cudu zamilkło stworzenie: Sam się urodził, bez ojca, bez matki. Matka nie-matka, ani jej mężatki
Tytuł się zejdzie; choć dwóch mężów miała, Panną, choć syna powiła, została. Ojca nikt nie zna, chociaż ludzi wiele Ojca przy ślubie widzieli w kościele. Co żył od wieków przed czystymi duchy, Dziecińskie członki podaje w pieluchy; Co żywot wszytkim rozdaje, sam bierze Szczupłe członeczki z ubogiej macierze; Ciało wziął, a to zaraz grzesznej zmazy Wolne i śmierci, i grobowej skazy. Gdy było trzeba, po tak długiej nocy Herkules nowy przybył ku pomocy: Ten dwóch udusił wężów, choć w powiciu, Szatana i śmierć
cudu zamilkło stworzenie: Sam się urodził, bez ojca, bez matki. Matka nie-matka, ani jej mężatki
Tytuł się zejdzie; choć dwóch mężów miała, Panną, choć syna powiła, została. Ojca nikt nie zna, chociaż ludzi wiele Ojca przy ślubie widzieli w kościele. Co żył od wieków przed czystymi duchy, Dziecińskie członki podaje w pieluchy; Co żywot wszytkim rozdaje, sam bierze Szczupłe członeczki z ubogiej macierze; Ciało wziął, a to zaraz grzesznej zmazy Wolne i śmierci, i grobowej skazy. Gdy było trzeba, po tak długiej nocy Herkules nowy przybył ku pomocy: Ten dwóch udusił wężów, choć w powiciu, Szatana i śmierć
Text ID: MorszAUtwKuk
Page: 213
Title:
Utwory zebrane
Author:
Jan Andrzej Morsztyn
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Humorous:
no
Release date:
1654
Release date (no earlier than):
1654
Release date (no later than):
1654
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Utwory zebrane
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1971
cnotą: trzeba, urodzenie Żeby przystojne zdobiło rządzenie.
Tak Koniecpolski z rodziców spłodzony Wielmożnych, k'temu myśli i zabawy Swoje obracał, żeby zamierzony Bieg życia swego przez chwalebne sprawy Pięknie ozdobił, nad to naznaczony Od przodków swoich wiekuistej sławy Dobieżał kresu, więc też swej grzeczności Znaki za pierwszej wydawał młodości.
Jego uczona Pallas z dziecińskiego Wieku, z roztropnej pamięci córami, Przyjęła mile za kochanka swego, Gdzie po Parnasie z czystemi Muzami Bujał roskosznie, dowcipu bystrego Skłonność różnemi ostrząc naukami, Za któremi Mars rządniejszym się czuje I swoje niemi płomienie miarkuje.
A skoro w ślicznym polskim Helikonie Akademii krakowskiej kwitnącej, Wieńcem mądrości ozdobił swe skronie, I z tej
cnotą: trzeba, urodzenie Żeby przystojne zdobiło rządzenie.
Tak Koniecpolski z rodziców spłodzony Wielmożnych, k'temu myśli i zabawy Swoje obracał, żeby zamierzony Bieg życia swego przez chwalebne sprawy Pięknie ozdobił, nad to naznaczony Od przodków swoich wiekuistej sławy Dobieżał kresu, więc też swej grzeczności Znaki za pierwszej wydawał młodości.
Jego uczona Pallas z dziecińskiego Wieku, z rostropnej pamięci córami, Przyjęła mile za kochanka swego, Gdzie po Parnasie z czystemi Muzami Bujał roskosznie, dowcipu bystrego Skłonność różnemi ostrząc naukami, Za któremi Mars rządniejszym się czuje I swoje niemi płomienie miarkuje.
