow stácyą wytucżyli. Ale wszytko tu opák v nas: cobychmy my mieli ich wytrząsáć/ to oni nas pięknie niszcżą y łupią/ á obacżyć się nie możemy. Iáko Tátáry do wiáry ś. náwrácáć. i. Paulus Iouius in vita Baiazeti 7. Prawda á my milcżym.
Osmy
Text ID: CzyżAlf
Page: 36
Title:
Alfurkan tatarski
Author:
Piotr Czyżewski
Place of publication:
Wilno
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
exoticism, history, lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1617
Release date (no earlier than):
1617
Release date (no later than):
1617
sługa nadworny, pokojowy. Czorbadzi. Pułkownik.
D. Dardanelle. zamki na pasie morskim. Demertosz. Wieś standza Króla Szwedzkiego. Derbisz vel derwisz. niby Zakonnik Turecki. Dewlet Gerej. Han teraźniejszy Tatarski przywrócony na Państwo z wygnania. Dobrudzia. kraj za Dunajem. Dracz. z Wołoskiego po polsku zdzierstwa. Durny. jedno co głupi, szalony. Durne słowa. jedno co próżne, daremne. Dywan. zowie się kobierzec wielki. Item Dywan. izba jakoby sądowa, i Senatorska; bierze się też za rady i Sejmy Tureckie. Dziryda albo dzida, pocisk.
E. Emuli, albo Emulanci zowią się dwie stronie przeciwnych sobie
sługa nádworny, pokoiowy. Czorbádźi. Pułkownik.
D. Dardanelle. zamki ná pasie morskim. Demertosz. Wieś stándza Krolá Szwedzkiego. Derbisz vel derwisz. niby Zakonnik Turecki. Dewlet Gerey. Han teraźnieyszy Tátárski przywrocony ná Páństwo z wygnánia. Dobrudźia. kray za Dunáiem. Dracz. z Wołoskiego po polsku zdźierstwa. Durny. iedno co głupi, szalony. Durne słowá. iedno co prożne, dáremne. Dywan. zowie się kobierzec wielki. Item Dywan. izba iakoby sądowa, y Senatorska; bierze się też za rády y Seymy Tureckie. Dźiryda albo dźida, pocisk.
E. Emuli, albo Emulanci zowią się dwie stronie przeciwnych sobie
Text ID: GośPos
Page: 351
Title:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Author:
Franciszek Gościecki
Printing house:
Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
accounts of events
Subject:
exoticism, politics
Humorous:
no
Release date:
1732
Release date (no earlier than):
1732
Release date (no later than):
1732
.
D. Dardanelle. zamki na pasie morskim. Demertosz. Wieś standza Króla Szwedzkiego. Derbisz vel derwisz. niby Zakonnik Turecki. Dewlet Gerej. Han teraźniejszy Tatarski przywrócony na Państwo z wygnania. Dobrudzia. kraj za Dunajem. Dracz. z Wołoskiego po polsku zdzierstwa. Durny. jedno co głupi, szalony. Durne słowa. jedno co próżne, daremne. Dywan. zowie się kobierzec wielki. Item Dywan. izba jakoby sądowa, i Senatorska; bierze się też za rady i Sejmy Tureckie. Dziryda albo dzida, pocisk.
E. Emuli, albo Emulanci zowią się dwie stronie przeciwnych sobie Polaków. Eolus. u pogan bożek wiatrów
.
D. Dardanelle. zamki ná pasie morskim. Demertosz. Wieś stándza Krolá Szwedzkiego. Derbisz vel derwisz. niby Zakonnik Turecki. Dewlet Gerey. Han teraźnieyszy Tátárski przywrocony ná Páństwo z wygnánia. Dobrudźia. kray za Dunáiem. Dracz. z Wołoskiego po polsku zdźierstwa. Durny. iedno co głupi, szalony. Durne słowá. iedno co prożne, dáremne. Dywan. zowie się kobierzec wielki. Item Dywan. izba iakoby sądowa, y Senatorska; bierze się też za rády y Seymy Tureckie. Dźiryda albo dźida, pocisk.
E. Emuli, albo Emulanci zowią się dwie stronie przeciwnych sobie Polakow. Eolus. u pogan bożek wiátrow
Text ID: GośPos
Page: 351
Title:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Author:
Franciszek Gościecki
Printing house:
Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
accounts of events
Subject:
exoticism, politics
Humorous:
no
Release date:
1732
Release date (no earlier than):
1732
Release date (no later than):
1732
się nie trapię nędzna białagłowa. Poczekaj czasu, aż nas kapłan zwiedzie, A lepiej nam Bóg błogosławić będzie! Takem na ten czas nieboga wołała A z płaczem u nóg jego upadała Raz pomstą Boską, drugiraz i groźbą, Trzeci raz miękcząc serce jego prośbą. Ale cóż potym, gdy niemal twardego Żelaza albo krzemienia durnego Człowiek poruszał! Takiej był twardości, Że skry nie puścił z siebie do litości! Owszem jak niedźwiedź, gdy się wysforuje Z swemi paznokty, a drzeć się gotuje Kogo w swej kniei, tak on z bestwej chuci Na mnie się z ostrym wnet pujnałem rzuci I krzyknie: ,,Nie chcesz? nie chcesz zaczętego
się nie trapię nędzna białagłowa. Poczekaj czasu, aż nas kapłan zwiedzie, A lepiej nam Bóg błogosławić będzie! Takem na ten czas nieboga wołała A z płaczem u nóg jego upadała Raz pomstą Boską, drugiraz i groźbą, Trzeci raz miękcząc serce jego prośbą. Ale cóż potym, gdy niemal twardego Żelaza albo krzemienia durnego Człowiek poruszał! Takiej był twardości, Że skry nie puścił z siebie do litości! Owszem jak niedźwiedź, gdy się wysforuje Z swemi paznokty, a drzeć się gotuje Kogo w swej kniei, tak on z bestwej chuci Na mnie się z ostrym wnet pujnałem rzuci I krzyknie: ,,Nie chcesz? nie chcesz zaczętego
Text ID: BorzNaw
Page: 185
Title:
Morska nawigacyja do Lubeka
Author:
Marcin Borzymowski
Place of publication:
Lublin
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
factual literature
Humorous:
no
Release date:
1662
Release date (no earlier than):
1662
Release date (no later than):
1662
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Roman Pollak
Place of publication of the modern edition:
Gdańsk
Publisher of the modern edition:
Wydawnictwo Morskie
Release date of the modern edition:
1971