A skoro w ślicznym polskim Helikonie Akademii krakowskiej kwitnącej, Wieńcem mądrości ozdobił swe skronie, I z tej
Text ID: OdymWŻałKoniec
Page: 338
Title:
Żałośna postać Korony Polskiej
Author:
Walenty Odymalski
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epitaphs
Humorous:
no
Release date:
1659
Release date (no earlier than):
1659
Release date (no later than):
1659
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Editor of the modern edition:
Stanisław Przyłęcki
Place of publication of the modern edition:
Lwów
Publisher of the modern edition:
Leon Rzewuski
Release date of the modern edition:
1842
Arystotelesowe są te: Ani się sam chwal/ ani się gań: Bo będzieszli się chwalić/ niczym nie będziesz/ a jeśli ganić błaznem zostaniesz. Ślepy izali komu może drogę pokazać? abo ubogi kogo zbogacić? Niepoczciwy jako może czczon być: Gniew ma być mierny/ bo gniew nagły jest wilczego obyczaju/ miękki zaś dziecińskiego. Kto nie może dobrze czynić/ tedy wżdy niech się wystrzega złego. Jako ogniem złoto/ tak człowiek przez uczynki probowan bywa. Nigdy wstydliwszy nie mamy być/ jedno co się Boskich rzeczy dotycze. Znak męża dobrego umieć niewczas cierpieć. Żadnemu źle nie czynić: bo gdy kto komu co niesłusznego czyni/ sam
Aristotelesowe są te: Ani się sam chwal/ áni się gań: Bo będźieszli się chwalić/ nicżym nie będźiesz/ á ieśli gánić błaznem zostániesz. Slepy izali komu może drogę pokázáć? ábo vbogi kogo zbogáćić? Niepocżćiwy iáko może cżcżon być: Gniew ma być mierny/ bo gniew nagły iest wilcżego obycżáiu/ miękki záś dźiećińskiego. Kto nie może dobrze cżynić/ tedy wżdy niech się wystrzega złego. Iáko ogniem złoto/ ták cżłowiek przez vcżynki probowan bywa. Nigdy wstydliwszy nie mamy być/ iedno co się Boskich rzecży dotycże. Znák mężá dobrego vmieć niewcżás ćierpieć. Zádnemu źle nie cżynić: bo gdy kto komu co niesłusznego cżyni/ sam
Text ID: BudnyBPow
Page: 25
Title:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Author:
Bieniasz Budny
Printing house:
Piotr Blastus Kmita
Place of publication:
Lubcz
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Subject:
philosophy, history
Humorous:
no
Release date:
1614
Release date (no earlier than):
1614
Release date (no later than):
1614
i najlepszemu malarzowi ma za złe, który przy tym Dziecięciu i Matuchnie Jego nie tylko kolebkę abo około kolebki anioły Dziecięciu służące, abo one króle więte Dziecię kwiatek jaki w ręku, jabłko abo pomorańczą trzymające, abo na tejże rączce ptaszka jakiego, na koniec i pieska wedle nóg Jego, bądź i insze takowe rzeczy dziecińskiej zabawie przyzwoite. A iż malarzowi nie ma nikt tego za złe, toć i mnie nie masz się dziwować, gdy takie rzeczy nie tylko podobne do wiary, ale owszem, rzeczywiste w swych wierszach, jako w żywych obrazach przed oczy ludziom kładę.
To Pontan, poeta łaciński, mówi, a my, jakośmy
i najlepszemu malarzowi ma za złe, który przy tym Dziecięciu i Matuchnie Jego nie tylko kolebkę abo około kolebki anioły Dziecięciu służące, abo one króle więte Dziecię kwiatek jaki w ręku, jabłko abo pomorańczą trzymające, abo na tejże rączce ptaszka jakiego, na koniec i pieska wedle nóg Jego, bądź i insze takowe rzeczy dziecińskiej zabawie przyzwoite. A iż malarzowi nie ma nikt tego za złe, toć i mnie nie masz się dziwować, gdy takie rzeczy nie tylko podobne do wiary, ale owszem, rzeczywiste w swych wierszach, jako w żywych obrazach przed oczy ludziom kładę.
To Pontan, poeta łaciński, mówi, a my, jakośmy
Text ID: GrochWirydarz
Page: 43
Title:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Author:
Stanisław Grochowski
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1608
Release date (no earlier than):
1608
Release date (no later than):
1608
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Justyna Dąbkowska
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
"Pro Cultura Litteraria"
Release date of the modern edition:
1997
księża Plebani, i starać aby ten Autor abo maszkarnik (którego imię w Aktach grodu Krakowskiego najdą de data Feria 4. Ante festum Sanctae Catharinae Virginis Martyris Anni 1625.) był jako przystoi skarany. Więc nad to lat jemu siedmdziesiąt i pięć przypisuje a przecię go wprowadza nie zbaczeniem szedziwości jego godnym, ale zsłabym dziecińskim rozsądkiem, ladaco o Jesuitach plotącego. Nie zachował ten miły komediant także decorum ani w daniu osoby Ziemianina, pomocnikowi w obmawianiu Jesuitów tegoż Plebana; bo go wprowadziły representuje tak nikczemnego, tak prostego tak nieumiętnego, tak nieświadomego, ta niebiegłego wrżeczach, i Historiach Polskich gregórianka, że się ladaczemu dziwuje, i za
kśięza Plebani, y stáráć áby tęn Autor ábo maszkárnik (ktorego imię w Aktách grodu Krákowskiego naydą de data Feria 4. Ante festum Sanctae Catharinae Virginis Martyris Anni 1625.) był iáko przystoi skarány. Więc nad to lat iemu śiedmdźiesiąt y pięć przypisuie á przećię go wprowadza nie zbaczenięm szedźiwośći iego godnym, ále zsłábym dźiećińskim rozsądkiem, ládáco o Iesuitách plotącego. Nie záchował ten miły komedyánt tákże decorum áni w daniu osoby Ziemiániná, pomocnikowi w obmawianiu Iesuitow tegoż Plebana; bo go wprowádźiły representuie ták nikczemnego, ták prostego ták nieumiętnego, ták nieświadomego, tá niebiegłego wrżeczách, y Historyach Polskich gregoryanka, że się ládáczemu dziwuie, y za
Text ID: SzemGrat
Page: 7
Title:
Gratis plebański
Author:
Fryderyk Szembek
Place of publication:
Poznań
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on religious topics
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1627
Release date (no earlier than):
1627
Release date (no later than):
1627
wpierwszym Dyskursie czynił; i tym srzodkiem usiłuje Akademii bronić. Rozdział Rozdział PIERWSZY.
NA triumf jego dowodu z Reguły Jezuickiej/ że siję jem w Krakowie uczyć nie godzi/ nie trzeba znowu odpowiadać; bo każdy baczny/ który czytał respons na to już dany/ wpierwszym syszkursie/ widzi na oko/ że po dziecińsku jakoby wygrał wykrzyka/ gdyż Reguła Jeżuicka nie tylko na to samo obwięzuje Jezuity/ aby szli do Pogan naśladując Apostołów/ ale też aby wszkołach młodź nauczali/ naśladując Panów Akademików. To kwita. A radość i triumf P. Plebana z Jezuitów przekonanych tym, argumentem o ziemię. Marzyło się mu gdy to gadał i
wpierwszym dyszkurśie czynił; y tym srzodkiem vśiłuie Akádemiey bronić. Rozdzial ROZDZIAL PIERWSZY.
NA tryumf iego dowodu z Reguły Iezuickiey/ że siię iem w Krákowie vcżyć nie godźi/ nie trzebá znowu odpowiádáć; bo káżdy báczny/ ktory czytał respons ná to iusz dány/ wpierwszym syszkurśie/ widźi ná oko/ że po dźiecińsku iákoby wygrał wykrzyka/ gdysz Reguła Ieżuicka nie tylko ná to sámo obwięzuie Iezuity/ áby szli do Pogan náśláduiąc Apostołow/ ále też áby wszkołách młodź náuczáli/ náśláduiąc Pánow Akádemikow. To kwitá. A rádość y tryumf P. Plebaná z Iezuitow przekonánych tym, árgumentem o źięmię. Márzyło się mu gdy to gadał y
Text ID: SzemGrat
Page: 69
Title:
Gratis plebański
Author:
Fryderyk Szembek
Place of publication:
Poznań
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on religious topics
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1627
Release date (no earlier than):
1627
Release date (no later than):
1627
obie, co byś rozkazała, Ta moja przednia sprawa, ba, i wiecna chwała. Przetóż zostań tu trochę, ja pójdę zgotuję Potrzeb do połogu, gdyż wiernie cię miłuję.
Hic abibit, postea cum fasciculo fani adveniet, interea cantabatur. AktUS TERTIUS Persone: Maria, Angelus, Diaboli 2
MARIA zapiskawszy po dziecińsku
Boże nieogarniony, Boże wieczny chwały, Jakiż ja Tobie oddam pokłon, Synu mały?! O Dziecię me namilsze, kochanie matczyno, O Synaczku ozdobny, o ślicna Dziecino! Jak dobroć Twą wysłowić, który z Opatrzności
Swej do takiej przywiodłeś sługę Twą zacności? Niebo Cię, ziemia, morze ogarnąć nie może
obie, co byś rozkazała, Ta moja przednia sprawa, ba, i wiecna chwała. Przetóż zostań tu trochę, ja pójdę zgotuję Potrzeb do połogu, gdyż wiernie cię miłuję.
Hic abibit, postea cum fasciculo fani adveniet, interea cantabatur. ACTUS TERTIUS Personae: Maria, Angelus, Diaboli 2
MARYJA zapiskawszy po dziecińsku
Boże nieogarniony, Boże wieczny chwały, Jakiż ja Tobie oddam pokłon, Synu mały?! O Dziecię me namilsze, kochanie matczyno, O Synaczku ozdobny, o ślicna Dziecino! Jak dobroć Twą wysłowić, który z Opatrzności
Swej do takiej przywiodłeś sługę Twą zacności? Niebo Cię, ziemia, morze ogarnąć nie może
Text ID: DialDzieńOkoń
Page: 120
Title:
Dialog na dzień Narodzenia
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
drama
Genre:
nativity plays
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
między 1641 a 1643
Release date (no earlier than):
1641
Release date (no later than):
1643
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Editor of the modern edition:
Jan Okoń
Place of publication of the modern edition:
Wrocław
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1989
, nie jedno z Rzymu ktoś, ale kiedyby anioł (jako nieboszczyk pan kanclerz mawiał), powiadał to, tedybyśmy mu nie wierzyli, bo się nie zgadza z rozumem: państwo dać synowi, a zaś go dać szwagrom, jeszcze nie mając drugiego; lepsze dwoje, niż jedno, i jest to dziecińska, i nieboszczyk kanclerz chytrzej szedł, bo na inkwizycjej on ej nie twierdził, żeby król miał go chcieć dać po dobrej wolej, bo toby było przeciwko rozumowi, ale tak zawsze mawiał, że go Rakuszanie nolentem oszukają. O czym dalej nie mówię, bo to być nie może i raz się to nadało panu
, nie jedno z Rzymu ktoś, ale kiedyby anioł (jako nieboszczyk pan kanclerz mawiał), powiadał to, tedybyśmy mu nie wierzyli, bo się nie zgadza z rozumem: państwo dać synowi, a zaś go dać szwagrom, jeszcze nie mając drugiego; lepsze dwoje, niż jedno, i jest to dziecińska, i nieboszczyk kanclerz chytrzej szedł, bo na inkwizycyej on ej nie twierdził, żeby król miał go chcieć dać po dobrej wolej, bo toby było przeciwko rozumowi, ale tak zawsze mawiał, że go Rakuszanie nolentem oszukają. O czym dalej nie mówię, bo to być nie może i raz się to nadało panu
Text ID: DeklPisCz_II
Page: 323
Title:
Deklaracya pisma pana Wojewody krakowskiego, w Stężycy miedzy ludzie podanego
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on political and social topics
Subject:
politics
Humorous:
no
Release date:
1606
Release date (no earlier than):
1606
Release date (no later than):
1606
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Editor of the modern edition:
Jan Czubek
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Akademia Umiejętności
Release date of the modern edition:
1918
w nich zgromadzonych układa. Także z zbytniego napełnienia rozmaitymi potrawami. Gryzawkom i morzysku dziecinnemu.
Bywa też to podczas dziatkom małym/ pokarm z piersi Mamczynych/ albo z Macierzyńskich biorącym/ z mleka złego/ i skażonego/ które z wielkiego i znagłego ich gniewu ziadowicza się i zsiada. Niekiedy też z przeziębienia: zaczym w dziecińskich kiszeczkach takowe morzyska czynią. Ta tedy wodka albo Ekstrakt to w nich uśmierza/ dając im jej po dziewiąci kropek pić zł yszką Anyżowej wodki. A starym z dziesiąci kropl Ekstraku/ który Łacinnicy Lac Virgineum zowią/ po trzydzieści kropli na czczo na świtaniu/ trochę gorząłki do tego przydawszy/ i tak długo potym chodzić/
w nich zgromádzonych vkłáda. Tákże z zbytniego nápełnienia rozmáitymi potráwámi. Gryzáwkom y morzysku dziećinnemu.
Bywa też to podczás dźiatkom máłym/ pokarm z piersi Mámczynych/ álbo z Máćierzyńskich biorącym/ z mleká złego/ y skáżonego/ ktore z wielkiego y znagłego ich gniewu ziádowicza sie y zśiáda. Niekiedy też z przeźiębienia: záczym w dźiećińskich kiszeczkách tákowe morzyská czynią. Tá tedy wodká álbo Extrákt to w nich vśmierza/ dáiąc im iey po dźiewiąći kropek pić zł yszką Anyżowey wodki. A stárym z dźieśiąći kropl Extráku/ ktory Lácinnicy Lac Virgineum zowią/ po trzydźieśći kropli ná czczo ná świtániu/ trochę gorząłki do tego przydawszy/ y ták długo potym chodźić/
Text ID: SyrZiel
Page: 145
Title:
Zielnik
Author:
Szymon Syreński
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Subject:
botany, herbal medicine
Humorous:
no
Release date:
1613
Release date (no earlier than):
1613
Release date (no later than):
1613
W Niedzielęj we dni święte/ wedle nauiki macierzyńskiej/ niż jadł/ cały Psałterz odmawiał. A iżbył namilszy Panu/ i ze wszytkich sił dawcężywota miłował/ onego też w osobie dziecinnej był godzien oglądać. Abowiem gdy wpole dla recreacjej rowiennikom swoim dogadzajac/ wyniść pozwolił jednak od nich prędko się oddalił/ żeby czystości sumnienia dziecińskimi płochymi postępkami nie pokalał. Gdy tedy sam rozmyślaniem świętym się bawiąc chodził/ ukazało mu się dziecię ono/ nad białość śnieżną śliczniejsze/ i nad farbę roży rumieńsze/ jakoby z nieba stąpiwszy/ barzo mile i wdzięcznie go pozdrowiło/ mówiąc: Bądź pozdrowion namilszy mój. Co gdy usłyszało dziecię/ zdumiało się. Widząc
W Niedźielęy we dni święte/ wedle náuiki máćierzyńskiey/ niz iadł/ cáły Psałterz odmawiał. A iżbył namilszy Pánu/ y ze wszytkich śił dawcężywotá miłował/ onego też w osobie dziećinney był godźien oglądáć. Abowiem gdy wpole dla recreácyey rowiennikom swoim dogadzáiac/ wyniśdź pozwolił iednák od nich prędko sie oddalił/ żeby czystośći sumnienia dźiecinskimi płochymi postępkámi nie pokalał. Gdy tedy sam rozmyślaniem świętym sie báwiąc chodźił/ vkazáło mu sie dźiećię ono/ nád białość śnieżną slicznieysze/ y nád fárbę roży rumieńsze/ iákoby z niebá stąpiwszy/ bárzo mile y wdzięcznie go pozdrowiło/ mowiąc: Bądź pozdrowion namilszy moy. Co gdy vsłyszáło dźiećię/ zdumiáło sie. Widząc
Text ID: ZwierPrzykład
Page: 317
Title:
Wielkie zwierciadło przykładów
Author:
Anonim
Translator:
Szymon Wysocki
Printing house:
Jan Szarffenberger
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
parables and specula (mirrors)
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1612
Release date (no earlier than):
1612
Release date (no later than):
1612